Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Tomasz Piechal

Listopadowa noc na Majdanie. Berkut kontra Ukraińcy

Na Majdanie polała się krew. Wbrew obawom organizatorów nie stało się to z powodu działalności radykalnego skrzydła protestujących, a za sprawą bestii z ukraińskiego ZOMO – Berkutu. O godzinie 3 rano zaczęły się problemy z zasięgiem sieci komórkowej. Część uczestników Euromajdanu od razu powiedziała, że to niepokojący sygnał. Kilka godzin wcześniej Berkut otoczył Plac Niepodległości po raz pierwszy, a ofiarą stał się fotoreporter Reutersa. Jak się później okazało, było to tylko rozgrzewka.

O godzinie czwartej na plac wjechały duże ciężarówki, które przywiozły ze sobą barierki oraz elementy konstrukcyjne noworocznej choinki jaka ma stanąć na Placu Niepodległości. Był to wyraźny sygnał dla protestujących, że władza szykuje siłowe rozwiązanie „problemu” Euromajdanu. Wozy wjechały do samego środka obozu manifestantów, podzieliły ich na dwie grupy. Ja znalazłem się w tej, która postanowiła razem stać na schodach koło Kolumny Niepodległości. Panował ogromny ścisk, obok siebie stali młodzi – studenci, a czasem i uczniowie szkół – oraz starzy, tak kobiety, jak i mężczyźni.

Na plac bardzo szybko zaczęły wchodzić siły Berkutu uzbrojone w metalowe pałki. Zebrani zaczęli śpiewać hymn Ukrainy, potem 3 razy krzyknęlismy „Razom wsi do kinca” i „Milicja z narodom”. Potem Berkut przeszedł do ataku.

Bili tak, żeby bolało. Nie ważne kogo. Widziałem kobiety, które okładali pałkami, dziewczyny, o chłopcach nawet nie mówię. Ludzie przewracali się, inni ich deptali. Jednej kobiecie tłum zaczął chodzić po twarzy. Od razu zrozumiałem, że znalazłem się w fatalnym położeniu. Kiedy tylko pojawił się mały przesmyk w szpalerze, który zresztą skutecznie uniemożliwił nam wcześniejszą ucieczkę, skoczyłem nad jednym z przewróconych berkutiwców. Na moją głowę spadły trzy ciosy metalowych pałek, zostałem popchnięty i upadłem na kolana. Wówczas Berkut zaczął mnie kopać, ale szybko się podniosłem. Na pożegnanie zostałem uderzony jeszcze raz w głowę, ale udało mi się uciec.

Strach. Zwierzęcy strach. Kiedy minąłem pierwszy szpaler Berkutu zobaczyłem, że cały plac jest otoczony przez te potwory. Biegłem przed siebie, nie puścili mnie na ulicę Instytucką. Myślałem, że czeka mnie kolejna ścieżka zdrowia, na szczęście znalazłem wyjście z placu. Wypadłem prosto na karetkę pogotowia. Na ulicy stali dwaj mężczyźni, jeden płakał. Poprosiłem ich, by sprawdzili moją głową, czy nie ma krwi. Nie było. Chwilę potem z Majdanu wypadli kolejni uciekinierzy, jeden z nich, emeryt, przystanął i złapał się za serce. Stan przedzawałowy. Odeskortowałem go do karetki do której szybko podbiegali następni. Ci mieli rozbite głowy, byli umazani we krwi. Po chwili zaczęto znosić tych którym połamano kości. Lekarze pracowali na 300 proc. swoich możliwości.

Berkut rzucił się w pościg za uciekającymi, podbiegli również do karetki. Lekarka od razu zagrodziła im drogę i wykrzyczała, żeby nie ruszali jej pacjentów. Pobiegli dalej, a dzielna kobieta łamiącym się głosem wyszeptała: „Bydło… Bydło…” i pracowała dalej. Zacząłem zgarniać tych, którzy mieli rozbite głowy i nie wiedzieli, gdzie iść, bo m.in. krew dosłownie zalała im oczy.

Do karetki podszedł chłopiec, 19-letni kijowski student z jakim spędziłem ostatnie kilka godzin przy koksowniku. Włosy z tyłu głowy lepiły się od krwi. Kilka godzin później w Soborze Marisjkim znalazłem jeszcze jednego mojego towarzysz z Majdanu. Starszy pan, który jeszcze chwilę temu uśmiechał się i mówił, że w młodych jest nadzieja, teraz ze smutkiem opowiadał, jak uciekł przed Berkutem – ześlizgując się po podstawie kolumny, szybko wskoczył pod koła ciężarówek, które rozpoczęły ten koszmar. Z dołu filmował, co się dzieje i uciekł, gdy Berkut pobiegł dalej.

Chwytam za telefon, dzwonię do dziennikarzy, polityków. W Polsce jest jednak 3 w nocy, kto odbierze… Najszybciej zareagowała ekipa TVN24, którą poznałem kilka godzin wcześniej. W ciągu 10 minut są na miejscu, zaczynają nagrywać.

Chwilę później w końcu odnajdujemy się z moim ukraińskim przyjacielem, Serhiyem Lefterem, z którym staliśmy na Majdanie. Podczas ataku Berkutu rozdzieliliśmy się i nastąpiło zerwanie kontaktu. Dzięki Bogu, Serhiya ocalił plecak, który stał się poduszką powietrzną przeciwko pałkom Berkutu.

Po następnych kilkunastu minutach widzę, jak jeden fotograf robi zdjęcia szpalerowi Berkutu. Pytam się go, czemu fotografuje potwory.
– Jakie potwory? To normalne. – odpowiada po angielsku.
– To jest dla Ciebie normalne?!
– Byłem tutaj w 1991 roku, na Pomarańczowej Rewolucji, Majdanie przedsiębiorców. To jest tutaj normalne – odpowiada amerykański fotograf. – W Polsce tak nie macie?
– Nie…
– So welcome in Ukraine, boy!

To, co widziałem, jawi mi się 11 godzin później, jak kadr z jakiegoś koszmarnego snu. Absolutnie niemożliwego, odrealnionego. Festiwalu przemocy, karnawału okrucieństwa i zadawania bólu. Uświadamiam to sobie, gdy piszę w polskim konsulacie oświadczenie na temat tego, co mnie spotkało. Kończąc tamtą wypowiedź stwierdziłem jednoznacznie – tak polski, jak i wszystkie europejskie rządy i instytucje muszą zareagować błyskawicznie i ostro na to, co się stało. Byłem bowiem świadkiem zabicia demokratycznej, pokojowej manifestacji w imię… W imię czego? Czy ktoś to wie? Najważniejsze jest jednak, że na tak bezzasadną przemoc, która bazuje na najgorszych i najniższych instynktach, nie może być zgody. Reakcja musi być błyskawiczna i zdecydowana. W innym wypadku boję się, co stanie się jutro i w najbliższym czasie.

Zdjęcie na stronie głównej:

miejsce: Plac Michajłowski, Kijów, sobotnie popołudnie, 30 listopada
(nowe miejsce zgromadzeń uczestników Euromajdanu),

autor: Ludmiła Slesariewa,

źródło: Eastbook.eu

W skrócie: 

Majdan rozgoniony, Lowoczkin dymisjonowany, świat oburzony

#євромайдан #euromaidan

TVN24: „Bito metalowymi pałkami, kopano, bito pięściami”

Facebook Comments
Tomasz Piechal
Starszy analityk ds. Ukrainy w Ośrodku Studiów Wschodnich im. Marka Karpia

    Dziennikarz, publicysta, z wykształcenia etnolog. Swoje badania naukowe prowadził na Ukrainie, gdzie zajmował się kwestiami politycznymi (dystans między władzą a obywatelami) i historycznymi (UPA, Wielka Wojna Ojczyźniana, Wielki Głód). Współpracował m.in. z serwisami "dziennikarze.info", "gildia.pl", "psz.pl", "Gazetą Studencką", TVP1, działem Opinii "Super Expressu", "Rzeczpospolitą", "Dziennikiem Gazetą Prawną".

    ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY