Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Łukasz Grajewski

Udany związek. Wywiad z Magdą Pytlakowską, prezeską Inicjatywy Wolna Białoruś

O Białorusi w Polsce mówi się dużo przeciętnie raz na pięć lat, gdy zbliżają się kolejne wybory prezydenckie wygrywane przez Aleksandra Łukaszenkę. Są jednak w Polsce osoby, które Białorusi poświęcają spory kawałek swojego codziennego życia. Magda Pytlakowska to z pewnością jedna z tych osób. Dziennikarka telewizji Belsat od niedawna sprawuje także funkcję prezeski stowarzyszenia Inicjatywa Wolna Białoruś. O pracy na Białorusi i planach organizacji opowiada w rozmowie z Łukaszem Grajewskim.

Magda Pytlakowska, prezeska Inicjatywy Wolna Białoruś

Magda Pytlakowska, prezeska Inicjatywy Wolna Białoruś, autor zdjęcia: Anja Datan

Łukasz Grajewski: Wygląda na to, że dostałaś od białoruskich władz zakaz wjazdu.

Magda Pytlakowska: Ja sama tego nie upubliczniałam…

Można o tym przeczytać na stronach Belsatu.

Niestety.

Co trzeba zrobić, aby zasłużyć na takie zainteresowanie?

W złym momencie złożyć wniosek wizowy. Jak sam wiesz, dużo ludzi robi coś dla Białorusi, coś co władzom się nie podoba.  A jednak te wizy dostają. Czasem się dostaję, czasami nie. To loteria.

Czyli służbami białoruskimi rządzi przypadek, a nie dobrze zorganizowany system?

Trudno odpowiedzieć. Często jest dla mnie zaskoczeniem, że dana osoba dostaje wizę bez problemu, a osoby, które chcą pojechać stricte turystycznie jej nie dostają. Trudno mi diagnozować intencje systemu. Mam przeczucie, że ten ich system działa znacznie gorzej, niż nam się wydaję.

Tu i teraz: opowieść obywatelska

Nakręciłaś na Białorusi filmy o aktywistach i działaczach pozarządowych. Czyli wykonywałaś robotę bardzo na Białorusi potrzebną.

Z przykrością dochodzę do wniosku, że zrealizowany przeze mnie cykl filmów „Apantanyja” (z białoruskiego Pasjonaci) stał się powodem niedostania kolejnej wizy. W trakcie tworzenia filmów stanęłam przed dylematem. Odradzano mi pracę pod własnym nazwiskiem. Stwierdziłam, że to będzie bardzo nie fair wobec ludzi, którzy w tych filmach występują. No bo co? Ja tam jadę i namawiam, żeby pokazali swoją twarz i działalność, która nie zawsze jest dobrze widzialna na Białorusi. Wymagam od nich odwagi, a sama mam się nie podpisać? To byłaby hipokryzja! Nie posłuchałam i w efekcie na drugą serię zdjęć już nie pojechałam.

I jakim sposobem dokończyłaś projekt?

Pomógł mi Vasil (Lepesh, dziennikarz Belsatu – przyp. red.), bo robimy to razem. Vasil pojechał sam na zdjęcia, a później nawiązaliśmy kontakt z różnymi dziennikarzami i freelancerami. Dzięki temu ekipa tego programu powiększyła się. Patrząc z tej perspektywy, mój zakaz wjazdu zaprocentował czymś pozytywnym.

Magda Pytlakowska, prezeska Inicjatywy Wolna Białoruś, autor zdjęcia: Anja Datan

Magda Pytlakowska, prezeska Inicjatywy Wolna Białoruś, autor zdjęcia: Anja Datan

.

W filmach prześwietlacie inicjatywy społeczne. Czy białoruskie społeczeństwo jest mocno zaangażowane w tego rodzaju działalność?

Chyba bardziej niż nam się wydaję. Tylko należy zaznaczyć, że społecznicy nie określają się tam trzecim sektorem, a osoby działające nie utożsamiają się z ideami takimi jak społeczeństwo obywatelskie

Nie utożsamiają się, czy po prostu takich terminów nie słyszeli?

Po prostu robią co uważają za słuszne i nie definiują tego.

Widziałem program o ornitologu i o ludziach, którzy organizują spektakle teatralne dla dzieci. Czy tego rodzaju neutralna politycznie działalność  może trafić pod lupę władz?

Zależy od działalności. „Ptuszki Baćkauszczyny” (z białoruskiego Ptaki ojczyzny – przyp. red.) to zarejestrowana organizacja, która współpracuję nawet z ministerstwami. Działają legalnie i bez żadnych problemów. To bardzo duża organizacja, powiedziałabym „normalna” w naszym mniemaniu. Z biurem, w dużym stopniu zinstytucjonalizowana. Z drugiej strony są inicjatywy, które działają zupełnie w podziemiu. Dziewczyny, które pomagają więźniom politycznym nie są zarejestrowane i to się nie zmieni. Są też przypadki grup nieformalnych, jak ekipa z BSSR online, która za pomocą strony internetowej dokumentuje wszystko o białoruskiej republice w czasach Związku Sowieckiego. Taka inicjatywa po prostu nie wymaga żadnej rejestracji.

Jak opowiadac o miejscu, gdzie nie masz wstępu

Jak zamierzasz pracować w Belsacie, nie mogąc wyjechać na Białoruś?

Tak jak większość Polaków w Belsacie, którzy nie mogą wyjechać na Białoruś. To problem większości z nas, na czele z naszą dyrektor Agnieszką Romaszewską-Guzy. Taką sytuację trzeba póki co przyjąć za normę. A jeśli chodzi o filmy dokumentalne, moja sytuacja wymusiła nową formę programu. Zresztą nam na tym zależało, żeby nie tylko promować aktywność, ale też do niej zachęcać. Żeby to ludzie nam wysyłali swoje video. Tak też się stało. W drugiej serii znajdzie się film dziewczyny, która sama nakręciła reportaż.

Jak rozumiem, to jest powiązane z twoją działalnością szkoleniową w ramach Inicjatywy Wolna Białoruś.

Tak, prowadzimy zajęcia, gdzie przedstawiamy sposoby pracy społecznej. Zajęcia są skierowane do Białorusinów.

To procentuje?

Dopiero raczkujemy. Wydaje mi się że tak, bo w czasach sieci społecznościowych nie da się inaczej. Trzeba się z tym polubić. Naszą ambicją jest działalność w sferze dziennikarstwa obywatelskiego na Białorusi. To jest problem, że użytkownicy Internetu na Białorusi są odbiorcami, a nie twórcami treści. Stawiają lajki, ale sami niczego nie tworzą.

Zdecydowana większość użytkowników Internetu na świecie ogranicza się do klikania.

My kierujemy nasze zajęcia do ludzi którzy już są w jakiś sposób aktywni, a do rozwoju potrzebują naszej wiedzy i doświadczenia.

Magda Pytlakowska, prezeska Inicjatywy Wolna Białoruś, autor zdjęcia: Anja Datan

Magda Pytlakowska, prezeska Inicjatywy Wolna Białoruś, autor zdjęcia: Anja Datan

O Inicjatywie

Przejdźmy do nowego etapu. Zostałaś prezeską Stowarzyszenia Inicjatywa Wolna Białoruś. Organizacja ma długą tradycję. Czy Ty byłaś w grupie założycielskiej?

Nie zakładałam IWB, ale zostałam zwerbowana w 2006 roku jako studentka filologii białoruskiej, czyli na początku działalności stowarzyszenia.

Co wami kierowało?

To była grupa ludzi, która wcześniej zaangażowała się w ukraińską rewolucję. Uznali, że jeśli udało im się udzielić wsparcia Ukraińcom, to teraz przyszedł czas na Białoruś. Głównie kładziono nacisk na informowanie społeczeństwa w Polsce, ale i w Europie o tym co się dzieje na Białorusi. Należy przyznać, że wtedy o Białorusi w mediach nie mówiło się za dużo. To był początek. Praca na Białorusi i z Białorusinami była efektem ewolucji, która działa się w organizacji.

Obecnie zainteresowanie również dramatycznie spadło. Ludzie przyzwyczaili się, że na Białorusi jest, jak jest. Jak na to może zareagować Inicjatywa?

Chcielibyśmy działać dwutorowo. Oczywiście największą inicjatywą jest koncert („Solidarni z Białorusią” organizowany co roku w Warszawie – przyp. red.), ale chcielibyśmy takich akcji robić więcej, A druga ścieżka to praca z Białorusinami i na Białorusi.

Czy widzisz szansę na zagospodarowanie dużej liczby studentów białoruskich?

Tak, dużo wolontariuszy angażuje się wokół koncertu Solidarni z Białorusią. Należy jednak zaznaczyć, że Inicjatywa nie jest jedyną organizacją, która pracuje w Polsce na rzecz Białorusi. Ostatnimi czasy pojawiło się ich całkiem sporo.

I jak oceniasz ich skuteczność?

Na pewno cieszę się, że one powstają. Białorusi emigrują z różnych powodów i ważne jest, że znajdują w sobie wolę do działania. Te organizacje mają różny profil. Białorusi Dom animuje białoruską diasporę w Warszawie. Oni robią to dobrze i nie podejrzewam, że my moglibyśmy to robić lepiej. Julia Słucka i jej Biuro Informacyjne skupia się tylko i wyłącznie na dziennikarzach. Białoruska Nacionalnaja Pamiać również działa w swoim określonym środowisku. Inicjatywa ma swoją działkę. Fajnie, że jest nas dużo i gdyby udało nam się w pewnych kwestiach łączyć siły.

O niezmienności i pasji

A Ty sama nie czujesz się zmęczona tym, że na Białorusi się nic nie zmienia?

Ja się nie czuje sfrustrowana. Jeśli robimy 21 reportaż z cyklu Apantanyja o ludziach, którzy są aktywni, to rozumiem, że społeczeństwo w dużej mierze jest takie, jak ci ludzie. Jest to wyraźny sygnał, że zmiany gdzieś tam się czają.

Na koniec zacznijmy od początku. Co sprawiło że się zainteresowałaś Białorusią?

To było tak dawno… Pamiętam, że czytałam powieści Wasila Bykaua. Myślałam o nim jako pisarzu radzieckim, nie zdawałam sobie sprawy z jego białoruskości. To było jeszcze w liceum. Potem chciałam znaleźć bardzo oryginalny kierunek studiów. Rozpoczęłam studia na dwóch kierunkach. Jednym z nich była filologia białoruska. A wszystko tak naprawdę zaczęło się od pierwszego wyjazdu na Białoruś na początku studiów.

Na stałe zwiążesz swoje życie z Białorusią?

Mam nadzieję. Z mojej perspektywy to bardzo udany związek.

Magda Pytlakowska jest dziennikarką telewizji Belsat i prezeską stowarzyszenia Inicjatywa Wolna Białoruś.

Zobacz film z serii „Pasjonaci”:

Facebook Comments
Łukasz Grajewski

Socjolog, absolwent Studium Europy Wschodniej UW. Pracował w administracji publicznej, aktywny w trzecim sektorze (Fundacja Wspólna Europa, Polska Fundacja im. Roberta Schumana, Inicjatywa Wolna Białoruś). Autor licznych publikacji o Europie Wschodniej w polskich mediach.

Kontakt: l.grajewski@eastbook.eu

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY