Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok

Unia Europejska to nie WOŚP

Unia Europejska to nie Wielka Orkiestry Świątecznej Pomocy. Nie działa charytatywnie i nie rozdaje pieniędzy. Dlatego upominanie Brukseli, że oferta dla Ukrainy była niekorzystna lub niesprawiedliwa jest nieuczciwe i ze szkodą dla samych Ukraińców. W takim razie jak pomagać?

Szczyt Partnerstwa Wschodniego, Wilno, źródło: eu2013.lt

Szczyt Partnerstwa Wschodniego, Wilno, źródło: eu2013.lt

Pieniądze

Jeżeli nie wiesz o co chodzi w integracji Unii Europejskiej z Ukrainą, to wiedz, że nie chodzi o pieniądze. Nie na tym etapie. Domaganie się przez ukraińskich polityków pomocy finansowej w zamian za podpisanie umowy stowarzyszeniowej jest całkowitym niezrozumieniem mechanizmów integracji. Umowa Stowarzyszeniowa nie jest przedmiotem targu – w tym sensie, że nie można jej kupić albo sprzedać. Strefa wolnego handlu i dostęp do największego rynku na świecie jest nagrodą samą w sobie. Przewidywalne mechanizmy funkcjonowania kraju czy prawo, są niewątpliwą korzyścią. Na tym etapie, nie chodzi o pieniądze, a o stworzenie norm prawnych i mechanizmów, które umożliwią dalszy rozwój. Polska musiała przejść przez szereg bolesnych reform, przeprowadzić transformację ustrojową, za którą wysoką cenę płacili zarówno obywatele (niektórzy płacą do dziś), jak i politycy – tracąc poparcie społeczne, aby takie mechanizmy i normy wypracować u siebie. Dopiero reformy i zmiany społeczne, większa świadomość i lepsza gospodarność doprowadziły do tego, że pieniądze się pojawiły, a w końcu nawet te z Unii. Zbliża się 10. rocznica wstąpienia Polski do UE i będzie to okazja na przedstawienie wielkiego bilansu zysków i strat. Dla mnie to jasne – wystarczy, że wyjrzę przez okno. Bilans jest korzystny.

Owszem, UE mogła obiecać konkretną pomoc finansową, jednak w zamian za wdrożenie reform i harmonizację prawa. Jak by wyglądali politycy europejscy, gdyby „przekazali” pieniądze politykom ukraińskim, którzy wcale nie mieli zamiaru ani reformować, ani ryzykować utraty poparcia społecznego? Co więcej, czy pomoc unijna dotarłaby do swojego adresata? Czy jedynie zasiliłaby i wzmocniłaby obecny system polityczno-oligarchiczny? Pisanie więc, że Unia Europejska przedstawiła Ukrainie złe warunki, jest szkodliwe, ponieważ wspiera argumentację premiera Azarowa, który liczył na finansową rekompensatę skutków podpisania umowy stowarzyszeniowej. I o ile popieram apel o pomoc dla Ukrainy, podpisany przez intelektualistów z całego świata, co skupiło uwagę dziennikarzy, polityków i komentatorów sytuacji w Ukrainie, to uważam reformowanie poprzez pompowanie w obecny ukraiński system pieniędzy nie jest dobrym rozwiązaniem. Mam wrażenie, że Polska dostała wędkę, nie rybę. Tego samego życzę Ukrainie. Czas pokazał, że można wycenić „niepodpisanie umowy stowarzyszeniowej” – 15 mld dolarów oraz zniżki na gaz. Pamiętajmy tylko, że Rosja również nie jest organizacją charytatywną. Strony dokonały umowy kupna-sprzedaży – a kolejne informacje prasowe będą nam rozjaśniać, co konkretnie sprzedały ukraińskie władze. Sprzedały, bo moim zdaniem nie kupiły nic, poza rokiem, może trzema latami względnego spokoju, z co trzy miesięcznymi przerwami na negocjacje cen gazu.

Bezpieczeństwo

To wszystko nie oznacza, że Unia Europejska wykazała się zmysłem i politycznym wizjonerstwem. Została ograna nie tylko przez Rosję, ale i przez polityków ukraińskich. Nie świadczy to najlepiej o jeszcze świeżej dyplomacji unijnej – Europejskiej Służbie Działań Zewnętrznych. Przegrywać w takich rozgrywkach nie można. Sytuacja w Ukrainie, to ważna kwestia bezpieczeństwa na kontynencie. Unia Europejska zajęta jest swoim kryzysem finansowym i problemami w południowym sąsiedztwie. Słusznie, bo są to problemy ważne. Nie widzę jednak determinacji w zapewnianiu bezpieczeństwa w sąsiedztwie wschodnim. Jeżeli zgodzimy się, że nieprzewidywalna Rosja jest jednym z dziesięciu największych zagrożeń dla stabilności w 2014 roku, to sytuacja w Ukrainie jest bardzo ważnym aspektem tej nieprzewidywalności. Dlaczego arabska wiosna nie miałaby się wydarzyć za Bugiem? Jakie byłyby konsekwencje śmiertelnego pobicia jednego albo drugiego demonstranta przy 100-200 tysięcznym tłumie na ulicy, która szczerze nienawidzi władzy? Demonstracje w dalszym ciągu byłby pokojowe? Jaka byłaby reakcja władz ukraińskich? A bezpieczeństwo licznych obywateli rosyjskich w Ukrainie nie byłoby zagrożone? Jak by zareagował Kreml? Na szczęście nie poznaliśmy odpowiedzi na te pytania, ale nie żyję z pewnością, że władze w Brukseli były na ewentualne odpowiedzi przygotowane.

Dlaczego arabska wiosna nie miałaby się wydarzyć za Bugiem?
Jaka w takim wypadku byłaby reakcja Rosji?
.

Bezpieczeństwo i stabilność w Europie Wschodniej jest jednym z kluczowych interesów i wyzwań bezpieczeństwa Unii Europejskiej. Pomagając Ukrainie, ale również Białorusi czy Mołdawii stworzyć stabilne przewidywalne struktury i mechanizmy działania państwa, pomagamy sobie. Dobrze, że powstają takie inicjatywy jak Europejski Fundusz na Rzecz Demokracji, który miękkimi środkami i długofalowymi projektami będzie budował zaufanie i stabilność w regionie. Chciałbym jednak, by kwestie bezpieczeństwa nie były poruszane jedynie przez Polskę, Litwę czy Szwecję. A jeżeli już tak musi być, to niech usłyszą i zrozumieją je również Brytyjczycy, Francuzi i Włosi. Jest to również zadanie dla polskiego MSZ.

Społeczeństwo

Jest ważne. Pokazał i pokazuje to Euromajdan. Nie mieliśmy racji prognozując, że społeczeństwo ukraińskie jest zrezygnowane, że „wszystko im jedno” byle był spokój, że nie wyjdzie na ulicę. Zagospodarowanie tego potencjału może zadecydować o kolejnych latach rozwoju Ukrainy. Nie umie tego zrobić obecna opozycja. Nie zrobi tego obecna władza, która aby utrzymać się przy władzy, będzie musiała sfałszować wybory prezydenckie. Demonstrujący na Majdanie w Kijowie i innych miastach ukraińskich są ślepo zakochani w Unii Europejskiej. Ich determinacja i wiara są bardzo ważne. Nie pozwólmy aby ten entuzjazm został zniszczony przez niespełnione nadzieje pokrywane w UE oraz przez żonglowanie sumami pieniędzy, które „diametralnie poprawią sytuację w kraju”. Oferujmy pomoc za ciężką pracę. I obiecujmy, że będzie lepiej, ale nie będzie łatwo.

Facebook Comments
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY