Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Tomasz Piechal

Recenzja „PdK”: Major – 29. WFF

Jeden z mocniejszych filmów tegorocznego Warszawskiego Festiwalu Filmowego. Wstrząsająca opowieść w klimacie Smarzowskiego  o brutalnej rosyjskiej milicji, która zamiast strzec prawa zajmuje się chronieniem interesów „swoich”

Ten film nikogo nie pozostawi obojętnym. Zimowa rosyjska miejscowość gdzieś na dalekiej prowincji. Do najbliższego większego miasta setki kilometrów. Miastem rządzi lokalna mafia, której trzon stanowią szefowie milicji i biznesmeni. „Stróże prawa” (cudzysłów nieprzypadkowy) zajmują się głównie przyjmowaniem łapówek, zbieraniem haraczy i kryciem swoich kolegów, którzy po pijaku złamali prawo.

Głównego bohatera Siergieja poznajemy w drodze do szpitala, gdzie jego żona właśnie urodziła ich dziecko. Nagle na drodze pojawia się chłopiec, na śliskiej drodze skacowany milicjany nie jest w stanie zapanować nad samochodem i zabija dziecko na oczach matki. W ruch puszczona zostaje maszyny, która ma zatuszować sprawę. Rodzice są zmuszeni podpisać dokument w którym przyznają się do winy. Sytuacja wymyka się jednak spod kontroli, a Siergiej – targany wyrzutami sumienia – nie ma zamiaru dłużej uczestniczyć  w zgniłym systemie.

Reżyser filmu, Jurij Bykow, w sposób niemal dokumentalny pokazuje widzom kolejne stopnie drabiny skorumpowanej struktury, gdzie biedni ludzie nie mogą liczyć na sprawiedliwość. Punktuje wszystkie patologie współczesnych rosyjskich władz tworząc mroczną, przejmującą opowieść o zdemoralizowanych, aczkolwiek wciąż ludzkich, milicjantach. Pokazuje jak system korumpuje i niszczy moralność, znieczula i nie pozostawia miejsca na myślenie o innych. Każdego interesuje tylko jego własny los, a strukturę – aby żadne przestępstwo jej członka nie wyszło na jaw.

„Major” to emocjonalna jazda bez trzymanki, nakręcona w stylu Wojciecha Smarzowskiego. Polskiemu widzowi podczas seansu od razu przyjdzie na myśl „Drogówka”, która dotyka podobnej tematyki. Historia opowiedziana przez Bykowa jest jednak jeszcze bardziej ponura, pozbawiona efekciarstwa, znacznie bardziej realistyczna. Tłem filmu nie jest bowiem stolica państwa, a prowincja, gdzie poczucie bezkarności jest jeszcze większe.

Film godny polecenia i obejrzenia, bo mówiący o współczesnej Rosji więcej od dziesiątek artykułów prasowych i analiz.

„Major”, reż. Jurij Bykow, 94 min. Rosja, 2013.

Facebook Comments
Tomasz Piechal
Starszy analityk ds. Ukrainy w Ośrodku Studiów Wschodnich im. Marka Karpia

    Dziennikarz, publicysta, z wykształcenia etnolog. Swoje badania naukowe prowadził na Ukrainie, gdzie zajmował się kwestiami politycznymi (dystans między władzą a obywatelami) i historycznymi (UPA, Wielka Wojna Ojczyźniana, Wielki Głód). Współpracował m.in. z serwisami "dziennikarze.info", "gildia.pl", "psz.pl", "Gazetą Studencką", TVP1, działem Opinii "Super Expressu", "Rzeczpospolitą", "Dziennikiem Gazetą Prawną".

    ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY