Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok

Kto zostanie solistą gruzińskiej polityki – filozof czy prawdziwy solista operowy?

Walka o fotel prezydenta w Gruzji rozwija się w bardzo dziwny sposób. Te wybory realnie nie decydują o niczym, ponieważ po wyborach prezydenckich wchodzi w życie artykuł Konstytucji, zgodnie z którym prezydent będzie tylko formalnym przywódcą kraju, a cała władza przejdzie w ręce premiera. Jest już oczywiste, że wybory prezydenckie nabyły charakter sakralny i świadczą o tym emocje wokół niejednokrotnej zmiany daty wyborów.

Bidzina Ivanishvili Источник: facebook.com/OfficialBIDZINAIVANISHVILI

Bidzina Iwaniszwili, źródło: facebook.com/OfficialBIDZINAIVANISHVILI

Najpierw administracja prezydenta ogłosiła datę wyborów na 27 października br, ale w tym samym dniu poformowała o błędzie technicznym i sprecyzowała nową datę wyborów – 31 października 2013 r. Według gruzińskiego prawa i praktyki międzynarodowej data wyborów powinna przypadać na dni weekedowe, a 27 października akurat i był ostatnim weekendem w październiku 2013 roku. Po odwołaniu tej daty i przeniesieniu jej na 31 października prezydent stał się obiektem krytyki nowej partii rządzącej i części społeczeństwa. Pojawiły się różne spekulacje na ten temat. Niektórzy uważali, że prezydent tymi manipulacjami próbuje rozciągnąć czas swoich pełnomocnictw, aby w taki sposób być obecnym w randze prezydenta na Szczycie Partnerstwa Wschodniego w Wilnie, który odbędzie się w dniach 29-30 listopada. Na tym Szczycie ma być podpisana historyczna dla Gruzji Umowa Stowarzyszeniowa z UE.

Za granicą zagłosują na człowieka Saakaszwilego

31 października okazał się dniem roboczym – czwartkiem i nie pomogło, że prezydent postanowił zrobić czwartek dniem wolnym od pracy, aby nie to przeszkodziło wyborcom przyjść na wybory. Przedstawiciele Gruzińskiego Marzenia zaczęli wskazywać na fakt, że decyzja prezydenta o wyznaczeniu wyborów na 31 października odbiera prawo do głosowania dla obywateli Gruzji czasowo mieszkających za granicą oraz z powodu pracy nie będą mogli przyjść do lokalów wyborczych. A takich wyborców jest ponad 1,5 mln osób. 12 organizacji pozarządowych zaapelowało do prezydenta z prośbą o przenoszenie daty wyborów na niedzielę. Po tym fakcie administracja prezydenta po raz trzeci nagle zmieniła datę wyborów i zadeklarowała, że odbędą się w dniu 27 października br.

Co dokładnie miało wpływ na ostateczny termin wyborów jest niejasne. Fakt, że w gruzińskich mediach właśnie w tym czasie pojawiły się dane badań, według których większość Gruzinów mieszkających za granicą mogą podtrzymać kandydata Zjednoczonego Ruchu Narodowego. Trudno jest ocenić zasadność tych danych, na ile są one wiarygodne i prawdziwe. Ale ogłoszenie tych wyników mogło stać powodem zmiany daty wyborów po raz trzeci. Ostateczna data została wyznaczona na 27 października, w ten weekend wszyscy obywatele Gruzji będą mogli wziąć udział w wyborach, w tym mieszkający za granicą.

Tak czy owak, emocje wokół wyborów prezydenckich rosną, Zjednoczony Ruch Narodowy za pomocą prawyborów wysunął swojego kandydata na prezydenta – byłego przewodniczącego parlamentu Dawida Bakradze. Tego można było oczekiwać, ponieważ wszyscy inni kandydaci biorący udział we wstępnych wyborach nie byli postaciami wpływowymi w swojej własnej partii. Jako postać polityczna Dawid Bakradze jest bardziej znany, niż kandydat Gruzińskiego Marzenia – Giorgi Margwelaszwili.

Zakładano, że walka o fotel prezydencki będzie rozwijać się między tymi dwoma kandydatami obecnego i byłego rządu kraju ale nie podejrzewano, że będzie ona odbywac się w taki sposób. Na scenie politycznej Gruzji coraz głośniej dyskutują o kandydacie z opozycji pozaparlamentarnej – słynnym gruzińskim śpiewaku operowym Paacie Burczuladzym, który jest znany jako gwiazda światowej opery. W ostatnich latach zajmował się działalnością charytatywną. Jest założycielem funduszu, który opiekuje się bezdomnymi rodzinami i tak jak Bidzina Iwaniszwili jest w bliskim kontakcie z Patriarchą Gruzji. A przecież nie jest tajemnicą, że wsparcie Patriarchy i całego gruzińskiego kościoła prawosławnego przyczyniły się do zwycięstwa Gruzińskiego Marzenia w wyborach parlamentarnych 1 października 2012 roku. Warto zauważyć, że w swoim czasie w gruzińskich mediach Paata Burczuladze był nazywany jako jeden z możliwych kandydatów Zjednoczonego Ruchu Narodowego. Wtedy jednak odmawiał możliwości uczestnictwa w polityce. Teraz stwierdził już, że jest możliwe że weźmie udziału w wyborach prezydenckich. I co jest dziwne, Gruzińskie Marzenie uważa go za silniejszego konkurenta dla swojego kandydata, niż kandydata Zjednoczonego Ruchu Narodowego Dawida Bakradze.

Arystoteles się myli

Mimo tego, że Arystoteles za najlepszego władcę dla państwa uważał filozofa, nie uważają tak niektórzy zwolennicy Gruzińskiego Marzenia. Według badań, przeprowadzonych na oficjalnej stronie Facebooka Gruzińskiego Marzenia, ze wszystkich kandydatów na prezydenta liderem nie jest przedstawiciel Gruzińskiego Marzenia filozof Margwelaszwili, lecz gruziński śpiewak operowy Paata Burczuladze. Według danych z dnia 5 lipca w badaniu wzięło udział 1000 osób, 40% z nich podtrzymuje Paatę Burchuladzego, 34% – Giorgiego Margwelaszwilego, 10% – Dawida Bakradze, 4,5% – Salome Zurabiszwili (była minister spraw zagranicznych Gruzji po Rewolucji Róż, która później stanęła w opozycji do Saakaszwilego, a po 1 października była uznawana jedną z najbardziej prawdopodobnych kandydatów na prezydenta nowej partii rządzącej Gruzińskie Marzenie), 4% – Nino Burdżanadze. Tak więc nie można wykluczyć, że Paata Burczuladze (jeśli jednak zdecyduje się kandydować na prezydenta), biorąc pod uwagę jego wysokie rankingi w porównaniu z Dawidem Bakradze oraz jego stare kontakty z prezydentem Saakaszwilim, że to właśnie on, a nie Dawid Bakradze może stać się nieoficjalnym faworytem zwolenników Saakaszwilego w prezydenckich wyborach 27 października. Tym bardziej, że w Zjednoczonym Ruchu Narodowym były rozbieżności co do nominacji Dawida Bakradze, ponieważ różne ugrupowania wewnątrz byłej partii rządzącej wysuwały różnych kandydatów a żaden z nich nawet nie brał udziału w prawyborach. Na przykład, były premier Iwan Merabiszwili, który jest obecnie w areszcie.

Tak więc wewnątrz Zjednoczonego Ruchu Narodowego pozostało wielu niezadowolonych z nominacji Dawida Bakradze jako kandydata na prezydenta. Wybory 27 października spowodują, że polityczne namiętności na pewien czas ucichną i siły polityczne w kraju powoli zaczną przygotowania do wyborów do samorządów lokalnych, które są zaplanowane na 2014 r. W związku z powyższym, po wyborach prezydenckich w siłach politycznych zaczną się przegrupowania. Nie wykluczona jest możliwość rozpadu byłej rządzącej partii Zjednoczonego Ruchu Narodowego. Nie możemy wykluczyć również pewnych zmian w nowej partii rządzącej Gruzińskie Marzenie, biorąc pod uwagę fakt, że premier już oświadczył, iż wkrótce opuści politykę. Poza tym, Iwaniszwili nie wyklucza aresztowania Saakaszwilego, a to może się zdarzyć tylko po wyborach, do czasu prezydenckiego immunitetu Saakaszwilego.

Więc to wybory prezydenckie będą finalizacją porażki władzy Saakaszwilego i Rewolucji Róż oraz zakończeniem rządzenia prezydenckiego w Gruzji. 27 października raczej zostanie historycznym i symboliczny dniem dla Gruzji, niż ważnym wydarzeniem politycznym.

[Paata Burczaladze zrezygnował z kandydowania na prezydenta Gruzji przed opublikowaniem tego artykułu na wersji polskiej – przyp. red.]

Tłumaczenie: ASB

Facebook Comments
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY