Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Tomasz Piechal

Zaza Uruszadze: „Najważniejsze, żeby pozostać człowiekiem”

Tylko u nas! Ze zdobywcą nagrody za Najlepszą Reżyserię oraz twórcą ulubionego filmu publiczności 29. Warszawskiego Festiwalu Filmowego, gruzińskim reżyserem Zazą Uruszadze rozmawia Tomasz Piechal.

Kadr z filmu "Mandarynki". Mat. prasowe

Kadr z filmu „Mandarynki”. Mat. prasowe

Tomasz Piechal: Pana najnowszy film „Mandarynki” dotyka tematu wojny gruzińsko-abchaskiej w 1992-1993. I choć bezpośrednio nawiązuje on do wydarzeń sprzed 20 lat, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że w swoim przekazie pozostaje nad wyraz aktualny.

Zaza Uruszadze: Naturalnie temat Abchazji jest w Gruzji ważny cały czas. Dodatkowo to, co się obecnie dzieje w Osetii Południowej – to systematyczne przesuwanie granic metr za metrem na naszą niekorzyść – spotyka się u nas z żywą reakcją społeczeństwa. Ja sam jako obywatel małego państwa nie potrafię patrzeć obojętnie na próby odcinania od nas kolejnych terytoriów. Jednak mój film nie miał być żadnym politycznym manifestem, dziełem zaangażowanym w bieżące rozgrywki między państwami. To przede wszystkim historia o ludziach uwikłanych w sytuację, która jest ponad nimi, która sprawia, że wyrzekają się oni swojego człowieczeństwa.

Choć opowiada Pan w filmie o konflikcie typowo kaukaskim, dosyć przewrotnie obrał Pan na głównego bohatera Estończyka. Skąd taka decyzja?

Przede wszystkim należy zaznaczyć, że postać Iva nie jest przedstawieniem typowego Estończyka. To człowiek, który głęboko zapuścił korzenie w Abchazji, tam się urodził, tam od 100 lat żyła jego rodzina. Stąd m.in. jego decyzja o nie wyjeżdżaniu do Estonii, choć wybucha wojna. Jest starszym człowiekiem silnie przywiązanym do tej ziemi, a jednocześnie – ze względu na swoje pochodzenie – będącym dla uczestników konfliktu niejako „obcym”. Przede wszystkim jest jednak silną postacią, która wbrew wszystkim okolicznościom zachowuje zdrowy rozsądek, wartości i moralność w świecie, który oszalał.

To właśnie moralność pcha Iva do przygarnięcia dwóch rannych, wrogich sobie żołnierzy – Gruzina i czeczeńskiego najemnika – pod swój dach.

Ivo po prostu pozostaje człowiekiem. Tylko – a może aż – tyle. Zachował w sobie wszystkie cechy, które powodują, że jesteśmy ludźmi, a nie zwierzętami – wyrozumiałość, gotowość na przebaczenie, zrozumienie, tolerancję, wrażliwość, empatię. Nie ma w nim zawiści, jest za to wielka moc ducha. Pozostaje – mimo wszystkich okoliczności – człowiekiem. I o tym właśnie jest ten film – o człowieczeństwie. O tym, że bardzo łatwo potrafimy zapomnieć o tym, wyrzec się samych siebie, dajemy się manewrować czemuś, co na dobrą sprawę nie ma większego znaczenia. Zapominamy o tym, że wszyscy jesteśmy ludźmi. Może innego pochodzenia, z innego państwa, innej wiary, ale zawsze – ludźmi. To jest główne przesłanie mojego filmu – żebyśmy pamiętali, że najważniejsze to pozostać człowiekiem.

Ivo wielokrotnie raz z przekąsem, a raz z naganą w głosie nazywa swoich „podopiecznych” wrogami. Kreśli Pan wizję pewnej wspólnoty ludzkiej, ale na mnie szczególne wrażenie zrobiła jedna scena – z rosyjskimi żołnierzami, którzy dla wszystkich bohaterów filmu okazują się jednak realnymi wrogami. Więc choć odżegnuje się Pan od polityki w filmie, to chyba jednak nie do końca tak jest.

Tylko że w filmie nie jest jasno powiedziane, kim są ci żołnierze, Pan to dostrzegł [śmiech]. Zresztą scena, o której Pan mówi, przede wszystkim obrazuje bezsensowność i okrutną przypadkowość wojny. Tym pijanym oficerem mógł być każdy przedstawiciel konfliktu. Jeszcze raz podkreślę – uciekam od polityki w swoim filmie, przede wszystkim chcę pokazać wagę wartości o której w sytuacjach konfliktowych się zapomina. Wartość człowieczeństwa.

„Mandarynki” miały już swoją gruzińską premierę. Jak Pański film przyjęła gruzińska widownia?

Fantastycznie, co mnie ogromnie cieszy. Po pokazie premierowym wraz z innymi twórcami odebraliśmy długą, 15-minutową owację na stojąco. Odbiór filmu jest więc dla mnie niesamowitą niespodzianką i powodem do dumy. Z kolei nagroda na Warszawskim Festiwalu Filmowym dowodzi, że udało się nam stworzyć rzecz uniwersalną.

Jest to pierwsza w historii estońsko-gruzińska koprodukcja. Jako że przez kilka lat był Pan również szefem Gruzińskiego Narodowego Centrum Filmowego, zasadne wydaje mi się pytanie – czy ten film mógł powstać bez wsparcia innych państw? Jak wygląda obecnie sytuacja gruzińskiej kinematografii?

Trzeba zaznaczyć, że produkcję „Mandarynek” wsparło również gruzińskie Ministerstwo Kultury, ale faktycznie, większy wkład finansowy wniosła estońska strona. Problemem kina w Gruzji pozostają pieniądze. Przez kilka ostatnich lat udało nam się stworzyć dobrze prosperujący mechanizm produkcyjny, wsparcia rodzimej kinematografii, ale wciąż borykamy się z problemami finansowymi. Na przykład w ostatnim roku państwo przeznaczyło tylko 2 mln euro na cały sektor filmowy. To szalenie mało i gruzińscy twórcy ciągle zmagają się z problemem pozyskiwania pieniędzy na ich dzieła. Nie zmienia to jednak faktu, że wszystko zmierza ku lepszemu i widać realne sygnały poprawy sytuacji.

Trailer filmu „Mandarynki” („Mandariinid”, reż. Zaza Uruszadze. Estonia, Gruzja, 2013)
j. estoński, j. rosyjski (napisy w j. angielskim)

Zaza Uruszadze (ur. 1966 r.) – gruziński reżyser i scenarzysta. W latach 1982-1988 studiował reżyserię na Gruzińskim Państwowym Uniwersytecie Teatralnym i Filmowym im. Szoty Rustavelego. W latach 2002-2004 był dyrektorem Gruzińskiego Narodowego Centrum Filmowego. Laureat 29. Warszawskiego Festiwalu Filmowego (film „Mandarynki” – Nagroda za Najlepszą Reżyserię).

Recenzja filmu

Facebook Comments
Tomasz Piechal
Starszy analityk ds. Ukrainy w Ośrodku Studiów Wschodnich im. Marka Karpia

    Dziennikarz, publicysta, z wykształcenia etnolog. Swoje badania naukowe prowadził na Ukrainie, gdzie zajmował się kwestiami politycznymi (dystans między władzą a obywatelami) i historycznymi (UPA, Wielka Wojna Ojczyźniana, Wielki Głód). Współpracował m.in. z serwisami "dziennikarze.info", "gildia.pl", "psz.pl", "Gazetą Studencką", TVP1, działem Opinii "Super Expressu", "Rzeczpospolitą", "Dziennikiem Gazetą Prawną".

    ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY