Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Krzysztof Nieczypor

„Polska nie może być obojętna” – wywiad z Jerzym Rejtem

Przyjęcie pacjentów z Ukrainy to jedna z form pomocy, jakiej Polska udziela ofiarom zajść na kijowskim Majdanie i w innych miastach Ukrainy. O szczegółach pomocy dla aktywistów z Majdanu rozmawialiśmy z Jerzym Rejtem, jednym z założycieli Komitetu Solidarności z Ukrainą koordynującego całą akcję. Wywiad został przeprowadzony 18 lutego, w dniu w którym na ulicach Kijowa doszło do krwawych zamieszek wywołanych decyzją parlamentu, który odmówił powrotu do zapisów konstytucji z 2004 roku.

autor: Wojciech Koźmic, więcej zdjęć: 8godzina.blogspot.com/

autor: Wojciech Koźmic, więcej zdjęć: 8godzina.blogspot.com/


Zacznę od prowokacyjnego pytania. Na Ukrainie toczy się walka władz z przeciwnikami rządów Wiktora Janukowycz i już wiemy, że w jej wyniku padło kilkadziesiąt ofiar. Czy decydując się na przywiezienie i leczenie kijowskich demonstrantów Polska nie nazbyt jednoznacznie i odkrycie stawia się po jednej ze stron tego wewnątrz ukraińskiego konfliktu? Czy, po licznych delegacjach polskich polityków na Ukrainę, występach na scenie Euromajdanu, nie obawia się Pan, że będzie to kolejny asumpt do oskarżeń Polaków o mieszanie się w wewnętrzne sprawy Ukrainy?

Pana pytanie należałoby podzielić na kilka kwestii. Jedną sprawą są relację Polski i szerzej Unii Europejskiej z Ukrainą, a inną funkcjonowanie mechanizmu komunikowania się władzy ze społeczeństwem. Przypomnijmy sobie, że jeszcze na kilka dni przed szczytem Partnerstwa Wschodniego w Wilnie padła ze strony rządu w Kijowie deklaracja chęci podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską. Te deklaracje szybko jednak zostały zweryfikowane – przede wszystkim zweryfikowane przez proeuropejsko nastawionych mieszkańców Ukrainy, którzy oczekiwali podpisania dokumentu. I teraz pojawia się pytanie o standardy rozwiązywania konfliktów wewnątrz kraju – w sytuacji różnicy zdań odnośnie kierunku rozwoju państwa pomiędzy częścią społeczeństwa a władzą. Takie konflikty można rozwiązywać w sposób pokojowy oraz mniej lub bardziej siłowy. Na Ukrainie zginęło kilkadziesiąt osób właśnie z powodu braku umiejętności albo chęci rozwiązywania takich konfliktów wewnętrznych. A przecież mówimy o państwie europejskim…

…albo przynajmniej deklarującym swą europejskość ustami rządu.

Tak, tylko deklarującym. A zatem powstaje pytanie w jaki sposób władza realizuje europejskie metody zarządzania państwem. Kim jest według ukraińskich władz obywatel tego państwa? Ten obywatel tak naprawdę był traktowany przez władzę jak przedmiot, a nie podmiot relacji wewnątrz państwa. I tu dochodzimy do zasadniczego problemu – zastosowano siłę w sposób zdecydowany i nadmierny wobec osób, głównie studentów, którzy wyrazili swoją opinię odnośnie decyzji o nie podpisaniu umowy stowarzyszeniowej. Brutalne użycie siły wobec protestujących zapoczątkowały masowe demonstracje ludzi, którzy zakwestionowali sposób zarządzania państwem.  Zakwestionowano legitymację do rządów polityków, którzy choć w sposób demokratyczny przejęli władze, to nie spełnili oczekiwań społeczeństwa.

Polska zawsze aktywnie wspierała demokratyczne i proeuropejskie dążenia na Ukrainie, zachęcając do podjęcia reform przez ukraińskie władze. Okazało się jednak, że deklarowane reformy to były działania pozorowane, byliśmy oszukiwani. I teraz, gdy nagle ukraińscy obywatele zostali w sposób brutalny spacyfikowani przez służby porządkowe, powstaje pytanie: w jaki sposób Polska powinna zareagować? Czy możemy być wobec tego obojętni? Czy jesteśmy w stanie pomóc ofiarom systemu na Ukrainie? Według mnie, przyjęcie na leczenie osób, które ucierpiały z powodu niedemokratycznych działań ukraińskich władz, jest logiczną konsekwencją naszego zaangażowania w proces demokratyzacji Ukrainy.

A zatem Polska nie jest jedynie bezstronnym obserwatorem wydarzeń na Ukrainie. W związku ze swoim zaangażowaniem na Ukrainie, jak choćby poprzez przyjęcie ukraińskich obywateli na leczenie, musi liczyć się z oskarżeniami o mieszanie się w wewnętrzne sprawy Ukrainy. Szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow w zeszłym tygodniu oskarżył wprost państwa zachodnie o inspirowanie zamieszek w Kijowie.

Ja bym tego aż tak daleko nie interpretował. Oczywiście sytuację na Ukrainie można rozważać w wielu aspektach, ale przyjęcie ukraińskich pacjentów jest akcją natury humanitarnej. Polska wykonuje konkretny gest, który nie ma charakteru politycznego, a jest raczej ludzkim odruchem wobec cierpienia, jakiego doznali młodzi Ukraińcy.  Do Polski przyjechało już kilkudziesięciu obywateli Ukrainy, a nie jest to lista zamknięta.

Porozmawiajmy zatem o tych osobach, które są już teraz w Polsce.  W jakim one są stanie, gdzie są leczone?

Osoby, którymi my się zajmujemy znajdują się w Warszawie. Ale mam informacje także o osobach, które są leczone w Przemyślu i Wrocławiu na zaproszenie tamtejszych władz samorządowych. To jest wspaniały gest środowisk lokalnych, które współpracują z Ukrainą i teraz postanowiły pomóc. To jest bardzo ważne, bo oprócz działań władz istnieją oddolne inicjatywy wsparcia Ukraińców w tym trudnym momencie.

Osoby, które znajdują się pod naszą opieką trafiły do różnych oddziałów klinik – okulistyki, neurochirurgii, chirurgii, laryngologii, ortopedii. Obrażenia zostały spowodowane głównie na skutek działań granatów hukowych i kul plastikowych i ostatnio kul snajperów – chodzi przede wszystkim o urazy oczu. Diagnoza w Kijowie dla jednej z osób przewidywała usunięcie oka, jednak po operacji przeszczepienia rogówki w Polsce istnieje perspektywa uratowania narządu. Będzie to wymagało jednak kolejnej operacji i wielomiesięcznej rehabilitacji. Inne przypadki to skutki brutalnego pobicia – liczne złamania, uszkodzenia głowy i w następstwie częściowa amnezja i itp.

To są przykłady bardzo szybkiej pomocy lekarskiej. Przywiezienie tych osób wymagało skoordynowanego działania i szybkiej reakcji. Warto wspomnieć, że w momencie, w którym decydowano przyjąć pacjentów w Polsce istniało ogromne niebezpieczeństwo dla tych osób w szpitalach w Kijowie. Wielu aktywistów było porywanych przez ukraińskie służby bezpieczeństwa wprost z oddziałów szpitalnych, jak na przykład Andrij Bułatow, jeden z liderów AutoMajdanu. Dlatego szybka decyzja o przywiezieniu tych osób do Polski miała wtedy ogromne znaczenie. Te osoby mogły być celem bezpośrednich ataków funkcjonariuszy sił porządkowych w kijowskich szpitalach.

autor: Wojciech Koźmic, więcej zdjęć: 8godzina.blogspot.com/

autor: Wojciech Koźmic, więcej zdjęć: 8godzina.blogspot.com/

W jaki sposób były więc podejmowane decyzje o szybkim przewiezieniu tych osób? Kto decydował o ich wyjeździe do Polski?

Ranni byli opatrywani w Kijowie. Ich rejestracją zajmowała się grupa ukraińskich lekarzy współpracujących z Majdanem. To oni opierając się na swojej wiedzy medycznej wskazywali osoby, które powinny być leczone w Polsce.

Jak rozumiem istniał stały kontakt pomiędzy ukraińskimi lekarzami a polskimi organizacjami?

Pośrednio. Przywiezienie pacjentów do Polski to rezultat całej siatki kontaktów. Chciałbym podkreślić, że nasi lekarze niezwykle wysoko oceniają pracę ukraińskich kolegów na Majdanie w Kijowie. Opatrzenie ran i uszkodzeń zostało wykonane w sposób bardzo profesjonalny.

Informacje o potrzebie leczenia osób z Ukrainy w Polsce były wynikiem prywatnych kontaktów osób zaangażowanych w pomoc Ukraińcom?

Prywatnych i dyplomatycznych kontaktów, bo przewiezienie osób wymagało przecież zgody na przekroczenie granicy, uzyskania wizy itp. To była współpraca bardzo wielu elementów. Najważniejsze jest jednak to, że leczenie w Polsce Ukraińcy spotykają się z dużą życzliwością nie tylko ze strony służb medycznych – lekarzy i pielęgniarek, ale także polskich pacjentów przebywających w szpitalach. Ponadto nasz Komitet Obywatelski Solidarności z Ukrainą dysponuje kontaktami do całej rzeczy polskich i ukraińskich rodzin mieszkających w Warszawie, gotowych wesprzeć i przyjąć do siebie osoby z Ukrainy. Tym właśnie zajmuje się nasz Komitet – pozamedyczną sferą organizacji pobytu tych osób w Polsce. To jest ogromnie ważne, bo te osoby potrzebują od nas wsparcia. Ukraińscy pacjenci są rozdzieleni od rodzin, z dala od swojej ojczyzny i po prostu cierpią. Dlatego tak istotne jest, by zostali objęci prawdziwą opieką.

Kto oficjalnie zajmuje się organizacją pobytu Ukraińców w Polsce?

Przede wszystkim struktury państwa polskiego – Ministerstwo Spraw Zagranicznych i Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, które zabezpieczają koszty przelotu i leczenia w Polsce. Działania Komitetu Obywatelskiego Solidarności z Ukrainą są działaniami uzupełniającymi, dotyczącymi organizacji pobytu tutaj na miejscu, tak aby ukraińscy pacjenci zostali objęci fachową i życzliwą opieką pozamedyczną, aby nie zostali zostawieni sami sobie w trakcie leczenia w Polsce. Same leczenie to przecież nie wszystko. Po wypisaniu ze szpitala te osoby muszą gdzieś mieszkać i, na przykład, po tygodniu wrócić do kliniki na kontrolę. W tym czasie ktoś musi się nimi zająć, porozmawiać, pomóc przyjść chociażby na te kontrole. Część z nich od razu wraca na Ukrainę i im też trzeba zorganizować powrót. Inni muszą tu jeszcze pozostać – i tym właśnie teraz się zajmujemy, zapewnieniem zakwaterowania tym osobom.

Zanim zapytam o Komitet Solidarności Obywatelskiej chciałbym jeszcze dowiedzieć się jakim potencjałem dysponuje polskie państwo w kwestii przyjęcia pacjentów z Ukrainy? Jak wiele osób jesteśmy w stanie leczyć i gościć u siebie?

Nie znamy odpowiedzi na to pytanie, ponieważ  wciąż trwa rejestrowanie pacjentów na Ukrainie, którzy mogą zostać przywiezieni do Polski. Dopiero po informacji od lekarzy ukraińskich będziemy wiedzieć ile osób potrzebuje opieki medycznej w Polsce.

Jak już Pan wspomniał organizację pobytu Ukraińców w Polsce wspiera Komitet Solidarności Obywatelskiej z Ukrainą, którego jest Pan członkiem. Zarówno poprzez nazwę jak i członków Komitet nawiązuje do tradycji opozycji antykomunistycznejz czasów PRLu. W jaki sposób doświadczenia polskiej opozycji niepodległościowej i doświadczenie polskiej transformacji ustrojowej może być przydatne dla Ukraińców?

Pańskie pytanie wymusza pewną refleksję. Wiele osób będących członkami Komitetu przez ostatnie dwadzieścia lat próbowało przenieść na Ukrainę pozytywne elementy polskiej transformacji ustrojowej i zmian systemowych. Odbywało się to w trakcie prezydentury Leonida Krawczuka, Leonida Kuczmy, a także Wiktora Juszczenki i Wiktora Janukowycza. Niestety, trzeba sobie szczerze powiedzieć, że ponieśliśmy w tym względzie porażkę. Ukraina nie weszła na drogę konsekwentnych zmian systemowych. Stąd też refleksja, że należy zmienić sposób zachęcania do podjęcia niezbędnych reform. Musimy zejść niżej – z poziomu politycznego do poziomu międzyludzkiego. Powinniśmy inwestować w budowanie świadomości ukraińskich obywateli na temat konieczności przeprowadzenia zmian. Taką rolę wśród robotników pełniły kiedyś właśnie komitety obywatelskie przy Lechu Wałęsie.

A więc Ideą działalności Komitetu jest wspieranie proobywatelskich postaw wśród ukraińskiego społeczeństwa. Przypomina się hasło ukute przez Jacka Kuronia: Nie palcie komitetów, powołujcie własne.

Tak. Musimy poszerzać świadomość wśród ukraińskich obywateli, wspierać środowiska demokratyczne, zwłaszcza na wschodzie Ukrainy. Tu należy pamiętać, że niczego nie można przenieść czy skopiować na Ukrainę, można jedynie próbować adaptować. Musimy mieć świadomość ukraińskich realiów i próbować przedstawiać pewną filozofię, naszą ideę zmian ustrojowych. Wśród członków Komitetu sa nie tylko działacze opozycji, ale także osoby, które od kilkunastu lat zrealizowały setki projektów na Ukrainie, znające rzeczywistość na Ukrainie, nie tylko we Lwowie, ale i w Charkowie, Doniecku. Te osoby budują pomost pomiędzy Polakami a Ukraińcami. Tym jest właśnie Komitet – miejscem spotkania autorytetów polskiej demokracji i osób profesjonalnie działających na Ukrainie. Komitety w okresie PRL odegrały swoją rolę budując ludzki potencjał do przeprowadzenia zmian. Mam nadzieję, że podobnie będzie to się odbywać na Ukrainie.

Rozmawiał: Krzysztof Nieczypor

Facebook Comments
Krzysztof Nieczypor
Redaktor Eastbook.eu
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY