Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
34mag

Białoruś – kraj wolności. Tylko kotletów i chleba brak

To proste: latem dla mnie Białoruś jest krajem turystycznym numer jeden na świecie. Nie ma lepszej podróży, niż na Białoruś dla tych, którzy podróżują z namiotem i chcą jak najwięcej zaoszczędzić. Po co lecieć do Indii? Co roku jest u nas tak gorąco, że serce wyskakuje z piersi. Lasy szumią i wabią, rzeki błyszczą i zachęcają do nurkowania, i, co najważniejsze, nie ma u nas kapitalizmu. Wszystko wokół jest kołchozowe, niczyje.

Аисты, источник flickr.com, Sergey Yeliseev

Bociany, źródło flickr.com, Sergey Yeliseev

W czasie miesięcznej podróży po Europie ze znajomymi tylko dwa razy rozbiliśmy namioty. Dosłownie gdzie by się nie popatrzyło to wszędzie „prywatne”, bieda i zakazy. Na Białorusi możesz spać w każdym lesie. A musicie się zgodzić, że nocleg w hostelu a pod rozgwieżdżonym niebem to dwie zupełnie różne rzeczy. Można włóczyć się po Rosji i po Ukrainie, ale tam są zupełnie inni ludzie. A już nie daj Boże gliny. Tylko ten, kto nie został zatrzymany przez rosyjskich policjantów „do wyjaśnienia okoliczności” może lubić seriale NTV (NTV – rosyjska stacja telewizyjna, emitująca seriale kryminalne – przyp. tłum.). I drogo jest w tej Rosji: taniej się w Szwajcarii wybawić, niż pojechać na dwa dni do Smoleńska. A Krym już od dawno jest droższy od Nicei.

Dlatego jestem za Białorusią. Polecam wszystkim zwrócić uwagę na rodzime przestrzenie w wolnej chwili. Dla włóczęgów, którzy lubią piesze, rowerowe bądź samochodowe wycieczki, nie ma lepszego zakątka. Chcesz namiot na brzegu postawić? Nie ma sprawy: niby nie można, ale – nie „prywatne”. Nikt tego nie sprawdza: a nawet nad jeziorami Brasławskimi lub nad Naroczą leśniczemu możesz dać tytoniu, butelkę miedowuchy – i tyle, jest dla ciebie bratem i swatem. Jak w Związku Radzieckim: nic nikogo nie obchodzi, i dlatego możesz nocować, gdzie chcesz, nawet w burzanach zamku w Szczorsach.

Pełna swoboda, hipisi, riders on the storm. Rozumiecie? Docenicie to wszystko, bo gdy to minie, to za wszystko trzeba będzie płacić, i wszystko będzie „prywatne”. A teraz, kiedy nie ma kapitalizmu, to przecież możesz jako turysta miejscowym głowę zawracać. W każdym muzeum, każdej leśniczówce, w każdym mieście, wsi – nie ma ludzi, którzy liczą czas w sekundach, mgnieniach. Ich to nie obchodzi, bo ich pensja nie zależy od czasu. Wszystko opowiedzą i pokażą. Dlatego tak lubię Białoruś. To kraj marzeń. Kraj, który nazywa się „wolność”.

Brakuje tylko jednego: kotletów i chleba. Naprawdę, tego lata jechałem 10 dni wzdłuż Niemna na motocyklu. Wyspałem się słodko u murów Lubczańskiego zamku, gdzie chciałem się napić kawy. Miałem wszystkie niezbędne rzeczy, tj. kuchenkę gazową, naczynia i czajnik. Ale tak chciałem do restauracji, że nie mogłem wytrzymać. I nie znalazłem. I tak w całym kraju: jedyne, czego nam brakuje, to kawiarni i restauracji. Takich właśnie smacznych i tanich, jak w Polsce albo na Ukrainie.

I teraz można długo marnować czas, oferując biznes plan, ale ja proponuję coś innego. Wszystko, co jest potrzebne, to zezwolić staruszkom, ciotkom wioskowym na częstowanie turystów. Po wprowadzeniu tej tradycji nastanie raj.

Myślałem o tym w Lubczy, z zazdrością zerkając za tamtejsze wioskowe płoty. Każdy miał i przyzbę, i ławę, i altankę. Och, żebym dostał domowe kotlety i pajdę chleba. Albo ziemniaki tłuczone z cebulą… a potem filiżankę herbaty i garść pierników… Jak Boga kocham, 20 euro bym nie pożałował. Ale zdarza się, że i tych pieniądze nie ma. Dlatego proponuję wprowadzenie w kraju gruzińskiej tradycji, zgodnie z którą gdy widzisz gościa, to natychmiast ciągniesz go do domu.

Mamy wszystko niezbędne do tego: ludzie mają czas, żyją powoli i spokojnie. Przyjemni i wykształceni mieszkańcy wsi – tak, naprawdę, pojedź do Rosji i upewnij się, że tak jest. Jeśli Białorusini zrobią gościa gościem, jeśli będzie zezwolenie i propaganda częstować gościa – wtedy staniemy się turystyczną mekką.

Natura jest, swoboda jest. Kotletów i chleba tylko brakuje.

Tłumaczenie: ASB

Artykuł z 34Mag.net. Tytuł został zmieniony.

Facebook Comments
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY