Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok

Krym: początek urzeczywistnienia putinowskich marzeń

– Lepiej śmierć niż kolejna okupacja, – wideo z taką wypowiedzią Mustafy Dżemilewa, byłego przewodniczącego Medżlisu Tatarów krymskich, ukazało się w Internecie w przededniu tak zwanego referendum. W zaistniałej sytuacji Tatarzy krymscy okazali się najbardziej zagrożoną ludnością półwyspu. Mimo, że nie brali oni udziału w głosowaniu to ostateczne wyniki plebiscytu mówią, że aż 96,77% mieszkańców półwyspu opowiedziało się za przyłączeniem Krymu do Rosji.

Карикатура на політику Путіна. Джерело: facebook.com/hrom.sektor.euromaidan

Marzenia Putina

Uczestnicy referendum musieli odpowiedzieć na dwa pytania: 1. Czy jesteś za zjednoczeniem Krymu z Rosją na prawach podmiotu Federacji Rosyjskiej? 2. Czy jesteś za przywróceniem obowiązywania konstytucji Republiki Krym z 1992 i za statusem Krymu jako części Ukrainy? 16 marca, w dniu głosowania, non stop napływały sygnały o naruszeniach. Aktywiści zwracali uwagę na to, że grupki osób z urnami wyborczymi odwiedzają mieszkania, zmuszając mieszkańców do głosowania, a czasem sami wypełniają kartki i rzucają je w urnę. Przewodniczący Komitetu Wyborców Ukrainy, Ołeksandr Czernenko, poinformował, że na listy wyborców wpisywano obywateli Rosji, a także osoby, które już zagłosowały w innych obwodach.

Ale czy warto rozmawiać o naruszeniach, jeśli referendum nie zostało uznane przez nikogo, oprócz samej Rosji? W ocenie ukraińskiego Sądu Konstytucyjnego, Komisji Weneckiej, UE i USA krymski plebiscyt jest nielegalny. Tylko ONZ nie udało się uchwalić odpowiedniej rezolucji w związku z jej zawetowaniem przez Rosję.

Wraz z aneksją półwyspu krymskiego Putin przystąpił do urzeczywistnienia swoich marzeń o odrodzeniu ZSRR. Przyłączenie się nowego podmiotu w skład Federacji ROsyjskiej odbyło się w uproszczonym trybie. Nie ma jednak żadnej pewności, że Putin poprzestanie na aneksji Krymu i nie ruszy dalej.

Trafnie sytuację zilustrowała rosyjska dziennikarka Julia Łatynina stwierdzając, że Krym bez Południa i Wschodu to jak walizka bez rączki. Wszystkie podstawowe prowadzące na półwysep szlaki komunikacyjne znajdują się poza terytorium półwyspu. O planach Putina świadczą zatrważające wiadomości z regionów. Finansowanie separatystycznych ruchów w obwodach Donieckim i Charkowskim z pewnością obywało się ni tylko w ostatnim czasie, lecz trwało przez wiele lat. Teraz jednak nadszedł właściwy moment, aby podjęte zostały odpowiednie działania. To, co obserwowaliśmy w Charkowie podczas manifestacji przeciwko „banderowcom” i „Za Rosję”, przywołuje najgorsze skojarzenia. 16 marca „manifestanci” wtargnęli do biura Wszechukraińskiego Kulturalno-Oświatowego Stowarzyszenia „Proswita” („Oświecenie”) i spalili książki w języku ukraińskim. Uczynili to ci, którzy nazywają Ukraińców neofaszystami i neonazistami.

У Харкові палять українські книжки. Джерело: facebook.com/prosvitakh

Separatyści z Doniecka i Ługańska niejednokrotnie zwracali się do Putina z prośbą o wprowadzenie rosyjskich wojsk na ich obronę. Na obronę od kogo – to pytanie pozostaje bez odpowiedzi. Ostatnie zabójstwa w Charkowie i Doniecku to nic innego, jak splanowane akcje skierowane na destabilizację sytuacji w kraju, osłabionym po zmianie władzy. Ogromna odpowiedzialność spoczywa obecnie na ukraińskim MSW, które nie powinno rezygnować z aresztowania tych, którzy pomagają zrealizowaniu marzeń Putina.

Rosja przeciwko USA

Chcemy tego czy nie, ale Ukraina stała się częścią wielkiej rywalizacji między USA i Rosją. Rozpoczęcie w tej sytuacji nowej zimnej wojny jest bardzo realne. Jak daleko posunie się prezydent Rosji, zależy od Stanów Zjednoczonych i Europy Zachodniej. Smutnym jest fakt, że Ukraina okazała się być między młotem a kowadłem i nie ma istotnego wpływu na sytuację. Rozczarowuje również bezczynność Europy, która tylko mówi o sankcjach, spokojnie obserwując rozwój wydarzeń.

Nie wolno również zapominać o trwającej wciąż wojnie informacyjnej. Ukraina ze wszystkich sił próbuje stawiać opór. Media społecznościowe inicjują kampanie informacyjne, powołują nowe struktury (na przykład Antykryzysowe Media-Centrum). Opiniotwórcze światowe media również są po naszej stronie, jednak większość Rosjan ogląda zamiast nich federalne kanały telewizyjne. W przypadku osób z krytycznym spojrzeniem na rzeczywistość propaganda nie działa, jednak większość ludzi zazwyczaj poddaje się informacyjnej presji.

Przykro było słuchać nieprawdziwych doniesień rosyjskich kanałów twierdzących, że w Marszu Pokoju przeciwko wojnie z Ukrainą, który się odbył 15 marca w Moskwie, uczestniczyło tylko trzy tysiące osób.

«Марш миру» у Москві. Джерело: twitter.com

«Марш миру» у Москві. Джерело: twitter.com

Z goryczą czytałam status Andreja Makarewicza, który ledwo uniknął pobicia za to, że miał przy sobie żółto-błękitną wstążkę. „Idę w Marszu Pokoju. Zdaje sobie sprawę, że nie zdążę dojść do prospektu Sacharowa, więc zeskakuję w zaułek przed Trubną. Z pewnym opóźnieniem orientuje się, że za moment napotkam kurginianowskich* sokołów (*Kurginian – rosyjski politolog i działacz społeczny, gorący zwolennik i agitator odrodzenia ZSRR – przyp. tłumacza). Z zaułka wyłania się dwóch facetów około pięćdziesiątki, są dobrze ubrani. Mam na wyłogu mały znaczek z żółto-błękitną wstążką. Krzyk: „Bandera, bl*dź!” Podbiegają, poznają mnie i na moment drętwieją, co pozwala mi, nie zmieniając kierunku i tempa, wyprzedzić ich. Za plecami: „Andriucha! Żyd Banderze się sprzedał!” Obawiam się, że ten naród już nie da się ocalić. A ludzi na manifestacji  było około 70-80 tysięcy. Jeszcze niedawno gliny fałszowali statystykę, podając trzykrotnie niższe liczby, a teraz już 25-krotnie – trzy tysiące! Mogliby powiedzieć, że wcale nikogo tam nie było…” – napisał po marszu Makarewicz na swoim profilu na Facebook.

Ze śmiechem i wstydem ogląda się relacje Dmitrija Kisielowa, którego absurdalne wymysły nadal wprawiają w zdumienie. Ostatnie arcydzieło poświęcone mocy Rosji, która w stanie jest zamienić USA w kupkę popiołu, warto byłoby polecić Amerykanom. Oberwał też sam Barak Obama – prezenter zaznaczył, że amerykański prezydent posiwiał, czego przyczyną było na pewno zaniepokojenie wywołane rozmową z Putinem.

Życie codzienne
Problem statusu Krymu wcześniej lub później należało rozwiązać, ale nie w ten sposób, jak zrobili to Rosjanie. „Zieloni ludziki” z karabinami, jawne kłamstwa pod adresem Majdanu, nowa władza z bogatą kryminalną przeszłością, ignorowanie praw Tatarów krymskich – taką taktykę niczym nie można usprawiedliwić.

Obecni mieszkańcy Krymu nie do końca rozumieją, dlaczego chcą zostać częścią Rosji. Wydaje im się, że kraj ten jest lepszy pod względem ekonomicznym, że zapewni im zamożniejsze życie. Zapominają jednak, od czego uzależniony jest dobrobyt Rosji i jaki jest chwiejny. Spodziewają się, że Rosjanie zamienią Krym w ekskluzywne uzdrowisko, ale zapominają, jak się wiedzie zwykłym rosyjskim miastom. Nie mają pojęcia również o rosyjskich przepisach prawnych. Chcę tu przytoczyć jeden z postów, wędrujący ostatnio po sieci. „Ci z krymskich obywateli, którzy opowiadają się za Rosją (20%), nie znają tak naprawdę rosyjskich przepisów. Dzisiaj telefonowała jedna pani – jej córka jest w 4 miesiącu ciąży. Ona niespodziewanie się dowiedziała, że córka nie otrzyma 60 tysięcy hrywien becikowego, gdyż według rosyjskich przepisów analogiczną zapomogę można uzyskać tylko na trzy cele: płatną naukę dziecka na wyższej uczelni, powiększenie powierzchni mieszkalnej i po przejściu matki na emeryturę (jeśli dożyje). Dama jest w szoku. Darła się na mnie, dlaczego jej o tym nie uprzedziłam. A jeszcze tydzień temu miotała na mnie przekleństwa. Wszystko staje się bardziej zrozumiałe po tym, jak doświadczy się tego na własnej skórze”. To tylko jeden z problemów życiowych, z którymi mieszkańcy Krymu zmierzą się po dołączeniu do Rosji.

Najbardziej niepokojący jest jednak los Tatarów krymskich. Prorosyjskie organizacje uwielbiają określać Krym jako „rdzennie rosyjską ziemię”, zapominając o naprawdę rdzennej ludności półwyspu. Nie można bez zmartwienia czytać komentarza byłego przewodniczącego Medżlisu, Mustafy Dżemilewa, przytoczony na początku artykułu. Co się stanie z tym odważnym i dumnym narodem? Kto obroni Tatarów i Ukrainę?

Tłumaczenie z języka ukraińskiego: Ludmiła Slesariewa

Facebook Comments
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY