Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Krzysztof Nieczypor

Co się wydarzyło 11 lipca 1943 r.?

Masowe zbrodnie dokonane przez ukraińskich nacjonalistów wobec ludności polskiej przyjęło się datować na okres od lutego 1943 do lutego 1944 r. W dniu 11 lipca 1943 r. oddziały UPA dokonały skoordynowanego ataku na 99 polskich miejscowości na Wołyniu.

Zwłoki zamordowanych Polaków podczas napadu UPA na kolonię Lipniki. Autor: Władysława Siemaszków. Źródło: wikimedia.org

Zwłoki zamordowanych Polaków podczas napadu UPA na kolonię Lipniki. Autor: Władysława Siemaszków. Źródło: wikimedia.org


Jak pisze wybitna polska badaczka tych wydarzeń, Ewa Siemaszko: – Do antypolskich wystąpień, to jest różnego rodzaju aktów terroru oraz zabójstw, dochodziło na Wołyniu już w 1939 r., niemal bezpośrednio po wybuchu drugiej wojny światowej. Jednakże po opanowaniu przez Sowietów Kresów Wschodnich Rzeczypospolitej nie mogły rozwinąć się w masowe akcje, bowiem sowiecki terror dotyczył całej ludności całego życia społecznego.

Mordy zbiorowe ludności polskiej zapoczątkowało w lutym 1943 r. nacjonalistyczne ugrupowanie Maksyma Borowcia „Tarasa Bulby”. Z czasem do akcji przystąpiły inne grupy ukraińskie, w tym przede wszystkim odłam nacjonalistów Stepana Bandery, który stał się głównym wykonawcą ludobójczych akcji. Wyjątkowość wydarzeń lipcowych – pisze Ewa Siemaszko – polegała na usiłowaniu dokonania eksterminacji w krótkim czasie i na dużych obszarach.

W lipcu 1943 r. ukraińskie akcje eksterminacyjne objęły niemal cały Wołyń. Ich kulminacją był dzień 11 lipca 1943 r. (niedziela) wybrany specjalnie z uwagi na obchodzone w tym dniu popularne święto Piotra i Pawła (liczono, że większość ludności polskiej będzie można zaskoczyć w kościołach). W raporcie AK napisano: „Na cztery dni przed akcją (…) odbyły się w budynkach szkolnych specjalne wykłady, na których mówiono o konieczności wymordowania wszystkich Polaków na Wołyniu. Operowano przy tym hasłami: >Wyrżnąć Lachów aż do 7 pokoleń, nie wyłączając tych, którzy nie mówią już po polsku<”.

10 lipca 1943 r. „wieczorem rozstawione były patrole po wszystkich drogach, każdego przytrzymywano i odsyłano do domu mówiąc, że nie wolno z domów się wydalać, bo będą strzelać. O godz. 9 wieczorem tegoż dnia byli rozesłani gońcy do wszystkich ukraińskich domów, by wszyscy mężczyźni z wyjątkiem tych, którzy mają w rodzinie Polaków krewnych, stawili się o godzinie 12 w nocy: kto ma broń, to z bronią, a kto nie, to z tępym narzędziem, siekierami, kosami, widłami itp. w omówionym miejscu. (…) Po spożyciu kolacji w oznaczonych domach, zrobili zebranie, na którym oświadczyli, że chcąc mieć wolną Ukrainę, należy w pierwszym rzędzie wytępić wszystkich Polaków, bo ci stoją im na przeszkodzie.

O godz. 2 min 30 po północy w dniu 11 lipca 1943 r. rozpoczęła się rzeź. Każdy dom polski okrążało nie mniej jak 30-50 chłopów z tępymi narzędziami i dwóch z bronia palną. Kazali otworzyć drzwi, albo w razie odmowy rąbali drzwi. Rzucali do wnętrza ręczne granaty, rąbali ludność siekierami, kłuli widłami, a kto uciekał strzelali doń z karabinów maszynowych. (…) Po morderstwie, zaraz po południu tegoż dnia, nastąpił rabunek. Chłopi z sąsiednich wsi przychodzili i zabierali: konie, wozy, ubrani, pościel, krowy, świni, kury – inwentarz żywy i martwy”. [Z raportu J. Cichockiego „Wołyniaka” Wypadki na Wołyniu w powiecie włodzimierskim, sporządzonego dla Komendy AK Lwów (AAN, 203/XV/42, k. 9-10).

Akcja była kontynuowana następnego dnia. Łącznie, jak pisze Ewa Siemaszko, w ciągu dwóch dni, 11 i 12 lipca 1943 r., Ukraińcy zamordowali ok. 4330 osób. Niedobitki były wyłapywane jeszcze w ciągu następnych dni, zaś ludobójstwo nie ograniczało się do wyżej opisanej zorganizowanej akcji. Ginęli także Polacy żyjący w ukraińskich wsiach, przemieszczający się z różnych powodów na inne tereny – w trakcie przechodzenia z jednej miejscowości do drugiej, ucieczek do bezpieczniejszych miejsc.

Działania te skierowano przeciwko wszystkim Polakom, niezależnie od wieku i płci charakterystycznie połączono z niebywałym okrucieństwem. Prowadzone były pod hasłami rozpowszechnianymi w różnych wersjach i formach zarówno przed podjęciem akcji ludobójczych jak i w czasie ich trwania, które wyrażały jedną myśl: śmierć każdemu Polakowi – podsumowuje Ewa Siemaszko.

Źródło: zbrodniawolynska.pl

Facebook Comments
Krzysztof Nieczypor
Redaktor Eastbook.eu
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY