Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok

Czy „Unia Celna może zrezygnować ze strefy wolnego handlu z Ukrainą”?

Siergiej Głazjew, radca prezydenta Władimira Putina, złożył, jak się wydaje, całkiem wyraźne oświadczenie dotyczące przyszłości rosyjskoukraińskich stosunków handlowych, biznesowych i prac rozwojowobadawczych w związku z ewentualnym podpisaniem w listopadzie b.r. umowy stowarzyszeniowej między UE a Ukrainą.

English: Single markets in Europe: European Economic Area and Common Economic Space, author: Datasta, source: Wikimedia Commons

Rynki w Europie: Europejska Przestrzeń Gospodarcza i Wspólna Przestrzeń Gospodarcza, autor: Datasta, źródło: Wikimedia Commons

Jeżeli Ukraina zamierza zrezygnować z rosyjskiego systemu GOST, zastępując go standardami UE, należałoby jak najdokładniej przyjrzeć się technicznym osobliwościom biurokracji handlowej. Nie ma wątpliwości, że mnóstwo aktualnych kontraktów podpisanych zgodnie ze standardami GOST w przyszłości może zawisnąć w powietrzu, ponieważ Ukraina w pewnym momencie przestanie działać w ramach tego systemu.

Na przyszłość na pewno niezbędne jest poszukiwanie rozwiązań prawnych. Nie warto natomiast upolityczniać tych kwestii, jak to się dzieje obecnie, kiedy zauważyliśmy intencję wykorzystania tej sprawy w charakterze doraźnego narzędzia – czyli tego, co miało miejsce w ubiegłym tygodniu.

W dniu, gdy w mediach rozpoczęła się dyskusja na temat „wojny handlowej”, pisałem, iż w żadnym przypadku nie jest to „wojna handlowa” i wcale nie chodzi tutaj o handel:

„Byłbym zdziwiony, gdyby to pytanie nie zostało rozwiązane do końca tygodnia.

Przecież wśród produktów, które dotrą do Rosji ze sporym opóźnieniem, znalazły się: pociągi i tabory kolejowe, jak i części zapasowe do wszystkiego powyższego, a ponadto stal, rury i metale potrzebne na budowach, silniki odrzutowe i śmigła dla lotnictwa, przetworniki i materiały do budownictwa drogowego, nie mówiąc już o czekoladzie i artykułach mleczarskich. Zastąpienie tego wszystkiego czymś innym i uzupełnienie strat wewnątrz samej Rosji nie będzie sprawą aż tak łatwą – przynajmniej w tym momencie.

Celem strony rosyjskiej nie jest spowodowanie długotrwałego opóźnienia dostaw ukraińskiej produkcji przeznaczonej dla rosyjskich przedsiębiorstw – ona liczy na wywołanie paniki w Kijowie i w środowisku ukraińskich producentów, żeby zademonstrować i ostrzec przed problemami, z którymi Kijów może się spotkać w przyszłości, jeśli podpisze Umowę Stowarzyszeniową”.

I tak też się okazało: żadnej „wojny handlowej” nie było – właśnie dlatego nigdy nie użyłem tego terminu. Pozycja Rosji jest twarda, zarówno jak odpowiedź Ukrainy – przynajmniej w przestrzeni publicznej.

Jeśli ufać Arsenijowi Jaceniukowi, liderowi opozycyjnej partii „Batkiwszczyna”, to „Zakaz ukraińskiego eksportu jest ich ostatnim atutem” pokazującym, że na nic więcej ich nie stać. Tym niemniej Jaceniuk na pewno pożałuje tak ordynarnego i nieprzemyślanego oświadczenia (już nie po raz pierwszy). W rzeczywistości Rosja ma w swoim arsenale jeszcze kilka przedstawiających niebezpieczeństwo dla Ukrainy środków, które mogą zostać uruchomione w każdym momencie.

Ostatnia szansa Rosji, jeżeli chodzi o pokrzyżowanie planów związanych z podpisaniem umowy stowarzyszeniowej z UE, może zostać zrealizowana nie w ciągu kilku najbliższych miesięcy poprzedzających sam akt podpisania (co głoszą wszystkie media i polityki), ale w okresie między podpisaniem a ratyfikacją, trwającym co najmniej przez 2 lata.

Dla Ukrainy otwiera się teraz sezon na przekręty – różnej formy i o różnym zasięgu – nie tylko w sferze politycznej, biznesowej i finansowej, a również w społecznej, i to w takiej liczbie o takiej częstotliwości, jaka jeszcze nie miała miejsca w ciągu całego okresu niepodległości. Ukraina będzie musiała znieść ten ból.

Co do umowy, to siły proukraińskie wewnątrz UE i siły proeuropejskie w Ukrainie będą mogły odetchnąć z ulgą dopiero wtedy, kiedy umowa zostanie ratyfikowana przez każdy z 28 krajów członkowskich oraz przez wszystkie instytucje unijne i ukraińskie.

Mimo to, że Unia Celna (czytaj: Rosja) chciałaby mieć jak największy wpływ na przyszły wybór Ukrainy pod względem ekonomicznym, zainteresowanie Rosji wiąże się również z pragnieniem, aby postrzegano wspólną historię, kulturę i język w pozytywnym świetle. To, że Ukraina odwraca się od Rosji na rzecz UE, staje się dużym problemem dla Kremla, ale też mnóstwo przeciętnych Rosjan zaczyna zadawać sobie pytanie: może wybrany przez Ukrainę kierunek jest właściwy i czy nie powinna Rosja również podążać w tę stronę?

Rosja rzuciła na szale znacznie więcej niż UE, więc w okresie między podpisaniem a ratyfikacją umowy ten „ostatni atut”, o którym mówi w swoim komentarzu Jaceniuk, niewątpliwie do niego wróci i znów o sobie przypomni. Na szczęście dla polityka, który obecnie jest i prawdopodobnie w ciągu kilku najbliższych lat pozostanie w opozycji, nie on będzie rozwiązywał te problemy.

Wracając do oświadczenia Głazjewa: czy  Unia Celna zrezygnuje ze strefy wolnego handlu z Ukrainą? Natychmiast nie, co wcale nie oznacza, że nie zrezygnuje w ogóle, nawet w przypadku, jeśli ratyfikacja umowy między Ukrainą a UE stanie się w najbliższych latach realnością.

Ukrainie przydałoby się zbadanie, jak szybko potrafi Rosja zastąpić swoich aktualnych ukraińskich dostawców kimś innym – przecież Kreml niewątpliwie już teraz opracowuje  taki scenariusz.

Oryginał artykułu ukazał się na OdessaBlogger

Tłumaczenie: LUS

Zdjęcie na stronie głównej: Wikimedia Commons

Facebook Comments
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY