Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Krzysztof Nieczypor

Astronomia Partnerstwa Wschodniego

W lutym tego roku polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski nie krył, że wiąże z programem Partnerstwa Wschodniego duże oczekiwania: – Rok 2013 może być przełomowy dla Partnerstwa Wschodniego: mam nadzieję, że podpiszemy Umowę Stowarzyszeniową z Ukrainą oraz, nie zapeszając, zakończymy negocjacje na temat umowy z trzema innymi państwami Partnerstwa Wschodniego. Tuż przed rozpoczęciem szczytu Partnerstwa Wschodniego w Wilnie wiemy już, że nadzieje na sukces rozbłysły na unijnym niebie na krótko.

Mapa nieba według Frederika de Wita (1670). Źródło: wikimedia.org

Mapa nieba według Frederika de Wita (1670). Źródło: wikimedia.org


Na kilka godzin przed rozpoczęciem szczytu Partnerstwa Wschodniego niewiele osób ma złudzenia, że spotkanie unijnych i wschodnioeuropejskich polityków będzie można ogłosić sukcesem. W ciągu tego roku, licząc od momentu gdy padły wyżej przytoczone słowa ministra Sikorskiego wyrażające nadzieje na przełom, program Partnerstwa Wschodniego niczym ognista kometa przemknął nad nami, by ostatecznie spalić się w stratosferze rzeczywistych interesów krajów nim objętych (napomykałem o tym już kilka miesięcy temu: Deszcz meteorów nad Partnerstwem Wschodnim). Wiemy już, że niewiele uda się osiągnąć z optymistycznych założeń szefa polskiej dyplomacji – Armenia, jeden z trzech krajów mających szanse na parafowanie umowy stowarzyszeniowej, zdecydowała się na zbliżenie ze strukturami Unii Celnej. Ukraina tradycyjnie wybrała niekończący się międzygalaktyczny dryf w nieznanym kierunku.

Próba podsumowania osiągnięć unijnego programu nie jest łatwa – nawet teraz ciężkie ołowiane chmury przesłaniają polityczny nieboskłon nad Wilnem, nie pozwalając na dokładniejszą obserwację rzeczywistych rezultatów unijnej propozycji. Ukraińskie władze nie przerywają swojej prounijnej retoryki, zaś Unia deklaruje niezmienną wolę podpisania umowy, gdy tylko obie strony będą do tego gotowe. Kiedy to nastąpi – nie wiadomo. Nie można zapomnieć przy tym o roli rosyjskiego ciążenia, które skutecznie hamuje ruch wszystkich obiektów skupionych wokół programu Partnerstwa i przyjmujących kurs na europejski gwiazdozbiór.

Pewne wartości pozostają jednak niezmienne – Białoruś to wciąż element czarnej materii w Europie i tutaj nic zapewne się nie zmieni w dającej się przewidzieć przyszłości. Azerbejdżan natomiast grawituje przede wszystkim wokół własnych interesów związanych z eksportem surowców energetycznych, determinujących postawę nieangażowania się w jakikolwiek układ polityczno-gospodarczy.

Z tego unijnego deszczu meteorów coś nam jednak zostało – Gruzja i Mołdawia parafują umowy stowarzyszeniowe. To ważne osiągnięcia, ale pamiętajmy, że oba dokumenty wymagają jeszcze podpisu, a następnie ratyfikacji przez Parlament Europejski i państwa członkowskie UE. Trzymając się kosmicznej narracji, zajmie to zapewne lata świetlne. Z uznaniem przyjąć należy więc oświadczenie Komisji Europejskiej rekomendującej zniesienie wiz dla mołdawskich obywateli posiadających biometryczne dokumenty tożsamości. To może sprawić, że program Partnerstwa Wschodniego nie ulegnie długotrwałemu zahibernowaniu.

Facebook Comments
Krzysztof Nieczypor
Redaktor Eastbook.eu
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY