Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Pavel Belavus

Stary Nowy Rok: narodowy zapach Białorusi

Przyglądając się ludziom w trolejbusie, odnotowuję, że większość z nich nawet nie zauważa alkoholowych wyziewów, które unoszą się w powietrzu. Nikt nawet nie próbuje schować nosa w szalik czy burknąć z niezadowoleniem. (…) To nasz narodowy zapach i trzeba go z zadumą wciągać nosem, rozważając w tym czasie o rzeczach wysokich i pięknych.

Mińsk, autor:  Tim@SW2008, źródło: flickr.com

Mińsk, autor: Tim@SW2008, źródło: flickr.com

Dzisiaj, jadąc rano trolejbusem do pracy, wreszcie zidentyfikowałem najbardziej rozpoznawalny i charakterystyczny aromat Białorusi. To kwaśny zapach przetrawionego alkoholu, który rano wydobywa się z męskich ust. Ten zapach towarzyszy nam w metrze i trolejbusach. Wystarczy tylko jeden (roz)nosiciel, żeby zapach równomiernie otulił cały tłum, który jedzie przepełnioną komunikacją miejską. W jego towarzystwie budzi się większość białoruskich kobiet, które z wytwórcami tego odoru dzielą nie tylko pokój, ale i łoże.

Zanim jeszcze wejdziemy do autobusu czy trolejbusu, już owija nas zapach przetrawionego alkoholu zmieszany z innym smrodem, który wypełnia klatki schodowe naszych domów tak szczelnie, jak puste butelki wypełniają śmietniki przed bramami klatkami. O poranku taki zapach rozsiewają tłumy przed jeszcze nieotwartymi sklepami. W małych miastach, miasteczkach i wioskach jest to klasyczna woń większości punktów handlowych.

A w tym czasie roznosiciele narodowego zapachu po cichutku jadą obok mnie do pracy. Ciężko wzdychają, wspominając miniony dzień. Jeszcze cięższe westchnięcie przynosi im dzień dzisiejszy i rozmyślania o długim dniu pracy, który dopiero przed nimi. A zapach nas oplata. Przyglądając się ludziom w trolejbusie, odnotowuję, że większość z nich nawet nie zauważa alkoholowych wyziewów, które unoszą się w powietrzu. Nikt nawet nie próbuje schować nosa w szalik czy burknąć z niezadowoleniem. I właśnie dlatego ten zapach jest nasz, narodowy. Odczuwamy go sobą, a nie nosem.

W Rosji już od dawna można kupić pamiątki w postaci powietrza dawno z Moskwy, Kazania czy Permu. Można również spróbować zakonserwowanego europejskiego powietrza o zapachu Paryża, Berlina czy Pragi. Kosztuje ono w kioskach z pamiątkami około 8 euro. Dlatego też nie powinniśmy odbierać jako problemu tego, co śmierdzi na naszych klatkach, utrudnia nam oddychanie w autobusach czy odbiera nam przyjemność z wejścia do sklepu lub bufetu w sąsiedztwie.

To nasz narodowy zapach i trzeba go z zadumą wciągać nosem, rozważając w tym czasie o rzeczach wysokich i pięknych. A jeszcze lepiej byłoby zamykać go w puszkach i sprzedawać obcokrajowcom, którzy przyjadą na Mistrzostwa Świata w Hokeju. Niech ten kwaśno-cierpki zapach leci w świat, jako pamiątka z naszej niebieskookiej jak, za przeproszeniem, Chanel nr 5 z Paryża.

Pavel Belavus jest dyrektorem Art Siadziby. Współpracuje z Radiem Svaboda.

tłumaczenie z języka białoruskiego: JK

korekta: AO

Facebook Comments
Pavel Belavus

Павел Белоус — директор культурной площадки «Арт Сядзіба», блогер и автор белорусского Радио Свобода, журналист, культурный менеджер, арт-директор белорусских групп «AMAROKA» и «Vinsent».

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY