Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Paulina Lewczuk

Białoruś: 3 rocznica zamieszek na Placu Październikowym

Oczy świata zwrócone są przede wszystkim na ukraiński Majdan. Tymczasem u sąsiada Ukrainy, na Białorusi, mineła właśnie 3 rocznica zamieszek na Placu Październikowym. Choć niewiele się o tym obecnie mówi, była to nieudana próba sił białoruskiej opozycji z Aleksandrem Łukaszenką.

Minsk, źroło:Wikipedia

Minsk, źroło:Wikipedia

Według zapowiedzi, czwarte wybory na Białorusi w 2010 roku, miały być w pełni demokratyczne. Po raz pierwszy od 1994 roku, odbyła się telewizyjna debata z udziałem wszystkich kandydatów. Ponadto każdy startujący w wyborach posiadał 30 minut czasu antenowego w radiu i telewizji. Na Białorusi, pojawili się obserwatorzy z OBWE, WNP oraz niezależni.  O urząd prezydenta ubiegało się dziesięciu kandydatów, wśród nich poza Aleksandrem Łukaszenką, był także znany poeta Uładzimir Nieklajeu, lider Ludowej Hramady Mikałaj Statkiewicz czy przedsiębiorca Dzmitryj Us. Już w czasie trwania wyborów opozycjoniści zgłaszali doniesienia o naruszeniu ordynacji wyborczej i fałszerstwach. Według oficjalnych danych, zwyciężył (z wynikiem niemal 80%) Aleksandr Łukaszenka. Niektóre sondaże podawały jednak, że zdobył on mniej niż 50% wszystkich głosów, co oznaczałoby drugą turę wyborów prezydenckich.

Wieczorem 19 grudnia 2010 roku na Placu Październikowym w Mińsku, zaczęli zbierać się przeciwnicy Łukaszenki. Oficjalne media podawały, że było to jedynie kilkuset demonstrantów, według danych opozycji liczba ta sięgała nawet 40 000. Doszło do starć z milicją, wskutek czego ponad 700 osób zostało aresztowanych. Wśród nich byli także przegrani kandydaci na urząd prezydenta: Mikałaj Statkiewicz, Uładzimir Nieklajeu, Andriej Sannikau, Wital Rymaszeuskij, Ryhor Kastusiou, Wiktar Ciareszczanka i Aleś Michalewicz. Zachodnie media głośno rozpisywały się o prowokacjach, których rzekomo miała się dopuszczać białoruska milicja. Politycy zachodnioeuropejscy potępili pobicie Uładzimira Nieklajeua. Prezydent Aleksandr Łukaszenka negatywnie ocenił zdarzenia na Placu Październikowym nazywając je bestialstwem. Byli kandydaci na prezydenta uczestniczący w nich zostali osądzeni, a część z nich (jak np. Aleś Michalewicz) wyemigrowała. Do dzisiaj w więzieniu, za organizację masowych zamieszek 19 grudnia 2010 roku, pozostaje skazany na 6 lat pozbawienia wolności Mikałaj Statkiewicz.

Chociaż zachodnie media i politycy potępiali Aleksandra Łukaszenkę, negatywnie oceniając przebieg wyborów i wydarzenia w nocy 19 grudnia 2010 roku, to jednocześnie nie podjęto żadnych konkretnych działań. Wiązało się to z faktem, iż sami obserwatorzy pozostawali niejednoznaczni w swoich ocenach dotyczących fałszowania wyników wyborów. OBWE potwierdzała ich istnienie, ale WNP jak i niezależni obserwatorzy (np. były poseł Mateusz Piskorski) im zaprzeczali, twierdząc iż mimo nielicznych incydentów w czasie  trwania wyborów, całość pozostała w pełni demokratyczna.

Wczoraj minęło 3 lata od tamtych wydarzeń, przedstawiciele Ruchu Solidarności „Razem” i  Demokratycznego Związku Przemysłu Elektronicznego wybrali się na Plac Niezależności w Mińsku by wypuścić w niebo 11 białych gołębi. Zdaniem pomysłodawców akcji, ptaki te mają symbolizować więźniów politycznych. Jak białe gołębie, które po wypuszczeniu na wolność odnajdą drogę do swojego domu, tak skazani wrócą do swoich rodzin po odbyciu kary. Pomijanie lub marginalizowanie tematu zamieszek z 19 grudnia 2010 roku przez media (nie tylko te oficjalne) świadczy o słabości opozycji na Białorusi. W rzeczywistości bowiem, ani wspieranie jej przez zagraniczne media, ani osamotnienie Łukaszenki na arenie europejskiej nie sprawia, by po stronie opozycji pokazał się jeden, silny lider, posiadający spójną wizję, jaką miałaby podążać Białoruś nie za sterami Łukaszenki.

Facebook Comments
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY