Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Mateusz Bajek

Cichy i uległy – Petersburg wobec polityki Putina na Ukrainie

W połowie marca mieszkańcy Rosji w napięciu oczekiwali na to, co w najbliższych dniach miało stać się w Autonomicznej Republice Krym. W największych rosyjskich miastach miały miejsce mityngi za przyłączeniem półwyspu w skład Federacji Rosyjskiej, a także te przeciwko zbrojnej agresji na Ukrainie. W mniejszych miejscowościach na ulicę wychodzili głównie zwolennicy „obrony interesów Rosjan mieszkających na Krymie”. Na prorządowych mityngach brak było oznak jakiegokolwiek sprzeciwu wobec sytuacji Rosjan m.in. w krajach Azji Centralnej, gdzie często Rosjanie mają zdecydowanie mniej praw niż w jakimkolwiek kraju Europy Wschodniej. Prorządowe media nie informują jednak o tym, gdyż miejscowi liderzy trzymają sztamę z Putinem. Faktyczna pozycja Moskwy wobec Rosjan wygląda tak, że chroni się ich tam gdzie to jest wygodne, a nie tam, gdzie to jest im potrzebne.
.

Zgromadzenie Ludowe widziane z perspektywy Niewskiego Prospektu (jednej z głównych ulic Petersburga)

Zgromadzenie Ludowe przed Kazańskim Soborem, widziane z perspektywy Niewskiego Prospektu (jednej z głównych ulic Petersburga)

Jak protestują mieszkańcy Petersburga?

„Zgromadzenie ludowe przeciwko wojnie z Ukrainą” 15 marca br. (tzn. dzień przed referendum na Krymie) było kolejnym z serii protestów odbywających się w Petersburgu. Wcześniej, 2 marca miał miejsce nielegalny mityng na skwerze przed Soborem św. Izaaka Dalmatyńskiego, który zgromadził ok. 400-800 protestujących (aresztowano ok. 20 z nich), a 8 marca odbył się legalny protest „Za świat bez aneksji” na Polu Marsowym, na który przybyła podobna liczba uczestników (aresztowano 3 demonstrantów).

W odróżnieniu od moskiewskiej administracji, która zgodziła się by mający miejsce 15 marca br. Marsz Pokoju był legalny, administracja Petersburga odmówiła organizatorom możliwości legalnego przeprowadzenia mityngu przeciwko działaniom wojennym Rosji na Ukrainie. W związku z tym miejscowe organizacje demokratyczne zainicjowały półlegalne Zgromadzenie Ludowe przed Soborem Kazańskim.

Zgromadzenie Ludowe z perspektywy Soboru Kazańskiego…

Zgromadzenie Ludowe widziane ze schodów Soboru Kazańskiego.

Zgromadzeniu ludowe, mimo zbliżającej się dużymi krokami aneksji Krymu, zebrało najmniejszą w ostatnich tygodniach liczbę uczestników, zaledwie ok. 350. Na mityng przybyły osoby w różnym wieku i o różnym statusie społecznym. Dużą grupę stanowiły osoby starsze, w tym te, które przeżyły wojnę w blokowanym przez nazistowskie wojska Leningradzie. Na mityngu wyróżniała się również młodzież o poglądach antywojennych oraz środowiska LGBT. W pobliżu mityngu zgromadzono dużą ilość jednostek OMON (Oddział Mobilny Specjalnego Przeznaczenia – jednostka sił specjalnych w ramach Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Rosji), formalnie ochraniających Zgromadzenie, a faktycznie odstraszających od niego przypadkowych przechodniów.

Jednostki OMON-u chroniące się przed śniegiem pod dachem Soboru Kazańskiego w oczekiwaniu na rozkazy.

Jednostki OMON-u chroniące się przed śniegiem pod dachem Soboru Kazańskiego w oczekiwaniu na rozkazy.

OMON wraz z transpoterem należącym do jednostki.

OMON wraz z transporterem należącym do jednostki.

Ze względu na odmowę legalności zgromadzenia, protestujący nie wykrzykiwali żadnych haseł – jedynie część z nich trzymała plakaty z treścią antywojenną. Brakowało również, mimo obecności radnych Zgromadzenia Ustawodawczego Petersburga reprezentujących partię Jabłoko (rosyjska opozycyjna partia polityczna, określająca swój program jako socjal-liberalny), wystąpień polityków. Mityng, który rozpoczął się o 14.00 miał pokojowy przebieg i zakończył się aresztowaniem 5 protestujących.

Dlaczego protestuję przeciwko rosyjskiej agresji na Ukrainę?

Pani Ludmiła, Rosjanka, mieszkanka Petersburga, emerytka, pamięta blokadę Leningradu.

Policjantka spisująca dane pani Ludmiły.

Policjantka spisująca dane pani Ludmiły.

Panią Ludmiłę, najstarszą z protestujących przed Soborem Kazańskim zauważyłem, kiedy podeszła do niej grupa policjantów by, za uczestnictwo w nielegalnym zebraniu, spisać jej dane osobowe.

Czy ja się boję? A czego młody człowieku? OMONu i aresztowania? – mówiła uśmiechnięta Pani Ludmiła.

– Młody człowieku, OMONu boję się troszkę, a aresztowania nie boję się wcale. Swoje już przeżyłam. To spisywanie danych, faktycznie jest troszkę straszne. Ale co oni mogą mi zrobić?

ANSZLUS KRYMU – to droga ku wojnie – to zagrożenie faszyzmem!

ANSZLUS KRYMU – to droga ku wojnie – to zagrożenie faszyzmem!

O wiele bardziej boję się tego, co rosyjska władza chcą zrobić z Ukrainą. Dobrze pamiętam wojnę i dobrze pamiętam to, co się wtedy działo. To, co robi Putin, to czysty faszyzm. Hitler też tak zaczynał! Jestem za przyjaźnią narodów i za niepodległą Ukrainą!

W tej chwili naszą rozmowę przerywa krzyk „Stop wojnie!”. Do miejsca, z którego dobiegał krzyk, podbiegła grupa OMON-owców, którzy aresztowali jednego z protestujących i odprowadzili go do oczekującego autobusu, który później, po złapaniu odpowiedniej liczby osób, odwiezie ich do aresztu.

Aresztowanie jednego z demonstrantów.

Aresztowanie jednego z demonstrantów.

 

Pan Borys, Rosjanin, mieszkaniec Petersburga, emeryt, urodził się w Leningradzie w czasie wojny.

HAŃBA – podżegaczom wojny! Jastrzębie i ideowi bracia „Imperium Zła”! Uspokójcie swoją wojenną histerię! Ręce precz od Nowej Ukrainy!

HAŃBA – podżegaczom wojny! Jastrzębie i ideowi bracia „Imperium Zła”! Uspokójcie swoją wojenną histerię! Ręce precz od Nowej Ukrainy!

Pan Borys był najaktywniej protestującym na Zgromadzeniu. Wszędzie go było pełno. Rozmawiał, witał się, pozdrawiał wszystkich znajomych. Czasem zapalił papierosa.

Czy boję się aresztowania? Nie boję się w ogóle. Boję się czegoś innego. Boję się wojny! Urodziłem się w czasie blokady Leningradu. Nie pamiętam jej dokładnie… Ale pamięć wojny została w mojej głowie i w moim sercu! Wojna to najstraszniejsze, co może być! Boje się wojny, dlatego tu jestem i dlatego byłem też na poprzednich mityngach.

Czemu ja, stary, protestuję, a nie młodzi? Oni mogą wiele stracić! Oni mają swoje szkoły, uniwersytety, pracę… Jeśli ich spiszą, aresztują, oni mogą z tym wszystkim się pożegnać! Ja ich rozumiem… Chociaż szkoda. Bardzo szkoda.

Obok przystanął policjant ze szczekaczką i zaczął swój monolog, o tym, że wg. kodeksu karnego demonstracja jest nielegalna oraz próbując zmusić protestujących do rozejścia się. Jego podstawowym argumentem było „pozwolenie na swobodne przejście chodnikiem zwykłym przechodniom”, któremu jakoby przeszkadzali protestujący.

 

Igor, Rosjanin, mieszkaniec Petersburga, pracownik fizyczny.

Igor wraz z autorem. Na jego kurtce napis: Nie wojnie! Dajesz rock-n-roll!

Igor wraz z autorem. Na jego kurtce napis: Nie wojnie! Dajesz rock-n-roll!

Igor przyszedł na mityng dużo później niż większość protestujących. Wyróżniał się posturą i fryzurą. Zaczepiała go prasa, radio i telewizja.

Na początku chciałbym podkreślić, że nie jestem muzykiem rockowym – powiedział ze śmiechem Igor, komentując napis na swojej kurtce.

Czy ja się boję? Nie, nie boję się. Gdybym się bał, to bym tu nie przychodził. Zresztą… Nie raz już byłem w areszcie. Można przywyknąć. Często w końcu chadzam na „mityngi 31-go” (symbolizujące 31-szy artykuł rosyjskiej konstytucji: „Obywatele Federacji Rosyjskiej mają prawo gromadzić się w sposób pokojowy, bez broni, oraz organizować zebrania, wiece i demonstracje, pochody i pikiety.”), na których nie raz byłem aresztowany.

Pamiętam taki jeden raz… wrzucono nas wszystkich do jednej małpiarni (aresztu). Ponieważ nie jesteśmy zagrożeniem dla nikogo, zostawiono nam nawet otwarte drzwi, mogliśmy chodzić do toalety itp. Po kilku godzinach przyszła nowa zmiana policjantów, patrzą na nas… i nie mogą się nadziwić. Tacy normalni!

Gdyby mnie aresztowano, świadectwo o areszcie zachowałbym do końca życia. W ramki bym to oprawił!  Pokazywałbym swoim dzieciom, przyjaciołom. Aresztowany na proteście przeciwko wojnie… A co jeśli jednak? Aktualnie nie ma sezonu dla mojej pracy. Jestem bezrobotny. Niewiele bym stracił. Dziećmi opiekuje się żona. Do pieniędzy żona ma dostęp. Nic by się nie stało! Moi bliscy mnie rozumieją!

Czemu tu jestem? Wierzę, że Ukraina sama może sobie poradzić z wewnętrznymi problemami! Co nam do tego, co robią Ukraińcy? Czy chcielibyśmy, by ktoś mieszał się w nasze, wewnętrzne sprawy?

Do Igora podeszła dziennikarka rosyjskiej TV5 („reżimowej”) próbując przeprowadzić z nim wywiad. Niedaleko, od kilku minut słychać było ukraińską muzykę i śpiew.

Ukraińcy i Rosjanie śpiewający ukraińskie piosenki i grający ukraińską muzykę.

Ukraińcy i Rosjanie śpiewający ukraińskie piosenki i grający ukraińską muzykę.

Ukraińcy i Rosjanie śpiewający ukraińskie piosenki i grający ukraińską muzykę.

Ukraińcy i Rosjanie śpiewający ukraińskie piosenki i grający ukraińską muzykę.

 

Irina, Rosjanka, mieszkanka Petersburga, pracownik społeczny.

Ja – występuję za pokój, szacunek do innych, uczciwość, wypełnianie przez wszystkich demokratycznych praw, za cywilizację.

Ja – występuję za pokój, szacunek do innych, uczciwość, wypełnianie przez wszystkich demokratycznych praw, za cywilizację.

Irina była najmłodszą spośród protestujących osób.

Czemu przyszłam? Chcę pokazać władzom, że nie zgadzam się z ich postępowaniem. Nie boję się tego, co może się tu stać. Gdybym się bała… nie przyszłabym. Bardziej mnie martwi stosunek do moich działań, moich bliskich. Moi przyjaciele mnie opuszczają. Mój brat nie chce ze mną rozmawiać. Wszystko dlatego, że sprzeciwiam się wojnie! Oni słuchają Putina…

Prowokatorzy

Pierwsza grupa prowokatorów

Zza pleców dziewczyny słychać krzyk tlenionej blondynki w średnim wieku: – Sprzedałaś się! Jesteś kupiona i stoisz tu za czyjeś pieniądze!

W tym momencie do Iriny podchodzi mężczyzna z kamerą i rozpoczyna z nią dyskusję. Czemu jest przeciwna wojnie? Przecież w obecnych warunkach, bycie przeciwko władzy, jest niepatriotyczne. Czemu Moskwa ma niebronić Rosjan z Krymu, których życie jest zagrożone? Czy słucha Echa Moskwy? Czemu słucha i czy nie czuje, ile szamba się z niego wylewa na przywódców Rosji?

Dziewczyna nie była w stanie długo dyskutować z mężczyzną, więc po paru minutach poddała się i odeszła w inne miejsce. Prowokator stał dalej w miejscu, z którego odeszła Irina. Uśmiechał się szeroko.

Druga grupa prowokatorów

Krym – to Rosja, a nie Kaganat Chazarski.

Krym – to Rosja, a nie Kaganat Chazarski.

Dwaj mężczyźni przyszli godzinie od rozpoczęcia mityngu. Stanęli z boku i w milczeniu przyglądali się Zgromadzeniu. Postanowiłem z nimi porozmawiać.

– Dzień dobry.

– Witamy, witamy. O czym pan chciałby porozmawiać? Czym jest Rosja? Rosja – to Rosja! A gdzie kończy się Rosja? Aaa… Rosja jest tam, gdzie żyją Rosjanie.

A Czeczenia? – słychać pytanie ze strony grupy ludzi, która nas otoczyła.

– Przepraszam panowie… A terytorialnie? – spytałem.

– Rosja to jest stan naszych umysłów. Ona jest tam, gdzie w głowach mają ją mieszkańcy…

– Ale gdzie kończą się granice Rosji? – pytałem dalej.

– Kończą się tam, gdzie się kończą… Przepraszam. A skąd w ogóle jesteś? Nie z Krymu? Nie z Ukrainy? Z Polski??? Aaa… Rosja jeszcze trochę terytoriów zaanektuje. Po Krymie. I nie powiemy jakich. Ale pan się nie boi. Do Warszawy nie dojdziemy!

Kilka myśli o mityngu

Po zakończeniu Zgromadzenia postanowiłem porozmawiać na jego temat z obecnymi na nim przedstawicielami petersburskiej opozycji. Na moje pytania odpowiedziała Ksenia Wachruszewa – asystentka Grigorija Jawlińskiego, jednego z założycieli partii Jabłoko, a także radny partii w Zgromadzeniu Ustawodawczym Petersburga Borys Wiszniewski.

Ksenia Wachruszewa na Zgromadzeniu Ludowym 15-go marca.

Ksenia Wachruszewa na Zgromadzeniu Ludowym 15-go marca.

Czemu władze Petersburga nie wyraziły zgody na przeprowadzenie 15-go marca mityngu przeciwko wojnie? Jak to możliwe, by władze nie godziły się na antywojenny cel?

Borys: – Wcześniej administracja Petersburga wielokrotnie odmawiała nam przeprowadzenia legalnych pikiet przeciwko wojnie. Podając absurdalne powody. Dlatego 15-go marca nikt nie próbował przeprowadzić w tym miejscu legalnego mityngu. Zebraliśmy się bez porozumienia z administracją Petersburga.

A czemu władze się nie zgadzają? Dlatego, że trzeba im teraz zademonstrować „jednogłośne poparcie” działań Putina i aneksji Krymu.

Ksenia: – Według mnie władze Petersburga są bardzo strachliwe. Gubernator Gieorgij Połtawczenko zdecydował, że jego polityka będzie prowadzona według zasady „czym u nas ciszej, tym lepiej, a najważniejsze – utrzymywać kurs Kremla”. Drugą przyczyną jest mała aktywność mieszkańców Petersburga, a tym samym niewielki potencjał dla mityngu. Jeśli by w mieście czuło się, że wyjdą tysiące ludzi, to na pewno udało by się porozumieć.

Protestujący przeciwko wojnie petersburski radny Borys Wiszniewski.

Protestujący przeciwko wojnie petersburski radny Borys Wiszniewski.

– Jak to możliwe, że w mieście, w którym żyje 5 milionów Rosjan, sławnych swoją niezależnością i liberalnymi poglądami, na protest przeciwko agresji na Krym przychodzi mniej niż pół tysiąca ludzi? Czemu dwuipółkrotnie większa Moskwa potrafi tego samego dnia zgromadzić na proteście 20-50 tys. osób? – pytam.

Borys:Moskwa jest zdecydowanie bardziej upolitycznionym miastem. Tam w protestach uczestniczą sławne na całą Rosję osoby publiczne i politycy. W Petersburgu jest ich (polityków i osób publicznych) zdecydowanie mniej, i dlatego mniej osób poświęca uwagę protestom. Mnie samego to martwi…

Ksenia: – Widzę dwa powody. Po pierwsze, bardzo duża ilość młodych petersburżan wyjechało do Moskwy, albo za granicę. Po drugie, w Petersburgu protesty miały miejsce jeszcze w 2007 roku, kiedy w Moskwie nikt nawet nie próbował wychodzić na ulicę. Brak sukcesów tych protestów głęboko rozczarował mieszkańców miasta, a tym samym rozczarował ich do uczestnictwa w tzw. „polityce ulicznej”.

 

Facebook Comments

Redaktor portalu www.kaukaz.pl (od 2006); analityk w firmie Salvor i Wspólnicy (od 2012). Obserwator wyborów parlamentarnych w Petersburgu (Rosja, 2011); Gori (Gruzja, 2012) i Łubniach (Ukraina, 2014). Doktorant Wydział Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW (od 2012). Absolwent Wydziału Stosunków Międzynarodowych Państwowego Uniwersytetu w Petersburgu (2010-11); Instytutu Stosunków Międzynarodowych UW (2006-11); Międzywydziałowych Studiów Wschodniosłowiańskich UW (2009-13).

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY