Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok

Relacje UE z Rosją przypominają rodzinę z problemem alkoholowym

Relacja UE z Rosją przypomina relacje w rodzinie z problemem alkoholowym. Zacieranie granic pomiędzy katem i ofiarą oraz rozmywanie odpowiedzialności jest szalenie niebezpieczne. Rosja podważyła powojenny system bezpieczeństwa na świecie, a stara Europa gra rolę kremlowskiej szczekaczki.

Spotkanie przedstawicieli unijnej i rosyjskiej dyplomacji, autor: European External Action Service, źródło: flickr.com

Spotkanie przedstawicieli unijnej i rosyjskiej dyplomacji, autor: European External Action Service, źródło: flickr.com

Dlaczego tak ostro?

Po spotkaniu Ministrów Spraw Zagranicznych Polski, Niemiec i Francji dowiadujemy się, że NATO nie powinno zwiększać swojej obecności w Europie Wschodniej ponieważ będzie to naruszenie porozumień z Rosją z lat dziewięćdziesiątych. Wcześniej, przed spotkaniem w Weimarze w świat poszły stanowiska rządów Niemiec i Austrii w sprawie Ukrainy:

MSZ Austrii: Ukraina powinna być krajem neutralnym.
MSZ Niemiec: Nein dla wejścia Ukrainy do NATO. JA dla federalizacji Ukrainy.

Wniosek jest prosty. Przyzwolenie dla działań Rosji jest powszechne. Aneksja Krymu zaakceptowana. Politycy nie mówią o polityce appeasementu, mówią o D-E-E-S-K-A-L-A-C-J-I. Były Kanclerz Niemiec, Gerhard Schröder mówi, że Unia Europejska jest odpowiedzialna za rozwój sytuacji w Ukrainie. Podłapuje to niemiecka prasa. Zbyt silne parcie na podpisanie umowy stowarzyszeniowej UE-Ukraina miało doprowadzić do nadreakcji Rosji. Słowem – trzeba było nie prowokować. Można pójść jeszcze dalej:

MSZ Niemiec: Na terytorium Polski i krajów bałtyckich nie powinny być rozlokowane większe siły NATO, ponieważ byłoby to niezgodne z porozumieniami z Rosją.

Naprawdę? Myślałem, że po zbrojnej interwencji na Krymie nie ma już ludzi, którzy wierzą w jakiekolwiek umowy podpisane przez urzędników rosyjskich. Rosja, zajmując Krym, złamała memorandum budapesztańskie z 1994 roku, w którym razem z USA i Wielką Brytanią, Rosja zobowiązała się do poszanowania „niepodległości, suwerenności i obecnych granic Ukrainy” oraz powstrzymania się od „groźby lub użycia siły przeciw integralności terytorialnej lub politycznej niepodległości Ukrainy oraz że żadna z ich broni nie zostanie kiedykolwiek użyta przeciw Ukrainie”. Rosja, anektując Krym, działała wbrew rosyjskiej i ukraińskiej konstytucji. Rosja złamała postanowienia Karty Narodów Zjednoczonych i podważyła system bezpieczeństwa międzynarodowego po II wojnie światowej.

Był sobie pokój

Aneksja Krymu nie jest konfliktem regionalnym. To kwestia ładu światowego, który posypał się po dołączeniu go do granic Rosji. Ukraina otrzymała gwarancje integralności terytorialnej i życia w pokoju zamian za przystąpienie do traktatu o nierozprzestrzenianiu broni nuklearnej i rezygnację z arsenału atomowego. Kto dzisiaj na świecie uwierzy w jakiekolwiek gwarancje bezpieczeństwa? Kto poważnie będzie traktował traktat o nierozprzestrzenianiu broni atomowej, skoro wychodzi na to, że jedynie broń atomowa jest najpewniejszym gwarantem pokoju i integralności?

W tym kontekście szukanie winnych za sytuację w Ukrainie wśród Unii Europejskiej jest patologiczne i przypomina proces zacierania granicy pomiędzy katem i ofiarą w rodzinach z problemem alkoholowym. Rosja, działając wbrew ustalonym zasadom w „europejskim domu”, przedstawia się w roli ofiary, która jedynie odreagowuje swoje straty. Rozmywanie odpowiedzialności jest szalenie niebezpieczne i Zachód absolutnie nie powinien w tym uczestniczyć. Swoją postawą publicyści i politycy z Zachodniej Europy nie tylko ulegają fatalnemu zauroczeniu Orientem, ale stają się narzędziem w rosyjskiej polityce walki o wpływy. Bez trzeźwego przekazu europejska opinia publiczna może uwierzy, że to Rosja jest poszkodowana i jedynie się broni przed napastliwymi Ukraińcami. Gdy do tego dojdzie, Rosja pójdzie dalej. I nie muszą być to kolumny pancernych dywizji. Część roboty zrobią europejscy politycy i publicyści. Wpływ rosyjskiego softpower okazuje się dużo skuteczniejszy, niż myślano.

 

Przeczytaj inne artykuły tego autora:

Ewakuacja Europy

Unia Europejska to nie WOŚP

Na czele Planu Marshalla powinien stanąć Polak – wywiad z Pawłem Kowalem

Napisane razem z Krzysztofem Nieczyporem:

Najważniejsze wydarzenia w 2013 roku w Europie Wschodniej

Facebook Comments
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY