Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Daria Gez

Minione, które nie miało swojego końca – rzecz o twórczości Oksany Zabużko

O tej Ukraińce można mówić długo i wiele. Oksana Zabużko to już nie tyle pisarka, poetka i wykładowczyni, co jeden z najlepszych eksportowych brendów współczesnej literatury ukraińskiej.

Oksana Zabużko Autor: ondrej.lipar Źródło: flickr.com

Oksana Zabużko Autor: ondrej.lipar Źródło: flickr.com

Największy rozgłos zawdzięcza ona zbiorowi opowiadań „Siostro, siostro” oraz – może przede wszystkim – epickiej powieści „Muzeum porzuconych sekretów” (W.A.B., 2012). Jeszcze przed tym, jak Zabużko stała się znana szerokiemu gronu czytelników, autorka „Badań terenowych nad ukraińskim seksem” (W.A.B., 2003) zyskała uznanie w oczach krytyków literackich na świecie. Liczne premie, nagrody i nominacje najlepiej o tym świadczą – ukraińska pisarka dwukrotnie (w 1998 oraz 2001 roku) została laureatką premii Fundacji Rockefellera, w 2004 roku zdobyła grand-prix Akademii „Wschód-Zachód” (na międzynarodowym festiwalu „Poetyckie noce”, Rumunia). I warto zaznaczyć, że jest to zaledwie skromny wycinek licznych wyróżnień Zabużko.

W czym tkwi sekret pisarki? Wydaje się, że podstawowym źródłem jej sukcesów jest jej chęć pisania o tematach aktualnych, trudnych, ważnych. Nie unika historii – tak tej wielkiej, jak i małej – i zaangażowania w nią. Owocem takiego podejścia do literatury stała się książka „Let my people go”, która w 2006 roku została wpisana na listę „Najlepszych ukraińskich książek”, a która opisywała wydarzenia związane z Pomarańczową Rewolucją przełomu 2004 i 2005 roku. Sama Zabużko w czasie rewolucji, w ogniu politycznej batalii o przyszłość Ukrainy, na bieżąco relacjonowała wszystkie wydarzenia z tym związane dla zagranicznych mediów. Wydana niedługo później książka stała się zbiorem relacji pisanych na żywo z rozpolitykowanego i pogrążonego w pomarańczowym kolorze Kijowa. M.in. z tej chęci bycia w centrum najważniejszych wydarzeń i nieunikania zaangażowania w bieżące spory na Ukrainie, w 2011 roku Zabużko została wpisana przez gazetę „Korrespondent” na listę 100 najbardziej wpływowych postaci Ukrainy”.

Dwa lata wcześniej, wydanie jej powieści („Muzeum porzuconych sekretów”), wywołało niemałe poruszenie zarówno wśród „zwykłych” Ukraińców, jak i literaturoznawców i krytyków literackich. Pierwszy nakład książki został wyprzedany niemalże na pniu, a wydawca zmuszony był do kolejnych dodruków. Obecnie „Muzeum porzuconych sekretów” doczekało się również wydań w Rosji, Niemczech, USA i Polsce, ale spory wokół tej publikacji nie ustały po dziś dzień.

Na jej wydanie czytelnicy musieli czekać długo, bowiem „Muzeum…” powstawało ponad siedem lat. Ich apetyt był regularnie pobudzany publikowanymi fragmentami powieści w Internecie bądź w gazetach, aż w końcu w grudniu 2009 roku książka pojawiła się na sklepowych półkach.

W jednym z wywiadów Zabużko stwierdziła: „Tym razem napisałam to, co zawsze chciałam stworzyć. To jest dokładnie ten świat, który zawsze chciałam utrwalić na papierze. Świat, który żył we mnie”. Jej powieść stała się swoistą syntezą starannej pracy badawczej i pisarskiej. Każda postać została potraktowana przez autorkę w sposób szczególny, z uderzającą wręcz empatią i wrażliwością dla jej losów. Nie powinno więc dziwić, że w ostatecznej wersji „Muzeum…” liczy ponad 800 stron tekstu.

Świat stworzony na kartach powieści Zabużko okazał się tworem niezwykłym, różnorodnym i kompletnie nieoczekiwanym. Na pytanie, o czym jest ta książka, pisarka odpowiedziała w sposób przewrotnie prosty: „To powieść o miłości i śmierci. Albo tak: o minionym, które nie miało swego końca, które wciąż trwa i wpływa na nasze istnienie, przy czym my sami nawet nie jesteśmy tego świadomi, nic o tym minionym nie wiemy”.

Swego rodzaju „kręgosłupem” powieści stała się pamięć genetyczna. W końcu wszyscy bohaterowie książki są ze sobą w jakimś stopniu powiązani, często złączeni nićmi rodzinnymi. Początek książki zanurza nas w genealogii Adriana i Darii, zanurza tak głęboko i szczegółowo, że niektórzy Czytelnicy niemalże mogą utonąć w potoku słów pisarki. Między tymi kolejno rozwijanymi rodzinnymi korzeniami, zaczynamy dostrzegać pozostałych bohaterów – Wadima, Buchałowa – by w końcu dostrzec, że każdy z nich to nie tyle fikcyjne postaci powieści, co jawni przedstawiciele kolejnych warstw naszego społeczeństwa. Wspólnoty, którego trzewia Zabużko tnie niczym chirurg, byleby dokonać tej niezbędnej operacji na otwartym organizmie.

W jej książce znalazło się miejsce dla wszystkich problemów współczesności – upadku nauki i szkolnictwa; sprzedajnego i uwikłanego dziennikarstwa; handlu ludźmi. Co ważne, fabuła powieści powstała na podstawie archiwów, dokumentów, wspomnień i – co najważniejsze – na bazie zebranych bezpośrednio przez autorkę ustnych opowieściach. Zabużko była w stanie to niezwykłe połączenie faktów i literatury, przekuć na mistrzowską, trzymającą w napięciu historię.

„Muzeum…” stworzone przez Zabużko pełne jest najróżniejszych fabularnych eksponatów. Znajdziemy w nim i klasyczną sagę rodzinną, i historyczne fakty, i problematykę społeczną, i zagadkę kryminalną, i erotykę. Zresztą, z powodu tej ostatniej wielu krytyków podjęło się krytyki autorki za nadmierną odwagę, ale… Powiedzmy sobie to szczerze – Oksana Zabużko jest jedynym przedstawicielem współczesnej literatury ukraińskiej, który potrafi posługiwać się erotycznym sztafażem w sposób jednocześnie niepretensjonalny, jak i otwarty.

Najistotniejsze jednak jest to, co tak naprawdę daje nam, Ukraińcom, „Muzeum porzuconych sekretów”. Jest to, przy całej swej różnorodności, spójny, tworzący skończoną całość, obraz Ukrainy – ze wszystkimi jej wspólnymi tragediami, które wciąż odbijają się echem w ludzkich losach wielu, wielu pokoleń, które często o tych losach decydują.

Oksana Zabużko daje każdemu czytelnikowi szansę stać się silną osobowością w czasach, gdy wzrasta cynizm i brak wiary. Wynika to z tego, że swoją powieść poświęciła rzeczom najważniejszym – poszukiwaniom samego siebie i sztuce bycia wiernym samemu sobie. Wielu czytelników i krytycy już zdążyli ogłosić autorkę „Muzeum…” geniuszem. I choć część ludzi zapewne będzie z taką opinią polemizować, to jedna rzecz pozostaje bezsporna – w końcu we współczesnej literaturze ukraińskiej pojawiła się powieść, która zasługuje jeżeli nawet nie na powszechną afirmację, to na obowiązkowe przeczytanie.

Autor: Daria Gez
tłumaczenie z j. rosyjskiego: Tomasz Piechal

Facebook Comments
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY