Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok

Ukraina powinna bronić swojego mitu, nie kapitulować

Ostatnio w jednym z artykułów w elektronicznym wydaniu Rzeczpospolitej redaktor Andrzej Talaga sugerował, że Ukraina powinna zrezygnować z mitu Rusi Kijowskiej, aby bez przeszkód budować swoją tożsamość historyczną. Propozycja ta jest na szczęście nie realna do zrealizowania i dobrze, bo nie przyniosłaby nic dobrego.

Ciężko będzie wymazać historię z tkanki stolicy Ukrainy, Kijowa, autor: neiljs, źródło: Flickr.com.

Ciężko będzie wymazać historię z tkanki stolicy Ukrainy, Kijowa, autor: neiljs, źródło: Flickr.com.

 

Andrzej Talaga w swoim ostatnim tekście w rp.pl odnosi się to do próby zawłaszczenia mitu Rusi Kijowskiej przez Rosję, która początki swojej państwowości widzi chętniej w chrzcie kniazia Włodzimierza w 988 roku niż w początkach Księstwa Moskiewskiego. Talaga sugeruje, że Ukraina potrzebuje „swojego mitu” i powinna odcinając się od Rusi Kijowskiej. Redaktor pisze w swoim artykule: – Ukraina nie musi stawiać na Ruś Kijowską, ma inny wybór. Owszem, godniej wskazywać na swoje początki w XI niż w XVII wieku, ale łatwo wówczas wpaść w sidła rosyjskiej polityki historycznej i „ruskiej wspólnoty”. Zastanawiam się dlaczego Ukraińcy mają zrzekać się swojej historii kosztem większego sąsiada i szukać innego mitu założycielskiego? To tak jakby sąsiad przyszedł do czyjegoś domu i powiedział – dom, w którym mieszkasz, jest mój. Na co pierwotny mieszkaniec się wyprowadza i szuka innego, „bardziej swojego” miejsca do życia. Sugestię redaktora Talagi jakoby Ukraina powinna zrzec się mitu Rusi Kijowskiej, aby nie zniknąć wśród szerokiej ruskiej, prawosławnej wspólnoty uważam za kapitulację, a nie wykorzystywanie polityki historycznej do realizacji swoich interesów państwowych.

Gdyby posłuchać tej rady dałaby ona odwrotny skutek od zamierzonego. Rozumiem, że redaktor nie ma tego na myśli, ale idąc tym tropem Ukraina powinna „oddać” nie tylko historię ale i gazociągi. Podobnie, nie tyko Sewastopol, ale cały Krym, bo przecież zdania co do jego przynależności są podzielone. Ustępując Rosji w tak fundamentalnych kwestiach jak historia jest krokiem w kierunku zlania się w „ruską wspólnotę”. Dziwi mnie, że można to interpretować inaczej. Zgadzam się, że politykę historyczną można modelować i wybierać dla dobra kraju. Nie należy jej jednak zmieniać, ze względu na przyjazd prezydent Rosji wraz z patriarchą Wszechrusi na obchody 1025 rocznicę chrztu.

Co zamiast Rusi?

Talaga sugeruje, że Ukraina mogłaby szukać początków swojej państwowości w Rzeczpospolitej, w której ukształtował się najpierw językowo-kulturowy a następnie odrębny polityczny ukraiński  byt. Z Rusi Kijowskiej należałoby zrezygnować aby nie zlać się z „ruską wspólnotą”, a następnie budować tożsamość w oparciu innego sąsiada, co dałoby Ukrainie „inną pozycję w Europie, jako jej pełnoprawnego członka, który chce tylko wrócić tam, gdzie jego miejsce”. Żelazna logika. Redaktor zarzuca Ukraińcom popadanie w skrajności, sam jednak proponuje by wyrwać się z objęć Rosji i rzucić się w ramiona Polski.

Nie chciałbym, aby Ukraińcy budowali swoją tożsamość jedynie na opozycji do polskiej szlachty i micie powstania Chmielnickiego. Mimo rozpiętości czasowej, od Kozaków i Dzikich Pól do UPA i Wołynia wcale nie jest tak daleko i bardzo łatwo jest te dwa ruchy narodowe wykorzystać w budowaniu tożsamości w oparciu o antagonizm do Polski i Polaków.

Też będę Wujkiem Dobra Rada –  uważam, że Ukraińcy powinni pilnować swojej historii i nie oddawać pola w walce o politykę historyczną Rosjanom. Byle tylko zrozumiały to elity i rządzący nad Dnieprem i niektórzy tutaj, nad Wisłą.

 

Facebook Comments
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY