Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok

„Czerwony pod łóżkiem”: komentarz do sprawy Pawła Juszkiewicza

Mój kolega Uladzimir Kumets przesłał mi artykuł na temat prawdopodobnej deportacji z Polski białoruskiego studenta Pawła Juszkiewicza, argumentowanej względami obronności i bezpieczeństwa Rzeczpospolitej Polskiej. Jest to niezależna opinia, opierająca się na własnym doświadczeniu mojego kolegi. Zachęcam do lektury.

Paweł Juszkiewicz, zdjęcie z archiwum autora

Paweł Juszkiewicz, zdjęcie z archiwum autora

Historia odmowy obywatelstwa Pawłowi Juszkiewiczowi wygląda na bardzo dziwną. Trudno powiedzieć na pewno, czy Paweł współpracował z jakimikolwiek służbami specjalnymi, ale tak czy inaczej jest jasne, że strona polska ma mocne argumenty na niekorzyść Pawła.

Na swoim własnym przykładzie przekonałem się, jak działają służby specjalne Białorusi. We wrześniu 2011 roku aresztowały mnie i mojego brata w naszym własnym mieszkaniu, po czym odwieziono nas do siedziby KGB. Przeciw mojemu bratu sfabrykowano sprawę karną, zgodnie z którą został on oskarżony o rzekome grożenie śmiercią komuś w Internecie. Mnie natomiast grożono wszczęciem sprawy karnej przeciw bratu, jeśli nie podpiszę umowy o współpracy z KGB: zgodziłem się więc pozornie na te warunki. Mój przykład pokazuje, że na Białorusi żaden człowiek nie jest bezpieczny wobec ingerencji służb specjalnych w jego życie. Oczywiście można odmówić, ale wtedy zaczynają się problemy. Po tym, jak otwarcie zrezygnowałem ze współpracy z KGB, przez 2 miesiące prowadzona była wznowiona sprawa karna przeciw mojemu bratu, a rodziców wzywano na przesłuchania. Tylko dzięki nagłośnieniu sprawy w mediach KGB zostawiło moją rodzinę w spokoju.

Młodzi, aktywni białoruscy studenci mieszkający za granicą zawsze są pod szczególną obserwacją służb specjalnych. Prawdopodobnie aktywność Pawła została zauważona, w wyniku czego musiał współpracować ze służbami specjalnymi. Niekoniecznie coś podpisywał, ale istniało coś takiego, na czym skupiły się oficjalnie polskie władze. Białoruskie KGB jest w stanie zastraszyć młodych ludzi, zwłaszcza jeśli chodzi o najbliższych i dalszych krewnych. Człowiek może być tak psychologicznie zastraszony, że po prostu nie ma innego wyboru, jak tylko stosować nadzwyczajne środki w celu ochrony swojej rodziny. Kiedy podpisywałem umowę z KGB, wiedziałem, że nie będę pracować dla KGB i zrobię wszystko, aby chronić swoją rodzinę przed ewentualnymi problemami po zerwaniu współpracy. Ale nie każdy może znaleźć sposób, przyznać się i powiedzieć o tym wszystkim. A jeśli nie zrobisz tego od razu, to później już to będzie niemożliwe.

Problem werbunku białoruskich studentów i działaczy w Polsce istnieje od dawna. Polska powinna mieć więcej czasu na rozwiązywanie problemu na wschodniej granicy, jak również bezpieczeństwa wewnętrznego kraju. Granicząc z niedemokratycznym reżimem, można powiedzieć, że znana amerykańskie powiedzenie z czasów zimnej wojny – „czerwony pod łóżkiem” [„Reds under the bed” – przyp. red.] jest zjawiskiem, który Polska powinna brać pod uwagę.

Autor: Uladzimir Kumets, białoruski aktywista, uchodźca polityczny

Facebook Comments
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY