Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Tomasz Piechal

Recenzja „PdK”: Grzybiarze – 29. WFF

Masz problemy w życiu? Dziwne relacje z matką? Jesteś nieśmiały, zagubiony? Zdaniem twórców „Grzybiarzy” jest na to prosty sposób – narkotyczny trip po grzybach halucynogennych. Naprawdę?

Będę szczery – szczególnie ostrzyłem sobie zęby na ten film. Mając w pamięci, że jedną z największych zalet Warszawskiego Festiwalu Filmowego są pokazy kinematografii z egzotycznych filmowo państw, liczyłem, że łotewska produkcja okaże się takim samym zaskoczeniem i radością, jak rewelacyjni węgierscy „Kontrolerzy” czy szwedzcy „Nieściszalni”. Niestety, czekało na mnie srogie rozczarowanie.

Głównym bohaterem filmu jest Peter, który tkwi w toksycznej relacji z matką, a w pracy jest obiektem niewybrednych drwin ze strony kolegów. Typowy outsider, człowiek zamknięty w sobie, nieśmiały, nie potrafiący sobie poradzić w życiu. Wiecznie traktowany jako zabawka w rękach innych – czy to matki, czy to nadpobudliwej seksualnie szefowej.

Będąc na skraju załamania nerwowego Peter daje się namówić kolegom na zjedzenie grzybów halucynogennych. Przeżycie to okazuje się dla niego swoistym katharsis, po którym już nic nie będzie takie jak dawniej.

„Grzybiarze” są utrzymani w grotekskowej formie, balansują na granicy pastiszu i psychodelicznej komedii. Niestety, elementów humorystycznych za wiele od tego filmu nie otrzymamy. Chyba, że bawią nas obrazy ludzi na narkotycznym haju, którzy ekstatycznie słuchają muzyki z wyłączonego radia.  Co gorsza, film wielokrotnie przekracza granice dobrego smaku. Oczywiście, w komedii wszystkie chwyty są dozwolone, jednak w łotewskiej produkcji wielokrotnie stykamy się z sytuacjami, które budzą nasze zażenowanie, a nie rozbawienie.

Łotewski film okazał się jednym z moich największych festiwalowych rozczarowań. Na korzyść reżysera może przemawiać fakt, że był to jego pełnometrażowy debiut, jednak przesłanie płynące z filmu („Weź grzybka, oczyścisz się”) jest tyleż prymitywne, co niedojrzałe.

Niestety, zasadniczym plusem „Grzybiarzy” pozostaje ich… długość – 77 minut. Więcej byłoby naprawdę ciężko znieść.

„Grzybiarze”, reż. Ivars Tontegode, 77 min. Łotwa, 2013.

Facebook Comments
Tomasz Piechal
Starszy analityk ds. Ukrainy w Ośrodku Studiów Wschodnich im. Marka Karpia

    Dziennikarz, publicysta, z wykształcenia etnolog. Swoje badania naukowe prowadził na Ukrainie, gdzie zajmował się kwestiami politycznymi (dystans między władzą a obywatelami) i historycznymi (UPA, Wielka Wojna Ojczyźniana, Wielki Głód). Współpracował m.in. z serwisami "dziennikarze.info", "gildia.pl", "psz.pl", "Gazetą Studencką", TVP1, działem Opinii "Super Expressu", "Rzeczpospolitą", "Dziennikiem Gazetą Prawną".

    ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY