Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Tomasz Piechal

EuroRewolucja młodych: Lwów

– To przecież bunt młodych! Oni walczą o swoją przyszłość! I my ich w pełni rozumiemy i wspieramy. – to głos starszego pokolenia. – Jedno wiemy na pewno. Unia Celna i Rosja to nie jest nasz kierunek. – to głos młodych.

We Lwowie trwa rewolucja młodych. Źródło: facebook.com/euromaidanlviv

We Lwowie trwa rewolucja młodych. Źródło: facebook.com/euromaidanlviv

Lwów wita mroźnym porankiem. Jazda autobusem z Dworca Stryjskiego do Centrum upływa na regularnym przecieraniu zaparowanych szyb zatłoczonego pojazdu. Po wyłożonych mroźnym szronem chodnikach i trawnikach do pracy, szkoły zmierzają ludzie opatuleni w ciepłe palta i kurtki. Obojętny sznyt ich ruchów, wskazuje na wypracowaną w codziennej powtarzalności, mechaniczność. W autobusie ten sam brak emocji – jedynie kierowca coraz bardziej irytuje się na pasażerów, którzy nie wchodzą w głąb pojazdu i blokują wejście. Jego podniesiony głos, który niesie się po pojeździe dzięki głośnikom – wszak kierowca krzyczy do mikrofonu i groźnie zerka w lusterko – po kilku przystankach przechodzi w ton rozkazujący. Od mrozu zepsuły się bowiem drzwi i teraz na każdym przystanku to pasażerowie muszą przekręcać kurek odpowiadający za ich awaryjne otwieranie. Czasem ktoś go nie zakręci z powrotem i drzwi się otwierają w czasie jazdy. Nawet chłodny wiatr z ulicy nie wzrusza ludzi. Ukraińcy to naród, którego nic nie jest w stanie zaskoczyć.

***

Chwilę przed ósmą stoję już koło pomnika Tarasa Szewczenki, gdzie znajduje się centrum lwowskiego Euromajdanu. Kilka mniejszych namiotów (z pomocą medyczną, zbiórką pieniędzy i podpisów oraz poczęstunkiem) oraz jeden większy (główny sztab) ogrodzone są barierkami. Przy wejściu na teren centrum dowodzenia stoi grupka ludzi, która z pełnym entuzjazmem – mimo wczesnej pory – debatuje nad kwestią czy obecne protesty potrzebują politycznego lidera, czy też nie. Szybko dochodzą do zgody, że nikt z obecnej opozycji nie mógłby stanąć na ich czele. Ewentualnie Kłyczko, ale i względem niego jest dużo krytycznych uwag.

Jeden z debatujących, 20-letni Ołeksandr, student lwowskiej Politechniki, przyłączył się do protestu na samym początku. Teraz prócz pilnowania wejścia, służy radą i informacją. Gdy słyszy, że jestem z Polski od razu się uśmiecha i proponuje mi kawę. W momencie gdy podchodzi do namiotu z jedzeniem i napojami, na placu zjawia się grupa babuszek, która w przeciętych plastikowych 5-litrowych baniakach po wodzie przynosi gorący posiłek dla manifestujących – pielmeni i makaron z cebulą. Przez następne kilka godzin jeszcze wiele razy będę widział ludzi, którzy w drodze do lub z pracy podchodzi do namiotu organizatorów i zostawia rzeczy (rękawiczki, kołdry, śpiwory, jedzenie, napoje) lub pieniądze. Większość robi to mimochodem, praktycznie bez słowa, w biegu. Zapytany przeze mnie 38-letni Witalij mówi, że przyniósł szaliki, bo widzi zapał młodych, którego w jego pokoleniu już nie ma. Praca, zobowiązania nie pozwalają mu uczestniczyć w całym proteście, ale tych którzy podjęli się wyjść na ulice wspiera i stara się pomóc jak może. – Bo to walka o ich przyszłość – mówi.

Takich głosów jest pełno we Lwowie. Protestują głównie studenci, często bardzo młodzi, niektórzy wyglądają jak dzieci. Widać w nich ekscytacje, radość. Przychodzą grupami, często wychodząc gremialnie w środku zajęć. Śmieją się, skadnują. Przystrojeni we flagi Unii Europejskiej, Ukrainy oraz czerwono-czarne UPA, z szalikami, kokardami, transparentami i pomalowanymi twarzami rano regularnie zbierają się przed pomnikiem Szewczenki i tworzą pochody, które wyruszają w marsze po mieście. Ludzie, którzy ich potem spotykają na swojej drodze przystają, machają, a przede wszystkim – wyjmują telefony i robią im zdjęcia. Najchętniej babuszki, nawet z jadącej marszrutki. Młodzi czują, że są gwiazdami tych dni we Lwowie.

Piję kawę przed namiotem Euromajdanu i rozmawiam z Ołeksandrem, a także dwoma Ihorami – młodszym i starszym. Młodszy ma 22-lata i studiuje finanse na lwowskiej Politechnice. Jak sam mówi, od 6 dni w zasadzie nie śpi, chodzi jak w transie. Gdy zobaczył, że mam polską flagę najpierw poprosił bym ją zdjął, bo nie może być żadnych partyjnych barw. Dopiero po szybkich wyjaśnieniach przeprasza i tłumaczy się, że ze zmęczenia nawet kolory mu się mieszają. Żartem prosi bym zadzwonił do Komorowskiego i poprosił go o wzmożenie nacisków na Janukowycza i Unię Europejską. Widać jednak u manifestujących głęboką potrzebę wsparcia z zagranicy, polityków z Zachodu. Wszyscy bowiem pamiętają, że bez tego nie byłoby zwycięstwa Pomarańczowej Rewolucji.

Prospekt Swobody podczas Pomaranczowej Rewolucji. Obecnie wlasnie tam rozbil sie Euromajdan. Autor: henribergius Zrodlo: flickr.com

Prospekt Swobody podczas Pomaranczowej Rewolucji. Obecnie wlasnie tam rozbil sie Euromajdan. Autor: henribergius Zrodlo: flickr.com

Starszy Ihor ma już 34-lata i na Prospekt Swobody przyszedł prosto z nocnej zmiany. Kiedyś był kamerzystą w telewizji, teraz pracuje jako ochroniarz. Wspiera manifestujących, gdyż chce, żeby jego 11-letni syn miał lepszą przyszłość. – Mnie się już nie udało, nasza rewolucja przegrała, ale może chociaż jemu będzie lepiej! – mówi. Chce by jego syn wyjechał na uniwersytet na Zachód, żeby miał takie same szanse rozwoju jak dzieci oligarchów. – Bo teraz kto z Ukraińców może uczyć się na Zachodzie? W zasadzie tylko dzieci oligarchów! Mnie na to nie stać, a nie chce by Sasza musiał w przyszłości wybierać tylko między Lwowem i Kijowem. Chcę by zobaczył świat!

Świat chciałby zobaczyć także Ołeksandr – Dla mnie najważniejsze by były otwarte granice. Żeby mógł pojechać do mojego kolegi we Francji i tam szukać pracy, a nie zastanawiać się czy jechać za chlebem do Kijowa czy Moskwy.

Pytam się ich czym w zasadzie jest dla nich Europa. Ich odpowiedzi nie są pewne, zdania zawieszone są gdzieś w sferze ideałów. Wolność wyboru, wolność słowa, transparentność i nade wszystko standardy. Ale też otwarte granice i wiara w to, że wraz ze wstąpieniem do Unii Europejskiej wzrosną pensje i emerytury, będzie więcej miejsc pracy i możliwości rozwoju. Europa jawi się jako kraina mlekiem i miodem płynąca, a Ukraińcy chcieliby, żeby i do nich spłynęły te dobra.

O ile Unia Europejska jest kwestią ideałów i wiary, sprawą oczywistą i jasną jest stosunek do Unii Celnej i Rosji. Zwykle swoją narracje o Europie lwowianie kończą wzruszeniem ramion i wypowiedzianią pewnym tonem uwagą – Ale jedno jest pewno. Unia Celna i Rosja nie jest dla nas. I tam nigdy nie wstąpimy.

***

Kilka godzin później na scenie lwowskiego Euromajdanu trwa koncert. Przyszli sami młodzi ludzie, którzy przede wszystkim dobrze się bawią. Trwa atmosfera pikniku, nie protestu. Młodzi robią sobie zdjęcia, skaczą w rytm muzyki, kiwają się, obejmują, śpiewają, skandują: Studenci za Europą! Ukraina to Europa! Slawa Ukraini! Hierojom slawa!

Tymczasem na małym zielonym pasku ziemi niczyjej obok sceny dwa bezdomne psy starają się wyrwać sobie z pysków małą, czarną rękawiczkę, która musiała upaść jednemu z uczestników Euromajdanu. Duże, wilcze kundle biegają jak oszalałe, raz jeden ma rękawiczkę, raz drugi, czasem obydwa naraz i wtedy trwa walka na całego. Psy bawią się nie mniej udanie, niż ludzie zebrani kilka metrów dalej.

– Myślisz, że można symbolicznie powiedzieć, że ta rękawiczka to Ukraina, a psy to Unia Europejska i Unia Celna? – z uśmiechem mówię do 27-letniego Andrija, menadżera kultury, który do Lwowa przyjechał z Zakarpacia. Zachowanie zebranych młodych go martwi, bo widzi w nich imprezowiczów, a nie ludzi, którzy walczą o jaką sprawę. Ci mieli już pojechać do Kijowa.

– Coś w tym jest. – śmieje się Andrij. – Widzisz tego szarego? To Putin.

– No a ten brązowy?

– Nie wiem… Może Barrosso?

– Myślisz, że coś z tego wszystkiego będzie?

– A kto to teraz wie? Wszystko rozstrzygnie się w Kijowie, tam pojechali wszyscy mądrzy ludzie Ukrainy. Ale czy to starczy by Janukowycz się ugiął? Nie wiem.

– A jedziesz do Kijowa?

– Pytanie retoryczne.

Relacja Konstantego Chodkowskiego z Euromajdanu w Kijowie

#Євромайдан | #euromaidan

Facebook Comments
Tomasz Piechal
Starszy analityk ds. Ukrainy w Ośrodku Studiów Wschodnich im. Marka Karpia

    Dziennikarz, publicysta, z wykształcenia etnolog. Swoje badania naukowe prowadził na Ukrainie, gdzie zajmował się kwestiami politycznymi (dystans między władzą a obywatelami) i historycznymi (UPA, Wielka Wojna Ojczyźniana, Wielki Głód). Współpracował m.in. z serwisami "dziennikarze.info", "gildia.pl", "psz.pl", "Gazetą Studencką", TVP1, działem Opinii "Super Expressu", "Rzeczpospolitą", "Dziennikiem Gazetą Prawną".

    ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY