Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Siarhei Astrautsou

Samobójstwo Jurija Humieniuka. Posłowie

W tym roku zabrakło wśród nas grodzieńskiego poety, Jurija Humieniuka. Miał 43 lata, zarabiał na chleb reportażami radiowymi. Sprawdzanie okoliczności śmierci trwało 2 miesiące, wniosek: samobójstwo. Jednak jego śmierć pozostawia pytania bez odpowiedzi.

autor: didkovskaya, źródło: .flickr.com

autor: didkovskaya, źródło: flickr.com

Te pytania zadaję sobie ja, koledzy i znajomi poety, zadajemy je sobie nawzajem. Razem z dziennikarzem Andrzejem Poczobutem, który bardzo dobrze znał zmarłego, spacerowaliśmy w tę i z powrotem obok byłego królewskiego Teatru Dramatycznego, obecnie Lalek, gdzie Jurka pracował czasami jako szef zarządzający częścią literacką.

Próba werbunku?

Poczobut: – Wezwali mnie jako ostatniego spośród znajomych i kolegów Jury, którzy byli przesłuchiwani przez komitet śledczy. Wszystko już zostało rozpatrzone i wydało mi się, że to tylko formalność. Rano byłem przesłuchiwany, a już wieczorem pojawiła się informacja komitetu śledczego o zakończeniu kontroli, o odmowie wszczęcia postępowania karnego. Było oczywiste, że mocno przetrząsnęli całe życie Jurki. Wszystkie jego wady i słabości zostały wykorzystane jako materiał dowodowy.

Uznałem, że trzeba  opowiedzieć tę historię. W 2009 roku Jurka przyszedł do mnie do Związku Polaków: „Jest taka sprawa, nachodzi mnie KGB, szantażują mnie, mają kompromitujące mnie materiały”. Powiedziałem mu: „Jura, poślij ich w diabły. Bo inaczej założą ci chomąto na całe życie, będą cię prowadzać jak na sznurku”. On mówi:  „Ale mają kompromitujące  materiały!” No cóż, ciężko, nieprzyjemnie, ale wolność kosztuje więcej… Taka to była krótka rozmowa. I po tym już do niej nie wracaliśmy. Nie wiem, czy to było prawdziwe KGB czy może fałszywe?

Według mnie była  to wyraźna próba werbunku. Dlatego pojawiły się materiały kompromitujące. Właśnie ten fragment, rzecz jasna, opowiedziałem w komitecie śledczym. Nie trafiło to do protokołu. Śledcza nie zapisała tego. Powiedziała, że KGB jej nie interesuje. Wtedy odręcznie na końcu zapisałem, że Jurka skarżył się na prześladowanie przez KGB i uważam, że ten punkt powinien zostać odnotowany. Przynajmniej warto byłoby się zainteresować: czy były wszczęte wobec niego jakieś czynności dochodzeniowe, z czym były związane, jaki był ich cel?

Niektórzy mówili, że były to wymysły Jurki. Być może. Możliwe też, że tego nie wymyślił.  Jestem skłonny  tak sądzić, biorąc pod uwagę to, że Jurka jest poetą. I jeśli  nawet działanie KGB stanowiło tylko 10% czynników, które  pchnęły go do samobójstwa, to mogłoby to  być jedną z jego przyczyn. Jak było w rzeczywistości – nie wiem, bo to wszystko leży „wewnątrz Łubianki”.

Pragnienie, by się ożenić?

Poczobut: – Chciał się ożenić. Matka martwiła się, że jest sam. Szukał kobiety z dzieckiem. Taka kobieta mieszkała niedaleko na Pareselcy [dzielnica Grodna]. Były plany, przynajmniej z jego strony, by się ożenić. Następnego dnia zamierzał iść do niej razem z matką. Wydaje mi się, że ich relacje były już na poważnym etapie.

Rany na ciele

Poczobut: – Według wersji komitetu śledczego poeta próbował zadać sobie rany nożem. Na ciele zostały ślady. W tym kontekście rodzi się pytanie – może to naprawdę było samobójstwo? Nawet jeśli było to samobójstwo, to wydaje mi się, że powinno zostać sprawdzone to, co mówiłem o KGB.

„Wrabiasz mnie”

W nocy poprzedzającej śmierć Jury,  jego mieszkający po sąsiedzku znajomy otrzymał od Humeniuka SMSa – ,,Wrabiasz mnie”. Jednak ten człowiek powiedział, że nie ma pojęcia o co mogło chodzić. Takie też złożył wyjaśnienie w komitecie śledczym.

Dusza poety

Poczobut: – Jura nie chciał rozstawać się z życiem. Z jednej strony, tragedią było to, że mentalnie pozostawał na poziomie, nie wiem, 25-latka, a przecież miał znacznie więcej. Po drugie: poeta, bardzo dobry poeta, moim zdaniem jeden z najlepszych poetów młodego pokolenia. Nie były mu potrzebne pieniądze, ale sława i uznanie. Poezja była dla niego bardzo ważna. Mieliśmy bardzo dobre stosunki z jednej prostej przyczyny – podobała mi się jego poezja.

Mogłem mu powiedzieć coś ostrego na temat jego zachowania. I on to przyjmował, nie obrażał się. Przecież wiedział, że powiem: „Jurka, jesteś poetą, po co tobie dziennikarstwo, codzienność, piszesz wiersze, rozmawiasz z Bogiem. Wiersze zostaną, a gazeta żyje tylko jeden dzień.” Odpowiadał: „Komu to jest dzisiaj potrzebne? Wydam tomik wierszy i co z tego?”

Miał normalne plany twórcze, chciał wydać książkę. Pytanie o jego twórczość pojawiło się podczas rozmowy w komitecie śledczym: powiadają, że niby się wypalił, znajdował się w stanie niemocy twórczej… Od czasu do czasu pokazywał mi nowe wiersze, ale nie wiedziałem, że było ich aż tak dużo.

Czasami pracowaliśmy razem z nim w gazecie Dzień. Dla wszystkich to, co się stało było szokiem. Nikt nie był na to przygotowany. Nie było widać, że do tego dążył, do samobójstwa. Zauważyliśmy u niego pewne zdołowanie, ale nie było ono w żaden sposób autodestrukcyjne. Poeci nie są takimi samymi ludźmi jak wszyscy, powiedzmy tak. Mógł mieć wyostrzone postrzeganie wszystkiego. Ale zaprzeczam, że pojawiły się u niego oznaki tego, autoagresji.

Teatr to miejsce, gdzie śmierć nie jest rzadkością. Ale nawet na scenie ciężko jest się spotkać z samobójstwem. W ostatnim spektaklu ginie lalka Mozart, lalka Salieri dosypała trucizny do kielicha… Pożegnaliśmy się z Poczobutem, każdy z nas został sam z myślami o poecie. Poecie, który rozdarł swoje życie nie na scenie. Zostawił miastu tragiczną historię swojej śmierci i posłowie. Możliwe, że nie ostatnie.

Źródło: svaboda.org

Jurij Humieniuk (1969-2013) -białoruski poeta, dziennikarz prasowy i radiowy, polonista. Współpracował m.in. z miesięcznikiem „Czasopis”. Pracował w Białoruskiej Redakcji Polskiego Radia dla Zagranicy. Krytykował prezydenta Aleksandra Łukaszenkę oraz jego działania w sferze kultury. Śmierć Humieniuka wzbudziła wiele kontrowersji: wypadł z balkonu na 8. piętrze.

tłumaczenie z j. białoruskiego: J. Kozioł

Facebook Comments

Mieszka w Grodnie. Z wykształcenia dziennikarz. Redagował tygodnik “Pagonia”, pracował w gazecie “Svaboda”. Obecnie współpracuje z Radio Svaboda, prowadzi swój blog na stronie www.svaboda.org, do ostatniego czasu pod tytułem “Dziennik pisarza”. Pisze na wspólne tematy polsko-białoruskie. Ukończył Szkołę Pogranicza w Sejnach.

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY