Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Wojciech Jakóbik

Co Janukowycz obiecał Putinowi?

Przebywający z wizytą w Rosji prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz przywiezie z Moskwy kolejne poprawki do umowy gazowej z Rosją. W ciągu czterech lat obowiązywania kontraktu wprowadzono ich już dwadzieścia osiem. Analiza zmian warunków porozumienia pozwoli oszacować czy Janukowycz wróci do kraju z tarczą, czy na tarczy oraz czym okupił rosyjskie koncesje.

Władimir Putin i Wiktor Janukowycz. Źródło: kremlin.ru

Władimir Putin i Wiktor Janukowycz. Źródło: kremlin.ru


Rosyjskie wsparcie

17 grudnia 2013 roku odbyła się szósta sesja rosyjsko-ukraińskiej komisji międzypaństwowej. Delegacjom przewodzili prezydenci obu krajów – Władimir Putin i Wiktor Janukowycz. Podczas spotkania zapadły istotne decyzje dotyczące dalszej współpracy gospodarczej Ukrainy i Rosji. Zgodnie z ustaleniami cenę błękitnego paliwa ustalono na  268,5 dolarów za 1000m3 gazu. To spadek o 33 procent w stosunku do ceny prognozowanej dla okresu od października do grudnia tego roku. Według szacunków ukraińskiego Ministerstwa Energetyki wynosiła ona wtedy średnio $410/1000m3.

Ponadto do końca tego tygodnia Rosjanie kupią ze środków rosyjskiego Funduszu Dobrobytu Narodowego papiery wartościowe ukraińskiego rządu warte 3 mld dolarów. To początek zakupów, których całkowita wartość  ma wynieść 15 mld dolarów. Według anonimowych źródeł agencji Reutera, Rosjanie zgodzili się także od Nowego Roku uruchomić ponowie dostawy ropy naftowej do rafinerii w Odessie.

Reakcja Amerykanów na porozumienie była chłodna. Rzecznik Białego Domu Jay Carney ocenił, że nie odpowiada ono na żaden z postulatów Euromajdanu i zaapelował do władz Ukrainy o podjęcie działań, które zagwarantują Ukrainie „europejską przyszłość”. Odpowiedź z Moskwy przyszła niemal natychmiast – Aleksiej Puszkow, szef komisji Dumy Państwowej do spraw międzynarodowych stwierdził, że „drzwi do UE są dla Ukrainy zamknięte”, ponieważ „Wspólnota nie jest w stanie wyprowadzić tego kraju z kryzysu finansowego”. Z tego tez powodu Rosja udzieli Ukrainie wsparcia w postaci wspomnianych wyżej zakupu akcji rządowych, który ma według Putina „wesprzeć ukraiński budżet w dobie kryzysu i problemów gospodarczych Ukrainy”.

Porozumienie jest tymczasowe – ma obowiązywać do 2019 roku. Moskwa oczekuje, że zastąpi je „długofalowa umowa regulująca wszystkie kwestie”. Prezydent Władimir Putin wyraził nadzieję, że będzie ona dotyczyła dostaw gazu ziemnego na Ukrainę oraz tranzytu, a także szerszej współpracy w sektorze gazowym. Putin przyznał, że strony nie poruszyły kwestii przyłączenia zachodniego sąsiada Rosji do Unii Celnej. Z kolei wicepremier Ukrainy Jurij Bojko podkreślił, że obecne porozumienie nie dotyczyło ukraińskiego systemu przesyłu gazu (GTS). Mimo to prezydent Wiktor Janukowycz zapowiedział, że jego kraj wraz Rosją stworzy plan działania, który doprowadzi do rozwiązania problemów handlowych i ekonomicznych między stronami i „pogłębi ich strategiczne partnerstwo”. Ma ono ponownie „wprawić w ruch rozpoczęte już projekty, które zostały zatrzymane z takich lub innych powodów”.

Posiedzenie rosyjsko-ukraińskiej komisji międzypaństwowej. Źródło: kremlin.ru

Posiedzenie rosyjsko-ukraińskiej komisji międzypaństwowej. Źródło: kremlin.ru


Ukraina w sytuacji bez wyjścia?

Kryteria (kopenhaskie i madryckie) jakie musi spełnić Ukraina, aby kontynuować integrację z Unią Europejską dotyczy spraw sfery politycznej (rządy prawa, demokracji i praw człowieka), ekonomicznej (reformy wolnorynkowe gwarantujące konkurencję), a także przyjęcia unijnego acquis communitaire oraz ustabilizowania prac administracji oraz instytucji sądowych. Najtrudniejszym zadaniem dla Ukraińców jest spełnienie kryteriów ekonomicznych. Widać to szczególnie w sektorze gazowym i zapewne właśnie to przesądziło o wyborze Janukowycza, aby nie podpisać umowy stowarzyszeniowej w Wilnie. Zamiast tego ukraiński przywódca zdecydował się na podpisanie wstępnego porozumienia z Rosją. Nie pomogło tu „chciejstwo” krajów zachodnich, które nie przedstawiły Ukrainie oferty ekonomicznej, przez co ta zadowoliła się póki co małym porozumieniem z Rosjanami.

Trudność negocjacji gazowych między Kijowem a Moskwą wynika z politycznego wykorzystywania przez tę drugą ekonomicznej słabości ukraińskiej gospodarki, która jest w dużym stopniu powiązana z sektorem gazowym. Decydującym w tej dyspucie jest cena gazu ziemnego w umowie z Gazpromem oraz taryfy tranzytowe i system dopłat do rachunków gospodarstw domowych za ten surowiec. Niekorzystne zmiany warunków umowy gazowej i niewydolność programu subsydiów gazowych osłabiają ukraińską gospodarkę. Rezultatem są rosnące długi gazowe Kijowa, będące kartą przetargową Moskwy. Te problemy blokują wypełnienie kryteriów integracji z Unią Europejską przez Ukrainę, a także znacząco komplikują szansę sięgnięcia po nowe transze kredytu Międzynarodowego Funduszu Walutowego, który oczekuje „urynkowienia” cen gazu dla ukraińskich gospodarstw domowych.

Spełnienie warunków zachodnich partnerów wiąże się liberalizacją rynku gazowego i podniesieniem cen za gaz, co z kolei wymusza  podjęcie reform gospodarczych. Z kolei zwrócenie się o pomoc do wschodnich sąsiadów odsuwa widmo bolesnych reform, ale skazuje ukraińskie władz na koncesje polityczne. Wiktor Janukowycz musiał wybierać między trudną, ale ambitną drogą dywersyfikacji źródeł surowców energetycznych, a łatwiejszą, szczególnie w obliczu zbilżających się wyborów, drogą dryfu na Wschód.

Rosja oczekuje koncesji

Kontrakt gazowy podpisany przez byłą premier Julię Tymoszenko w 2009 roku zakończył tzw. wojnę gazową, która doprowadziła do przerwania dostaw na Ukrainę i odbiła się pośrednio na odbiorcach unijnych, którzy ucierpieli na wynikających z zakręcenia kurka przerwach w tranzycie surowca. Kryzys skutkował stworzeniem Europejskiej Wspólnoty Energetycznej, której celem jest implementacja prawa energetycznego UE uderzającego w monopol Gazpromu w krajach stowarzyszonych, wśród których od 2010 r. jest Ukraina. Sprowokował on także dążenia dywersyfikacyjne tego kraju, który od tego czasu zmniejsza zakupy gazu z Rosji i szuka alternatywnych źródeł dostaw (LNG, nowe gazociągi), zwiększa wydobycie krajowe i zmniejsza udział błękitnego paliwa w miksie energetycznym.

Wiktor Janukowycz i Władimir Putin. Źródło: kremlin.ru

Wiktor Janukowycz i Władimir Putin. Źródło: kremlin.ru


Krytykowany przez rząd w Kijowie kontrakt z 2009 roku był precedensem. Z jednej strony zakładał urynkowienie – „europeizację” – cen surowca po krótkotrwałym rabacie w wysokości 20 procent ceny do końca 2009 roku. W zamian Ukraina zobowiązała nie zwiększać w tym roku opłat za tranzyt ponoszonych przez Gazprom. Poprawki do kontraktu z 2010 roku uzgodnione z Moskwą przez ekipę premiera Mykoły Azarowa niwelowały „rynkową” cenę w zamian za daleko idące koncesje o znaczeniu geopolitycznym – za 30-procentowa obniżkę cen gazu, Kijów zgodził się na przedłużenie umowy o stacjonowaniu Floty Czarnomorskiej do 2042 roku z opcją przedłużenia jej o kolejne pięć lat. W opinii analityków, obecność Floty na Krymie zamknęła Ukraińcom drogę do integracji z Sojuszem Północnoatlantyckim.

Nie znamy szczegółów obecnego porozumienia, które w dodatku – co wynika z wypowiedzi obu stron – jest tymczasowe i wstępne. Wynika to także z zapisu o możliwości cokwartalnego przedłużenia porozumienia cenowego. W razie braku konsensusu wróci stara, wyższa cena. A zatem Janukowycz będzie zmuszony siadać z Putinem do stołu co trzy miesiące.

Polityka nad gospodarką

W sytuacji kryzysu finansowego Ukraińcy potrzebowali tańszego gazu i pieniędzy na łatanie dziury budżetowej. Rosjanie zapewnili im to krótkofalowo. Należałoby zatem się spodziewać, że otrzymali w zamian (zwyczajowo) koncesje od Kijowa. W zamian za krótkoterminowe ustępstwa w sektorze gazowym Rosjanie chcą długofalowo zwiększać swój wpływ w Ukrainie. Celem władz w Moskwie jest stworzenie konsorcjum gazowego zarządzającego ukraińskim GTS-em bez udziału firmy europejskiej, która gwarantowałaby przestrzeganie prawa antymonopolowego EWE i blokowała przejęcie gazociągów według modelu białoruskiego. Wstępne rosyjsko-ukraińskie porozumienie mogło uwzględniać zgodę Ukraińców na dwustronne konsorcjum. Ponadto, w zamian za tańsze dostawy Gazprom może oczekiwać zwiększenia wolumenu kupowanego surowca, co wiązałoby się z przekreśleniem projektów dywersyfikacyjnych, jak budowa terminalu LNG czy szukanie możliwości sprowadzania części surowca za pomocą rewersów oraz nowych rur. Jeżeli całość zapotrzebowania na gaz Ukraińcy będą realizować w ramach tańszego kontraktu z Rosją, program dywersyfikacyjny prowadzony przez obecny rząd straci rację bytu.

Rosjanie na pewno nie zadowolili się nieznaczącymi koncesjami. Gazprom także ma swoje problemy – budżet na 2014 rok został obcięty o 22 procent do 24 mld dolarów. Pomimo to, premier Dmitrij Miedwiediew zadeklarował, że oczekuje od firmy realizacji zaplanowanych zadań. W celu przetrwania cięć rosyjski gigant ma walczyć o obniżki cen usług podwykonawców oraz lepszą ściągalność długów gazowych od dłużników. Lista państw zadłużonych u Gazpromu zaczyna się od Ukrainy.  Uzgodniony właśnie rabat gazowy dla ukraińskiej gospodarki jest dużym wyzwaniem dla tej rosyjskiej firmy. Argumenty ekonomiczne mogły zostać obalone jedynie politycznymi. Należy zatem pamiętać, że kosztem ostatniej obniżki w wysokości 30 procent była zgoda na dłuższe stacjonowanie Floty Czarnomorskiej na Krymie. Obecny rabat wynosi aż 33 procent.

Dopiero nowa umowa i spodziewane zmiany w ukraińskim sektorze gazowym pokażą, na co naprawdę zgodził się obecny prezydent naddnieprzańskiego kraju. Wtedy jednak będzie za późno na interwencję polityczną sił zainteresowanych jego zachodnim kursem. Dlatego ostatnią nadzieją na przesunięcie Ukrainy na Zachód staje się rosnąca grupa proeuropejska widoczna na Euromajdanie, wbrew spekulacjom naprawdę oddolna i niezależna od machinacji opozycji. Czy zdoła pociągnąć Ukrainę na Zachód, pomimo problemów gospodarczych spychających ją w przeciwnym kierunku? Dobra oferta integracyjna Unii Europejskiej uwzględniająca silne argumenty ekonomiczne z pewnością zwiększyłaby na to szanse.

 

Facebook Comments
Wojciech Jakóbik
Wojciech Jakóbik
analityk rynku energii i redaktor naczelny BiznesAlert.pl

    Pasjonat energetyki. Dawniej redaktor naczelny portalu Europa Bezpieczeństwo Energia. Obecnie analityk Instytutu Jagiellońskiego. Lubi siłownię. Główna ambicja na najbliższe lata - wychować córkę i nauczyć się języka chińskiego.

    ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY