Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Krzysztof Nieczypor

Borys, Borys, Borys!

Bidzina Iwaniszwili, który rok temu doprowadził sformowaną przez siebie koalicję „Gruzińskiego Marzenia” do władzy w Gruzji, ogłosił pod koniec listopada odejście z polityki. Obietnicę rezygnacji z funkcji premiera Iwaniszwili spełnił po zwycięstwie namaszczonego przez siebie kandydata w październikowych wyborach prezydenckich. Dla najpopularniejszego i najbogatszego polityka w Gruzji nie oznacza to jednak utraty wpływu na sytuację w kraju. Wręcz przeciwnie.

Subiektywny przegląd Eastbook.eu

Ranking oligarchów

Klan Rodziny Alijewów

Oczywiście będę dysponował pewnym wpływem i będę go umacniał  – zapowiadał były już szef gruzińskiego rządu w specjalnym oświadczeniu wydanym tuż przed swoją rezygnacją. Nikt zresztą nie ma wątpliwości, że rezygnacja z formalnego udziału w polityce wcale nie oznacza całkowitego z niej odejścia. Formalnie nie będzie już sprawował władzy, ale w rzeczywistości będzie określać podstawowe kierunki politykikomentował specjalnie dla Eastbook.eu rzeczywistość polityczną w Gruzji Gia Nodia, gruziński analityk.

Tym samym Bidzina Iwaniszwili powraca na pozycję zakulisowego uczestnika wielkiej polityki, pozostając formalnie poza oficjalnymi strukturami władzy. To nie nowość dla milionera. Taką rolę pełnił już wcześniej, choćby w 2003 roku, gdy wspierał Rewolucję Róż, na czele której stał jego obecny przeciwnik – Micheil Saakaszwili (Iwaniszwili w jednym programów w gruzińskiej telewizji przyznał, że suma pieniędzy, jaką wydał na wsparcie rewolucji, wyniosła ok. 1 miliarda dolarów).

Biznesmen

Sam Iwaniszwili lubi portretować siebie jako typowy przykład „od pucybuta do milionera”. Tak przedstawiał się w czasie kampanii przed wyborami do parlamentu w październiku 2012 roku. – Teraz rozumiem, że wyrastałem w biedzie, w bardzo biednej wiosce. Ale nie zauważałem tego, gdy byłem dzieckiem – wspomina swoje dzieciństwo Iwaniszwili w jednym z promocyjnych filmów wyborczych (poniżej):


Przyszły premier Gruzji rzeczywiście urodził się na gruzińskiej prowincji – w miejscowości Czorwiła w regionie Imeretia w zachodniej Gruzji – jako pierwsze z pięciorga dzieci. Pomimo dość skromnych warunków młody Iwaniszwili odebrał gruntowne wykształcenie. Skończył wyższe studia techniczne i ekonomiczne na uniwersytecie w Tbilisi oraz obronił doktorat z ekonomii w Moskiewskim Państwowym Uniwersytecie Transportu Szynowego (przeczytaj: „Ruski agent” czy „nowy mesjasz” Gruzji? cz.1).

O podjętej po zakończeniu nauki działalności biznesowej Iwaniszwilego nie wiadomo zbyt wiele. Aż do roku 2005, kiedy to udzielił pierwszego wywiadu rosyjskiej gazecie Vedomosti, nie wypowiadał się publicznie na temat swoich interesów. Faktem jest, że przebywając w Moskwie rozpoczął działalność gospodarczą, dorabiając się fortuny w czasie rozpadu Związku Radzieckiego i, jak wielu podobnych jemu biznesmenów podczas okresu transformacji, skorzystał na prywatyzacji rosyjskich przedsiębiorstw państwowych.

Iwaniszwili swoją karierę rozpoczął od handlu elektroniką – częściami komputerowymi i telefonami z klawiaturą. – Doszedłem do wniosku, że komputery to przyszłość. Był na nie popyt, ale kupić je wtedy to był problem – opowiadał o swoich biznesowych początkach. Zaczynał od sprowadzania komputerów, a następnie zalał Rosję stacjonarnymi telefonami z przyciskami zamiast tradycyjnych z obrotową tarczą (przeczytaj: Misza nadal miesza). Na początku 1990 roku konkurencja okazała się już jednak na tyle silna, że gruziński przedsiębiorca przerzucił się na działalność w branży finansowej.  Wraz z rosyjskimi partnerami założył Rossijski Kredit Bank, który stanie się jednym z największych banków w Rosji.

Iwaniszwili prowadził także interesy w branży przemysłowej, rolniczej, budowlanej oraz na rynku nieruchomości. Został właścicielem sieci aptek „Doktor Stoletow” oraz dwóch pięciogwiazdkowych hoteli w Moskwie. Posiadał udziały w takich firmach jak Gazprom i Łukoil. Część swego majątku inwestował również w dzieła sztuki. Znany był z kolekcjonowania obrazów, w tym dzieł Pabla Picassa, za które lubił przepłacać.  W 2006 zakupił obraz mistrza kubizmu, Dora Maar z kotem, za 95 milionów dolarów.

Krytycy Borysa Iwaniszwilego (bo tak oficjalnie nazywał się wówczas przyszły premier Gruzji) domniemywają, że właśnie w latach 90-tych związał się z władzami na Kremlu. Od początku politycznego zaangażowania Iwaniszwilego nie milkną opinie insynuujące, że dorobienie się tak ogromnego majątku (wartego ponad połowę PKB Gruzji) nie mogło ujść uwadze moskiewskich decydentów i musiało odbyć się za ich pozwoleniem. Z tej tezy wysnuto wniosek, iż lider Gruzińskiego Marzenia nie może być samodzielnym politykiem, a jego kariera jest sterowana z Moskwy. Stąd zaś niedaleko już do oskarżeń o agenturalną działalność na rzecz Federacji Rosyjskiej.

W całej działalności biznesowej Iwaniszwilego nie znaleziono jednak żadnych poszlak, które mogłyby wskazywać na powiązanie z rosyjskimi władzami (oprócz tego, że w 1996 roku gruziński biznesmen wspierał popularnego wówczas w Rosji gen. Aleksandra Lebiedzia, do czego się zresztą przyznawał). Trudno uwierzyć, by otoczenie Micheila Saakaszwilego starannie nie prześwietliło przeszłość byłego premiera gruzińskiego rządu. Fakt, że do tej pory nie udało się znaleźć niczego wiarygodnego na temat domniemanej lojalności Iwaniszwilego wobec rosyjskich protektorów, świadczy, iż najprawdopodobniej nie ma czego szukać.

Jedyną jak do tej pory skazą na życiorysie Iwaniszwilego są niejasności związane z jego stanem cywilnym. Oficjalnie polityk jest żonaty z Eke Kwedelidze, którą poślubił w październiku 1991 r. Jak jednak niedawno ujawniła publikacja Radia Wolna Europa, przyszły premier Gruzji miesiąc później, w listopadzie 1991 r., powtórnie się ożenił, tym razem ze swoją współpracowniczką. Drugi ślub Iwaniszwilego miał miejsce w Paryżu i najprawdopodobniej był związany z nagłą decyzją biznesmena o opuszczeniu Moskwy i konieczności zdobycia francuskiego paszportu. Wyjazd do Francji spowodowany był toczącym się śledztwem rosyjskiej policji w sprawie nielegalnych operacji prowadzonych przez bank, którego współwłaścicielem był Iwaniszwili. Ostatecznie gruziński przedsiębiorca nie usłyszał jednak żadnych zarzutów.

Polityk

W 2003 roku, w czasie Rewolucji Róż, Bidzina Iwaniszwili wraz  żoną i czworgiem dzieci powrócił do Gruzji. Zamieszkał w rodzinnej Czorwili i zajął się działalności filantropijną, wspierając finansowo krajowe instytucje społeczne i publiczne oraz Gruzińską Cerkiew Prawosławną (sponsorował m.in. budowę stołecznego soboru św. Trójcy). Współfinansował także odbudowę szkół, szpitali, kościołów i instytucji kulturalnych. Według własnych szacunków na działalność publiczną przeznaczył w ciągu kilku lat ok. 1,5 mld USD .

W 2011 roku Iwaniszwili nieoczekiwanie podjął decyzję o wejściu w politykę – tym razem już nie jako zakulisowy sponsor, ale aktywny uczestnik gry o władzę w Gruzji. Swoje zaangażowanie motywował tym, że w jego ocenie ojczyzna znalazła się na skraju przepaści za sprawą rządów Micheila Saakaszwilego. Jego zadaniem miało być wyprowadzenie kraju spod rządów dyktatora i satrapy, jak nazywał ówczesnego prezydenta Gruzji.

Micheil Saakaszwili i Bidzina Iwaniszwili. Micheil Saakaszwili i Bidżina Iwaniszwili. Źródło: facebook.com/OfficialBIDZINAIVANISHVILI

Micheil Saakaszwili i Bidzina Iwaniszwili. Micheil Saakaszwili i Bidżina Iwaniszwili. Źródło: facebook.com/OfficialBIDZINAIVANISHVILI


Ogłaszając w 2011 r. decyzję o zaangażowaniu się w działalność polityczną, Iwaniszwili zapowiedział sprzedaż swojego majątku w Rosji. Powodem decyzji miało być ukrócenie spekulacji i pomówień o reprezentowanie zagranicznych interesów, o co nieustannie oskarżali go przeciwnicy polityczni. W maju 2012 r. sprzedał aktywa Rossijskiego Kredit Banku, a we wrześniu 2012 – ostatnie z posiadanych udziałów w rosyjskich przedsiębiorstwach

Pojawienie się nowej siły na gruzińskiej scenie politycznej wywołało spore zdenerwowanie ówczesnego kierownictwa państwa. Prezydent Saakaszwili dekretem odebrał gruzińskie obywatelstwo Iwaniszwilemu, powołując się na przepisy, według których przyjęcie obywatelstwa drugiego kraju automatycznie pozbawia obywatelstwa gruzińskiego. Iwaniszwili posiadał aż trzy obywatelstwa – rosyjskie, gruzińskie (to drugie zostało mu nadane zresztą przez Micheila Saakaszwilego po powrocie Iwaniszwilego z Rosji do Gruzji) oraz francuskie (przeczytaj: „Ruski agent” czy „nowy mesjasz” Gruzji? cz.2).

Odebranie gruzińskiego obywatelstwa wykluczało możliwość formalnego przewodzenia partii politycznej oraz kandydowania na deputowanego bądź prezydenta kraju. W maju 2012 roku parlament przyjął „terminową” (mającą obowiązywać do 2014) poprawkę do konstytucji, umożliwiającą osobom bez gruzińskiego obywatelstwa głosowanie i startowanie w wyborach. Iwaniszwili odmówił jednak udziału w wyścigu wyborczym na zaproponowanych warunkach, argumentując, że zmiany w prawie są manipulowaniem krajowym porządkiem prawnym. Ostatecznie, pod wpływem nacisku opinii międzynarodowej, na Zachodzie, Iwaniszwili odzyskał gruzińskie obywatelstwo. Wymierzono mu jednak niewiarygodnie wysoką karę o równowartości 90,9 mln dol. za nieprawidłowości przy finansowaniu kampanii.

W październiku 2012 roku koalicja „Gruzińskie Marzenie” wygrała wybory parlamentarne, zdobywając 54,9% głosów. Zwycięstwo ugrupowania Bidziny Iwaniszwilego zapewniła publikacja nagrań z więzienia w Tbilisi, przedstawiających brutalne traktowanie więźniów przez służbę penitencjarną. Film, który wstrząsnął gruzińską opinią publiczną, stał się dowodem na autorytarne praktyki reżimu prezydenta Saakaszwilego wraz z postępującą degradacją wartości i łamaniem praw człowieka.

Cel, jakim było całkowite odsunięcie Micheila Saakaszwilego od władzy i pozbawienie go wpływu na nią, udało się Iwaniszwilemu osiągnąć w październiku bieżącego roku. Kandydat „Gruzińskiego Marzenia” Giorgi Marwelaszwili już w pierwszej turze zwyciężył w wyborach prezydenckich, pokonując Dawita Bakradze, wystawionego przez kandydata Zjednoczony Ruch Narodowy. Saakaszwili musiał przełknąć gorzką gorycz porażki i odejść z polityki.

Misza i Borys

Iwaniszwili spełnił również swoją drugą obietnicę – opuścił stanowisko szefa gruzińskiego rządu, mianując na nie swojego bliskiego współpracownika, Irakliego Garibaszwilego. W ten sposób w ciągu zaledwie jednego miesiąca scenę polityczną opuściły dwie największe osobowości gruzińskiej polityki. Nie oznacza to jednak, że w przyszłości znów nie zobaczymy obu panów walczących o władzę. Iwaniszwili nie rezygnuje z wpływu na obsadę najważniejszych stanowisk w państwie, zaś Micheil Saakaszwili zapowiedział, że „Gruzini będę mogli od niego trochę odpocząć”, sugerując, iż jego powrót do politycznej gry jest więcej niż pewny.

иванишвили_blue_pl (1)

Facebook Comments
Krzysztof Nieczypor
Redaktor Eastbook.eu
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY