Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Tomasz Piechal

Recenzja „PdK”: Geograf przepił globus – 29. WFF

Mamy już faworyta tegorocznego Warszawskiego Festiwalu Filmowego. Rosyjski „Geograf przepił globus” zabierze nas w słodko-gorzką podróż po meandrach rosyjskiej duszy starganej postsowiecką rzeczywistością.

Główny bohater filmu Aleksandra Wiełedińskiego to rosyjski inteligent o którym ostatnie, co można powiedzieć to, że kurczowo trzyma się życia i czerpie z niego pełnymi garściami. Wiktor pije. Pije na umór zobojętniając się na całą otaczającą go rzeczywistość. Los jest mu całkowicie obojętny – nie przejmuje się obowiązkami, romans żony przyjmuje bez wielkich emocji. Pracuje w szkole, choć powołanie dydaktyczne jest dla niego obcym terminem. Musząc zarabiać zatrudnia się jako nauczyciel geografii, choć z wykształcenia jest biologiem. Szansą na poryw życia mogłyby być dla niego relacje z kobietami, jednak ciągle nadarzających się okazji do romansu nie konsumuje. Wszystko jest mu obojętne, życie go męczy. Jest zgorzkniały, abnegacki, cyniczny, nie do ruszenia. Tańczy ciągle nad przepaścią, balansuje na granicy upadku.

A jednak pomimo wszystkich swych wad Wiktor to postać, której nie sposób nie polubić. W świecie w którym każdy coś udaje, szuka dróg ucieczki, on z zimną determinacją przyjmuje rzeczywistość taką jaka jest. Nie widzi sensu walki, bo nie wierzy w szansę poprawy. Jego egzystencja to ciągły taniec obojętności, ale wbrew pozorom nie jest on postacią całkowicie upadłą. Raczej taką, która mając świadomość swej porażki nie chce nikogo wciągać w swój upadek. Widzącą swe błędy i potrafiącą ustrzec przed nimi innych. Mimo swej porażki potrafiącą zachować moralność.

Niejednoznaczność postaci głównego bohatera genialnie uwypuklił swoją kreacją aktorską jeden z najsłynniejszych rosyjskich aktorów, Konstanin Chabenskij. Jego Wiktor to postać upadła, ale nie pozbawiona człowieczeństwa. Wręcz przeciwnie – to człowiek inteligentny, ironiczny względem siebie i całego świata, a także na swój specyficzny sposób dojrzały. Przegrany i nie ukrywający tego. Wiedzący też, że jego los nie musi spotkać każdego.

„Geograf przepił globus” jest filmem, który – pomimo braku wyraźnie poprowadzonej linii fabularnej – ogląda się bez przeszkód. Ciąg pijackich przygód Wiktora wywołuje u widzów salwy śmiechu, każdy uśmiech przyprawiony jest jednak gorzkim posmakiem w ustach. Wiełediński w swoim filmie wykorzystał bowiem starą rosyjską zasadę tworzenia historii: w rzeczach przykrych znaleźć cień uśmiechu, w rzeczach wesołych – kroplę smutku. Taki jest cały ten film – pełen emocji, dzieło, które bardziej trzeba przeżywać i chłonąć niż oczekiwać dramatycznych zwrotów akcji.

Na oddzielny plus należy zapisać pięknie sfotografowaną sekwencję syberyjską, gdy Wiktor wybierze się ze swoimi uczniami na wycieczkę szkolną w tajgę.

Sądząc po reakcji widzów i rozmowach po seansie można śmiało powiedzieć, że słodko-gorzka autoprezentacja rosyjskiej duszy jest jednym z faworytów do nagród na tegorocznym Warszawskim Festiwalu Filmowym. Jak najbardziej zasłużenie i należy mieć nadzieję, że w Polsce znajdzie się dystrybutor, który zechce ten film pokazać szerszemu audytorium.

„Geograf przepił globus”, reż. Aleksandr Wieledinski, 120 min. Rosja, 2013.

Facebook Comments
Tomasz Piechal
Starszy analityk ds. Ukrainy w Ośrodku Studiów Wschodnich im. Marka Karpia

    Dziennikarz, publicysta, z wykształcenia etnolog. Swoje badania naukowe prowadził na Ukrainie, gdzie zajmował się kwestiami politycznymi (dystans między władzą a obywatelami) i historycznymi (UPA, Wielka Wojna Ojczyźniana, Wielki Głód). Współpracował m.in. z serwisami "dziennikarze.info", "gildia.pl", "psz.pl", "Gazetą Studencką", TVP1, działem Opinii "Super Expressu", "Rzeczpospolitą", "Dziennikiem Gazetą Prawną".

    ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY