Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Tomasz Horbowski

Jak brzmi Partnerstwo Wschodnie? – z Ewą Bogusz-Moore o I, CULTURE Orchestra

I Culture Orchestra skupia muzyków z krajów Partnerstwa Wschodniego i Polski. Orkiestra stara się podbić zachodnioeuropejskie sale koncertowe, jej siłą nie jest tylko idea polityczna, ale także jakość granej muzyki i poziom artystyczny. Z Ewą Bogusz-Moore, menadżerką I, CULTURE Orchestra o rozwoju wspólnego projekty łączącego kraje Europy Wschodniej i Polskę rozmawiał Tomasz Horbowski. 

I, CULTURE Orchestra, Gdańsk 2013; Autor: Fot. Konrad Ćwik / Instytut Adama Mickiewicza

I, CULTURE Orchestra, Gdańsk 2013; Autor: Fot. Konrad Ćwik / Instytut Adama Mickiewicza

Niektórzy pogrzebali już Partnerstwo Wschodnie, a wy wokół tej idei stworzyliście orkiestrę i właśnie wróciliście z kolejnego tournee po Europie. Znaleźliście sposób na Partnerstwo?

Ewa Bogusz-Moore: I, CULTURE Orchestra powstała w 2011 roku jako flagowy projekt kulturalny polskiej Prezydencji w Unii Europejskiej wspierający niezwykle ważną dla Polski ideę Partnerstwa Wschodniego. Kraje będące jego częścią bardzo się od siebie różnią, dziś nawet bardziej niż w 2011 roku. Każdy z nich idzie niejako swoją drogą. Ale niezależnie od zawirowań politycznych, nasz projekt się rozwija.

Orkiestra to projekt, który skupia wszystkie kraje Partnerstwa i Polskę. Ale nasze koncerty odbywają się głównie poza krajami PW. Jesteśmy więc wizytówką Europy Wschodniej w Unii Europejskiej.

Trzy lata po starcie, co jest myślą przewodnią orkiestry?

Na pewno muzyka. W 2011 roku – kiedy Orkiestra powstała – podkreślaliśmy, że jest to projekt społeczny i obywatelski. Nadal to dla nas ważne, ale coraz bardziej dbamy o najwyższy poziom artystyczny. To musi być dobra muzyka. Ktoś, kto decyduje się przyjść na koncert nie może zostać oszukany przeciętnym brzmieniem. Nawet, jeśli nasze idee są szczytne. Wyjątkowe jest to, z jakich krajów pochodzą muzycy, jaka jest ich historia. Połączenie tego bagażu kultur i doświadczeń z walorami artystycznymi stwarza mieszankę wybuchową.

I, CULTURE Orchestra, Gdańsk 2013; Autor: Fot. Konrad Ćwik / Instytut Adama Mickiewicza

Jak więc brzmi ta mieszanka?

Szukamy indywidualności i uczymy każdego z muzyków, jak współtworzyć brzmienie orkiestry nie tracąc własnego głosu. Chcemy również, żeby każdy z nich wnosił do zespołu swoje spojrzenie na sztukę, swój temperament.

A to wszystko pod batutą ukraińskiego dyrygenta?

Rzeczywiście, dyrygentem I, CULTURE Orchestra jest Kirill Karabits. To młody artysta, który urodził się w Kijowie i bardzo dużo osiągnął. Mam wrażenie, że stał się wzorem dla – nieco od niego młodszych – muzyków, którzy grają w orkiestrze. Pochodzi z Ukrainy, tam się wykształcił. Dziś pracuje w Wielkiej Brytanii, gdzie kieruje prestiżową Bournemouth Symphony Orchestra, ale wciąż wraca na Ukrainę i realizuje tam swoje projekty.

To bardzo istotne, nie chcemy bowiem, by I, CULTURE Orchestra była punktem przesiadkowym z Europy Wschodniej do Europy Zachodniej. Kirill Karabits jest świetnym przykładem. Rozwijając swoją karierę międzynarodową, wciąż wraca do rodzinnego kraju, wciąż czerpie ze swoich korzeni.

To może właśnie nie polityka, a kultura może łączyć kraje Partnerstwa?

Bez wątpienia kultura jest płaszczyzną, na której można wyjść poza podziały. Orkiestra jest fantastyczną platformą współpracy – okazuje się, że Ormianie i Azerowie mogą usiąść przy jednym pulpicie i grać razem z tych samych nut.

I co zagrają?

Zawsze staramy się wyszukiwać takie utwory, które podkreślą korzenie Orkiestry, a które z różnych względów nie są szerzej znane w świecie – z wielu powodów, najczęściej związanych z brakiem nagrań, wydanych drukiem partytur. Nie można pominąć także ogromnego wpływu Żelaznej Kurtyny.

W tym roku Orkiestra wykonywała balladę „Grażyna” Borysa Latoszyńskiego. To ukraiński kompozytor, o którym mało kto słyszał w Polsce, nie mówiąc o Zachodzie. Chcielibyśmy więc stać się – choć trochę – okienkiem dla naszej publiczności, przez które mogliby spojrzeć inaczej na naszą część Europy. W repertuarze znalazł się też Koncert na wiolonczelę i orkiestrę Witolda Lutosławskiego z okazji setnej rocznicy jego urodzin i Koncert na orkiestrę Belę Bartoka.

Kirill Karabits; Autor: Fot. Konrad Ćwik / Instytut Adama Mickiewicza

Kirill Karabits; Autor: Fot. Konrad Ćwik / Instytut Adama Mickiewicza

Mało rozpoznawalna idea Partnerstwa Wschodniego i jeszcze do tego nieznany repertuar. Chyba nie jest wam zbyt lekko występować w Europie Zachodniej. Kto przyjdzie na taki koncert?

To jest chyba najtrudniejszy moment – jak zachęcić ludzi, by zaryzykowali i kupili bilety na koncert nieznanej orkiestry, z nieznanym repertuarem. Dlatego właśnie tak ogromny jest w naszej pracy nacisk na jakość artystyczną i wykonawczą orkiestry. Publiczności zainteresowanej bardziej muzyką niż polityką hasło „Partnerstwo Wschodnie” niewiele mówi. Po prostu musimy świetnie grać. Zwłaszcza, że gramy w salach, w których na co dzień występują najlepsze orkiestry Europy. To, co publiczność interesuje najbardziej, to wrażenia artystyczne, to jak dobrze zagramy. Więc staramy się. A później tłumaczymy – skąd utwór, skąd muzycy i o co w tym wszystkim chodzi.

I jak idzie to tłumaczenie?

Coraz lepiej. W tym roku zagraliśmy koncert w Goeteborgu i już dostaliśmy zaproszenie na 2015 rok. W przyszłym sezonie wystąpimy na jednym z najważniejszych europejskich festiwali – w Edynburgu. Jednym z naszych klarnecistów z Gruzji zachwycił się profesor z Wielkiej Brytanii i chce go zaprosić na stypendium do Anglii. Liczymy na to, że uda się zachęcić profesjonalne europejskie orkiestry do współpracy przy projektach edukacyjnych z udziałem naszych muzyków.

Z czym borykają się Wasi muzycy?

Trzeba przyznać, że główną bolączką muzyków Europy Wschodniej jest jakość instrumentów. W tym roku ktoś nas pytał, jak ten człowiek może wydobyć tak wspaniałe dźwięki z tego fagotu? I zebrała się grupa wykładowców, którzy pytali, czy mogą jakoś pomóc i zbierać fundusze na instrumenty dla naszych artystów. Liczę na to, że zaangażują się w to również ministerstwa kultury krajów PW. W końcu muzyk bez instrumentu niewiele zagra.

Drugą bolączką są wizy. Bardzo wielu z muzyków Orkiestry nigdy wcześniej nie było w Unii Europejskiej, bo nie mieli możliwości przedarcia się przez barierę wizową. My chyba w Polsce już o tym problemie zapomnieliśmy.

Kirill Karabits on I, CULTURE Orchestra from Culture.pl on Vimeo.

Jak w praktyce wygląda I, CULTURE Orchestra?

Co roku, od stycznia do marca odbywają się dwuetapowe przesłuchania do Orkiestry. Tym razem zgłosiło się 70-80 proc. zeszłorocznego składu. Spośród nich dostała się połowa. A więc ponad połowa to zupełnie nowi muzycy. Dla mnie to bardzo dobre proporcje. Oznacza to, że do Orkiestry zdają coraz lepsi muzycy. Spotykamy się w Polsce – w zeszłym roku to był Lublin, w tym roku Gdańsk. Ćwiczymy przez 10-12 dni, a potem ruszamy w trasę. W tym roku w Polsce był tylko jeden koncert, w Gdańsku, a potem Reykjavik, Goeteborg, Kopenhaga, Tallinn i Kijów. Całość trwa zatem prawie trzy tygodnie.

Jak to się w ogóle stało, że zagraliście?

Łukasz Strusiński, ekspert muzyczny Instytutu Adama Mickiewicza, od lat mówił o projekcie edukacyjnym dla muzyków z krajów Europy Wschodniej. I nagle pojawiło się Partnerstwo, Prezydencja. To był odpowiedni moment, dobry pomysł i wszystko zagrało. I tak powstała orkiestra.

 

Ewa Bogusz-Moore – menadżerka I, CULTURE Orchestra. Pracuje w Instytucie Adama Mickiewicza w Warszawie.

rozmawiał: Tomasz Horbowski

Więcej o I, CULTURE Orchestra

____________________________

Czytaj także:

Kyryło Karabits: Trzeba być najlepszym.
O I, CULTURE Orchestra i ukraińskiej muzyce klasycznej w Europie

Facebook Comments

Tomasz Horbowski, rocznik 1985. Absolwent Studium Europy Wschodniej na specjalizacji Europa Wschodnia/Azja Centralna i Papieskiego Wydziału Teologicznego "Bobolanum". Spędził rok w Kazachstanie na stypendium naukowym w Ałmaty. Pracuje w Centrum Informacyjnym dla Władz Lokalnych w Mołdawii. Idealista z urodzenia, przekonania i wyboru.

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY