Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Ela Zielinska

Wędrujący wieszak – niebanalny festiwal teatralny w Łucku

Organizatorzy niecodziennego festiwalu teatralnego w Łucku uznali wieszak za symbol teatru stacjonarnego, tradycyjnego. To od powieszenia płaszcza czy palta na haczyku rozpoczyna się bowiem typowa wizyta w teatrze. Łuccy miłośnicy teatru eksperymentalnego postanowili wypchnąć sztukę poza jej tradycyjne ramy i wyprawili w podróż właśnie… wieszak.

Teatr na ulicy? Czemu nie! Źródło: facebook.com/garmyder

Wieszak w podróży! Źródło: facebook.com/garmyder

W ciągu trzech dni w ramach festiwalu „Wędrujący wieszak” (ukr. Мандрівний вішак – przyp. red.) w przestrzeni miejskiej  Łucka odbyło się kilkanaście przedstawień teatralnych. Organizatorzy zadbali o to, by każde z miejsc, w których zagościli wędrujący artyści było niebanalne i nawiązywało do fabuły danej sztuki.

I tak Antygona  w wykonaniu rewelacyjnego teatru Żuky (Жуки) z Doniecka została wystawiona w podziemiach łuckiego zamku oraz w ruinach cerkwi św. Jana. Sztukę współczesnego dramaturga Nicolasa Bayera, której akcja dzieje się na nowojorskiej stacji metra, odegrano w mrocznej postindustrialnej scenerii  niewykończonego centrum handlowego. W scenę teatralną zamieniły się także wnętrza nocnych klubów, internat szkoły średniej i hala sportowa (skądinąd znajdująca się w dawnym budynku synagogi – przyp. E.Z.).

Skąd jednak to całe pozytywne zamieszane? Głównym „sprawcą” był łucki teatr amatorski GaRmYdEr (ukr. ГаРмИдЕр), który świętował 10. rocznicę swojej działalności. Chyba trudno sobie wyobrazić lepszą formułę świętowania urodzin teatru, niż zainfekowanie tym rodzajem sztuki całego miasta! Na zaproszenie GaRmYdEru odpowiedziało osiem zespołów teatralnych z Ukrainy, Rosji, Gruzji, Niemiec i Białorusi. Jubilaci wykazali się ogromnym samozaparciem, energią i uporem, które były niezbędna dla realizacji projektu. Gra była jednak warta świeczki – jak słusznie zauważyła szefowa teatru Rusłany Poryckiej, podobnego przedsięwzięcia z trudem szukać w Ukrainie.

GaRmYdEr nie działał sam. Udało im się znaleźć sponsorów oraz uzyskać wsparcie Łuckiej Rady Miejskiej i Stowarzyszenia Rozwoju Turystyki na Wołyniu – w dużej mierze właśnie dzięki tej pomocy wstęp na wszystkie przedstawienia był bezpłatny.

Format festiwalu spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem, zwłaszcza wśród młodych mieszkańców Łucka. Nie sposób jednak nie odnotować, że w kolejce do kolejnych teatrów-nie-teatrów ustawiały się także rodziny z małymi dziećmi, osoby w średnim wieku i emeryci. Wszyscy oni bowiem dali się porwać magii żywego teatru, uwolnionego od schematów  i konwencji. Tym samym śmiało można powiedzieć, że przez te kilka dni nad Łuckiem unosił się duch staruszka Shakespeara, który już dawno napisał, że cały „świat jest teatrem, aktorami ludzie, którzy kolejno wchodzą i znikają”. Pozostaje trzymać kciuki za to, by wędrówka teatralnego wieszaka trwała jak najdłużej. Bowiem Łuck w pełni zasługuje na kolejne odsłony tego pomysłowego projektu.

STRONA ŁUCKIEJ GRUPY TEATRALNEJ „GaRmYdEr”

Facebook Comments

Absolwentka rosjoznawstwa i ukrainoznawstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim, nieobroniona filolożka (filologia ukraińska UJ). Szczęśliwie uwolniona ze szpon korporacji, obecnie mieszka i pracuje w Łucku. W wolnych chwilach pilot wycieczek turystycznych.

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY