Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Maksym Kucharski

Koniec marzeń o Nabucco – komentarz eksperta

W zeszłym tygodniu na naszych oczach licząca sobie ponad 10 lat historia gazociągu Nabucco dobiegła końca – happy endu nie było. Konsorcjum Szach Deniz II, mające określić, którym korytarzem gaz z tego złoża popłynie do Europy wybrało Gazociąg Transadriatycki. Jak przebiegały losy Nabucco i jakie są przyczyny jego porażki? Specjalnie dla portalu Eastbook.eu pisze Maksym Kucharski, ekspert fundacji Energia dla Europy.

Niezdecydowanie UE przeważyło - projekt Nabucco nie zostanie zrealizowany. Na zdjęciu: Reinhard Mitschek, jeden z dyrektorów Nabucco Gas Pipeline International GmbH. Autor: publicsbg Źródło: flickr.com

Niezdecydowanie UE przeważyło – projekt Nabucco nie zostanie zrealizowany. Na zdjęciu: Reinhard Mitschek, jeden z dyrektorów Nabucco Gas Pipeline International GmbH. Autor: publicsbg Źródło: flickr.com

Rurociąg Nabucco, którego przepustowość szacowano pierwotnie na 31 mld m3 rocznie, miał biec z Azerbejdżanu do hubu gazowego w Baumgarten (Austria). Jednak od samego początku piętą achillesową tego projektu było zaopatrzenie w surowiec – Azerbejdżan był w stanie zapewnić tylko około 10 mld m3 gazu. Ogromne złoża tego surowca posiada położony po drugiej stronie Morza Kaspijskiego Turkmenistan, jednak z powodu sporów politycznych oraz niejasnego statusu prawnego samego akwenu wodnego perspektywa budowy gazociągu transkaspijskiego tak jak była, tak pozostaje odległa. Wsparciem w projekcie nie mógł być również Iran (z uwagi na ciążące na tym państwie sankcje), ani Irak (niestabilna sytuacja). Właśnie problem braku drugiego dostawcy spowodował, że od wysunięcia tej inicjatywy w 2002 r. Nabucco miało wyraźne problemy z nabraniem rozpędu.

Projekt dostał jednak drugą szansę. SOCAR, państwowy koncern naftowy Azerbejdżanu, zadecydował o budowie TANAP, gazociągu, który ma transportować azerbejdżański gaz do granicy Turcji z UE. Konsorcjum Nabucco musiało już tylko wybudować europejską część rurociągu. Z uwagi na ograniczoną ilość dostępnego surowca zmniejszono planowaną przepustowość do 10 mld m3 (z perspektywą poszerzenia do 30 mld m3), a projekt przemianowano na Nabucco West. Teraz konsorcjum będące operatorem złoża Szach Deniz II w Azerbejdżanie miało zdecydować, czy surowiec popłynie przez ten rurociąg, czy też przez Gazociąg Transadriatycki (TAP) od granicy grecko-tureckiej przez Albanię i po dnie Morza Adriatyckiego do Włoch.

W przeciwieństwie do projektu TAP, Nabucco West niosło ze sobą potencjalnie duże korzyści strategiczne – jego powstanie pozwoliłoby na dywersyfikację kierunków dostaw gazu na rynki, które są w tej chwili zaopatrywane przez jednego dostawcę. Takim państwami w ramach UE pozostają np. Rumunia, Bułgaria (prawie 100% importowanego gazu pochodzi z Rosji) czy Węgry (około 80%).

Dodatkowo poprzez połączenia międzysystemowe surowiec mógłby też trafiać do Polski czy Słowacji, gdzie także wskazane byłoby zróżnicowanie źródeł zaopatrzenia. Nabucco West spełniało więc unijny priorytet polityki energetycznej, jakim jest dywersyfikacja, na rynkach, które najbardziej tego potrzebują. Inaczej wygląda sytuacja na rynkach docelowych TAP – kierunki importu gazu ziemnego do Włoch i Grecji są już zdywersyfikowane. W obu państwach funkcjonuje import LNG.

Kurtyna opada

26 czerwca Gerhard Roiss, prezes austriackiego koncernu OMV, które jest częścią konsorcjum Nabucco, poinformował, że to TAP zostało wybrane jako korytarz dla azerbejdżańskiego gazu. Jako oficjalny powód podano wyższe ceny tego surowca we Włoszech i w Grecji. Sam Roiss sugerował jednak, że jest to raczej decyzja polityczna. Nabucco West byłoby bowiem bezpośrednim konkurentem rosyjskiego gazociągu South Stream oraz pozwoliłoby wejść Azerom na rynki tradycyjnie zdominowane przez surowiec z Rosji. Tymczasem Baku nie ma powodu by pragnąć pogorszenia relacji z Moskwą, szczególnie w dość wrażliwym dla siebie, przedwyborczym okresie.

TAP – prócz aspektu politycznego – uzyskało również przewagę ekonomiczną. Koszty budowy rurociągu do Austrii wielokrotnie przekraczały te, które potrzebne były do budowy Gazociągu Transadriatyckiego. Poza tym konsorcjum Nabucco nie było w stanie w wystarczająco przekonywujący sposób wykazać, że inicjatywa jest wykonalna oraz ekonomicznie opłacalna. Wpływ na decyzję o zwycięstwie TAP-u miało też z pewnością przejęcie przez SOCAR operatora greckiej sieci przesyłowej, DESFA, co dało koncernowi silną pozycję na rynku greckim.

Niesolidarna Europa

Jeśli chodzi o solidarność i współpracę europejską, to ta z pewnością nie zdała tutaj egzaminu. Wiele państw ochoczo podpisało porozumienia dotyczące South Stream, czyli bezpośredniego konkurenta projektu Nabucco. Tym samym przedkładały one projekt rosyjski nad ten, który został uznany za unijny priorytet przez Komisję Europejską.

Szukając pozytywów w całej sprawie, doprowadzenie do powstania Gazociągu Transadriatyckiego można byłoby uznać za sukces idei Korytarza Południowego. Cały problem polega jednak na tym, że nie spełnia on priorytetowego celu, jakim jest dywersyfikacja dostaw gazu w tych krajach, gdzie jest ona najbardziej potrzeba. Planowane połączenie będzie też, przynajmniej początkowo, miało bardzo ograniczoną przepustowość, co dodatkowo zmniejsza jego znaczenie.

Autor: jasonwoodhead23 Źródło: flickr.com

Autor: jasonwoodhead23 Źródło: flickr.com

Fiasko Nabucco pokazuje po raz kolejny, że Unia Europejska nie jest w stanie działać skutecznie i strategicznie w obszarze polityki zagranicznej. Nie była zdolna wpływać na wydarzenia w bezpośrednim, wschodnim sąsiedztwie – odpowiedzialność za budowę rurociągu do granic unijnych musiał wziąć na siebie Azerbejdżan. Partnerstwo publiczno-prywatne nie funkcjonuje na tyle dobrze, by zapewnić realizację priorytetowych pod względem politycznym projektów. Przez to Unia Europejska będzie przegrywać na tym polu z Rosją czy Chinami.

Warto przy tej okazji zauważyć, że Moskwa za pomocą kontrolowanych przez siebie przedsiębiorstw nie ma problemów z tym, aby przeforsować projekt o wątpliwym uzasadnieniu ekonomicznym, jeśli tylko ma on dla niej duże znaczenie polityczne. Wytłumaczenia można byłoby szukać w różnicach między systemem autorytarnym a demokratycznym. Tyle tylko, że również Stany Zjednoczone radzą sobie z tym lepiej niż Europejczycy, co potwierdza powstanie rurociągów BTE i BTC na Kaukazie Południowym.

Koniec marzeń o dywersyfikacji?

Porażka Nabucco zdecydowanie oddala perspektywę zmniejszenia zależności od rosyjskiego gazu w naszym regionie. Nie oznacza to jednak, że sytuacja nie może ulec zmianie. Po pierwsze należy rozważyć czy jest to ostateczna śmierć tej inicjatywy. Wiele wskazuje na to, że tak – jak mówi Gerhard Roiss z OMV „dla nas to koniec projektu Nabucco.” Dodatkowo należy pamiętać, że jeśli powodzeniem zakończy się budowa South Stream, zmartwychwstanie Nabucco będzie znacznie trudniejsze.

Jednak Komisja Europejska wielokrotnie dawała do zrozumienia, że konsorcjum Szach Deniz II ma zadecydować nie tyle o przegranej czy wygranej danego projektu, ile o kolejności ich realizacji. Ważniejsze od intencji Komisji są niewątpliwie zapewnienia samych Azerów, że korytarz do Austrii jest przez nich uważany za naturalną destynację surowca z kolejnych złóż, które mają być uruchomione do 2020 r. Wciąż przecież – według oficjalnych deklaracji – to współpraca energetyczna z UE jest priorytetem dla Baku, a docelowo to właśnie Europa ma być głównym rynkiem zbytu dla azerbejdżańskiego gazu.

Na koniec trochę optymizmu – jeśli państwa Europy Środkowej poważnie myślą o dywersyfikacji, to warto by pamiętały, że Nabucco nie jest ich jedyną szansą. Skroplony surowiec ma szansę popłynąć przez Morze Czarne z Azerbejdżanu do Rumunii i później do Węgier w ramach połączenia AGRI. Budowany w Polsce gazoport, wraz z terminalem mającym powstać w Chorwacji i szeregiem interkonektorów w naszym regionie ma utworzyć tzw. Korytarz Północ-Południe. Z importowanego za pośrednictwem tych terminali surowca będą mogły więc korzystać wszystkie państwa regionu. To właśnie nasz gazoport jawi się w tej chwili jako najpewniejsza opcja pozwalająca na dywersyfikację dostaw w naszym regionie. Paradoksalnie porażka popieranego przez Polskę projektu Nabucco przyczyniła się do wzrostu regionalnego znaczenia terminalu w Świnoujściu.

Jeśli gazociąg łączący złoża Azerbejdżanu z Europą Środkową ma powstać, potrzebne będzie solidne uzasadnienie ekonomiczne, co było jedną ze słabości projektu w tym wydaniu. Silne poparcie instytucji unijnych oraz przede wszystkim konsekwentne zaangażowanie zainteresowanych państw będzie kluczowe. Natomiast jeśli to rzeczywiście koniec Nabucco, to mniejsze projekty posiadają potencjał by zmienić sytuację w regionie. Nie mogą się one jednak równać ani skalą, ani znaczeniem geopolitycznym z przegranym projektem i właśnie to powinno być dla nas miarą porażki.

MATERIAŁ EURONEWS O ZWYCIĘSTWIE PROJEKTU TAP (język angielski)

Facebook Comments

Ekspert fundacji Energia dla Europy. Zajmuje sie problematyką rynku energii, w szczególności gazu ziemnego. Absolwent ISM UW.

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY