Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Bartłomiej Krzysztan

PdK Film: Sergieja Udalcowa portret niepełny

W ramach Planete + DOC Film Festival, wrocławska publiczność miała okazję obejrzeć obraz Evgenii Montaña Ibañez Maszeruj i równaj do lewej. Film jest zapisem półrocznego kontaktu reżyserki ze środowiskiem Frontu Lewicy, radykalnie komunistycznej antyputinowskiej organizacji kierowanej przez Siergieja Udalcowa. Dokumentem, który o opozycji w Rosji mówi nam naprawdę niewiele.

Plac Bołotny, 10 grudnia 2011 r. aut. mpeake (flickr)

Plac Bołotny, 10 grudnia 2011 r. aut. mpeake (flickr)

Cztery charakterystyczne sceny z początku filmu. Pierwsza – oglądamy twarz trzydziestosześcioletniego mężczyzny. Ma dokładnie ogoloną głowę, wysunięte kości policzkowe i zaciśnięte usta. Najmocniej wyeksponowane są jego oczy – ciemne i zimne, wpatrzone gdzieś w głąb kamery. Oczy, z których niewiele można wyczytać.

Druga – niewielka manifestacja uliczna w centrum Moskwy. W tłumie wyróżnia się ten sam mężczyzna. Ubrany w czarną kurtkę, w ręku trzyma megafon. Wskakuje na metalowy postument i w krótkich słowach zachęca garstkę protestujących do okrzyków: „My jesteśmy władzą”. Pojawia się OMON, rozganiając protestujących. Ściągają mężczyznę z postumentu i pakują do „suki”.

Trzecia – sędzina odczytuje wyrok dla lidera Frontu Lewicy Siergieja Udalcowa. Zostaje skazany na piętnaście dni aresztu. Mówi „Hańba!” i zostaje wyprowadzony.

Czwarta – małe mieszkanie gdzieś w Moskwie. Zwolennicy Udalcowa rozpoczynają strajk głodowy po sfałszowanych marcowych wyborach.

Reszta filmu to właściwie powielenie schematu początkowych ujęć. Kamera wędruje pomiędzy czteroma zwornikami: strajkiem głodowym, manifestacją uliczną, zbliżeniami twarzy członków Frontu i Siergiejem Udalcowem.

Moskwa, 4 marca 2012 r. aut. FreedomHouse (flickr)

Moskwa, 4 marca 2012 r. aut. FreedomHouse (flickr)

Jedynym naprawdę wciągającym elementem w tej nieskomplikowanej układance jest obserwacja rewolucyjnego zaplecza. Naturalistyczna relacja pozbawiona stylistycznych upiększeń nie ma w sobie nic z heroicznego wyobrażenia o rewolucji. Przed kamerą przewijają się buntownicy piorący ubrania, wymiotujący żółcią i płaczący z niepewności. Chrapią, szwendają się w dresach i palą w oknie. Potem na osobności patrzą w kamerę i opowiadają o swoich przekonaniach. Wraz z upływem czasu, narracja rewolucyjna zmienia się w obsesyjne opowiadanie o fizjologicznych potrzebach głodującego organizmu i w zapis nerwowych reakcji.

Historia głodujących rewolucjonistów przeplata się więc z ujęciami Udalcowa, kształtującego swą sceniczną postawę i głos, wraz ze specem od PR. Widzimy zamiast bezkompromisowego rewolucjonisty, polityka świetnie odnajdującego się we współczesnych realiach promocji. Co ciekawe, filmowanego w perspektywie, w której z lubością Leni Riefenstahl pokazywała Hitlera. Superjednostka Udalcow kontra superjednostka Putin. To jedyna możliwa polityczna perspektywa. Komu wydaje się, że przynajmniej pozna polityczne wyobrażanie Udalcowa o Rosji bez Putina, srodze się zawiedzie. Udalcow i jego zwolennicy to romantyczni bohaterowie, którzy są opozycją dla opozycyjnego życia. Zdają się być przeciw, ale nie ma w tym sprzeciwie jakiejkolwiek konstruktywności. Nie dowiemy się także co kieruje Udalcowem, gdy jest skłonny pertraktować i dogadywać się z narodowym bolszewikiem Ediczką Limonowem, liberałami jak Boris Niemcow i Ilja Jaszyn, czy nawet celebrytką-milionerką Ksenią Sobczak. Dla odbiorcy niezorientowanego w sprawach rosyjskich, film jest skrajnie subiektywną relacją ścierania się grupki opozycjonistów z abstrakcyjnym mitycznym stworem zwanym „Putin”, który przy pomocy bezrefleksyjnych maszyn z OMON-u miażdży lewomyślnych towarzyszy, jedynie wiarygodnych.

Wreszcie – manifestacje, których przypieczętowanie stanowi zorganizowany 6 maja 2012 roku Marsz Milionów. Kamera śledzi bohaterów w bezimiennym tłumie sunącym powoli ulicami rosyjskiej stolicy. Ponownie zjawia się Udalcow z megafonem, nie mogąc zapanować nad tłumem. Chwilę później OMON zaczyna metodyczną pacyfikację legalnego marszu przy użyciu gazu łzawiącego i pałek. Popłoch, brak organizacji, brutalność służb porządkowych. Słowem, codzienność opozycjonistów rosyjskich. Pytanie jedynie, po cóż nam ta prezentacja skoro każde z tych ujęć zobaczyć można na youtube.com bądź liveleak.com?

W dyskusji po projekcji reżyserka tłumaczyła wybraną selektywność materiału montażowego. Film w początkowej wersji był laurką wystawioną Siergiejowi Udalcowowi i jego rewolucyjnej walce. Może to tłumaczyć perspektywę przedstawiania polityka w filmie. Po refleksji, reżyserka zdecydowała się jednak, na odrobinę krytyczny pogląd. W rezultacie otrzymujemy nieco chaotyczny zapis półrocznego życia rewolucjonisty, który rewolucjonistą być przestaje w imię partykularnego politycznego interesu. Tę wizję Udalcowa oglądamy w zestawieniu z walką jego stronników na zapleczu rewolucji. Popleczników, którzy zamiast czytać Lenina, dokonują czynu wielokroć bardziej heroicznego – piorą brudne skarpetki.

Maszeruj i równaj do lewej, reż.  Jewgenija Montaya Ibanes, Rosja 2012.

Film wyświetlany był w ramach wrocławskiej odsłony festiwalu „Planete+ Doc Film Festival”. Projekcja została połączona z debatą  pt. „Dokąd zmierzają Rosjanie?”. Spotkanie poprowadził Leszek Budrewicz, a udział wzięli m.in. reżyserka filmu, senator RP Józef Pinior oraz prezes Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego, Jan Andrzej Dąbrowski. 

Facebook Comments

Skończony politolog z niepewnego powołania i niepełny jeszcze kulturoznawca z pasji, przekonania i braku racjonalności. Motto: o książkach można mówić różnie, ale tylko gdy tną jak siekiera, wzbudzając na powrót uśpione wartości, ma to większy sens. Na eastbook.eu zajmuję się tym, co piszczy w literaturze na Wschodzie. Jako że granice duchowe mamy nieograniczone - jeśli tylko chcemy - a ogranicza nas fizyczność i potrzeba snu, najwięcej pojawiać się będzie omówień reportaży.

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY