Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Konstanty Chodkowski

Byłem na Majdanie. Część druga

W minioną niedzielę przez główne arterie Kijowa przeszła pierwsza skumulowana manifestacja poparcia dla integracji europejskiej Ukrainy. Od tego momentu fali euromajdanów nie da się już zatrzymać.

Przeczytaj część pierwszą relacji z Kijowa

Euromajdan, Kijów, autor: Konstanty Chodkowski, źródło: Eastbook.eu

Euromajdan, Kijów, autor: Konstanty Chodkowski, źródło: Eastbook.eu

Manifestanci zebrali się tradycyjnie pod pomnikiem Tarasa Szewczenki. Godzina 12:00 – ulice wypełnione po brzegi. Wyrusza marsz na Plac Europejski. Gdy jego czoło dochodzi do pierwszego skrzyżowania, ludzie po drugiej stronie parku wciąż się zbierają. Sznur ludzi sięga aż do wyjścia ze stacji metra „Plac Tołstoja”.

W parku szykowane są transparenty. Pod uniwersytetem rozstawiono wielką, styropianową podobiznę Ukrainy, całą pomalowaną w barwy Unii Europejskiej. Mnóstwo młodych ludzi, studentów. Mają w zwyczaju manifestować na wesoło. Na transparentach najróżniejsze hasła – zwykle humorystyczne. „Putin! Wypuść, jeśli kochasz” głosi jedno z nich. W innym miejscu widać studenta przebranego za śmierć. Na ostrzu swojej kosy napisał czarnymi literami: „Ja z władzą!”.

Ja z władzą, Euromajdan, Kijów, autor: Konstanty Chodkowski, źródło: Eastbook.eu

Ja z władzą, Euromajdan, Kijów, autor: Konstanty Chodkowski, źródło: Eastbook.eu

Zjechało się naprawdę mnóstwo osób. Dzień wcześniej czytałem w prasie, że na niektórych uniwersytetach profesorowie sami pomagali zorganizować transport dla swoich studentów. Ponoć we Lwowie obiecali nie sprawdzać list obecności w nadchodzącym tygodniu. Przyjechał kto tylko mógł przyjechać. Kto miał własnego busa i grupę chętnych – wiózł do Kijowa za symboliczną kopiejkę bądź jedynie za zwrot pieniędzy za jeden bak benzyny. Swoje zrobiła też partyjna mobilizacja. Partie ochoczo podstawiały swoje autobusy i wykupywały bilety na pociągi. Niewątpliwie i to zwiększyło frekwencję i zainteresowanie marszem.

Rozbrzmiewa muzyka – w całym mieście słychać pieśni patriotyczne. Da się usłyszeć okrzyki: „Studenci za UE!”, „Ukraina to Europa!”. Pierwsza rewolucyjna kolumna idzie żwawym krokiem bulwarem Tarasa Szewczenki w kierunku Kreszczatyku – głównej ulicy Kijowa. Gdy dociera do skrzyżowania, ukazuje się nieco komiczny widok – kilkudziesięciu milicjantów skupionych ciasno wokół pomnika Włodzimierza Lenina. Ochraniają go. Wśród manifestantów rozlega się pusty śmiech. „Milicja z ludem!” zażartował ktoś głośno.

Milicja z ludem, Euromajdan, Kijów, autor: Konstanty Chodkowski, źródło: Eastbook.eu

Milicja z ludem, Euromajdan, Kijów, autor: Konstanty Chodkowski, źródło: Eastbook.eu

Na Kreszczatyku pochód pozdrawiają gapie. Z okien pobliskich domów wychylają się Kijowianie – machają w stronę uczestników pochodu flagami Unii Europejskiej. Pochód mija Majdan Niezleżności, kieruje się na Plac Europejski. Tam czeka już czoło marszu, rozstawiona na prędko scena, nagłośnienie i podesty. Zaczyna się wiec.

Na scenie pojawiają się opozycjoniści – Arsenij Jaceniuk i Ołeh Tjahnybok – ale nie tylko oni są widoczni. Są też dziennikarze i społecznicy. Jest Mustafa Najem – ten, co w miniony czwartek skrzyknął naród na majdany – jest i Rusłana (znana ukraińska piosenkarka), jest w końcu Jewhenia Tymoszenko, córka więzionej eks-premier, i to ona otwiera wiec swoją przemową.

To nie wyćwiczone, polit-techniczne wystąpienie. Jewhenia czyta z kartki. Z drżącymi rękami i  ze łzami w oczach wygłasza posłanie swojej mamy do narodu Ukrainy. Nawołuje, by nie zrywać i nie kończyć majdanów tak długo, jak długo Umowa Stowarzyszeniowa z Unią Europejską nie zostanie podpisana. W imieniu mamy obiecuje, że w jeśli rewolucja zwycięży, opozycja nie popełni błędów sprzed dziewięciu lat. Będą iść do Europy aż do sukcesu.

Jewhenia Tymoszenko, Euromajdan, Kijów, autor: Konstanty Chodkowski, źródło: Eastbook.eu

Jewhenia Tymoszenko, Euromajdan, Kijów, autor: Konstanty Chodkowski, źródło: Eastbook.eu

Dalej w kolejności przemawiają aktywiści, byli więźniowie polityczni. Przemawia Jurii Łucenko. Pełen emocji przeprasza zebranych za klęskę Pomarańczowej Rewolucji. Mówi o drugiej szansie. Liderzy partii opozycyjnych przemawiają na samym końcu. To zrozumiałe i dostrzegalne gołym okiem – w tych protestach partie nie są mile widziane. Naród potrzebuje Unii Europejskiej, a nie logotypów opcji do wyboru.

Ilu było ludzi? Ilu się zebrało? To jedno z ulubionych pytań mediów. Te niechętne mówią o piętnastu tysiącach, entuzjastyczne o osiemdziesięciu tysiącach, a organizatorzy – nawet o stu tysiącach.

Każda z tych opcji oczywiście mija się z prawdą. Jednorazowo na Majdanie Niezależności czy Placu Europejskim zbiera się po kilka-kilkadziesiąt tysięcy osób. Wydaje się, że to niewiele, gdy nie wspomni się o jednym znaczącym szczególe. Ludzie na Majdanie chodzą na zmiany. Wieczorami i nocą jest ich więcej, w ciągu dnia zostaje tyle, ile potrzeba dla zabezpieczenia placu przed milicją. Jak czytamy w jednym z tweetów pod hasłem #євромайдан: „Ja idę do domu zdrzemnąć się trochę – ty przychodzisz i stoisz tu za mnie. Jutro ja Cię zmienię a pojutrze skrzykniemy przyjaciół”. Majdan pracuje więc całą dobę, ma swoje fazy, żyje swoim życiem. I zbiera się na nim realnie więcej osób, niż nawet w najśmielszych ocenach. I najważniejsze – Majdanu nie da się już zatrzymać.

Przeczytaj część pierwszą relacji z Kijowa

#Євромайдан | #euromaidan

Facebook Comments

Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego. Nieprzejednany ukrainofil. W marcu 2014 r. rzucił studia w Moskwie na znak protestu wobec aneksji Krymu. Woli być "w" niż "na" Ukrainie.

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY