Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Krzysztof Nieczypor

Matura to bzdura, czyli egzamin dojrzałości według Ukrainy

Od kilku miesięcy unijni urzędnicy i dyplomaci przekonują, że zaplanowany na listopad szczyt Partnerstwa Wschodniego w Wilnie będzie miał decydujące znaczenie dla unijno-ukraińskich relacji. Podpisanie umowy stowarzyszeniowej będzie więc miało charakter świadectwa dojrzałości Ukrainy w sprawie dołączenia do europejskiej rodziny. 

Back to school. Źródło: .themarketresearcheventblog.com

Back to school. Źródło: .themarketresearcheventblog.com

Mamy historyczną szansę, aby dokonać przełomu w stosunkach Unii i Ukrainy – przekonywał Herman Van Rompuy podczas lutowego szczytu UE-Ukraina (przeczytaj: Szczyt UE – Ukraina). Podobnie wypowiadał się Štefan Füle, komisarz ds. rozszerzenia i polityki sąsiedztwa UE, w trakcie swojej wizyty w Kijowie określając szczyt w Wilnie jako „historyczną możliwość” dla Ukrainy i Europy (przeczytaj: “Okno mozliwości” dla Ukrainy otwarte tylko do listopada). – Jesteśmy w kluczowym momencie dla cywilizacyjnego wyboru Ukrainystwierdził zaś w kwietniu szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski.

Unijna presja wywierana w ostatnim czasie na Ukrainę ze strony Unii Europejskiej przypomina okres przedmaturalny, gdy nauczyciele, chcąc zdeterminować uczniów do nauki, podkreślają znaczenie egzaminu i wykazują ich niedostateczne przygotowanie. Rolę próbnej matury (podczas której większość maturzystów otrzymuje niskie oceny, co w założeniu ma ich zdopingować do bardziej wytężonej pracy) odegrać miało posiedzenie Komisji Europejskiej 15 maja br., kiedy to, według doniesień medialnych, Unia Europejska miała ocenić stan gotowości Ukrainy do podpisania umowy stowarzyszeniowej.

Rzeczywiście, w połowie maja Komisja Europejska zwróciła się do krajów UE o mandat na podpisanie umowy o stowarzyszeniu z Ukrainą, ale nie dokonała żadnej oceny postępów ukraińskiego państwa. Komisja nie tylko nie podsumowała stanu realizacji koniecznych do popisania dokumentu reform, ale również zastrzegła, że zwrócenie się do członków Unii jest jedynie aktem biurokratycznym, który nie przesądza o późniejszej decyzji politycznej. W komunikacie KE tradycyjnie poinformowano, że UE podpisze umowę tylko wówczas, jeśli Ukraina spełni konieczne polityczne warunki.

„Konieczne polityczne warunki”, do których Komisja nawiązała w swoim oświadczenie, przechodziły w ostatnim czasie ciekawą ewolucję. Tzw. 19-punktowa lista Štefan Füle, wynegocjowana wspólnie przez ukraiński rząd i Radę UE w grudniu zeszłego roku, choć nigdy nie upubliczniona, zmniejszona została do 11. W relacjach polityków określano natomiast już tylko 3 główne warunki stawiane Ukrainie przez Unię: zmiany w kodeksie wyborczym, przeprowadzenie reform politycznych i gospodarczych oraz rozwiązanie sprawy wybiórczego stosowania sprawiedliwości.

Ostatni punkt wiąże się z problemem więźniów politycznych na Ukrainie. W zeszłym miesiącu uwolniony został b. minister spraw wewnętrznych w rządzie Julii Tymoszenko – Jurij Łucenko. To jednak nie jest nawet połowa sukcesu. Była premier wciąż pozostaje w więzieniu i przynajmniej na razie nie wygląda na to, aby jej sprawa została szybko rozstrzygnięta. Gospodarze listopadowego szczytu zdają się rozumieć tę sytuacje i według nieoficjalnych informacji Litwa forsuje podpisanie umowy bez warunku wyjścia na wolność byłej premier. Pośrednio potwierdził to szef ukraiński dyplomacji, Leonid Kożara, który w zeszłym tygodniu stwierdził, że „los 46 milionów Ukraińców oraz obywateli UE nie może być uzależniony od jednej sprawy kryminalnej”.

Nie matura, lecz chęć szczera…

Im bliżej do listopadowego egzaminu tym wyraźniej słychać głosy o zmiękczaniu podejścia Unii do Ukrainy. Ta strategia wynika z obaw, że zbytnie forsowanie reform nad Dnieprem może doprowadzić do tego, że uczeń w końcu się zniechęci i przestanie wyrażać zainteresowanie męczącą nauką. Zamiast więc zrywać noce, starając się wdrożyć wskazane przez wychowawców zmiany, Kijów może zdecydować się przyjąć zaproszenie od kolegów z sąsiedniego podwórka, którzy od dawna wzywają do porzucenia nudnych zajęć. Moskwa kusi Kijów twierdząc, że unijne wagary nie tylko nie zaszkodzą, ale i wyjdą na dobre ukraińskiemu państwu.

Rosja stara się przekonać ukraińskich decydentów do swojej propozycji atakując i ośmieszając europejskich belfrów. – To dziwne, gdy przywódcy Komisji Europejskiej zastrzegają, że udział Ukrainy w eurazjatyckiej Unii Celnej neguje możliwość podpisania przez Kijów umowy o wolnym handlu z UE. Tymczasem, w trakcie rozmów z nami Bruksela bardzo naciska na dalszą liberalizacje handlu (tzw. „WTO plus”) i im nasze członkostwo w Unii Celnej nie przeszkadza. Ważne jest, aby uwolnić się od podwójnych standardów, tworzenia ideologicznych barier na drodze do rozwijania więzi handlowo-gospodarczychargumentował w opublikowanym w zeszłym tygodniu artykule szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow.

Argumenty merytoryczne Rosjanie wspierają także bardziej materialnymi korzyściami, jakie mają wynikać z wybrania przez Ukrainę opcji eurazjatyckiej. Choć po wczorajszym (26.05.2013) spotkaniu Wiktora Janukowycza z Władimirem Putinem nie wydano żadnego komunikatu, obserwatorzy i eksperci nie mają wątpliwości co do powodów nagłej i nieoczekiwanej wizyty ukraińskiego prezydenta w Soczi. – Jak pokazuje ukraińska historia współczesna, tak nagłe wizyty prezydenta Ukrainy często kończą się nieprzewidywalnymi decyzjami. Jeśli potrzebne było spotkanie w cztery oczy, to zapewne chodzi o duże pieniądzeskomentował rozmowę obu przywódców wicedyrektor centrum analitycznego im. Razumkowa w Kijowie Wałerij Czały.

Ukraińska prasa precyzuje, że tematem rozmów rosyjskiego i ukraińskiego prezydenta mogło być powołanie konsorcjum ds. zarządzania ukraińskim systemem gazociągów, obniżka cen rosyjskiego gazu dla Kijowa, a także przyłączenie Ukrainy- na razie na prawach obserwatora – do Unii Celnej Rosji, Białorusi i Kazachstanu. Tę ostatnią możliwość potwierdza zapowiedziany udział Wiktora Janukowycza na dwudniowym szczycie UC w Astanie, który rozpoczyna się dzisiaj. Według gazety Kommersant w kazachskiej stolicy ma zostać podpisane memorandum o przydzieleniu Ukrainie statusu obserwatora w Unii Celnej.

Już niedługo coraz bliżej, już za chwilę…

Unijni nauczyciele przestrzegają, że tegoroczny egzamin nie będzie można łatwo powtórzyć. W przyszłym roku odbędą się wybory do Parlamentu Europejskiego, a następnie będzie wybierana nowa Komisja Europejska. Z kolei w 2015 roku na Ukrainie odbywać się będą wybory prezydenckie. Z drugiej strony nikt w unijnej szkole nie chce, by przy jej wschodniej stronie pojawiła się druga Białoruś z nieprzyjemnym nicponiem na czele. Zdaniem części unijnych polityków Ukrainie powinno się „obniżyć poprzeczkę” i dać podpisać umowę stowarzyszeniową, aby dzięki temu odciągnąć ją od Rosji i wciągnąć w orbitę wpływów europejskich.

Wybór odpowiedniej strategii w podejściu do ukraińskiego abiturienta to sprawa trudna i wymagająca doświadczenia w pracy z niesfornymi partnerami, tym bardziej, że dla Wiktora Janukowycza najlepszym rozwiązaniem wydaje się być pozostawienie spraw w takim układzie, w jakim są one teraz. Powtarzanie tego samego roku, po raz kolejny przerabianie znanego już materiału, to najlepsze rozwiązanie dla ucznia, który nie chce być wyrzucony ze szkoły za złe zachowanie, ale i nie ma ochoty uczestniczyć w nieciekawych lekcjach. Któż bowiem nie chciałby mieć bogatych i wpływowych kolegów w klasie i jednocześnie wagarować z kompanami z podwórka? O tym, jaki los spotka wyrośniętego już ucznia, dowiemy się już niedługo, tuż po ogłoszeniu wyników politycznej matury w listopadzie tego roku.

Komentarz muzyczny (jęz. ang.):

Facebook Comments
Krzysztof Nieczypor
Redaktor Eastbook.eu
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY