Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok

Na czele Planu Marshalla powinien stanąć Polak – wywiad z Pawłem Kowalem

Parlament Europejski zakończył swoją misję w Ukrainie. Po serii wizyt eurodeputowanych, szefowej unijnej dyplomacji Catherine Ashton i komisarza Štefana Füle rosną oczekiwania na realne działania Unii Europejskiej w sprawie Ukrainy. – Żaden z dużych pomysłów, w momencie gdy pada, nie jest realny – o nowym Planie Marshalla mówi eurodeputowany Paweł Kowal. Rozmawiał Redaktor Naczelny Eastbook.eu, Paweł Lickiewicz.

Paweł Kowal, źródło: pawelkowal.pl

Paweł Kowal, źródło: pawelkowal.pl

.

Paweł Lickiewicz: Plan Marshalla dla Ukrainy. To w ogóle realne?

Paweł Kowal: Żaden z dużych pomysłów, w momencie gdy pada, nie jest realny. Zawsze znajdą się ludzie, którzy się skrzywią, powiedzą: po co? lub uznają, że nie warto walczyć. A co może zrobić skromny poseł, który zajmuje się Ukrainą? Moim zadaniem teraz jest inicjować dyskusje czy wpływać na nie tak, żeby pokazać  ludziom, że  jest to w tym momencie najważniejszy temat. Pokazać, że to jest właśnie „ten” moment dla Polski, gdzie można  odegrać dużą rolę.

Trzeba działać teraz, a nie czekać na wybory w 2015 roku?

Po wyborach w 2015 nie będzie  dobrej okazji, by coś zrobić. Sytuacja na Ukrainie może ulec zmianie. Wszystko wskazuje na to, że teraz jest odpowiedni moment, by działać. Jest odpowiednia  atmosfera,  zainteresowanie. To  wielka szansa dla Donalda Tuska, Bronisława Komorowskiego i całej polskiej klasy politycznej, żeby skupić  się wokół dużego celu. Jeżeli uda się go osiągnąć, będzie on w przyszłości korzystny również dla Polski.

Polska powinna odegrać swoja rolę. Jednak Plan Marshalla bez Waszyngtonu pozostanie tylko… planem. Jak w sytuację w Ukrainie wciągnąć USA?

Jak obserwuję działania dyplomacji amerykańskiej na Ukrainie to odnoszę wrażenie, że w Departamencie Stanu, czy w Białym Domu, jest takie poczucie, żeby nie zajmować się już Europą Środkową. Widać to wyraźnie chociażby w deklaracjach prezydenta Obamy. Widać to w różnych elementach i przyzwyczajamy się do tego, że taka jest polityka dzisiejszej administracji amerykańskiej. Widać jednak również zdrowy odruch dyplomatów, analityków amerykańskich, którzy mówią: Nie, nie możemy tego tak zostawić.

Dla USA ważny jest aspekt humanitarny, w który się angażują. Zaobserwowałem na Ukrainie, że  czasami dziesięć telefonów od polityków europejskich nie robi tyle, co jest w stanie zrobić jeden telefon na przykład od Joe Bidena (wiceprezydent USA od 2009 r. – przyp. red), który ma dobrą reputację na Ukrainie. Dlatego też, przynajmniej na poziomie politycznym, powinniśmy wciągać  Amerykę w współodpowiedzialność za to, co się dzieje w tej części świata.

Jest to  szansa na ponowne przebudzenie się sojuszu  europejsko-amerykańskiego. Jeśli wrócić do tego, dlaczego nie udał się Szczyt w Wilnie, to wśród różnych przyczyn, które możemy sobie wymyślić, znajdzie się nie tylko negatywna rola dyplomacji rosyjskiej, ale również zbyt pasywna rola dyplomacji amerykańskiej. Dzisiaj możemy tę sytuację zmienić chociażby poprzez włączenie międzynarodowych organizacji finansowych. Cały problem polega na tym, żeby dobrze ustawić parametry tego nowego planu – tak, aby okazał się on efektywny w sensie ekonomicznym dla klasy średniej oraz z punktu widzenia społeczeństwa obywatelskiego. Dzisiaj w miejsce kropek, gdzie obecnie jest wstawiony Marshall, należy wpisać nazwisko polityka, który weźmie to na siebie.

Ten polityk to obywatel Europy Środkowo-Wschodniej?

Bardzo bym chciał, by wziął to na siebie taki polski polityk, który może zaangażować się w to na dłużej niż dwa tygodnie. By jego obsesją i hobby stało się zorganizowanie  dużego planu pomocowego dla Ukrainy. Jest to żywotny interes Polski. Polska może wręcz bezpośredniego na tym zyskać. Natomiast dzisiaj cała sztuka polega na tym, by utkać to  tak, żeby nie było wrażenia, że jest to inicjatywa jedynie polskie.

Prezydent Janukowycz przyjął rezygnację premiera Azarowa. Jest szansa na dialog władza – opozycja?

Wszystko zależy od mądrości liderów opozycji, mądrości otoczenia prezydenta Janukowycza i jego własnego podejścia. Dzisiaj mają oni możliwość kontynuowania dialogu w ramach instytucji parlamentarnych. Potrafią to ciągle robić i dalej to robią. Jeżeli politycy się nie sprawdzą, na pewno będziemy mieli do czynienia z radykalizacją rewolucji.

Kto zostanie  premierem Ukrainy? Wiemy, że nie będzie nim Jaceniuk. W takim razie kto? Petro Poruszenko? Serhij Tichipko? Serhij Arbuzow?

Istotą rzeczy jest taka: musi to  być polityk, który ma zaufanie opozycji. Politycy, którzy nie mają zaufania opozycji i Majdanu, tego nie udźwigną. Nawet gdyby było to rozwiązanie na okres przejściowy, na premiera do wyborów, to za każdym razem ta osoba musi mieć zaufanie opozycji i Majdanu. Mieć dobre relacje z obozem władzy. Okazało się, że dzisiaj na Ukrainie najbardziej pożądaną cechą jest zdolność do koncyliacji. Rozważane są generalnie dwa modele. Wariant polski: wasz prezydent, nasz premier. Wtedy to może trwać dłużej niż rok. Czy model bałtycki – rządu technicznego, pozaparlamentarnego, który by doprowadził do wyborów. Cieszę się, że ludzie myślą tymi modelami. Ale sam nie jestem pewien eksportowania na Ukrainę polskich rozwiązań sprzed lat, które powstawały przecież w innych warunkach. Było wtedy inne przygotowanie klasy politycznej. Mam wrażenie, na przykład, że dużo szkody w myśleniu  na Ukrainie zrobiło takie lansowanie idei okrągłego stołu. Na koniec się okazało bowiem, że przy okrągłym stole siedzi trzech byłych prezydentów, którzy nie znaleźli żadnego rozwiązania politycznego.

Facebook Comments
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY