Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Tomasz Kobylański

Wybory w Gruzji: Kto następny? Wywiad z Dawidem Bakradze

O zmianach, jakie zaszły od rewolucji róż 2003 roku, obecnej kampanii wyborczej oraz o tym, co kryje najbliższa przyszłość dla Gruzji w rozmowie z Tomaszem Kobylańskim mówi David Bakradze – były przewodniczący gruzińskiego parlamentu i minister spraw zagranicznych oraz lider listy wyborczej i kandydat Zjednoczonego Ruchu Narodowego w nadchodzących wyborach prezydenckich.

Posters of David Bakradze, Batumi streets, Georgia, author: Ketevan Kantaria, source: Eastbook.eu

Plakaty Davida Bakradze w Batumi, Gruzja, autorka: Ketevan Kantaria, źródło: eastbook.eu

Tomasz Kobylański: Jak ocenia pan kampanię przed wyborami prezydenckimi, które odbędą się 27 października?

David Bakradze: Ta kampania jest bezprecedensowa, gdyż jest to najbardziej cywilizowana kampania, jakiej Gruzja dotąd była świadkiem. W odróżnieniu od lat poprzednich opozycja nie wzywa do obalenia rządu ani żadnych podobnych działań. Wręcz przeciwnie – rząd nie dostrzega w jak uprzywilejowanej pozycji się znalazł. Niestety, mające wciąż miejsce masowe działania przeciw liderom Zjednoczonego Ruchu Narodowego, jak i przesłuchania aktywistów partii, nadwyrężają możliwości prowadzenia efektywnej kampanii. Sekretarz generalny ZRN, były premier Iwane Merabiszwili przez cały okres kampanii przebywa w areszcie, bez procesu i wyroku sądu. Ponad 100 byłym oficjelom zostały postawione zarzuty, a ponad 10 000 działaczy Ruchu było przesłuchiwanych – niektórzy więcej niż 20, a czasem nawet 30 razy. Wiele przedwyborczych spotkań zostało zakłóconych przez aktywistów Gruzińskiego Marzenia lub agresywne ataki prorządowych grup. To, że winowajcy w każdym takim przypadku otrzymują jedynie symboliczne kary finansowe, jest poważnym problemem.

Rewolucja róż, 2003, autor: Government of Georgia, źródło: Wikimedia Commons

Rewolucja róż, 2003, autor: Government of Georgia, źródło: Wikimedia Commons

Jakie społeczne i polityczne zmiany zaszły od czasu rewolucji róż, czyli przez ostatnie 10 lat rządów prezydenta Micheila Saakaszwilego?

Wiele już powiedziano i napisano na ten temat, a więc w skrócie: Gruzja przed rewolucją róż była upadającym państwem. Od tego czasu stała się poprawnie funkcjonującą demokracją z rosnącą gospodarką, jak i liderem w sferze reform ograniczających biurokrację. Jeden z najbardziej skorumpowanych krajów w 2003 roku, dziś ma się lepiej pod tym względem, niż niektórzy członkowie Unii Europejskiej.

A jakie zmiany możemy zaobserwować w sferze politycznej oraz w życiu obywateli od czasu objęcia władzy przez Bidzinę Iwaniszliwego ostatniej jesieni?

Pomimo astronomicznych wręcz obietnic złożonych przez Iwaniszwilego gruzińska gospodarka zanotowała spadek. Bezrobocie jest znacznie wyższe, a wzrost gospodarczy – z zeszłorocznych 7% – zbliżył się prawie do zera. Przestępczość także wzrasta, a wszędzie widać oznaki złego zarządzania i niekompetencji.

Czy w pana opinii podpisanie przez Gruzję pogłębionej i kompleksowej umowy o strefie wolnego handlu (DCFTA) z Unią Europejską to priorytet polityki zagranicznej pańskiego kraju?

Przed rewolucją róż Gruzja nie pojawiała się w zasięgu europejskich radarów – nikt nie brał na poważnie rozmów o naszych europejskich aspiracjach. Przez szereg lat ciężko pracowaliśmy, negocjując tę umowę ze wszystkimi jej elementami, włączając wolny handel i ułatwienia wizowe. Parafowanie i podpisanie umowy to niezwykle istotny akt także dlatego, że ustanowi dla Gruzji jasne standardy i pozostawi mniej przestrzeni dla niedemokratycznych działań jej przywódców.

Jaka jest pana propozycja w kwestii budowania relacji Gruzji z Unią Europejską, Polską oraz – z drugiej strony – z Rosją?

Gruzja jest widoczna w Polsce, co oznacza między innymi wzrost liczby turystów podróżujących do mojego kraju. Pod kolejnymi rządami Polska osiągnęła znaczny postęp w relacjach z Gruzją, co jest w interesie obu krajów. Jeśli chodzi o Rosję, to nie ma kraju na świecie bardziej zainteresowanego dobrymi stosunkami z Rosją, niż Gruzja. Jednak te „dobre stosunki” nie mogą być budowane kosztem suwerenności mojego kraju i jego euroatlantyckiej przyszłości, która, jak już wspomniałem, jest oczywistym wyborem gruzińskich obywateli.

Jaki kierunek polityki zagranicznej zaproponuje pan po ewentualnym zwycięstwie w zbliżających się wyborach prezydenckich?

Po pierwsze zagwarantowanie ciągłości procesu euroatlantyckiej integracji. Sprzeczne sygnały są ostatnio wysyłane ze strony rządu. Było tak między innymi wówczas, gdy premier Iwaniszwili stwierdził, że możemy „rozpatrywać możliwość dołączenia do Unii Eurazjatyckiej”. Gruzja nie może sobie pozwolić na dwuznaczność w swojej polityce zagranicznej – nasz kraj należy do europejskiej rodziny w efekcie wyboru, jaki Gruzini podjęli na długo przed naszym narodzeniem. Gruzini w każdym pokoleniu ginęli walcząc o to. W walce brali udział także oficerowie, którzy trafili do Polski w okresie międzywojennym, uciekając przed radziecką okupacją.

Czytaj teksty dotyczące wyborów w Gruzji:

(Nie)spełnione gruzińskie marzenie. Rozmowa z eurodeputowanym Krzysztofem Liskiem

Zapowiedź powyborczej nudy

Wybory prezydenckie w Gruzji 2013 – opis kandydatów

 

Facebook Comments
Tomasz Kobylański

Dziennikarz freelancer. Publikował m.in. na łamach polskich tygodników "Polityka", "Wprost", "Przekrój" oraz ukraińskiego "Dzerkała Tyżnia". Absolwent ukrainoznawstwa na Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politycznych Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Student kierunku europeistyka, specjalność: Wiedza o Holokauście i totalitaryzmach (także na krakowskim UJ).

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY