Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Дмитро Луканюк

Przeszłość na sprzedaż

Związek Radziecki dawno już pogrążył się w zapomnieniu, pozostawiwszy po sobie „chruszczowki”, ponure niedobudowane fabryki, lśniącą łysinę Lenina na ówczesnych metalowych rublówkach, scyzoryki, dziecięce lalki oraz inną sowiecką „atrybutykę”. Jednak, jeśli chodzi o przeszłość, to nie wszystko tu jest takie jednoznaczne. Dla kogoś artefakty są tylko przypomnieniem o pewnym okresie, podczas kiedy dla innych jest to sposób na zarobek.

Радянські сувеніри. Автор: Jostein Berre Eliassen. Джерело: flickr.com

Radzieckie upominki. Autor: Jostein Berre Eliassen. Źródło: flickr.com

Na Bukowinie pchle targi to codzienność. Można na nich sprzedać lub kupić malarskie rarytasy, kolekcjonerskie wydania książek lub monet, a także usłyszeć wspomnienia z dawnych czasów. Zwiedziłem podobny targ znajdujący się w stolicy obwodu czernowieckiego przy ulicy Zielonej. Mijając rzędy ze starymi rzeczami, przyłapałem się na myśli, że trafiłem do swoistego muzeum wartościowych eksponatów, wspomnień i relikwii.

Zaobserwowałem babcię siedzącą na małym drewnianym krzesełku i ze smutkiem patrzącą na otoczenie. Obok siebie rozłożyła stare wazy, stołowe nakrycia i kilka zegarków. Zwracam uwagę na leżące u jej stóp medale.

Ile kosztują odznaki? Czy mogę na nie spojrzeć? – pytam.

Kobieta westchnęła z goryczą i drżącymi rękami podała mi dwa medale. Na awersie jednego z nich było wybito złotem: „Za Odwagę”. Biorąc do rąk, odczułem ciężar tych odznaczeń. Na drugim znajdował się napis „Za Zasługi Bojowe”.

Jeśli zapłaci Pan po czterdzieści hrywien za każdą, to pogodzimy się, – powiedziała babcia. Okazuje się, że odznaczenia bojowe mają nową, rynkową cenę.

W ten sposób poznaliśmy się – kobieta nazywa się Maria Hołubjak. Co niedziela jedzie do Czerniowiec ze wsi Mamajówce w rejonie Kicmańskim, aby pohandlować na rynku „Górnym”.

Mój mąż był weteranem Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Zmarł parę lat temu. Wiele rzeczy, które nie są potrzebne, próbuję tutaj sprzedać, gdyż szkoda wyrzucać. Medale męża mają dla mnie szczególną wartość, chciałabym je zachować, ale nie ma rady – potrzebne są środki na leczenie. Państwo nie pomaga, emerytura jest mała, muszę więc szukać wyjścia, – opowiada Pani Maria. Obok odznaczeń dostrzegam wyblakłą lalkę i pluszowego misia. Kobieta mówi, że są to zabawki jej synka zmarłego w wieku trzech lat wskutek zaziębienia.

W jednym z rzędów dostrzegam staruszka sprzedającego lampowy odbiornik z magnetofonem.

Oddam za dwieście hrywien. Kiedyś z żoną tańczyliśmy pod niego na wieczornicy, wtedy akurat wyznałem jej miłość. Nie chce mi się tego sprzedawać, bo jak tylko spojrzę na magnetofon, natomiast żonę wspominam, – mówi Oleh Roman, mieszkaniec Czerniowiec. Poszperawszy w kieszeniach, staruszek wydobywa z nich kilka małych lampek zapasowych. Patrząc na przyrząd muzyczny z trudem powstrzymuje łzy: – Lampy do odbiornika oddam bezpłatnie.

Zauważyłem na rynku również niewielkie popiersie Lenina. Jego właściciel, niemłody już człowiek, handluje osobliwościami, oddaje pamiątki prawie za bezcen. Płyty firmy „Melodia” – po piętnaście hrywien za sztukę, telewizor lampowy – za pięćdziesiąt, nieduży plakat z Jurijem Gagarinem – za dwadzieścia. Natomiast Lenin ma cenę specjalną.

– Dwieście pięćdziesiąt hrywien, – odpowiada sprzedawca na moje zapytanie.

Na targu ludzie nie tylko handlują, ale również spędzają ze sobą czas. Wymieniają poglądy na temat pamiątek wojskowych. Przecież jest o czym rozmawiać. Jeden Pan sprzedawał buty żołnierskie, manierki do wody, papierośnice, nawet kaski żołnierskie z widocznymi śladami wojny.

Kask oddam za czterysta hrywien, buty – za dwieście, – mówi sprzedawca.

Tak, przedmioty wojskowe niewątpliwie cieszą się na pchlim targu dużym popytem. Można tu nabyć zegarek dowódcy jedynie za trzysta hrywien, noże-bagnety – za sto, łuski od nabojów – od czterdziestu hrywien…

Na rynku zobaczyłem również pierwsze radzieckie odtwarzacze kasetowe, tak popularne w okresie młodości naszych rodziców. Stary żyrandol, który na pewno był świadkiem nie jednego przeobrażenia Czerniowiec, sztuczną biżuterię, szklanki, ubrania bukowińskich panienek oraz srebrne i miedziane krzyżyki, pierścionki…

Wzmożonym popytem na pchlim targu cieszą się monety z poprzednich epok. Ze szczególną łatwością można kupić lub sprzedać metalowe rublówki z wizerunkiem wodza rewolucji, rocznicy Wielkiego Zwycięstwa czy Igrzysk Olimpijskich. Ich cena waha się w granicach piętnastu – dwudziestu hrywien za sztukę.

Oprócz tego, na targu są do sprzedania części zapasowe do znanego w swych czasach auta Pobieda i do garbatego Zaporożca. A jeśli ma się znajomych, to przez ich znajomych da się zamówić części nawet do słynnej Czajki przeznaczonej dla partyjnej elity.

Taki oto biznes na przeszłości można robić na targu przy ulicy Zielonej w Czerniowcach. Jedni handlują dla przyjemności, inni sprzedają i kupują do swoich kolekcji, a jeszcze inni – aby przeżyć…

Źródło: d-lukanyuk.vkursi.com

Tłumaczenie z języka ukraińskiego: Ludmiła Slesariewa

Facebook Comments
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY