Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Krzysztof Bobiński

Jaka przyszłość czeka Forum Społeczeństwa Obywatelskiego PW?

Po pięciu latach działania Forum Społeczeństwa Obywatelskiego Partnerstwa Wschodniego (FSO PW) jak i samo Partnerstwo Wschodnie (PW) stoją przed trudnym wyborem z uwagi na zbliżający się szczyt w Wilnie, gdzie miano świętować zakończenie negocjacji z czterema krajami partnerskimi z sześciu. Byłby to dowód na to, że PW rzeczywiście przyczyniło się do zbliżenia tych krajów z Unią Europejską.

Jednak w świetle nagłej decyzji prezydenta Armenii Serża Sarkisjana o zmianie wektora polityki zagranicznej i akcesji kraju z Unią Celną, wspieraną przez Rosję, a także niejasne stanowisko Ukrainy wobec zwolnienia Julii Tymoszenko – i tym samym podpisania przez ten kraj Umowy Stowarzyszeniowej z UE – pozostają tylko dwa kraje, które na pewno podpiszą taką umowę: Gruzja i Mołdawia. To tylko wzmacnia obraz niepewnej przyszłości Partnerstwa Wschodniego, gdyż niektóre kraje UE, jak na przykład Francja, nigdy nie uważały polityki – mogącej w przyszłości doprowadzić do rozszerzenia UE na wschód – za rozsądną w jakimkolwiek stopniu.

Przy takim scenariuszu FSO pozostałoby osamotnione. Początkowo był to pomysł między innymi czeskich ekspertów, przejęty przez Komisję Europejską, która uznała organizacje pozarządowe sześciu krajów partnerskich za sojuszników w dążeniu do reform demokratycznych i rynkowych w krajach Partnerstwa Wschodniego. FSO poparł Štefan Füle, komisarz ds. rozszerzenia i polityki sąsiedztwa, którego kadencja kończy się w przyszłym roku. Swoim poparciem dla Partnerstwa irytuje on wiele państw UE i całkiem możliwe, że będą one lobbować na jego miejsce w nowej Komisji kogoś poświęcającego mniej uwagi Wschodowi.

Oznaczałoby to spadek poparcia dla FSO i różnorodnych organizacji pozarządowych, które są w stanie przetrwać nie tylko dzięki pomocy UE, która finansuje profesjonalny sekretariat w Brukseli, a także posiedzenia w cyklu całorocznym umożliwiające podtrzymanie kontaktu między zainteresowanymi partnerami.

I to jest ważne. Obecnie FSO to archipelag organizacji, albo raczej sześć archipelagów, które są przychylne przede wszystkim swoim macierzystym sekcjom, następnie krajowym platformom, a dopiero potem, być może, ważniejszym celom, sprowadzającym się do promowania reform w całym regionie i wykazania solidarności ponad granicami w obliczu nacisków z zewnątrz. W zeszłym roku był to Komitet Sterujący, który potępił kampanie rządowe przeciwko swobodom obywatelskim w Azerbejdżanie, a ostatnio w Armenii, gdzie doszło do pobicia obrońców praw człowieka i protestujących. Ale FSO ma przed sobą daleką drogę do osiągmiecia takiego stanu solidarności, gdy atak na działacza w Baku powoduje akcje protestacyjne w Mińsku i Kijowie, o ile to w ogóle możliwe.

Po Wilnie FSO będzie musiało się zastanowić, co dalej, i to niezależnie od drogi, którą wybierze Partnerstwo Wschodnie. Jeśli Ukraina podpisze umowę stowarzyszeniową, a Gruzja i Mołdawia takie umowy parafują, to monitorowanie i dotychczasowe działania społeczne organizacji pozarządowych będą się koncentrować na realizacji umów stowarzyszeniowych. Mapa drogowa, zgodnie z którą Komisja Europejska do dzisiaj stara się śledzić postęp reform w stosunku do tych krajów, jest już przestarzała. Przyszłość Armenii jest niejasna, podczas gdy w przypadku Białorusi i Azerbejdżanu formuła PW będzie musiała zaczekać, aż rządy tych krajów zdecydują się na zmianę swojego stanowiska w sprawie przestrzegania praw obywatelskich.

Z drugiej strony, jeśli w Wilnie zostaną parafowane umowy o stowarzyszeniu tylko z Gruzją i Mołdawią, to projekt Partnerstwa Wschodniego zostanie uznany za niepowodzenie i może to być de facto jego koniec. To będzie poważny cios dla FSO. Do tej pory działalność FSO i Partnerstwa Wschodniego opierała się na przekonaniu (które pojawiło się po 1989 r.), że kraje partnerskie chcą przyjąć standardy i wartości UE. Bruksela była pewna, że jedyne wsparcie, jakie potrzebują reformy w tych krajach, to wsparcie finansowe i szkoleniowe. Po pewnym czasie zgodnie z tą teorią kraje te „miały się do nas upodobnić”. Jednak okazało się, że konserwatywne siły lokalne i protesty Rosji były o wiele silniejsze niż pierwotnie myślano. Dokonane zmiany są, przede wszystkim, szczególnie korzystne dla oligarchów lokalnych i kleptokratów w rządzie, a nie dla samych obywateli.

Jeśli zniknie wiara w możliwość dokonania reform w krajach PW, to kto będzie współpracować z lokalnymi organizacjami pozarządowymi należącymi do krajowych platform FSO? Jako zwolennicy reform i potencjalni sojusznicy nie istniejących jeszcze reformatorów w rządach PW, będą one uważane za wrogów krajów, będących pod wpływem UE. Czy NGO zostaną wtedy rozwiązane, czy też zmienią podejście na bardziej opozycyjne? Taki dylemat ma obecnie FSO w Armenii. A czy UE jest emocjonalnie gotowa wspierać konfrontacyjną postawę NGO? Taka jest sytuacja na Białorusi, gdzie platforma krajowa FSO znajduje się w opozycji wobec rządu, i gdzie żaden dialog nie istnieje. Dlatego Bruksela nie może osiągnąć tego, na czym jej najbardziej zależy, czyli zbudowania przyjaznych i stabilnych społeczności na Wschodzie.

Czy NGO potrzebują struktur transgranicznych, takich jak FSO? Przecież kształtowały się one jeszcze przed powstaniem Partnerstwa Wschodniego i FSO w 2009 r. dzięki funduszom donorów z Europy i USA. Kwestia ta zostanie poruszona na – już piątym – corocznym forum w Kiszyniowie.
_______________________________
Krzysztof Bobiński, Członek Komitetu Sterującego Forum Społeczeństwa Obywatelskiego Partnerstwa Wschodniego

RU – EN – UA

FSO PW w Twitterze

FSO PW na Facebooku

Facebook Comments
Krzysztof Bobiński

Krzysztof Bobiński is the Co-Chair of the Steering Committee of the Eastern Partnership Civil Society Forum http://www.eap-csf.eu

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY