Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Tomasz Piechal

Przegląd najważniejszych wydarzeń tygodnia według portalu Eastbook.eu (2 IX – 8 IX 2013)

Rosja: spór o Syrię na szczycie G-20 w Petersburgu, wybory mera Moskwy. Ukraina: rosyjski kij i marchewka. Białoruś: trudna miłość z Moskwą.  Mołdawia: niezadowolenie Rosji. Armenia: Unia owszem, ale Celna. Gruzja: umowa z UE do 2014 roku? Azerbejdżan: wyżej, szybciej, mocniej. 

STAN GOTOWOŚCI

Przysłowiowe trzecie krzesło od Putina, czyli tak blisko, tak daleko. Autor: Blog do Planalto Źródło: flickr.com

Przysłowiowe trzecie krzesło od Putina, czyli tak blisko, tak daleko. Autor: Blog do Planalto Źródło: flickr.com

5-6 września, Petersburg. To nie mógł być spokojny szczyt grupy G20. Spór o Syrię (użycie przez reżim Asada broni chemicznej i pytanie o to, jak powinien na to zareagować świat) podniósł temperaturę spotkań przywódców największych gospodarek świata do dawno niespotykanego poziomu. Głównymi antagonistami stały się Rosja i USA, które od kilku miesięcy przeżywają coraz większy wzrost napięcia (m.in. sprawa Edwarda Snowdena). Tym samym Obama leciał do Petersburga na twarde polityczne rozmowy, a nie przyjacielskie poklepywanie po plecach. Przywitanie amerykańskiego przywódcy z Putinem, jak odnotowali korespondenci, było chłodne i bardzo stonowane, a spojrzenie Obamy część komentatorów określiła mianem „morderczego”. Nie zabrakło również wzajemnych złośliwości i prztyczków w nos m.in. Obama znalazł czas na spotkanie z przedstawicielami rosyjskiej mniejszości homoseksualnej, co nie mogło zostać pozytywne odebrane przez Kreml. Z kolei administracja prezydencka Putina użyła innego alfabetu (zamiast cyrylicy, łacińskiego), żeby nie dopuścić do sytuacji w której przy stole obrad rosyjski przywódca usiadłby obok Obamy (ostatecznie siedział trzy krzesła dalej). Dostało się również Wielkiej Brytanii, której premier, David Cameron, forsował pomysł interwencji zbrojnej w Syrii (ostatecznie brytyjski parlament wyraził sprzeciw wobec pomysłu premiera). Państwo brytyjskie zostało nazwane przez rzecznika prasowego Putina, Dmitrija Pieskowa, „małą wysepką z którą się nikt nie liczy”. Ostatecznie przywódcy USA i Rosji spotkali się, ale 20-minutowa rozmowa nie przyniosła żadnego rozwiązania problemów – Rosjanie odwołali nawet swoją misję dyplomatyczną, która miała lobbować w Waszyngtonie za wstrzymaniem się USA od interwencji wojskowej. Jednocześnie Moskwa wysyła kolejne statki w rejon Morza Śródziemnego. RESET między Stanami Zjednoczonymi a Federacją Rosyjską należy więc coraz bardziej traktować jak powrót do czasów Zimnej Wojny i wymazanie całego dialogu ostatnich lat.

MOSKWA WYBIERA

Moskwa wybiera swoją przyszłość. Autor: Ssppeeeeddyy Źródło: flickr.com

Moskwa wybiera swoją przyszłość. Autor: Ssppeeeeddyy Źródło: flickr.com

8 września, Moskwa. W wielu miastach i obwodach Rosji przeprowadzono wybory samorządowe. Najważniejszy bój stoczony został w rosyjskiej stolicy, gdzie po raz pierwszy od 10 lat mieszkańcy wybierali mera w wyborach bezpośrednich. Głównymi konkurentami o fotel administratora Moskwy są Aleksiej Nawalny i Sergiej Sobianin (obecny mer Moskwy). Ten drugi zrzekł się nawet członkostwa w partii Jedna Rosja i przystąpił do wyborów jako kandydat niezależny, przez co – teoretycznie – rosyjska stolica stała się unikalną areną politycznej walki pomiędzy dwoma „niezależnymi” kandydatami. Warto odnotować, że większość sondaży przeprowadzonych przed wyborami dawała miażdżącą (sięgająca 50-60 proc. głosów) przewagę nad konkurencją Sergiejowi Sobianinowi. Trudno jednak brać je za realny wyznacznik poparcia poszczególnych kandydatów, a raczej informację jaki wynik rosyjskie władze „przewidują” dla swojego niezależnego kandydata. Według pierwszych danych szczątkowych i exit polls najwięcej głosów zebrał dotychczasowy mer Moskwy (od 46 do 53 proc.), a drugie miejsce zajął Aleksiej Nawalny (od 29 do ok. 36 proc.).

NAJPIERW KIJ, TERAZ MARCHEWKA

Rinat Achmetow był wyraźnie zniesmaczony postawą Rosji. Postanowił działać. Autor: MarcoResidori Źródło: flickr.com

Rinat Achmetow był wyraźnie zniesmaczony postawą Rosji. Postanowił działać. Autor: MarcoResidori Źródło: flickr.com

Kolejny zwrot w akcji w rosyjsko-ukraińskich stosunkach „gospodarczych”. Po tym jak Rosja wycofała się z większości ograniczeń handlowych, nastał czas kuszenia Ukrainy ewentualnymi korzyściami ze zbliżenia z Rosją. W wywiadzie dla „Kommiersant-Ukraina” doradca prezydenta Rosji ds. gospodarczych Siergiej Głazjew, ogłosił, że w wyniku przystąpienia do Unii Celnej Kijów mógłby liczyć na 11-12 mld dolarów zysków. Pomóc miałyby w tym obniżki cen gazu oraz ułatwienia wymiany handlowej. Jednocześnie Głazjew podkreślił, że podpisanie umowy stowarzyszeniowej z UE będzie znacznie mniej korzystne finansowo i politycznie dla Ukrainy. Swego doradcę w taktyce „kija i marchewki” wsparł sam prezydent Putin, który w wywiadzie prasowym poprzedzającym szczyt G20 dał swego rodzaju zielone światło dla dążeń Ukrainy. Tyle tylko, że jednocześnie pokazał jej czerwoną kartkę: „Jeśli Ukraina uważa za celowe zawarcie umowy o wolnym handlu z Unią Europejską, to nic się na to nie poradzi. (…) Bez względu na to, co się stanie; bez względu na to, dokąd pójdzie Ukraina, gdzieś kiedyś znów się spotkamy. Dlaczego? Dlatego że jesteśmy jednym narodem.”. Gra o Ukrainie więc trwa w najlepsze. Jednocześnie widać, że na Moskwie zrobiła wrażenie reakcja Rinata Achmetowa, jednego z najbogatszych ukraińskich oligarchów, który wstrzymał na kilka dni eksport stali ze swych fabryk do Rosji. Eksperci przewidzieli, że gdyby doniecki multimiliarder podtrzymał swoją decyzję dłużej, Rosja poniosłaby wielkie straty finansowe. Dlatego też „przypadkiem” pięć dni po kroku Achmetowa Rosja zaczęła wycofywać się z wojny handlowej. Sam oligarcha stwierdził potem z uśmiechem, że „Ukraina po całym konflikcie wyszła wzmocniona”. Widać więc jasno, że jeżeli ktoś przywiedzie Ukrainę do UE to najprędzej będę to oligarchowie.

KOCHA, NIE KOCHA, KOCHA?

Białoruskie służby w akcji. Autor: mb7art Źródło: flickr.com

Białoruskie służby w akcji. Autor: mb7art Źródło: flickr.com

6 września, Mińsk. Wciąż echem rozbrzmiewa zatrzymanie szefa rosyjskiej firmy potasowej, Urałkalij, Władysława Baumgertnera. Podczas spotkania z białoruskim premierem, Antoni Dworkowicz, stwierdził, że zatrzymanie prezesa rosyjskiej spółki było zdecydowanym naruszeniem międzynarodowych standardów (więcej o sprawie). Jednocześnie Dworkowicz zapowiedział, że Rosja w przyszłym roku prześle białoruskim rafineriom mniej ropy, niż pierwotnie zakładano (18,5 mln metrów sześciennych zamiast 23, które są niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania białoruskiego sektora paliwowego).  W odpowiedzi na to Białorusini wstrzymali swój eksport paliwa do… Rosji. Myliłby się jednak ten, kto uznałby, że przyjaźń między narodami Białorusi i Rosji ostatnio kuleje – w geście solidarności z poszkodowanymi ogromnymi powodziami mieszkańcami rosyjskiego Amuru, Aleksandr Łukaszenka zdecydował się wysłać tam pomoc humanitarną.

 

MOŁDAWIA POD NACISKIEM

Rogozin nie lubi owijać w bawełnę i mówi jak jest. Autor: Security & Defence Agenda Źródło: flickr.com

Rogozin nie lubi owijać w bawełnę i mówi jak jest. Autor: Security & Defence Agenda Źródło: flickr.com

4 września, Kiszyniów. Wicepremier Rosji Dmitrij Rogozin podczas wizyty w stolicy Mołdawii nie omieszkał ustosunkować się do jej europejskich aspiracji. Przyszłość Mołdawii porównał do „lokomotywy na niebezpiecznej drodze pełnej zakrętów, na której można zgubić kilka wagonów”, co komentatorzy jednoznacznie uznali za groźbę stałego odłączenia Republiki Nadniestrzańskiej. Dodatkowo Rogozin stwierdził, że w wypadku podpisania umowy stowarzyszeniowej z UE Mołdawia musi się liczyć ze znaczącymi podwyżkami cen gazu. W odpowiedzi na słowa rosyjskiego wicepremiera, prezydent Mołdawii Nicolae Timofti, stwierdził, że jego kraj nie ulegnie rosyjskim groźbom. Warto w tym kontekście rozpatrzyć właśnie trwającą (7-9 września) wizytę rosyjskiego patriarchy Cyryla w Kiszyniowie i Tyraspolu. Zdaniem części ekspertów rosyjski duchowny również nie będzie unikał polityki, a całą jego wizytę należy rozpatrzyć w szerszym, geopolitycznym kontekście.

 

ARMENIA DĄŻY DO UNII. CELNEJ, NIE EUROPEJSKIEJ.

Po gwałtownym wzroście ilości rosyjskich inwestycji w Armenii, Kreml trzyma Erywań w garści. Autor: President of the European Council Źródło: flickr.com

Po gwałtownym wzroście ilości rosyjskich inwestycji w Armenii, Kreml trzyma Erywań w garści. Autor: President of the European Council Źródło: flickr.com

3 września, Moskwa. Zaskoczeniem może wydawać się to, że dzisiaj to Armenia jest dalej od UE, a bliżej Rosji, niż Ukraina, której wieszczono bycie czarną owcą szczytu Partnerstwa Wschodniego w Wilnie. Tymczasem to Erywań kuszony przez Rosję zaczął ciążyć ku Moskwie, a Ukraina powoli wybija się na realną niezależność. Część ekspertów twierdzi, że było to do przewidzenia od dłuższego czasu, wydawało się jednak, że w listopadzie w Wilnie to Armenia będzie jednym z państw sygnatariuszy umowy stowarzyszeniowej. Ostatecznie kilka tygodni temu Erywań zakończył negocjacje umowy o wolnym handlu z UE (DCFTA) i wydawał się pewnym elementem brukselskiej układanki przed szczytem w Wilnie. Jednak po zwołanym w trybie pilnym spotkaniu w Moskwie, armeński przywódca, Serż Sarkisjan, potwierdził, że Armenia chce dołączyć do unii celnej oraz do tworzenia Unii Euroazjatyckiej. Na reakcję UE nie trzeba było długo czekać – szef litewskiego MSZ od, Linas Linkevičius, od razu zapowiedział, że wstąpienie Armenii do Unii Celnej wyklucza podpisanie umowy DCFTA.

GRUZINI DO UNII. EUROPEJSKIEJ.

Spotkanie szefa polskiego MSZ z premierem Gruzji pełne było pozytywnych emocji. Autor: Bidzina Ivanishvili Official Źródło: facebook.com

Spotkanie szefa polskiego MSZ z premierem Gruzji pełne było pozytywnych emocji. Autor: Bidzina Ivanishvili Official Źródło: facebook.com

7 sierpnia, Ryga. Podczas spotkania w łotewskiej stolicy polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski przedstawił stanowisko Komisji Europejskiej odnośnie do szans podpisania przez Gruzję umowy stowarzyszeniowej. Sikorski zaznaczył, że jeżeli Gruzja spełni warunki, może się spodziewać zielonego światła na drodze do stowarzyszenia z Unią Europejską. Szef polskiego MSZ przekazał również premierowi Gruzji, Bidzinie Iwaniszwilemu, zobowiązanie KE, które zakłada, że jeżeli tylko Gruzja spełni wszystkie warunki, umowa stowarzyszeniowa będzie gotowa do podpisania jeszcze przed końcem obecnej kadencji Komisji (czyli do końca 2014 roku).

A TYMCZASEM W BAKU…

Propaganda sukcesu trwa w najlepsze. Autor: wilth Źródło: flickr.com

Propaganda sukcesu trwa w najlepsze. Autor: wilth Źródło: flickr.com

Wszystko wzrasta i się rozwija. Jak ogłosił minister finansów, Sahin Mustafaiew, azerbejdżańska gospodarka w 2014 roku osiągnie wzrost gospodarczy na poziomie 6,7 proc., co miałoby uczynić z Baku jedną z najszybciej rozwijających się gospodarek świata. Informacje skwapliwie przedrukowały największe światowe agencje informacyjne. To się nazywa dobry i skuteczny PR.

Facebook Comments
Tomasz Piechal
Starszy analityk ds. Ukrainy w Ośrodku Studiów Wschodnich im. Marka Karpia

    Dziennikarz, publicysta, z wykształcenia etnolog. Swoje badania naukowe prowadził na Ukrainie, gdzie zajmował się kwestiami politycznymi (dystans między władzą a obywatelami) i historycznymi (UPA, Wielka Wojna Ojczyźniana, Wielki Głód). Współpracował m.in. z serwisami "dziennikarze.info", "gildia.pl", "psz.pl", "Gazetą Studencką", TVP1, działem Opinii "Super Expressu", "Rzeczpospolitą", "Dziennikiem Gazetą Prawną".

    ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY