Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Marcin Kacperek

Chytry dwa razy traci czyli Rosja a sprawa Syrii

Zgoda USA na przekazanie syryjskiej broni chemicznej pod kontrolę międzynarodową pod przewodnictwem Rosji uznawana jest powszechnie za sukces dyplomatyczny Moskwy i może stać się kamieniem węgielnym prawdziwie multipolarnego świata. Decyzja ta stawia jednak przed Kremlem wyzwania, które rzutować mogą na skuteczność jego działań w Europie Wschodniej. Interesująca w tej sytuacji jest też rola Polski, która właściwie po raz pierwszy w historii III RP wykazuje samodzielną aktywność w rozwiązywaniu ważnego problemu polityki międzynarodowej i być może odnajduje swoje miejsce w nowym układzie sił.

Zdjęcia Putina podczas demonstracji w Syrii, autor:  FreedomHouse, źródło: Flickr.com

Zdjęcia Putina podczas demonstracji w Syrii, autor: FreedomHouse, źródło: Flickr.com

Na pierwszy rzut oka obecna pozycja Rosji w sprawie konfliktu syryjskiego wydaje się być dla niej ze wszech miar korzystna. Moskwa ustawiła się w roli „orędownika pokoju” i przynajmniej na jakiś czas odsunęła widmo zbrojnej interwencji w Syrii, dając tym samym czas reżimowi Baszara al-Assada na przygotowania wojenne oraz tuszowanie niewygodnych faktów. Rosjanie, dzięki swoim wpływom w Damaszku, przeciągając w nieskończoność negocjacje i osłabiając tym samym pozycję Zachodu, mogą według własnej woli kontrolować sposób i tempo rozwiązywania konfliktu. Teoretycznie więc Kreml powinien być w stanie osiągnąć od Zachodu pewne ustępstwa, np. w odniesieniu do Europy Wschodniej.

Komfortowa pozycja Rosji nie musi przełożyć się na długofalowy sukces.

Dlaczego?

Po pierwsze, przyjęcie głównej roli w konflikcie syryjskim stawia Rosję – po raz pierwszy od rozpadu ZSRR – w roli państwa realnie i czynnie inicjującego rozwiązania najważniejszych problemów polityki światowej. Stanowi to test sprawności jej dyplomacji, prawdziwych intencji oraz rzeczywistej pozycji międzynarodowej. Jeśli Moskwa – co mało prawdopodobne – przyczyni się do szybkiego rozwiązania konfliktu w Syrii, to zyska jedynie prestiż, ale i tak najprawdopodobniej nie uchroni od upadku reżimu Assada i w konsekwencji straci swój ostatni przyczółek  na Bliskim Wschodzie. Jeśli jednak, zgodnie ze swą utartą praktyką, Rosja przeciągać będzie proces negocjacji, to Zachód z pewnością dość szybko postawi swoje ultimatum, a świat – i w szczególności kraje „bliskiej zagranicy” – otrzymają doskonały przykład tego jak Rosja traktuje swoich „sojuszników”. Istnieje ponadto możliwość, że i tak już bardzo napięta sytuacja na Bliskim Wschodzie, ulegnie dalszemu zaostrzeniu, co postawi Kreml wobec jeszcze większych wyzwań, które okazać się mogą ponad jego siły. Nie bez znaczenia jest w tym kontekście również obecna kondycja społeczno-ekonomiczna Rosji, która nie wydaje się odpowiednia do zwiększonego zaangażowania poza granicami.

Po drugie, nawet jeśli Rosji uda się wymusić na Zachodzie pewne ustępstwa, to raczej nie będą one zbyt daleko idące, również z uwagi na wspomniane powyżej potencjalne ultimatum. Nie jest też powiedziane, że będą one w stanie wywrzeć realny wpływ na sytuację w Europie Wschodniej i zatrzymać proces integracji europejskiej Ukrainy, Gruzji czy Mołdawii. Wręcz przeciwnie, uwikłanie w sprawy bliskowschodnie może zmniejszyć skuteczność działania Moskwy w regionie, a potencjalna hipokryzja względem Syrii tylko zwiększyć determinację krajów Europy Wschodniej do stowarzyszenia z Unią Europejską.

Polska w wielobiegunowym świecie

W kontekście wszystkich tych scenariuszy działania polskiej dyplomacji i ministra Sikorskiego wydają się dość interesujące. Niezależnie od realnego wpływu na bieg wydarzeń, stanowisko Polski w ważnej sprawie międzynarodowej po raz pierwszy w historii III RP odnotowane zostało przez światową opinię publiczną. Co więcej, stanowisko to było w stanie uwzględnić argumenty obu stron sporu – Zachodu i Rosji, stawiając Warszawę w wygodnej roli pośrednika między Wschodem a Zachodem (w tym miejscu należy wspomnieć też fakt, że Polska reprezentowała interesy USA poprzez specjalną sekcję swojej Ambasady w Damaszku). Korzystając z komfortowej pozycji mniej znaczącego państwa, Polska po raz kolejny umiejętnie wykorzystała narastające napięcie między Rosją a Zachodem oraz uniknęła niepotrzebnego antagonizowania tej pierwszej przeciw sobie, co skutecznie pozwala odklejać jej łatkę „rusofoba”. Przy tym wszystkim Warszawa zdecydowanie odrzuciła też możliwość zaangażowania militarnego w Syrii, co pozwala jej skupić wszystkie środki na priorytetowym kierunku wschodnim. Być może tak właśnie wyglądać będzie rola naszego kraju w tworzącym się wielobiegunowym świecie?

Podsumowując, pozycja Rosji w sprawie konfliktu syryjskiego wbrew pozorom nie musi być tak korzystna. Wyzwanie, którego podjęła się Moskwa może okazać się obciążające i bardziej skomplikowane niż mogłoby się to wydawać na pierwszy rzut oka. Mimo oddania inicjatywy, Zachód w każdym momencie może powiedzieć „sprawdzam”, wywierając tym samym na Kreml znaczną presję. Wziąwszy pod uwagę praktykę rosyjskiej dyplomacji, a także ostatnie działania wobec Ukrainy, Mołdawii i Armenii można mieć wątpliwości, czy Rosja będzie w stanie pójść na kompromis czy to odnośnie krajów „bliskiej zagranicy”, czy to na Bliskim Wschodzie. Prawdopodobnie będzie się ona starać „grać o wszystko” i może znaleźć się w sytuacji, z której nie będzie już odwrotu. W tym kontekście przypomina się stare polskie przysłowie: Chytry dwa razy traci…. Ciekawe czy i w tym przypadku okaże się ono prawdziwe?

Facebook Comments

Jestem absolwentem stosunków międzynarodowych na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Zajmuję się Trójkątem Weimarskim, Grupą Wyszehradzką, szeroko pojmowanym regionem Europy Środkowo-Wschodniej oraz polityką globalną.

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY