Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok

Mołdawia: Naddniestrze dekretuje granicę

„Dekret” podpisany przez „prezydenta” Naddniestrza Jewgienija Szewczuka „O granicy państwowej Naddniestrzańskiej Republiki Mołdawskiej” wywołał prawdziwą burzę w Mołdawii. Powodem niepokoju były właściwie dwa zapisy: jeden z nich mówi, że terytorium Naddniestrza obejmuje m.in. miasto Bendery wraz ze wsią Warnica (Varnița). Drugi zapis mówi, że do czasu „uznania suwerennych praw Naddniestrzańskiej Republiki Mołdawskiej i jej narodu przez Republikę Mołdawii, Naddniestrzańska Republika Mołdawska ustala w trybie jednostronnym środki ochrony swojej suwerenności na Granicy Państwowej z Republiką Mołdawii”.
Dniestr, autor  Ostblog.org – Der Osten im Fokus źródło: flickr.com

Dniestr, autor Ostblog.org – Der Osten im Fokus źródło: flickr.com

O specyficznym położeniu tej wsi, kontrolowanej przez władze mołdawskie, jednak wciśniętej między dwa osiedla miasta Bendery, pisałem w artykule „Mołdawia: co nowego w Naddniestrzu„. Zatem rzekome „włączenie” Warnicy do terytorium naddniestrzańskiego na papierze niektóre media zinterpretowały jako deklarację nowej wojny i groźbę powtórki wydarzeń z wczesnych lat 90. Gazeta Național na pierwszej stronie krzyczy o „oblężeniu Warnicy” oraz zapewnia, że jej mieszkańcy nie poddadzą się bez walki, zaś Natalia Morari, popularna dziennikarka prowadząca talk-show „Politica”, rozpoczęła czwartkową audycję poświęconą sytuacji w Naddniestrzu słowami, że „jeszcze nigdy nie byliśmy tak blisko nowego konfliktu militarnego”. Parlament mołdawski ma w przyszły czwartek odbyć posiedzenie za zamkniętymi drzwiami na temat sytuacji w regionie naddniestrzańskim, choć niektórzy parlamentarzyści (jak np. Mihai Godea, bezpartyjny) nalegali, by posiedzenie odbyło się jak najszybciej, gdyż „w czwartek może być o wiele za późno”.
.
Program telewizyjny (jęz. rumuński)
.
Ów dekret interpretowany jest w Kiszyniowie jako dążenie do formalizacji granic Naddniestrza. Na pewno może niepokoić zapis o „jednostronnym trybie” ochrony „granicy” Naddniestrza z Mołdawią, podczas gdy „granica” Naddniestrza z Ukrainą jest całkowicie bezsporna: odpowiada ona dawnej granicy Mołdawskiej SSR i Ukraińskiej SSR. Praktycznie zatem władze separatystyczne roszczą sobie prawo do wyznaczenia dowolnego przebiegu swej zachodniej granicy wewnątrz Mołdawii.
Igor Boțan we wspomnianym programie Politica wygłosił opinię: – Jeśli nie daj Boże się komuś puszczą nerwy, niech to będzie choćby iskierka, to wówczas mamy konflikt zbrojny, jak to było w przypadku Gruzji. No i wtedy może tak być, że pewne państwo, którego obywatelstwo z prawem wyborczym posiada połowa mieszkańców regionu, może powtórzyć ten scenariusz. Lecz aby tak się stało, musi mieć pewien element, który pojawił się teraz: musi wiedzieć, jakie są deklarowane granice. Zatem obecny dekret można postrzegać jako preludium do takiej ewentualności.
Jeśli tak jest, to powód do niepokoju mogą mieć nie tylko mieszkańcy Warnicy. Po lewej stronie Dniestru spora część rejonu Dubosary (Dubăsari) kontrolowana jest przez władze mołdawskie, jednak znów – trudno wytoczyć jednoznaczną „granicę”, raczej można mówić o licznych „enklawach”. Mimo że Naddniestrze sobie uzurpuje cały teren rejonu na wschód od Dniestru, dość spore tereny, szczególnie w pobliżu miasta Dubosary są pod kontrolą mołdawską (samo miasto jest pod kontrolą władz separatystycznych). Aby dojechać np. z Kiszyniowa do wsi Cocieri, od której zaczyna się jedna z mołdawskich „enklaw”, trzeba przedostać się przez „granicę naddniestrzańską” do Dubosarów, zaś później kierując się na północ minąć kolejne stanowisko rosyjskich sił pokojowych, by znów znaleźć się w „zwykłej” mołdawskiej rzeczywistości.
Cerkiew mołdawska we wsi Corjova

Cerkiew m: ołdawska we wsi Corjova (Naddniestrza / Mołdawia), autor: Krzysztof Kolanowski, źródło: Krzysztof Kolanowski

Ciekawa jest sytuacja miejscowości Corjova (Korżowa, wg terminologii nadniestrzańskiej: Korżewo), z której pochodzi były prezydent Vladimir Voronin. Panuje tu swoista dwuwładza: tuż obok mołdawskiej cerkwi ufundowanej przez Voronina znajduje się dom kultury utrzymywany przez władze naddniestrzańskie, zaś na tablicach widnieją zarówno ogłoszenia miejscowej administracji maddniestrzańskiej, jak i samorządu mołdawskiego. Najczęściej o tym, że dana miejscowość stworzyła „mołdawską enklawę w Naddniestrzu”, decyduje zdecydowana postawa miejscowych władz i ludności, a także to, że właśnie tutaj toczyły się swego czasu najbardziej krwawe starcia z udziałem miejscowej ludności. W przypadku jakiegokolwiek uznania Naddniestrza przez którekolwiek z uznanych państw los tych miejscowości jest co najmniej niejasny, gdyż z naddniestrzańskiego punktu widzenia wszystkie te tereny należą do niego.

Tymczasem „władze” naddniestrzańskie wydają się być zdziwione poruszeniem, jakie wywołał ich krok. Nina Sztanski, „minister” spraw zagranicznych Naddniestrza przypomina, że „dekret” o „granicy państwowej” nie zawiera żadnych nowych sformułowań, zaś „granice” owej „Naddniestrzańskiej Republiki Mołdawskiej” są wyraźnie określone w jej „konstytucji”, zatem przynależność Warnicy do „państwa” naddniestrzańskiego już dawno znalazła swe odbicie w dokumentach prawnych.

Wjazd do części rejonu Dubăsari, kontrolowanej przez Mołdawię

Rejon Dubosary: wjazd do części rejonu kontrolowanej przez Mołdawię, autor: Krzysztof Kolanowski, źródło: Krzysztof Kolanowski

Wspomniany już Mihai Godea twierdzi, że „problemy, prowokacje tego typu będą się nasilać w obliczu nadchodzącego szczytu w Wilnie, aby utrzymać Mołdawię w orbicie wpływów Federacji Rosyjskiej i wszystkie te rzeczy mają swoje źródło w Kremlu (…) Nie jest to nic nowego (…) i wszystko to, co się wydarzyło od 1990 r., od pojawienia się tzw. naddniestrzańskiej republiki mołdawskiej do dnia dzisiejszego jest historią jednej wielkiej prowokacji.” Jego zdaniem, całość wpisuje się w ogólny kontekst swoistej „kampanii” na rzecz promocji idei integracji euroazjatyckiej. Rzeczywiście, w naddniestrzańskich mediach dużo uwagi poświęca się Unii Euroazjatyckiej, nawet jeśli są to dyskusje jałowe ze względu na fakt, że nikt spośród członków owego sojuszu nie uznał państwowości Naddniestrza, przez co trudno mówić o jego przynależności do takiego sojuszu. Jednak, zdaniem Godea, chodzi o przekonanie obywateli Mołdawii, że ich przyszłość jest nie w Unii Europejskiej, do której przystąpienie Mołdawii wydaje się dziś być kwestią dość mglistą, lecz właśnie w Unii Euroazjatyckiej, a w ogólny ten kontekst wpisują się niedawne spotkania i konferencje na temat perspektyw integracji w Unii Euroazjatyckiej, które w trakcie ostatniego roku miały miejsce zarówno w Naddniestrzu, autonomicznym regionie Gagauzji, jak i rosyjskojęzycznych Bielcach. Celem, według niego i wielu innych analityków mołdawskich, jest ponadto niedopuszczenie do parafowania umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską w Wilnie.
Most "graniczny" przy elektrowni wodnej w Dubosarach

Most „graniczny” przy elektrowni wodnej w Dubosarach, autor: Krzysztof Kolanowski, źródło: Krzysztof Kolanowski

Jak na ironię, o tym samym pisał na swoim blogu Andriej Safonow, znany dziennikarz naddniestrzański, dawny aktywista ruchu „Jedinstwo” walczącego o interesy ludności rosyjskojęzycznej w latach 90-ych, a później kandydat na „prezydenta” Naddniestrza. Od kilku miesięcy powtarza on, że w interesie tego Naddniestrza jest niedopuszczenie do parafowania owej umowy: – Jeśli dojdzie do podpisania umowy w Wilnie, to na granicy faktycznie nastąpi nowa sytuacja, gdy granica ta wyznaczy styk orbity wpływu Zachodu i Wschodu. Wtedy granica może już nie być tak przejrzysta i swobodna, jak dotychczas. Możliwe, że wówczas już nie będzie możliwe tak swobodne przemieszczanie się z Naddniestrza do Mołdawii i z powrotem, jak dotychczas.
Jednak do szczytu w Wilnie pozostało jeszcze dużo czasu. Trudno prorokować, co ten czas przyniesie. Jednak na razie cały czas wygląda na to, że to Tyraspol rozdaje karty, a Kiszyniów reaguje.
Facebook Comments
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY