Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok

Gruzja: Cisza na wyborczym froncie?

Zurab Charatiszwili, przewodniczący Centralnej Komisji Wyborczej, organu wyborczego Gruzji, podał się do dymisji 12 sierpnia, prawie dwa miesiące przed wyborami prezydenckimi. Jest to pierwsza znacząca wiadomość w nudnej do tej pory prezydenckiej kampanii wyborczej w Gruzji.

Zurab Kharatishvili, Chairman of the Central Election Commission of Georgia, author: Congress of local and regional authorities, source: Flickr

Zurab Charatiszwili, przewodniczący Centralnej Komisji Wyborczej w Gruzji, autor: Kongres władz lokalnych i regionalnych, źródło: Flickr

Dymisja przewodniczącego CKW

Dymisja Zuraba Charatiszwilego przyszła niespodziewanie i spotkała się z pewną krytyką, ponieważ zmiana szefa CKW przed samymi wyborami może zagrozić całemu procesowi przygotowawczemu. Charatiszwili nie kontaktował się z dziennikarzami i w żaden sposób nie wyjaśnił przyczyn swojej dymisji, obiecując komentarz 15 sierpnia. Wiadomo już, że planuje karierę polityczną.

Na konferencji: „Nie wykluczam możliwości współpracy z Kardawą i Dawitają. Jestem gotów na współpracę ze wszystkimi partiami, wyznającymi określone wartości polityczne”.

Charatiszwili piastował swoje stanowisko od 2010 roku i, jak każdy inny urzędnik wysokiego szczebla, był bezpośrednio związany z byłą partią rządzącą Zjednoczony Ruch Narodowy (ZRN). Dlatego jego oświadczenie, że teraz chce się zająć polityką, wywołało niejeden uśmiech.

Niefortunna pora dymisji Charatiszwilego rodzi myśl, że jest to kolejna runda prorządowej gry między Gruzińskim Marzeniem a Zjednoczonym Ruchem Narodowym – dwiema głównymi partiami politycznymi, które, wydaje się, nie mają dość wzajemnej wojny podjazdowej.

Premier Bidzina Iwaniszwili, zawsze zbyt szczery w swoich wypowiedziach publicznych, oświadczył, że Charatiszwili był „ich [Zjednoczonego Ruchu Narodowego] człowiekiem” i podał się do dymisji, by „intrygować”. Nie sprawiał wrażenie zaskoczonego tą informacją, a członkowie ZRN wskazują na możliwą presję na Charatiszwilego ze strony rządu.

Brak jednej osoby raczej nie wpłynie na funkcjonowanie instytucji, która, mimo całej krytyki, prawdopodobnie będzie w stanie przeprowadzić wybory, które zostaną uznane przez społeczność międzynarodową. Członkom Gruzińskiego Marzenia niespecjalnie zależało na Charatiszwilim. Możliwe jest również, że zdecydował się on na dymisję, żeby uniknąć krytyki, a nawet dochodzenia (być może słusznie), ws. jego działalności w charakterze szefa CKW po zakończeniu wyborów prezydenckich. W końcu problem ten dotyka wielu byłych kierowników.

Parlament, który jest obecnie na wakacjach, musi podjąć decyzję o dymisji w ciągu piętnastu dni. Prezydent ma jeszcze piętnaście dni na konsultacje z przedstawicielami społeczeństwa obywatelskiego i wybór trzech kandydatów, którzy zostaną przedstawieni CKW. Oznacza to niekończące się publiczne, zamknięte i restauracyjne spotkania, po których członkowie CKW, z wyjątkiem partii, która uzyskała największą liczbę głosów w ostatnich wyborach, wybierze przewodniczącego spośród zgłoszonych kandydatów. Gruzińskie Marzenie uczestniczyło w wyborach w 2012 r. jako blok wyborczy (koalicja sześciu partii politycznych), a nie jedna partia, co, paradoksalnie, sprawia, że przegrany w zeszłym roku Zjednoczony Ruch Narodowy staje się partią, która otrzymała największą liczbę głosów w ostatnich wyborach. Dlatego wybrać przewodniczącego CKW powinien Saakaszwili wraz z koalicyjną partią Gruzińskie Marzenie, co być może będzie jeszcze jednym jaskrawym przykładem ich kohabitacji.

Kampania wyborcza obecnie

Kandydaci na prezydenta jeżdżą po kraju, spotykając się ze społeczeństwem, ale liczba uczestników tych spotkań nawet w przybliżeniu nie przypomina tej z zeszłego roku.

Na tle zmian w konstytucji po wyborach władza prezydencka zostanie ograniczona i wygląda na to, że ludzie doskonale zdają sobie sprawę z tego, że premier jest teraz pierwszą osobą w kraju. Wśród głównych kandydatów nie ma nowych twarzy, większość z nich niespecjalnie sympatyzowała z poprzednim rządem, gdyż każdy z nich ma coś na sumieniu. Nieuczestniczenie prezydenta Saakaszwilego w kampanii wystarczy, aby cały proces stał się nudnym.

Rząd Saakaszwilego wywierał mocny nacisk na opozycję i społeczeństwo w czasie ostatnich wyborów parlamentarnych. To, a być może również perspektywa otrzymania po wyborach wynagrodzenia od Iwaniszwilego, motywowało wielu do sprzeciwiania się systemowi. Nadużywanie władzy nie jest jeszcze oczywistym problemem tego rządu, co prawdopodobnie ma wpływ na spadek agitacji społecznej.

Jest jeszcze zbyt wcześnie, żeby oceniać sytuację przedwyborczą, ale jedno jest jasne – z upływem czasu gruzińskie wybory będą coraz bardziej spokojne, demokratyczne i pokojowe.

Tłumaczenie: ASB

Facebook Comments
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY