Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok

Rosyjsko-ukraińska wojna handlowa, czyli imperium zadaje cios

Gdy przywódcy Ukrainy i Rosji uprzejmie rozmawiają między sobą przez telefon, na granicy gniją warzywa i kwaśnieje mleko. Główne przekazy oficjalnych komunikatów brzmią: – Że jak? Wojna handlowa? Skąd! Wszystko jest OK. Czyżby sytuacja z Roshen była po prostu przykrym nieporozumieniem? I ubiegłoroczna „wojna serowa” również miała przypadkowy charakter?

Putin jakoi Darth Vader. Źródło: kolaż Konsewic Tacjana

Putin jakoi Darth Vader. Źródło: kolaż Konsewic Tacjana

Od czego się zaczynało

Rozmowy o wojnie handlowej pomiędzy Ukrainą a Rosją rozpoczęły się po upublicznieniu komunikatu służby prasowej Federacji Pracodawców Ukrainy, której prezesem jest miliarder Dmytro Firtasz. Komunikat informował o tym, że 14 lipca b.r. wszyscy ukraińscy eksporterzy zostali wpisani przez Służbę Celną Rosji na listę ryzyka, co z kolei zablokowało dostawy towarów z Ukrainy. Rosyjscy celnicy zaczęli sprawdzać ładunki z Ukrainy ze szczególną dokładnością, spowodowawszy „wydłużenie okresu przestoju wagonów i innych środków lokomocji, co odbija się na cenie lub doprowadza do zakłócenia dostaw towarów, psucia produktów, podważa pozycje ukraińskich producentów na rynku Federacji Rosyjskiej”.

U Firtasza obliczyli, że tylko w drugim półroczu bieżącego roku straty mogą sięgnąć nawet 2-2,5 mld dolarów. Do porównania przytoczę liczby z pierwszego półrocza 2013 roku, kiedy to ogólna kwota towarów i surowców sprzedanych przez Ukrainę Rosji wyniosła 6,4 mld dolarów.

Rozmawiali, gawędzili…

Od samego początku ukraiński rząd usiłował przekonać obywateli o tym, że wszystko jest w porządku. Tym niemniej premier Mykoła Azarow próbował jakoś się ubezpieczyć, zalecając powołanie roboczej grupy na czele z wicepremierem Jurijem Bojko, mającą przeprowadzić negocjacje ze strona rosyjską. Azarow uzyskał możliwość bezpośredniego negocjowania z premierem Rosji  dopiero 18 sierpnia (była to rozmowa telefoniczna). Jak świadczą komunikaty służby prasowej Gabinetu Ministrów Ukrainy, była to kolejna wymiana uprzejmości, która nie miała żadnego wpływu na rozwiązanie problemów eksportu ukraińskich towarów. – Głowy państw oświadczyli o wspólnym przekonaniu, że w zasadzie o wojnach handlowych pomiędzy Ukrainą a Rosją nie może być mowy, – oświadczyli przedstawiciele rządu. Przed tym do Moskwy telefonował prezydent Wiktor Janukowycz. Wyraził „zaniepokojenie w związku z procesami mającymi miejsce podczas odprawy celnej ładunków na ukraińsko-rosyjskich przejściach granicznych”. Ale Putin, jak się zdaje, nie przejmował problemami Janukowycza. Służba prasowa Kremla skomentowała rozmowę z prezydentem Ukrainy w ten sposób: „Głowy państw omówili różne aspekty współpracy dwustronnej, w tym pytanie związane z odprawą celną ładunków na rosyjsko-ukraińskiej granicy”. Nie zauważyłam w tym tekście wyrazów „problem”, „konflikt” lub „nieporozumienie”. Wszystko jest w porządku. Zwykła sytuacja.

Podtekst polityczny

Zdaniem wielu ekspertów Rosja pragnie zemścić się na Ukrainie za jej unijne aspiracje. Być może „wielki brat” sądzi, że Ukraina, nie życząc sobie z nim konfliktu, zrezygnuje z możliwości wejścia do strefy wolnego handlu z UE. Sytuacja ukraińskich towarów, psujących się na granicy, wygląda logicznie, biorąc pod uwagę pretensje do ukraińskiej czekolady, sera i mięsa. Wygląda to na szantaż. Można oczywiści powoływać się na wyniki ekspertyz, procesy wewnątrz Unii Celnej itd. Ukraińscy politycy opozycyjni zwracają również uwagę na polityczny podtekst sprawy.

Wojna handlowa Kremla z Ukrainą nie jest czołowym atakiem na naszą suwerenność. Jest to początek oblężenia niepoddającego się zamku w celu zmuszenia grodzian do przekazania kluczy od twierdzy. Mamy przed sobą również inne wywrotowe działania skierowane przeciwko ukraińskiej gospodarce. Jednocześnie Putin, wykorzystując swoje wpływy międzynarodowe, będzie podejmował próby pokrzyżowania planów związanych z podpisaniem Umowy Stowarzyszeniowej Ukrainy z UE, ale niezależnie od wyników szczytu w Wilnie będzie on również domagać się kapitulacji Ukrainy w 2017 roku. Należy więc oczekiwać ciągłego i nasilającego „biadolenia” piątej kolumny, która będzie rozpatrywać wybory parlamentarne w 2017 roku jako mechanizm powrotu do imperialnych kojców, – napisał u siebie na Facebooku były minister spraw wewnętrznych Jurij Łucenko.

W całej tej sytuacji najbardziej interesującą jest reakcja ukraińskiej władzy, która po raz kolejny zademonstrowała swoje oddanie Rosji. Żadnej krytyki, żadnych poważnych oświadczeń. Pamiętam, jak w 2006 roku, podczas „winnego skandalu”, obecnie już były prezydent Mołdawii Włodzimierz Woronin nawet po udzieleniu przez rosyjskie instancje zgody na wwóz wina przez niektórych mołdawskich producentów zrezygnował z eksportu tego produktu dopóty, dopóki nie będzie uzyskane pozwolenie dla wszystkich producentów krajowych. Oświadczył również, że nie zgodzi się na rosyjskie wizytacje w Mołdawii. – Nie jesteśmy kolonią i nie może metropolia przybyć do nas z kontrolą. Kim jest dla nas Rosyjska Służba Nadzorcza w Zakresie Ochrony Praw Konsumenta? Niech pilnuje zgodności technologii i zdrowia obywateli we własnym kraju, – powiedział wówczas.

Ukraińska władza postanowiła znieść kolejny cios ze strony Rosji. Czas pokaże, czy warto było iść na ustępstwa, jeśli chodzi o własne interesy.

Tłumaczenie z języka ukraińskiego: Ludmiła Slyesaryeva

Facebook Comments
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY