Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Mateusz Chudziak

Kaukaskie igrzyska – walka z wiatrakami

Gigantyczne wydatki, monstrualnych rozmiarów korupcja, nieodwracalne zmiany ekologiczne oraz koszty społeczno-gospodarcze niewątpliwie stanowią soczewkę, w której skupiają się wszystkie problemy współczesnej Rosji.

Mapa administracyjna Północnego Kaukazu, źródło: wikimedia.oeg

Mapa administracyjna Północnego Kaukazu, źródło: wikimedia.oeg

Wokoło Soczi obserwujemy marketingową fanfaronadę, na równi ze wszystkimi patologiami. Jeśli do tego dodamy lokalny kontekst, w którym wiodącą rolę odgrywa działalność Emiratu Kaukaskiego, to śmiało możemy stwierdzić, że czeka nas impreza, którą na długo zapamiętamy. Olimpiada w Soczi to pierwsza, po letnich igrzyskach w Moskwie impreza o tak wielkim prestiżu organizowana przez Rosjan. Po trzydziestu czterech latach uwaga całego świata skupia się na Kremlu, a w dalszej kolejności na Kaukazie – regionie niestabilnym od ponad dwóch dekad.

Mówiąc o Kaukazie Północny powielamy znane klisze: „romantyczni bojownicy o wolność” – w czasie pierwszej wojny czeczeńskiej taka narracja dominowała w Polsce, lub „siedlisko terroryzmu”; „bezsensownie karmione przez Kreml” – jak mówi się od jakiegoś czasu w samej Rosji. Na Kaukaz można patrzeć bez tych okularów.

Peryferia peryferii

Północ regionu jest domem dla ponad pięćdziesięciu grup etnicznych. Są one radykalnie zróżnicowane pod względem językowym i religijnym. Wśród nich wyróżnię tych, dla których Igrzyska mają znaczenie szczególne, czyli Czerkiesów. Pod tą nazwą możemy zbiorczo ująć Adygejczyków, Czerkiesów, Kabardyjczyków – ci są narodami tytularnymi odpowiednio w republikach Adygei, Karaczajo-Czerkiesji i Kabardyno-Bałkarii. Ich własny etnonim to Adyge.  Z wyżej wymienionymi blisko spokrewnieni są Abchazowie, Abazyni i Szapsugowie. Ci ostatni w zwartych skupiskach zamieszkują wybrzeże Morza Czarnego, głównie w pobliżu Soczi – miejsca, które nam kojarzy się nie z Czerkiesją I jej historią a z Zimową Olimpiadą.

Dlaczego Czerkiesi są tutaj ważni? Kaukaz w zachodnich oczach jest peryferią peryferii. Wspomniane powyżej klisze są niczym innym jak tylko egzemplifikacją zachodniego, a w przypadku Rosji kolonialnego protekcjonalizmu. W tych ramach nie do pomyślenia jest opowiedzenie historii Kaukazu poza rosyjską granicą. Nasza wiedza o mieszkańcach tego regionu zaczyna się na rosyjskim podboju. Wyjątek stanowią jedynie starożytni Alanowie – przodkowie współczesnych Osetyjczyków (w nich swoich przodków chcieliby widzieć również Ingusze, czy turkijscy Karaczajowie i Bałkarzy). Upominając się jednak o oddanie głosu “ludom bez historii” łatwo popaść w egzaltację przedstawiając ich jako romantycznych bojowników o wolność, czy jak ujął to prof. Walerij Tiszkow “szlachetnych dzikich”. Przykład Czerkiesów może nam jednak posłużyć do zobrazowania współczesnej specyfiki Kaukazu.

Pod koniec lat osiemdziesiątych minionego stulecia doszło do rozbudzenia nacjonalizmu czerkieskiego. Wydatnie przyczyniła się do tego wojna w Abchazji, w której uczestniczyli między innymi Musa Szanib – kapitalnie opisany w książce Georgija Delruguiana, czy obecny lider narodowej organizacji Adyge Chase Republiki Kabardyno-Bałkarii Ibragim Jaganow. Adyge Chase ma swoje oddziały również w pozostałych republikach zamieszkałych przez ludność czerkieską, a także w Kraju Krasnodarskim. Funkcjonują również organizacje reprezentujące Karaczajów, Bałkarów, Kozaków, czy Nogajów. W sytuacji rozpadu Związku Radzieckiego i upadku komunistycznego internacjonalizmu, wynalezione na nowo tożsamości zdawały się stanowić propozycję budowy nowego ładu ideologicznego oraz ochrony wspólnych interesów wśród grup etnicznych, gdzie dominującą rolę odgrywały pierwotne (krewniacze, lokalne, lub etniczne) lojalności. Działalność poszczególnych Chase pokazuje  złożoność relacji współczesnego Kaukazu Północnego.

Mapa Czerkiesji, źródło: wikimedia.org

Mapa Czerkiesji, źródło: wikimedia.org

Autonomia czy niepodległość?

Przed rosyjskim podbojem Czerkiesi zamieszkiwali terytoria rozciągające się od rzeki Kubań aż po centralną część Kaukazu. Zakończona w 1864 roku Wojna Kaukaska przyniosła im ogromne straty   i wymusiła na nich emigrację do Imperium Osmańskiego. Szacuje się, że zginęło, lub zostało wypędzonych z ojczystych ziem od 500 tys. do nawet 2 milionów Czerkiesów. Do dziś na emigracji mieszka ich więcej niż w samej Rosji. Liczebność diaspory szacowana jest na 2-7 mln. osób, podczas gdy Adygów żyjących na Kaukazie jest ok. 900 tys. Współcześni nacjonaliści Czerkiescy domagają się uznania przez Rosję ludobójstwa, przeprowadzenia repatriacji potomków Muchadżyrów (przymusowych emigrantów) oraz utworzenia zjednoczonej Czerkiesji w ramach Federacji Rosyjskiej. Ostatni z zakładanych celów jest tutaj symptomatyczny. Nie mówi się o jakimkolwiek separatyzmie, co z wyjątkiem Czeczeńskiej Republiki Iczkerii i jej współczesnej radykalnej inkarnacji, jest wspólne dla większości mieszkańców Kaukazu. Przynajmniej do niedawna w większości pomiotów Fedaracji Rosyjskiej na Kaukazie chęć utworzenia niepodległego państwa deklarowały tylko nieliczne radykalne grupki.

Od roku 1991 region jest polem walki nie tylko separatystów szafujacych hasłami niepodległości, ale również grup etnicznych walczących o władzę. Adygejczycy stanowią mniejszość w swojej republice, ale potrafili umiejętnie wykorzystać status narodu tytularnego i politycznie zdominowali Słowian. W Czerkiesji prezydentem może być tylko osoba znająca język adygejski –  nauczenie się go dla nie-Czerkiesa jest ekstremalnie trudne. Kabardyjczycy wraz ze Słowianami przeważają w swojej republice, a Bałkarzy stanowią dziesiątą część ludności. Odwrotne proporcje są w Karaczajo-Czerkiesji, to jest przeważają turkijscy Karaczajowie na rzecz Adygów. Narody nietytularne, są politycznie upośledzone ze względu na swój status odziedziczony po czasach stalinowskiej inżynierii narodowej i etnicznej. Któż mógł bowiem wiedzieć lepiej jak podzielić i zantagonizować Kaukaz niż rdzenny Kaukazczyk.

Pomnik Przyjaźni Narodów w Karaczajo-Czerkiesji, źródło: kchr.ru

Pomnik Przyjaźni Narodów w Karaczajo-Czerkiesji, źródło: kchr.ru

Brak ideologi – brak porządku

Koniec komunizmu oznaczał koniec uporządkowanej wizji świata. Kilkudziesięcioprocentowe bezrobocie, (pod tym względem w ostatnich latach nieco się poprawiło) walki o władzę i antagonizmy sięgające korzeniami jeszcze stalinowskich deportacji, na trwałe naznaczyły tę część świata. Jeśli chodzi o współczesną płaszczyznę polityczną, to bezwzględna lojalność wobec “swoich” nepotyzm, korupcja oraz zasada “TKM!” (teraz kur.. my, przyp. red). powodują kompletny i całkowity rozdźwięk między rządzącymi, a rządzonymi.  Rosyjskie słowo proizwoł – “samowola” w odniesieniu do Kaukazu nabiera dodatkowej wagi. Przed ponad dwoma laty w Dagestanie na zlecenie gazety “Dosz” przeprowadzono sondaż wśród mieszkańców, w którym pytano o przyczyny popularności partyzantów i “atrakcyjność” obrania takiej drogi wśród młodych. Prawie połowa respondentów obok braku perspektyw, korupcji, bezrobocia wskazywała właśnie samowolę władz oraz struktur siłowych – FSB oraz policji. Jest to walka przeciw organom federalnym, więc pośrednio przeciw władzom centralnym i państwu rosyjskiemu.

Dagestan

Oczywiście trudno porównywać republiki zachodniej części regionu z Dagestanem, niemniej jednak wymienione wcześniej problemy z samowolą są tam obecne. Zmiany władz republikańskich dają pozory pluralizmu – pod tym względem jest tam lepiej niż w Czeczenii (chociaż i tu Kadyrow zbiera pochwały za wprowadzenie porządku). Problem jednak w tym, iż zmiana władz oznacza że jedna koteria zastępuje drugą. Dość przywołać przykład odwołanego niedawno przywódcy Kabardyno-Bałkarii, Arsena Kanokowa, który ustąpił z urzędu pod naciskiem lokalnych klanów. W ostatnich latach to właśnie Dagesan stał się areną walk między zbrojnym podziemiem a władzami. Działalność bojowników zatem skierowana jest zasadniczo przeciwko lokalnym władzom republik, przeciwko Rosji natomiast skierowana jest w sferze “nadbudowy”, przy czym “nadbudowa” nie jest tutaj traktowana jako coś mniej groźnego –  niedawne – i pewnie nie ostatnie – ataki są tego doskonałym przykładem.

Walka z wiatrakami

Jest mi daleko do tworzenia romantycznego obrazu “narodu walczącego o wolność”, w ramach którego dokonuje się jakieś “przebudzenie”. Nacjonalizm Czerkieski, podobnie jak wszystkie inne jest pewnym projektem ideologicznym, który prawdopodobnie nigdy nie osiągnie najważniejszego zakładanego celu, tj. stworzenia (czy jak by chcieli sami zainteresowani “odtworzenia”) zjednoczonej Czerkiesji nawet w ramach Federacji Rosyjskiej. Na to jest na Kaukazie po prostu zbyt ciasno. Poza tym, niektórzy mogą stwierdzić, że w XXI w. trudno stwarzać nowe wspólnoty na modłę dziewiętnastowieczną. Wątpliwe również aby Kreml w przewidywalnej przyszłości uznał ludobójstwo Czerkiesów – zrobiła to Gruzja na złość Rosji i Abchazji.

Czerkieski ruch narodowy ma też swój humanitarny wymiar. Organizacje czerkieskie – zarówno w diasporze, jaki w w Rosji starają się ciągnąć wszystkie możliwe sznurki aby rządy republik pomogły urządzić na Kaukazie życie potomkom Muchadżyrów, glównie z terytorium Syrii. Poza tym warto podkreślić pokojowy charakter działalności aktywistów, którzy na każdym kroku manifestują lojalność wobec Rosji. Ma to miejsce nawet przy okazji rozmów o igrzyskach. Przeciwko imprezie protestują Czerkiesi żyjący w diasporze głównie w Stanach Zjednoczonych i Turcji. Szef Adyge Chase Republik Karaczajo-Czerkiesji, Muchamed Czerkiesow stwierdził ostatnio, że doskonale rozumie swoich rodaków żyjących na emigracji, dla których przeprowadzenie Olimpiady na ziemiach przodków jest sprawą bolesną i tłumaczy taką postawę chęcią zamanifestowania własnej czerkieskości. Sami Czerkiesi, jak twierdzi aktywista nie mają zamiaru zakłócać przebiegu Igrzysk. Mimo to jednak warto pamiętać, że na Krasnej Polanie, gdzie przed niemal 160-laty poddały się ostatnie oddziały górali wojskom rosyjskim, a gdzie teraz wybudowano stoki narciarskie, znajdują się masowe groby tych, którzy stawiali zaciekły opór wojskom generała Jewdokomowa. Jak traktowane są zwłoki zmarłego na Kaukazie, widać w filmie Pokuta Tengiza Abuładze, gdzie dowiedzieć się można, że śmierć wroga, to nie koniec walki, gdyż ta toczy się również po jego zgonie. W bardziej radykalnej formie widoczne było to podczas obu wojen czeczeńskich, kiedy Czeczeni płacili więcej za wykup ciała zmarłego bojownika, niż za żywego jeńca, co dla wojsk rosyjskich okazało się  makabrycznym biznesem.

Władze lokalne pod bacznym okiem władz federalnych, źródło: kchr.ru

Relacje z władzą nadal napięte

To, jak wyglądają relacje czerkieskich organizacji narodowych z władzami, dobrze pokazuje operacja struktur siłowych przeprowadzona przed miesiącem w Kabardyno-Bałkarii, Karaczajo-Czerkiesji, Adygei i Kraju Krasnodarskim. Funkcjonariusze służb przeprowadzili rewizje w kwaterach aktywistów, argumentując że prowadzą poszukiwania bojowników. Zarekwirowano laptopy, pen-drive’y i książki. Zatrzymano kilkanaście osób z liderami poszczególnych oddziałów Adyge Chase włącznie. Zatrzymanych miano wypytywać o rzekome związki z ekstremistami. Ibragim Jaganow, który już wcześniej nieraz stawał się ofiarą fizycznych ataków stwierdził, że operacja była związana z Olimpiadą i nie wykluczył, kolejnych tego typu prowokacji w przyszłości, a zatrzymany sprzęt może wrócić do właścicieli “wzbogacony” o obciążającą działaczy zawartość.

W wyniku podobnych incydentów liderzy narodowych stowarzyszeń coraz częściej i wyraźniej zaczęli odcinać się od wszelkiej działalności terrorystycznej. Podkreślają przy tym stanowczo, że opowiadają się za pokojowym dialogiem z lokalnymi strukturami władzy i państwem rosyjskim. Mimo to władze i siłowicy  w dalszym ciągu wykazują się gorliwością w tropieniu terroryzmu wśród Czerkiesów.

Ta sytuacja pokazuje jak bardzo utrudnione jest działanie przedstawicieli społeczeństwa obywatelskiego. Stowarzyszenia stawiane są w jednym szeregu z islamskim podziemiem.

Podsumowanie

W dokumencie Siewiernyj Kavkaz: Quo Vadis? (kaukascy komentatorzy uznali tytuł za patetyczny) ekonomiści krytykują politykę władz centralnych wobec Kaukazu zwracając uwagę na nieuwzględnienie lokalnej specyfiki, rozkradanie płynących z Moskwy subwencji, kryzys polityki wobec elit, polityki wyznaniowej, spory o ziemie oraz kryzys wizerunkowy całego regionu, z czym wiąże się wzrost antykaukaskiej ksenofobii w samej Rosji. Innym problemem jest całkowicie nieefektywna polityka zwalczania zbrojnego podziemia. Przytoczony powyżej przykład czerkieskich działaczy zdaje się być dobrym tego przykładem. Specjaliści wieszczą trzy możliwe scenariusze:

utrzymanie status quo i postępujący rozkład relacji politycznych, gospodarczych i społecznych, siłowy, skutkujący dalszą radykalizacją oraz trzeci zakładający zaprzestanie walki z tzw. tradycyjnym islamem jako potencjalnym źródłem ekstremizmu i uwzględnienie lokalnej specyfiki we wdrażaniu projektów rozwojowych. Sami eksperci zakładają, że Kaukaz jest w stanie sam się zmodernizować, co pokazują migracje do miast, schodzenie górali na niziny itd.

Nie należy jednak oczekiwać rewizji polityki w stosunku do lokalnego islamu, co prawdopodobnie prowadzić będzie do wzrostu postaw konfrontacyjnych. Tradycyjny, suficki islam, który zainkorporował przedislamskie wierzenia i praktyki jest takim samym obiektem ataków ekstremistów, jak świeckie państwo. Mało kto zwraca uwagę na rewolucyjność idei zbrojnego salafizmu – rewolucyjność względem zarówno poradzieckiego porządku, jak i kaukaskiej tradycji. Wobec takiego węzła, jakim jest współczesny Kaukaz Północny władze rosyjskie są bezsilne, a i wielu dziennikarskich turystów nie jest wstanie dojść do tego kto jest kim w tej części Rosji.

Sam z goryczą śledzę doniesienia naszych mediów, które potrzebowały zamachu w Wołgogradzie i kilku tuzinów ofiar, aby Kaukazem się zainteresować i zapowiedzieć, że w obliczu zbliżających się Igrzysk nasilą się ataki terrorystyczne. Kilka dni później umknął naszym dziennikarzom zamach w Stawropolu, gdzie znaleziono ciała sześciu zabitych taksówkarzy. Napisano natomiast o ataku w Machaczkale, podczas gdy przez lokalne portale informacja ta przeszła jak każda inna, co jeszcze bardziej pogłębia przygnębiający obraz regionu, o którym dowiadujemy się w Polsce otrzymując przypadkowe informacje. Nasza uwaga skupia się Kaukazie wyłącznie w związku z wielką imprezą w Soczi, gdzie kontrola posunięta jest do granic możliwości.

Protekcjonalny ton nie ominął również autorów na co dzień zajmujących się tematyką poradziecką.
Wnioski są więc ponure. Olimpiadę będziemy obserwować z uwagi na hałas woku niej, nie pamiętając o lokalnej różnorodności. Jak na wstępie stwierdziłem Soczi – zapamiętamy na długo. Kaukaz natomiast pozostanie sam ze sobą, a reszta świata szybko o nim zapomni, przypominając sobie jedynie w razie  większych zamachów, bądź mundialu w 2018 roku.

O autorze: Mateusz Chudziak jest doktorantem w Instytucie Wschodnim UAM w Poznaniu

Facebook Comments

Doktorant w Instytucie Wschodnim UAM w Poznaniu. Moje zainteresowania głównie obejmują współczesną historię Turcji, a w szerszym ujęciu społeczno polityczne przemiany świata turecko-irańskiego i muzułmańskich regionów dawnego ZSRR.

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY