Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok

Rozwiązanie problemów Tatarów Krymskich to sprawdzian ukraińskiej demokracji

Współczesna sytuacja etniczno-polityczna na Krymie nadaje się do porównania z niewybuchem, który nie wiadomo kiedy – i czy –  zostanie zdetonowany.

Zdjęcie na zdjęciu: Symferopol w 1947 roku, autor: alexeyklyukin, źródło: Flickr

Zdjęcie na zdjęciu: Symferopol w 1947 roku, autor: alexeyklyukin, źródło: Flickr

Półwysep Krymski, położony nad morzami Czarnym i Azowskim zamieszkuje wiele narodów i społeczności etnicznych. Największą z nich, bo liczącą ponad 60 % ogólnej populacji, stanowią etniczni Rosjanie. Druga pod względem liczby grupa narodowa to Ukraińcy (20 %), a trzecia – Tatarzy Krymscy – ma trzynastoprocentowy udział w strukturze ilościowej ludności regionu. Są też inne mniejszości, w tym polska, ale ich interesy nie stwarzają zagrożeń, o których mowa w tym tekście.

Krym jest republiką autonomiczną w składzie Ukrainy, lecz wpływy kultury ukraińskiej na półwyspie są znikome. W sferze publicznej dominuje rosyjski, a jego rodzimi użytkownicy ideologicznie ciążą ku swojej historycznej ojczyźnie Rosji.

Geneza

Dlaczego Rosjanie stanowią większość demograficzną w regionie? W roku 1783 caryca Rosji Katarzyna II w ramach ekspansji południowej siłą przyłączyła Krym do swojego dominium. Państwo Osmańskie, dotychczasowy protektor Chanatu Krymskiego, ustąpiło w tej walce rosnącej potędze północnego imperium i na zawsze utraciło polityczne zwierzchnictwo nad regionem.

Administracja carska wkrótce przystąpiła do zaprowadzania na Krymie swoich porządków, które przejawiały się m.in. w prześladowaniach rdzennej ludności muzułmańskiej. Pragnąc zachować życie i resztki majątku, Tatarzy Krymscy zaczęli masowo emigrować do „bratniej” Turcji, a w miejsce opuszczających półwysep muzułmanów na Krym zaczęli stopniowo przybywać nowi mieszkańcy z innych części Rosji. Po kilku falach wyjazdów struktura ludności półwyspu zmieniła się na niekorzyść byłych poddanych zlikwidowanego przez carycę chanatu.

Dalsze losy Krymu kształtowały się wg podobnego klucza. I wojna światowa przyniosła wiele ofiar cywilnych. Mimo to w roku 1917 Tatarzy Krymscy, korzystając z rewolucyjnego zamętu w Rosji, ogłosili suwerenność i powołali Krymską Republikę Ludową. Do tworzenia rządu zaprosili przedstawicieli inteligencji litewsko-tatarskiej na czele z Maciejem Sulkiewiczem, która jednak nie pomogła w utrzymaniu państwowości – republika została rozwiązana w 1918 r. po wkroczeniu sowietów.

Warto dodać, że pod władzą bolszewików Tatarzy Krymscy wywalczyli namiastkę własnej państwowości, której jednak też nie zdołali długo utrzymać, a okres istnienia Krymskiej Autonomicznej Republiki Radzieckiej w latach 1921 – 1944 był ostatnim epizodem w historii Tatarów, kiedy mieli oni proporcjonalną do swojej liczby reprezentację polityczną w strukturach władzy państwowej.

Mściwi komuniści zachowali w pamięci zaciekłą walkę tatarskiej inteligencji o suwerenność państwa. Problemy, które Tatarzy Krymscy ciągle sprawiali poprzez artykulację swoich dążeń niepodległościowych, przekreśliły wiarę bolszewickich ideologów w możliwość skłonienia tej ludności do udziału w budowaniu „narodu radzieckiego”.

Zawiedzione oczekiwania komunistów pomścił Józef Stalin. W 1944 roku, bezpodstawnie oskarżając Tatarów o kolaborację z hitlerowcami podczas II wojny światowej, skazał cały naród na deportację do Azji Środkowej, którą przeżyło tylko 60 % wysiedleńców. Ponieważ wojna trwała do 1945 roku, powracający po jej zakończeniu z frontów tatarscy mężczyźni zastawali w swoich domach już nowych gospodarzy, których przesiedlano na Krym z różnych części imperium. Tysiące bohaterów „wielkiej wojny ojczyźnianej” musiało latami szukać po bezkresnych stepach Azji swoich żon i dzieci, ale tylko nielicznym udało się połączyć z nimi na nowo.

Deportując Tatarów Krymskich, podobnie jak dziesiątki innych narodów ZSRR z ich historycznych ojczyzn, komuniści realizowali politykę asymilacji i roztapiania narodów w uprzywilejowanym politycznie, społecznie i ekonomicznie rosyjskojęzycznym żywiole, na bazie którego planowali budowę nowego radzieckiego społeczeństwa.

Dopiero po śmierci Stalina zintensyfikowała się walka społeczności krymskotatarskiej o powrót na Krym, która w latach 60, 70 i 80 XX w. urosła do skali największego dysydenckiego ruchu społecznego w ZSRR. Lecz wbrew usilnym staraniom i szeroko zakrojonej działalności instytucjonalnej, dopiero wraz z upadkiem komunizmu Tatarzy Krymscy otrzymali możliwość powrotu do historycznej ojczyzny. Masowe powroty przypadły na lata 1989 – 1992. Prowadząc swój ruch narodowy Tatarzy zbudowali solidne podwaliny pod instytucje przedstawicielskie, Medżlis i Kurułtaj (rodzaj rządu i parlamentu), które reaktywowali zaraz po repatriacji. Dzisiaj instytucje te są wyrazicielami ich interesów w dialogu z władzą, ale także obiektem wrogich działań różnych podmiotów (w tym zagranicznych) nastawionych na ich osłabienie.

Permanentny konflikt jako metoda wpływu na sytuację polityczną

W różnych okresach po 1991 roku Krymowi prorokowano rozmaite scenariusze wydarzeń. Od czasu do czasu w retoryce lokalnych polityków ożywają mroczne prognozy „drugiego Kosowa” czy powtórzenia konfliktu czeczeńskiego na Krymie. Żonglowanie tematem wojny niewątpjliwie jest elementem gry politycznej, w której interesem radykalnie nastawionych środowisk prorosyjskich jest podtrzymywanie wśród słowiańskiej ludności półwyspu fałszywego obrazu Tatarów Krymskich jako „elementu dążącego do przeniesienia Krymu pod protekcję turecką”. Celem tych organizacji, hojnie dotowanych przez administrację kremlowską,  jest utrzymanie w regionie politycznej dominacji żywiołu rosyjskiego, który w Ukrainie pełni funkcję piątej kolumny Moskwy.

Przedstawiciele m.in. „Rosyjskiej Jedności” i „Krymskiego Kozactwa”, wykonawców kremlowskiej strategii podtrzymywania konfliktu etniczno-wyznaniowego na półwyspie krymskim, w swoich wypowiedziach i działaniach często i otwarcie dają wyraz niechęci żywionej wobec Krymskich Tatarów. Agresywna retoryka tych aktywistów trafia na podatny grunt wielkorosyjskiego szowinizmu hodowanego od lat na Krymie. Moskwa dolewa ognia do oliwy, stwarzając kolejne ogniwa konfliktu – np. ostatnio rolę prowokatora z powodzeniem odegrał konsul Federacji Rosyjskiej w Symferopolu Władimir Andriejew. Komentując pierwszy krymskotatarski film fabularny (tytuł filmu „Haytarma”, czyli „Powrót” nawiązuje do wieloletniej walki krymskich Tatarów o odzyskanie historycznej ojczyzny) o tragicznych losach narodu w czasie II w. światowej, rosyjski dyplomata gorąco odradzał oglądania tego obrazu, który jego zdaniem szkaluje ZSRR i podważa rolę narodu radzieckiego w „wielkiej wojnie ojczyźnianej”. Komentarz odbił się szerokim echem w prasie lokalnej i krajowej, a rosyjski MSZ oficjalnie potępił wypowiedź dyplomaty. Obrażony Andriejew demonstracyjnie podał się do dymisji i zastrzegł, że nie wyrzeknie się swoich słów. W nagrodę za swoją „zasadniczą postawę” został przyjęty w poczet honorowych członków jednej z wymienionych organizacji prorosyjskich.

Dziel i rządź

Kremlowska strategia podsycania napięć etnicznych na półwyspie krymskim stanowi tylko jeden z filarów walki przeciwko interesom Tatarów Krymskich. Drugim frontem, idącym w parze z działaniami moskiewskich decydentów, jest polityka rządu Partii Regionów.

W 2011 roku urząd premiera autonomii objął Anatolij Mohylow, były naczelnik ukraińskiego MSW, który wcześniej, w 2007, jako szef Urzędu spraw wewnętrznych MSW na Krymie brutalnie gromił tatarskie „samozachwaty” (tzw. „samozachwaty” to praktyka samowolnych zaborów ziemi przez wracających z deportacji stalinowskiej Tatarów. Zajmowane działki przeznaczają głównie pod budowę domów jednorodzinnych) w krymskich górach. Rok temu Mohylow wywołał burzę swoim artykułem, w którym usprawiedliwiał stalinowską deportację Tatarów Krymskich w 1944 roku, a dzisiaj sprzeciwia się organizacji pod auspicjami OBWE i prezydenta Ukrainy, zainicjowanego przez Medżlis międzynarodowego forum ds. problemów krymskich Tatarów.

Jednym z głównych źródeł niechęci obecnego rządu wobec Tatarów jest poparcie przez nich w wyborach prezydenckich w 2010 r. Julii Tymoszenko, a w ostatnich parlamentarnych – kandydatów ugrupowań wywodzących się „pomarańczowego obozu”. Obecny premier Krymu w odwecie za okazaną przekorność nie uznaje Medżlisu i próbuje wykreować w środowisku tatarskim partnerów do rozmów lojalnych wobec polityki rządu, awansując ich w strukturach władzy centralnej.

Po 2010 roku w łonie narodowego ruchu Tatarów Krymskich zaczął narastać sztucznie kreowany wewnętrzny podział. Powstające jak grzyby po deszczu organizacje opozycyjne skupiły swą działalność na krytyce poczynań liderów ruchu narodowego. Niewątpliwym celem tych ataków jest osłabienie roli Medżlisu jako wyraziciela zbiorowych interesów narodu w i tak trudnym dialogu z władzą. Pytanie, czy Mohylowowi uda się rozbić jedność narodu tatarskiego, by przejąć pełną kontrolę nad zwaśnionym ludem, pozostaje wciąż otwarte. Dotychczasowe próby, aktywnie wspierane przez działające na Krymie organizacje prorosyjskie, do tej pory nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Tatarzy wciąż aktywnie uczestniczą w wyborach do Kurułtaju – rodzaj etnicznego parlamentu (co prawda nieuznanego w systemie prawnym Ukrainy) – a niezmiennym przewodniczącym Medżlisu pozostaje wieloletni lider tatarskiego ruchu narodowego Mustafa Dżemilew. I oby tak było dalej, gdyż bez aktywnej postawy Tatarów Krymskich państwo ukraińskie ryzykowałoby utratę kontroli nad Krymem.

Nie trzeba dodawać, że rozwiązanie problemów repatriantów powinno leżeć w interesie państwa aspirującego do członkostwa w Unii Europejskiej, w której to wspólnocie respektowanie praw człowieka – tych indywidualnych i zbiorowych – stanowi jedną z fundamentalnych wartości. Prezydent Janukowycz i jego podwładni z pewnością o tym wiedzą. Tylko czy rozumieją?

Facebook Comments
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY