Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok

Ramaz Sakwarelidze: – Propozycja federalizacji może okazać się bardziej podstępna niż interwencja zbrojna

Rozpętana przez Rosjan kampania wojskowa na Krymie budzi skojarzenia z wojną w Gruzji w 2008 roku. Czy przejdzie strona rosyjska do aktywnych działań militarnych? Jak się odbije to na sytuacji w regionie? Czy stwarza to zagrożenie dla całej UE? O przyczynach i ewentualnych następstwach wtargnięcia Rosji w politykę wewnętrzną Ukrainy, naruszeniu umów międzynarodowych i granic suwerennego państwa rozmawialiśmy z gruzińskim politologiem Ramazem Sakwarelidzym.

„Dla Rosji ukraińskie terytorium jest bardziej atrakcyjne niż gruzińskie”

Czy da się uchwycić jakąś „logikę” rozwoju wydarzeń na Ukrainie, biorąc pod uwagę to, że obecny scenariusz działań Rosji przypomina ten, który został zrealizowany w Gruzji?

Источник: iveroni.com.ge

„Jeśli porównywać działania narodów ukraińskiego i gruzińskiego, to działali oni w ten sam sposób – przeciwko dyktaturze”. Źródło: iveroni.com.ge

Obserwując rozwój sytuacji, można powiedzieć, że logika jest ta sama, gdyż w obu przypadkach mamy dużo wspólnych elementów. W obydwu przypadkach wydawano paszporty, w obu przypadkach Rosja mówiła o tym, że broni swoich obywateli, chociaż później nieco łagodziła sformułowanie, zamieniając go na „ludzi, którzy zorientowani są na Rosję”. Warto zauważyć, że była istotna różnica w działaniach. W Ukrainie Rosja wyraźnie zrezygnowała z krwawego scenariusza. Wszystko zostało zorganizowane w ten sposób, aby osiągnąć swój cel bez rozlewu krwi. W latach 90. i 2008 Rosja do celu doszła po trupach.

Czyli sądzi Pan, że krytyczny moment Ukraina już ma za sobą i rozlewu krwi nie będzie?

Zbyt dużo światowych podmiotów politycznych – tak krajów, jak i organizacji zostało zaangażowanych do tego, aby wszystko się rozwijało teraz inaczej. To po pierwsze. I po drugie – gdyby Rosja była zorientowana na rozlew krwi, to mogłaby uczynić to o wiele wcześniej.

Pierwszy wicepremier Krymu Rustam Temirgaliew przeprowadził konferencję prasową (marzec 2014), podczas której oświadczył, iż decyzja o przyłączeniu się półwyspu do Federacji Rosyjskiej już została podjęta, a planowane referendum powinno jedynie potwierdzić tę decyzję.

Powód do przedstawiania sytuacji zmierzającej w kierunku, którego spodziewa się Rosja…  zawsze się znajdzie. Natomiast kwestia przyłączenia się prawdopodobnie nie zostanie poparta przez samą Rosję (wywiad był przeprowadzony przed aneksją Krymu, red.). Ale co dotyczy całej reszty, to Rosja na pewno przyczyni się do tego, aby sytuacja wyglądała w ten sposób, że to właśnie ona będzie sprawowała kontrolę nad losami regionu, niezależnie od tego, do składu jakiego państwa będzie oficjalnie należał Krym.

Istnieje opinia, że pod względem ekonomicznym Rosji nie zależy ani na Krymie, ani na Donbasie, ani na Abchazji czy Południowej Osetii, jednak regiony te są dla niej istotne raczej z politycznego punktu widzenia.

Ukraińskie regiony są bardziej atrakcyjne dla Rosji niż gruzińskie, ale z innej strony mogą one kosztować ją zbyt drogo, jeśli Rosja zażąda ich przyłączenia się. Drogo nie tylko w sensie ekonomicznym, a również politycznym, ponieważ zobaczyliśmy, jaki sprzeciw zademonstrował cały zachodni świat przeciwko temu, że w XXI wieku relacje między państwami budowane są według średniowiecznych reguł – tego Zachód nie będzie tolerował.

Jaki będzie następny krok Rosji? Podczas niedawnej konferencji prasowej Putin przypomniał o Kosowie i prawie narodów do samostanowienia. Czy Rosja będzie tylko czekać na referendum?

Proszę nie zapominać, że Kosowo było głównym argumentem również podczas wojny 2008 roku, otóż Rosja nieraz jeszcze go wykorzysta do realizacji analogicznych celów. Nie myślę jednak, że wydarzenia będą się rozwijały według kosowskiego wariantu, jest to bardzo kosztowne dla Rosji. Myślę, że Rosja dąży do federalizacji, ale, do jakiegoś jej wariantu – to jest cel.

W prowadzonej wojnie informacyjnej przeciwko Ukrainie, czy ma Rosja dziś tak samo silne pozycje, jak podczas kampanii gruzińskiej?

Szczerze mówiąc, obecnie rosyjska wojna informacyjna prowadzona jest w sposób bardziej „wytworny”. Innymi słowy, mamy do czynienia z pewną ewolucją. Jako przykład przytoczę rozpowszechnienie nagrania rozmowy telefonicznej wysokiej przedstawiciel UE do spraw zagranicznych Catherine Ashton z szefem MSZ Estonii. Podczas tego dialogu padło pytanie, czy jest to możliwe, że snajperzy zostali wynajęci przez siły opozycyjne – akcent ten niewątpliwie miał na celu dyskredytację opozycji, chociaż estoński minister zauważył, że mogła to być jakaś trzecia strona. Jednak w upublicznionej wersji ta jego uwaga została opuszczona i cały nacisk został położony na to, że zleceniodawcami byli opozycjoniści.

Walka informacyjna trwa i skierowana jest na dyskredytację głównej idei tych, którzy obecnie wspierają Ukrainę – „że Ukraina walczy o wolność bez stosowania siły”, metodami demokratycznymi i tak dalej.

„Temat Ukrainy jest obecnie korzystny dla Saakaszwilego, jest on znanym PR-owcem”

Jakie są prognozy dotyczące Gruzji? Czy warto oczekiwać prowokacji przed podpisaniem Umowy Stowarzyszeniowej? Jakie jest prawdopodobieństwo tego, że władza zmieni decyzję, która już niejednokrotnie została zadeklarowana?

Trudno jest prognozować działania Rosji, tym bardziej w tak zwanym „post ukraińskim” okresie. Ostatni zwrot jest obrazowy, ponieważ ukraiński temat nie jest na razie zamknięty i na pewno długo jeszcze będzie powodem napięć. Na tym tle agresja Rosji w innych regionach jest mało prawdopodobna, nie myślę, że na to się zdecydują. Rosja nie będzie stosowała prowokacji siłowych. Logika podpowiada, że Rosja ma wobec Gruzji bardzo mocne argumenty.

To, że teraz sytuacja w Ukrainie nasuwa myśli o federalizacji, potwierdza moją wersję, zgodnie z którą Rosja może zaproponować federalizację również Gruzji. Ta właśnie propozycja może się okazać bardziej podstępna niż interwencja zbrojna.

Jeśli na szali, z jednej strony, będzie przynajmniej formalna federalizacja, zjednoczenie Gruzji, a z drugiej – dążenie do struktur zachodnich, naród Gruzji raczej nie zdecyduje się na to, aby wejść do Europy z utratą 20% swojego terytorium.

Jaka byłaby adekwatna reakcja władz Gruzji na wydarzenia w Ukrainie? Przecież Zjednoczony Ruch Narodowy (partia byłego prezydenta Saakaszwilego, obecnie opozycyjna) często zarzuca słabe wsparcie narodu ukraińskiego przez Gruzję.

ZRN od pierwszych dni dosyć energicznie podchwycił ten temat i jakby przywłaszczył go sobie. Myślę, iż jest to jedna z przyczyn względnej bierności obecnych władz. Nie powiedziałbym, że władze Gruzji są zbyt bierne, ich działania po prostu mieszczą się w ramach dyplomacji. Gruziński rząd zawsze podkreślał, iż wspiera orientację prozachodnią, wspiera pragnienia narodu ukraińskiego, a także to, że dla niego nie do przyjęcia jest przemoc. Gruzja po prostu nie przekroczyła tych barier, za którymi zaczyna się interwencja w sprawy innego państwa.

Czy ZRN i Saakaszwili posługują siętematem Ukrainy w celach PR-u?

Zupełnie się zgadzam, że jest to tylko PR, ale PR w polityce jest sprawą poważną. Nie powiedziałbym, że Janukowycz jest nie do przyjęcia dla Saakaszwilego – są to politycy tego samego typu, wewnątrz kraju działali w ten sam sposób. Saakaszwili urządził państwo, w którym system sądowy był w pełni kontrolowany przez prokuraturę (liczba wyroków uniewinniających wynosiła mniej niż 1%), gdzie była największa liczba skazanych w Europie, a wobec skazanych stosowano różne formę przemocy (w tym seksualnej), aby zarządzać biznesem i zachowaniem politycznym ich bliskich (sceny przemocy filmowano na wideo dla szantażu). Rosnące wśród ludu niezadowolenie było zatajane dzięki kontroli nad mediami (doszło do tego, że telewizja Imedi została splądrowana przez służby mundurowe), a coraz częstsze akcje protestu (liczba uczestników osiągała czasem 150 000) były rozpędzane za pomocą gazu, kul gumowych i pałek, co powodowało ofiary wśród ludności cywilnej. W kraju Wzbogacało się jedynie otoczenie Saakaszwilego…

Czym się różnił od Janukowycza? Tylko tym, że Saakaszwili na cały świat twierdził, że jest zorientowany na Zachód, a tymczasem po cichu, przy pomocy ministra gospodarki, którego przejął od rosyjskich oligarchów, odstępował obiekty rosyjskiemu biznesowi.

Tak samo z „elegancją” odstąpił Micheil w czasie wojny 2008 roku te tereny, do których od dawna rościła pretensje Rosja. Na taki spryt Janukowycza nie stać. I tylko na tym polega różnica. Jeśli porównywać działania narodów ukraińskiego i gruzińskiego, to działali oni w ten sam sposób – przeciwko dyktaturze.

Saakaszwili więc z natury rzeczy nie jest w stanie wspierać i lubić ukraińskiej rewolucji. Obecnie demonstruje to, aby utrzymać się na fali przy pomocy PR-u. Jest on znanym PR-owcem i potrafi ukrywać swoją rzeczywistą twarz.

Czy Saakaszwili przygotowuje w ten sposób grunt do swojego powrotu do polityki – jest o nim głośno, pojawia się na ekranach?

Powrót Saakaszwili do polityki zależy od tego, czy wrócą do polityki siły, które go wypromowały i którym odpowiada ten kandydat. W Stanach na przykład są nimi niektórzy wpływowi republikanie.

 

——————————-
Ramaz Sakwarelidze jest gruzińskim psychologiem i politologiem. Urodzony w Tbilisi, ukończył Tbiliski Uniwersytet Państwowy, Wydział Filozofii i Psychologii. Był członkiem parlamentu w ciągu dwóch kadencji, rzecznikiem prasowym prezydenta Szewardnadzego, doradcą politycznym Micheila Saakaszwilego. Obecnie prowadzi wykłady na kilku gruzińskich uniwersytetach.

Tłumaczenie z języka rosyjskiego: Ludmiła Slesarewa

Facebook Comments
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY