Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Bartłomiej Krzysztan

PdK Książka: „Kaukaz. Niech świat rozbrzmiewa naszą chwałą” Oliver Bullough

Oliver Bullough korzystając z możliwości jakie przynosi mu pozornie zdystansowana pozycja zachodnioeuropejskiego obserwatora, porywa się na rzecz niemożliwą – próbuje odnaleźć wspólny mianownik, który łączyłby stłamszone przez wieki etnosy Planety Kaukaz. I wpada w carsko-sowiecko-rosyjską pułapkę. O najnowszej książce brytyjskiego dziennikarza pisze Bartłomiej Krzysztan.

Szturm Rosjan na Gimry (1832) - obraz Franza Roubauda z roku 1891. Wojna kaukaska miała miejsce w latach 1817-1864. Źródło: wikipedia.org

Szturm Rosjan na Gimry (1832) – obraz Franza Roubauda z roku 1891. Wojna kaukaska miała miejsce w latach 1817-1864. Źródło: wikipedia.org

Wojciech Górecki pisząc o północnym Kaukazie traktuje go jak byt całkowicie autonomiczny. Różnorodność fauny i flory, trudne do pojęcia relacje etniczne i narodowe, heterogeniczność językowa i alfabetyczna, wielość wyznań, skomplikowane narracje historyczno-pamięciowe oraz wieloznaczności społeczno-polityczne. Na relatywnie niewielkim skrawku lądu, gdzieś na granicy Europy i Azji, jak w oku soczewki, skupia się przekrój traumatycznych, globalnych problemów. Dlatego też Górecki się nie waha – opowiada o „Planecie Kaukaz”. Podobną drogą zdaje się podążać brytyjski historyk i dziennikarz Oliver Bullough. Korzystając z możliwości jakie przynosi mu pozornie zdystansowana pozycja zachodnioeuropejskiego obserwatora, porywa się na rzecz niemożliwą – próbuje odnaleźć wspólny mianownik, który łączyłby stłamszone przez wieki etnosy Planety Kaukaz. I wpada w carsko-sowiecko-rosyjską pułapkę.

Bullough, przez lata korespondent i reporter w Moskwie, Petersburgu i Biszkeku, rozpoczyna swą poznawczą eskapadę od tragicznej w skutkach zagłady Nogajów z 1783 roku. Tę datę traktuje symbolicznie, jak moment po którym nic już nie stanowiło przeszkody dla caratu, by sięgnąć po wymarzone wybrzeże Morza Czarnego, skąd czarny orzeł groźniej mógłby łypać w stronę osmańskiego Stambułu. Kaukaskie ludy również wówczas nie dojrzały konieczności zwarcia swych krnąbrnych i anarchicznych szeregów, by przeciwstawić się zewnętrznej nawale.

Od tego momentu, zdaniem autora, zaczyna się permanentna i nierówna walka, w której garstka bohaterskich górali, stara się odeprzeć niechcianego kolonizatora, kunktatorsko skrytego przed opinią reszty świata za wizerunkiem dzierżyciela oświecenia i orędownika cywilizacji.

Względna logiczność i chronologiczność książki, paradoksalnie uwypukla jej największy minus – fakt, że jest dziełem napisanym pod konkretne założenia i tezy. Bullough zdaje się bowiem na każdej stronie udowadniać, że Planeta Kaukaz, to li tylko dzika kraina wśród gór, o której wieść można jedynie opowieści oparte na kolonialnych stosunkach i relacjach typu hegemon – niepokorni poddani. Przyjęta cezura czasowa sprawia, że czytelnik odnosi wrażenie konstytuowania się tożsamości narodowych północnego Kaukazu, jedynie w opozycji do różnych wcieleń północnego niedźwiedzia.

Prowadzi to momentami do swoistego zgrzytu. Tam bowiem, gdzie Bullough stara się dać głos niemym i skutecznie uciszonym, stwarza wrażenie snucia opowieści o anarchicznych masach, niezdolnych do logicznej i skutecznej reakcji na terror. Nieskłonnych do pragmatycznego porozumienia ponad podziałami. Wiecznie cierpiących od strony sąsiada z północy, który jest winny wszystkim ich problemom. Ludy kaukazu tworzą jedną masę przeciwstawioną Rosji, a przez to Bullough gubi bogactwo ich różnorodności. Popełnia grzech esencjalizacji.

Mimo to nie można odmówić brytyjskiemu dziennikarzowi dobrego warsztatu. Sprawnie splata on wszystkie wątki książki w logiczną całość. Składa się ona z czterech części. Bullough zaczyna od potyczek Czerkiesów z Imperium w pierwszej połowie XIX stulecia, zakończonych ostatecznie ich eksterminacją w roku 1864 oraz exodusem tych, którzy zdolni byli przetrwać morderczą wyprawę do Turcji przez Morze Czarne. Odmalowuje niezwykłą mozaikę zróżnicowania butnego górskiego narodu, który niezrażony międzynarodowym milczeniem i ignorancją, gloryfikuje i pielęgnuje pamięć oraz martyrologię pierwszego tak dobrze udokumentowanego ludobójstwa wieku industrializacji, światłego postępu i narodowych przebudzeń.

Oliver Bullough, Kaukaz. Niech świat rozbrzmiewa naszą chwałą, tłum. Jacek Spólny, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2013.

Oliver Bullough, Kaukaz. Niech świat rozbrzmiewa naszą chwałą, tłum. Jacek Spólny, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2013.

Aby uchwycić w garść rozrzucone ziarna czerkieskiej tożsamości, Bullough nie ogranicza się jedynie do wędrówek wśród Czerkiesów, którzy mimo przeciwwskazań zdecydowali się powrócić na Kaukaz. Kluczy między Kfar Kama – czerkieską wioską w Izraelu i skupiskami sturkizowanych Czerkiesów w okolicach Stambułu i we Wschodniej Anatolii. Samemu wpadając w nieprzystający pozornie reporterowi zachwyt, próbuje oddać nieprawdopodobną czerkieską odporność i wynikłą z niej umiejętność utrzymania więzi. Stara się wskazać, jak w niewielkim stopniu różni się spektakularna czystka z czasów cara Aleksandra II, od tej cichej i niezauważonej, której dokonuje administracja Władimira Putina przed zimową olimpiadą w Soczi. Olimpiadą, podczas której główną areną zmagań będzie Krasna Polana, miejsce ostatecznej porażki Czerkiesów 150 lat wcześniej.

W drugiej części Bullough zabiera nas w świat starców, którzy odpowiadają na jego pytania, mieszając wspomnienia z dzieciństwa z analizą opartą na trudnym życiowym doświadczeniu. Brytyjczyk opowiada o przesiedleniach Turków górskich podczas II wojny światowej. Zarówno w aułach Inguszetii i Karaczajo-Bałkarii, jak i na stepach Kazachstanu, odnajduje ostatnich, którzy mogą zagwarantować mu bezpośrednią relację. To opowieść o tęsknocie za wyniosłą sylwetką Elbrusu, zamienioną na bezkresny płaski krajobraz, aż po horyzont. To też historia pielęgnacji mitów, które okazują się w niedużym stopniu poparte rzeczywistością, gdy nadchodzi czas powrotu.

W kolejnej części książki Bullougha Związek Radziecki chyli się ku upadkowi, a władze w Groznym przejmują poeci i artyści. Przez opowiadania czeczeńskich emigrantów, autor zabiera czytelników w krainę idealistycznej i romantycznej walki małego narodu, dla którego słowo „wolność” miało wartość nadrzędną. Opisuje krwiożerczą i bezduszną potyczkę nierównych sił, pyrrusowe zwycięstwo, zaprzepaszczone następnie przez kaukaską dumę i radykalizm Szamila Basajewa. A wszystko to, w odniesieniu do historii życia wielkiego bohatera Planety Kaukaz – imama Szamila.

Ostatnia część książki koncentruje się na próbie rozwiania stereotypów i mitów związanych z czeczeńskim terroryzmem, które nawarstwiają się w zachodniej opinii publicznej, po tragicznym w skutkach zamachu na szkołę w Biesłanie 1 września 2004 roku. Obserwując reperkusje, które dotykają czeczeńskich uchodźców w Austrii i Polsce, opowiada o tragedii bohaterskich bojowników, którzy albo musieli uciekać z kraju, albo też koniunkturalnie poddać się dyktatowi zamordysty Ramzana Kadyrowa.

W każdej z tych opowieści, Bullough pozwala zabrać głos tym, którzy dotychczas byli go pozbawieni. Daje szansę, by odarci ze złudzeń biedni uchodźcy i kolejne pokolenia urodzone poza ojczyzną, miały szansę przemówić. Wszystko po to, aby świat rozbrzmiał ich chwałą. Choć, dla znających realia kaukaskie, książka brytyjskiego dziennikarza nie zawiera niczego nowego, czy też odkrywczego, jest kolejną dobrą próbą przełamywania dyktatu rosyjskocentrycznego, kolonialnego dyskursu o historii i współczesności Planety Kaukaz. Wplecenie narracji w ten bezprecedensowy nurt rozliczania imperializmu, pozwala na przedstawienie przerażającego przypomnienia o skutkach ciszy i ignorancji rzekomych obrońców praw człowieka, tam gdzie w grę wchodzą polityczne interesy. Co więcej, to też fascynująca, choć niestety drugoplanowa, gawęda o kulturach zróżnicowanych i przesyconych orientalizmem na styku z europejskością. To opowieść toczona stopniowo, jak w mistycznym tańcu zikr oraz w rytm muzyki odgrywanej na habze i akordeonie. Opowieść o różnorodności w nieprzerwanym klinczu z chęcią narzucenia nudnej jednolitości.

Oliver Bullough, Kaukaz. Niech świat rozbrzmiewa naszą chwałą, tłum. Jacek Spólny, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2013.  

Facebook Comments

Skończony politolog z niepewnego powołania i niepełny jeszcze kulturoznawca z pasji, przekonania i braku racjonalności. Motto: o książkach można mówić różnie, ale tylko gdy tną jak siekiera, wzbudzając na powrót uśpione wartości, ma to większy sens. Na eastbook.eu zajmuję się tym, co piszczy w literaturze na Wschodzie. Jako że granice duchowe mamy nieograniczone - jeśli tylko chcemy - a ogranicza nas fizyczność i potrzeba snu, najwięcej pojawiać się będzie omówień reportaży.

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY