Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok

Azerbejdżan: trzecia kadencja Ilhama Alijewa. Armenia: pożegnanie z Brukselą. Ukraina: Rosja nie składa broni, Tymoszenko na wolności? Mołdawia: prymus Partnerstwa Wschodniego. Gruzja: bojkot olimpiady w Soczi? Białoruś: Kaliningrad dla Łukaszenki. Rosja: zamieszki na tle rasowym w Moskwie, największa nierówność społeczna na świecie.

NIEZNISZCZALNY
materiał Euronews (j. angielski)

10 października, Baku. Po przeliczeniu 100 proc. głosów Centralna Komisja Wyborcza podała, że z wynikiem 84,55 proc. poparcia prezydentem Azerbejdżanu ponownie został Ilham Alijew. Tym samym klan Alijewów przedłużył swoje panowanie nad kaspijskim krajem o kolejne pięć lat. Przypomnijmy – Hejdar Alijew, ojciec obecnego azerskiego przywódcy, został prezydentem w roku 1993 i swoje rządy sprawował do 2003 roku, kiedy schedę po nim przejął syn, Ilham (będzie to już jego trzecia kadencja). Opozycja od razu po ogłoszeniu wyników poddała w wątpliwość demokratyczne standardy elekcji, a sam przebieg wyborów podzielił zachodnich obserwatorów, których część uznała je za niedemokratyczne. Prześladowania opozycyjnych polityków i dziennikarzy, utrudnianie rejestracji kandydatom opozycji, nierówny dostęp do mediów, ograniczona wolność zgromadzeń – to tylko niektóre z zarzutów kierowanych przeciwko obecnym władzom Azerbejdżanu. Cieniem na wyborach kładzie się także wpadka CKW, która dzień przed wyborami… opublikowała ich wyniki. Czyli w Baku bez zmian.

WIĘCEJ W TEMACIE:
KRZYSZTOF NIECZYPOR (EASTBOOK.EU) O KLANIE RODZINY ALIJEWÓW (j. polski)

ARMEŃSKA PĘTLA

Liczne rozmowy, spotkania robocze, konsultacje, wizyty na niewiele się zdały, kiedy Rosja użyła swoich ulubionych zagrywek.  President of the European Council, Źródło: flickr.com

Liczne rozmowy, spotkania robocze, konsultacje, wizyty na niewiele się zdały, kiedy Rosja użyła swoich ulubionych zagrywek. President of the European Council, Źródło: flickr.com

8 października, Erywań. Zacieśniają się więzi pomiędzy Rosją a Armenią, słabną relację Erywania z Brukselą. Po niespodziewanym ogłoszeniu przez prezydenta Sarkisjana chęci wstąpienia Armenii do Unii Celnej trwa rosyjski festiwal obietnic przyszłych korzyści. Ostatnim aktem stała się obietnica obniżki cen gazu. Przypomnijmy – w kwietniu tego roku Gazprom zdecydował się podnieść cenę o 50 proc. (!), przez co tylko w ostatnim miesiącu koszt gazu dla domostwa w Armenii wzrósł o 18 proc. We wtorek armeński minister resortu ds. energii i źródeł naturalnych Armen Mowsisjan zapowiedział, że w wyniku rozmów z Rosjanami strona armeńska będzie mogła kupować gaz za cenę taką samą jak na rosyjskim rynku wewnętrznym dodatkowo płacąc tylko za koszty transportu. Rodzi się więc pytanie – co w zamian? Armeńskie media spekulują, że jest to nie tyle „prezent” Moskwy w zamian za członkostwo w Unii Celnej, ale także zwykły biznes – za niższy gaz Rosjanie mieliby uzyskać pozostałe 20 proc. ARG, państwowej spółki dystrybuującej gaz. Oznaczałoby to, że Moskwa kontrolowałaby w 100 proc. armeńskie sieci przesyłowe (Rosjanie posiadają już 80 proc. akcji ARG). Tymczasem postawa Erywania przesądziła los umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską – Armenia nie ma już praktycznie żadnych szans by ją podpisać podczas szczytu Partnerstwa Wschodniego w Wilnie, a sami europejscy urzędnicy twierdzą, że wobec fiaska obecnej koncepcji współpracy, należy szukać nowej drogi dialogu pomiędzy Unią a Erywaniem. Jednym słowem – Armenia znacznie odpłynęła od unijnego brzegu, za to rosyjski wydaje się już być na wyciągnięcie ręki.

DOBRY, ZŁY POLICJANT
Głaziew grozi Ukrainie wizami – materiał z telewizji rosyjskiej (j. rosyjski)

7 października, Bali. Władimir Putin po szczycie państw APEC ogłosił, że za wiedzą władz rosyjskich Gazprom obniżył ceny gazu, który Ukraińcy chcą wpompować do swoich podziemnych magazynów z 400 do 260 dolarów za 1000 m. sześć. Również za zgodą i wiedzą rosyjskich władz rosyjskie banki miały udzielić Kijowowi pożyczkę w wysokości 750 mln. dolarów. Czyżby kolejna zachęta dla Kijowa?  Nie do końca. Cały problem polega na tym, że tańszy gaz został zaoferowany nie państwu, a prywatnemu koncernowi należącemu do Dmirtija Firtasza – biznesmena, który przez lata pośredniczył w handlu rosyjskim gazem w Ukrainie. Na Bali Putin wyraził również chęć przeprowadzenia konsultacji na szczeblu rządowym, które dotyczyłyby konsekwencji podpisania przez Ukrainę umowy o wolnym handlu z Unią Europejską. Jak mogłyby wyglądać takie konsultacje zaprezentował doradca rosyjskiego prezydenta, Siergiej Głaziew, który podczas audycji w radiu Echo Moskwy ostrzegał Ukrainę przed katastrofalnymi skutkami podpisania umowy z UE. Głaziew obwieścił, że Ukrainę czeka „upadek przemysłu”, a ”miliony ludzi ucierpią”, zapowiedział także możliwość wprowadzenia przez Rosję obowiązku wizowego dla obywateli Ukrainy. Z kolei wstąpienie Ukrainy do Unii Celnej w narracji doradcy Putina to raj, gdzie np. gaz będzie kosztował tylko 160 dolarów za 1000 m. sześć. Wygląda więc na to, że Rosjanie postanowili zastosować kolejny raz starą, sprawdzoną metodę „dobry, zły policjant”.

WIĘCEJ W TEMACIE:
GLOBAL POST O EUROPEJCZYKU, WIKTORZE JANUKOWYCZU (j. angielski)

TYMOSZENKO W KOŃCU NA WOLNOŚCI?

Nie po raz pierwszy w Ukrainie wiele zależy od Aleksandra Kwaśniewskiego. Raport b. prezydenta Polski oraz Pata Coxa może mieć kluczowe znaczenie dla przyszłości umowy stowarzyszniowej Kijowa z Brukselą. Autor: World Economic Forum, Źródło: flickr.com

Nie po raz pierwszy w najnowszej historii Ukrainy wiele zależy od Aleksandra Kwaśniewskiego. Raport byłego prezydenta Polski oraz Pata Coxa może mieć kluczowe znaczenie dla przyszłości umowy stowarzyszniowej Kijowa z Brukselą. Autor: World Economic Forum, Źródło: flickr.com

11 października, Kijów. Gdy z jednej strony Rosja kusi i grozi, z drugiej to samo czyni Unia Europejska. Tyle tylko, że podstawową groźbą jest niepodpisanie umowy stowarzyszeniowej podczas szczytu w Wilnie, a warunkiem o randze symbolu wciąż pozostaje sprawa Tymoszenko. Europejski komisarz  ds. rozszerzenia Stefan Fule zaapelował podczas swojego pobytu w Kijowie o zintensyfikowanie pracy ukraińskich władz związanych z uwolnieniem więzionej byłej pani premier. Jacek Saryusz-Wolski, autor rezolucji dotyczącej państw Partnerstwa Wschodniego, przyjętej przez komisję ds. zagranicznych Parlamentu Europejskiego, w wywiadzie udzielonym 5 kanałowi postawił sprawę jeszcze dobitniej – Tymoszenko ma zostać uwolniona do 21 października. Wtedy bowiem odbędzie się spotkanie wszystkich ministrów spraw zagranicznych państw UE i jest to ostatnia szansa przed szczytem by UE przyjęło wspólne stanowisko względem państw PW. Wyraźnie więc widać, że Unia Europejska nie ma zamiaru pozostawić tej sprawy nierozwiązanej. Sami Ukraińcy z którymi ostatnio rozmawiałem są jednak przekonani, że władze spełnią ten warunek. Czyżby więc w końcu czekał nas koniec sagi związanej ze sprawą Julii Tymoszenko?

EUROINTEGRACYJNY PRYMUS – MOŁDAWIA

Protesty przed parlamentem w Kiszyniowie to nic nowego. Autor: kgbbristol Źródło: flickr.com

Protesty przed parlamentem w Kiszyniowie to nic nowego. Autor: kgbbristol Źródło: flickr.com

10 października, Ryga. Podczas spotkania ministrów spraw zagranicznych Belgii, Estonii, Holandii, Litwy, Luksemburga, Łotwy i Mołdawii, estoński szef MSZ Urmas Paet pochwalił Kiszyniów za pomyślne wprowadzenie reform utrwalających proeuropejski kurs politycznej i ekonomicznej integracji z UE. Jak powiedział Paet „ścieżka, którą podąża Mołdawia jest przykładem dla pozostałych państw Partnerstwa Wschodniego”. Na spotkaniu pozostałe państwa wyraziły również gotowość do pomocy w informatyzacji Mołdawii, wprowadzaniu w niej e-sądownictwa i e-urzędów. Jak bardzo rząd w Kiszyniowie jest zdeterminowany by podpisać umowę stowarzyszeniową w Wilnie świadczy również sprawa usunięcia z mołdawskiego prawodawstwa zapisu umożliwiającego karanie za propagandę homoseksualną. Odpowiednie przepisy zostały przyjęte w czerwcu br. z pełnym poparciem mołdawskiej cerkwi prawosławnej. 11 października parlament zdecydował się jednak z nich wycofać, obawiając się, że mogłyby one stanąć na przeszkodzie podpisaniu umowy z UE. W efekcie, w dniu głosowania, wejście do parlamentu w Kiszyniowie zostało zablokowane przez prawosławnych duchownych i… komunistów. Kontrowersyjne zapisy zostały jednak skasowane.

SPORT TO… KONFLIKT?
wideo z protestów przeciwko polityce Rosji, Tbilisi

7 października, Tbilisi. Gruziński prezydent i rząd zgodni, jak nigdy. Decyzja Rosjan by członkiem sztafety olimpijskiej uczynić Iwana Nieczajewa, pilota, który po wojnie z 2008 r. został rosyjskim bohaterem, spotkała się z ostrą reakcją gruzińskiej strony. Żeby było bardziej kontrowersyjnie, spośród 13900 uczestników sztafety to właśnie Nieczajew dostąpił zaszczytu wniesienia olimpijskiego – chociaż biorąc pod uwagę ile razy znicz gasł i był podpalany po drodze, to może już w pełni rosyjskiego – ognia na Kreml. Gruzini odczytali to jako jawną polityczną prowokację, rząd wydał oficjalne oświadczenie potępiające decyzję Rosjan. To miał być jednak dopiero początek całego zamieszania – następnego dnia po gruzińskim proteście rosyjskie służby sanitarne zakazały importu 28 rodzajów gruzińskiego wina, po raz kolejny używając identycznego instrumentu do wywarcia politycznych nacisków na swoich sąsiadach. W odpowiedzi na to młodzi Gruzini rozpoczęli zbiórkę podpisów pod wnioskiem o bojkot Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Soczi. Przez gruzińskie miasta przelała się też fala protestów przeciwko rosyjskim działaniom – o g. 15.00 w największych miastach Gruzji protestujący tworzyli żywe, ludzkie łańcuchy w ramach sprzeciwu wobec rosyjskiemu grodzeniu granic Osetii Południowej. Z kolei wieczorem 13 października w Tbilisi odbył się koncert największych gwiazd gruzińskiej muzyki zorganizowany pod hasłem bojkotu przez Gruzję Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Soczi. Sytuacja staje się więc co raz bardziej napięta, a udział gruzińskich sportowców na olimpiadzie w Soczi stanął pod wielkim znakiem zapytania.

WIĘCEJ W TEMACIE:
THE GUARDIAN O OBECNYCH STOSUNKACH GRUZIŃKSO-ROSYJSKICH
 (j. angielski)

OBWÓD „KALININGRAD BIAŁORUSKI”

Gospodarsko-rolnicze zapędy Łukaszanki były znane białoruskiemu internetowi od dawna. Autor: mb7art, Źródło: flickr.com

Gospodarsko-rolnicze zapędy Łukaszanki były znane białoruskiemu internetowi od dawna. Autor: mb7art, Źródło: flickr.com

12 października, Mińsk. Wielu rzeczy można się było spodziewać, ale ekspansji terytorialnej Białorusi? I to kosztem Rosji? Brzmi jak sen obłożnie chorego geopolityka, ale takim smakowitym kąskiem uraczył podczas sobotniej 5,5 godzinnej przemowy Aleksandr Łukaszenka białoruskich dziennikarzy. Nie chodzi oczywiście o przejęcie administracyjne i zmianę granic, a o rzecz znacznie prostszą – ziemię. Oddajmy zresztą głos głównemu bohaterowi: „”Niedawno lecieliśmy z Putinem śmigłowcem nad obwodem kaliningradzkim i zauważyłem, że ziemia leży odłogiem. A przecież w Związku Radzieckim to był kwitnący kraj! Powiedziałem więc Putinowi, by oddał nam tę ziemię. Nie potrzebujemy jej na własność, po prostu zaoramy i będziemy uprawiać, zajmiemy się biznesem rolniczym”. Według Łukaszenki prezydent Rosji miał wyrazić swoją aprobatę dla pomysłu. Wydawać by się więc mogło, że przyjaźń białorusko-rosyjska w rozkwicie, ale wciąż w tle pojawia się ten sam temat – Uralkali i afera potasowa. W zeszłym tygodniu miała miejsca kolejna odsłona sporu – białoruska prokuratura zmieniła akt oskarżenia względem zatrzymanego dyrektora Uralkali. Teraz śledztwo toczy się nie z powodu nadużycia urzędu, a defraudacji.

WIĘCEJ W TEMACIE:
BLOOMBERG O NAJNOWSZYCH OSKARŻENIACH WZGLĘDEM BAUMGERNTERA (j. angielski)

MOSKWA W OGNIU
wideo z zamieszek

13 października, Moskwa. Południowa dzielnica rosyjskiej stolicy, Biruliewo, na kilka godzin stała się sceną wielkich zamieszek na tle rasowym. Zabójstwo 25-letniego Jegora Szczerbakowa, którego dokonać MÓGŁ (istnieje tylko podejrzenie) emigrant z Kaukazu lub Azji Centralnej stało się zapalnikiem dla manifestacji przeciwko ogromnej fali emigrantów z byłych republik radzieckich. Przez kilka godzin manifestujący, głównie młodzi ludzie, kibole i tzw. gopniki, wznosili okrzyki „Rosja dla Rosjan”, „biała siła” itp. W pewnym momencie sytuacja wymknęła się spod kontroli – rozbito szyby wielu sklepów, zaatakowano ich ochroniarzy, podpalono nawet jedno centrum handlowe. Rozpoczęła się regularna walka pomiędzy manifestantami a policją. Ostatecznie zatrzymano aż 380 osób. To największe zamieszki na tle rasowym w Moskwie od 2010 roku, kiedy blisko 5000 kibiców Spartaka Moskwy szukało „sprawiedliwości” po śmierci swojego „kolegi po szalu”.

WIĘCEJ W TEMACIE:
UKRAIŃSKA PRAWDA NA TEMAT ZAMIESZEK W MOSKWIE (zdjęcia i wideo, tekst w j. ukraiński)

ROSYJSKA WALKA KLAS

Choć mają 35 proc. bogactwa narodowego, nie można odmówić im dobrego serca. Na zdjęciu widoczna pamiątkowa tabliczka: "Maszt i olinowanie zostały odnowione dzięki hojności Aliszera Usmanowa (najbogatszy w tej chwili Rosjanin - przyp. red.), ku pamięci Arktycznych Konwojów". Autor: James Mitchell, Źródło: flickr.com

Choć mają 35 proc. bogactwa narodowego, nie można odmówić im dobrego serca. Na zdjęciu widoczna pamiątkowa tabliczka: „Maszt i olinowanie zostały odnowione dzięki hojności Aliszera Usmanowa (w tej chwili najbogatszy Rosjanin, większościowy udziałowiec m.in. Arsenalu Londyn, majątek szacowany na ok. 13 mld. euro  – przyp. red.), ku pamięci Arktycznych Konwojów”. Autor: James Mitchell, Źródło: flickr.com

10 października, Szwajcaria. Credit Suisse opublikował nowy raport na temat światowego bogactwa. Według niego nie ma drugiego państwa na świecie, gdzie istniałaby taka nierówność bogactwa, jak ma to miejsce w Rosji – 110 rosyjskich Rosjan posiada 35 proc. całego bogactwa kraju. Dla porównania, w innych krajach na świecie miliarderzy posiadają od 1 do 2 proc. bogactwa narodowego.

WIĘCEJ W TEMACIE:
DAILY MAIL O RAPORCIE CREDIT SUISSE I ROSYJSKICH OLIGARCHACH (j.angielski)

Facebook Comments
Tomasz Piechal
Starszy analityk ds. Ukrainy w Ośrodku Studiów Wschodnich im. Marka Karpia

    Dziennikarz, publicysta, z wykształcenia etnolog. Swoje badania naukowe prowadził na Ukrainie, gdzie zajmował się kwestiami politycznymi (dystans między władzą a obywatelami) i historycznymi (UPA, Wielka Wojna Ojczyźniana, Wielki Głód). Współpracował m.in. z serwisami "dziennikarze.info", "gildia.pl", "psz.pl", "Gazetą Studencką", TVP1, działem Opinii "Super Expressu", "Rzeczpospolitą", "Dziennikiem Gazetą Prawną".

    ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY