Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok

Nowy przywódca Gruzji: prezydent, ale nie polityk?

11 maja rządząca koalicja Gruzińskie Marzenie wyznaczyła swojego kandydata w wyborach prezydenckich, zaplanowanych na jesień 2013 roku, tym samym stawiając kraj przed niezwykłym wyborem. Kim jest Giorgi Margwelaszwili – prawdopodobnie przyszły prezydent Gruzji – który po wyborach parlamentarnych został ministrem edukacji i nauki, a wcześniej był założycielem i rektorem niewielkiego, ale prestiżowego gruzińskiego uniwersytetu?

Григорий Мартиашвили, источник: svaboda.org

Giorgi Margwelaszwili, źródło: svaboda.org

Giorgi Margwelaszwili przez wiele lat był znany szerokiej publiczności jako „ekspert”, który często występował w telewizji i udzielał wywiadów gazetom, często krytykując rząd prezydenta Saakaszwilego. Nie wyróżniał się jednak aktywnością polityczną, a tym bardziej nie ujawniał cech politycznego lidera. Można go jednak nazwać aktywistą wpływającym na opinię publiczną, ponieważ często pisano o nim w prasie. To właśnie „niepolityczny background” Margwelaszwilego wpłynął na akceptację jego kandydatury na stanowisko prezydenta. Jak wiadomo, po wyborach prezydenckich w 2013 roku wejdą w życie poprawki do Konstytucji uchwalone jeszcze w 2010 roku z inicjatywy prezydenta Saakszwilego. Zgodnie z nimi prezydent staje się symbolem państwa, ale prawdziwa władza przechodzi w ręce premiera. W takim kraju jak Gruzja prezydent legalnie zostaje bez realnych pełnomocnictw. W przyszłości mogłoby to doprowadzić do problemów i napięcia między premierem a prezydentem. Nowy premier Gruzji ogłosił jeszcze miesiąc temu, że ich kandydat na prezydenta nie będzie postacią związaną stricte z polityką. Całe państwo zastanawiało się, kto to mógłby być. Wskazywano różnych kandydatów, od sportowców do śpiewaków i pisarzy. Wśród nazwisk proponowanych w gruzińskich mediach pojawiał się również Giorgi Margwelaszwili.

Po 11 maja sytuacja polityczna w Gruzji będzie rozwijać się inaczej. Już jest jasne, że Margwelaszwili nie ma cech lidera politycznego zdolnego osiągnąć sukces w wyborach prezydenckich – musi liczyć na wsparcie, które ma nowa koalicja rządząca. A to już radykalna zmiana w gruzińskiej tradycji politycznej, bowiem dotychczas we wszystkich wyborach partie polityczne cieszyły się w społeczeństwie niższymi miejscami w rankingach niż ich przywódcy. Ci charyzmatyczni ludzie grali rolę politycznych „lokomotyw” ciągnących za sobą swoje ugrupowania w czasie wyborów parlamentarnych. I będzie to pierwszy przypadek, gdy kandydat na prezydenta będzie korzystać z politycznych dywidend własnej koalicji. Nie łudźmy się – będzie mu trudno. Podczas wyścigu prezydenckiego partia Saakaszwilego wystawi przeciw niemu realną postać polityczną.

11 maja stał się powodem do radości dla zwolenników Saakaszwilego – jest to dla nich duża szansa przed jesienią 2013 roku. Jeśli nie wygrają wyborów, to przynajmniej zmienią przebieg gry politycznej w Gruzji. Postać Margwelaszwilego będzie dla nich zachętą do zmobilizowania swoich sił i podjęcia decydującej bitwę. Kandydatura Margwelaszwilego pozwoli Zjednoczonemu Ruchu Narodowemu Saakaszwilego z powodzeniem kontynuować obrany kurs propagandowy przeciwko nowej koalicji rządzącej, który skierowany będzie na tworzenie wizerunku nowego rządu jako prorosyjskiej siły politycznej. Chodzi o to, że Margwelaszwili, będąc ministrem edukacji, już kilka razy znalazł się w centrum skandalu. Kilka dni przed jego powołaniem w wywiadzie dla rosyjskiego kanału telewizyjnego powiedział: „utrudniając uczniom naukę języka rosyjskiego, poprzedni rząd republiki ograniczał wiedzę dzieci nie tylko o kulturze światowej, ale i gruzińskiej. Gruzińska kultura od wieków była dwujęzyczna (…)”. I tym stwierdzeniem zasłużył na krytykę ze strony społeczeństwa.

Wystawienie takiej kandydatury to przesłanie polityczne dla Moskwy, pasujące do kursu politycznego deklarowanego przez nowe władze. Komunikat ma na celu poprawę stosunków z Moskwą, bo przecież prezydent Gruzji będzie symbolem i wizytówką kraju. W tym kontekście kandydatura Margwelaszwilego nie będzie drażniła Moskwy w odróżnieniu od, między innymi, Zurabiszwili – to kolejne nazwisko na liście kandydatów na prezydenta, które również aktywnie było omówione w politycznych kuluarach partii rządzącej, a mogłoby stać się problemem dla Kremla. Będąc niedługo w rządzie Saakaszwilego ministrem spraw zagranicznych, Zurabiszwili nawet nie znała języka sąsiada. Ze swoim rosyjskim ministerialnym kolegą rozmawiała w języku angielskim, co oczywiście nie podobało się Moskwie.

Z drugiej strony kandydatura Margwelaszwili może odpowiadać innemu strategicznemu partnerowi Gruzji  – USA. Margwelaszwili jako rektor uniwersytetu miał ścisłe kontakty z amerykańską ambasadą i różnymi uczelniami amerykańskimi. Mimo że przed powołaniem na stanowisko ministra edukacji podkreślał znaczenie znajomości języka rosyjskiego, to jednak przez wiele lat 80% programu edukacyjnego jego uczelni było wykładane w języku angielskim, a tylko 20% – w gruzińskim. Warto zauważyć, że uczelnia stworzona została przy udziale byłego premiera i jednego z autorów „Rewolucji róż”, tragicznie zmarłego Zuraba Żwani. Uniwersytet ten wychował wielu obecnych gruzińskich urzędników, polityków i dziennikarzy. Jak na ironię, jednym z nich jest były przewodniczący gruzińskiego parlamentu Dawit Bakradze, który to może zostać głównym rywalem Margwelaszwilego w wyścigu o fotel prezydenta – jego kandydatura w wyborach prezydenckich w 2013 roku jest omawiana w Zjednoczonym Ruchu Narodowym.

Wyznaczenie kandydata na prezydenta pomoże określić sprzeczności w łonie koalicji rządzącej, a istnieją one w wielu obszarach. Najważniejszy z nich to wybory prezydenckie. Nie jest tajemnicą, że niektóre z partii tworzących koalicję miały własnych kandydatów. Kiedy premier 11 maja na specjalnej konferencji ogłosił imię następnego prezydenta, niektórzy stojący obok przywódcy polityczni mieli ponure miny. A premier poparł swojego faworyta. Powiedział, że jego główną zaletą jest „jego godność” i że przyszły prezydent „zna wartość zespołu i cenę krytyki.”

Tłumaczenie: ASB

Facebook Comments
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY