Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Klaudia Raczek, Anna Pająk

Kropla w oceanie – pamiętnik z początków Euromajdanu

Prolog. Grudzień 2013 roku. Dość spontanicznie postanowiłam się spakować i razem ze znajomym ze studiów pojechaliśmy na Ukrainę aby zobaczyć i doświadczyć rewolucji. Pokazać naszym przyjaciołom zza wschodniej granicy, że jesteśmy z nimi nie tylko duchem. Oprócz wirtualnego wsparcia wiedziałam, że potrzebne im jest także takie to realne. Bycie obok, rozmowa.

Euromajdan nocą, autor: streetwrk.com, źródło: flickr.com

Euromajdan nocą, autor: streetwrk.com, źródło: flickr.com

3 grudnia

6:46

Pociąg relacji Kraków-Przemyśl. Pół litra wódki i tani batonik muesli. Ja i M., narodowiec z sygnetem na serdecznym palcu prawej ręki, który na Majdan jedzie głównie po to, żeby wziąć udział w zamieszkach, żeby stanąć może nie tyle ramię w ramię z Ukraińcami, a przeciwko milicji, przeciwko Berkutowi. Jestem przekonana, że nie można stosować retoryki Ruchu Narodowego, aby coś osiągnąć. Nie potrafię pojąć, że według narodowców „tym, czym dla kobiety jest macierzyństwo, tym dla mężczyzny jest wojna”. Czy to nie jest ideologicznie napompowane i sztuczne machanie szabelką? Powrót do czasów sarmackich? Ludzie, którzy potrzebują wojny, buntu czy powstania, aby czuć się spełnionymi? Co to za walka w obecnych czasach, o co? O jedyną słuszną rację? Mojszą mojszość? Ale zostawmy to, bo jakkolwiek wzniośle to zabrzmi, w tamtym momencie liczyła się Ukraina.

Niektórzy mogliby powiedzieć, że to sprzeczność czy absurd, ale tak naprawdę dążymy różnymi środkami do tego samego celu, dlatego tam jedziemy. Wierzymy w Ukrainę. Bo nie wiedzieć czemu, kochamy ten kraj, tych ludzi. A może właśnie wiemy? Może tak jak Michała Góreckiego, pociąga nas właśnie nie Zachód, ze swoimi regułami, zasadami i prawami, a nieokiełznany, żywy i otwarty, ciągle nieodkryty do końca Wschód. Ukraina jest naszym bliskim sąsiadem, którego kultura jest w wielu elementach dla nas tożsama, ale pamiętajmy, że Karpaty są pewną cezurą, dzielącą Europę chociażby ze względu na wpływy – u nas łacińskie, a tam – greckie. Różnimy się też pod względem determinacji i jednogłośności. My, Polacy, wiedzieliśmy, co chcemy osiągnąć podczas wojny jednej i drugiej, tym wyraźniej było widać solidarność (i Solidarność) w czasach komunistycznych. Nasze ziemie niemal od X wieku mają podobny zarys. Natomiast Ukraina od początku była bardzo podzielona pomiędzy różne wpływy, czy to rosyjskie, czy austro-węgierskie, nawet mołdawskie. Przez to jest pełna sprzeczności, o niesprecyzowanej polityce, o problematycznej kwestii językowej. Radosław Sikorski 2 grudnia br. w programie Tomasza Lisa przyznał, że każdy naród jest kowalem swojego losu. Była Pomarańczowa Rewolucja, był Juszczenko i była Tymoszenko, a razem z nimi także nadzieja o zwrot w kierunku Europy. Potem wszystko zostało zaprzepaszczone w wyniku przepychanek na arenie politycznej i kolejnym demokratycznie wybranym prezydentem został… Janukowycz. Sprzeczności?

Dlatego chcę zobaczyć to, co się tam teraz dzieje. Nie mogę tak bezczynnie siedzieć w Krakowie i patrzeć na listopadowo-grudniowe wydarzenia poprzez monitor komputera, stojąc z boku. Wolę być w środku, w epicentrum, wyrabiać sobie zdanie nie na podstawie jakichś tam opinii, a doświadczeń.

11.00

Rzeszów. Po krótkiej drzemce dostajemy telefon od znajomych, że podobno protestujący się powoli irytują brakiem efektów, bo nie ma żadnej reakcji tak ze strony władz ukraińskich, jak i europejskich. Ponoć szykują awanturę i burdę w Werchownej Radzie. Ostatecznie jednak (i na szczęście) zrezygnowali z tego pomysłu, kontynuując pokojowe manifestacje.

Potem kolejno Przemyśl i piesze przejście graniczne z Ukrainą w Medyce. Jeszcze nie widać żadnych symptomów rewolucji. Lwów. Od samego wjazdu do miasta świat jest pomalowany na niebiesko i na żółto (właśnie w takiej kolejności). Flagi wiszą prawie na każdym domu, rzucają się w oczy, ale jeszcze nie na oczy, jak to miało miejsce już na Prospekcie Szewczenki (lub Wolności, lub Swobody). Mnóstwo ludzi owiniętych w niebiesko-żółte płachty materiału – głównie studenci oraz wykładowcy, którzy mówią jednogłośnie, że w takich chwilach wszyscy są razem. Wiem, że to patetycznie brzmi, ale są momenty, w których patos można, a nawet trzeba usprawiedliwić. Patrzę zdziwiona na te tłumy i myślę, że tak chyba wygląda rewolucja.

Na Ukrainie ograniczenia w handlu alkoholem działa już od jakiegoś roku czy dwóch. Co prawda istnieją miejsca, gdzie można dostać różne trunki „spod lady”, ale nie mówi się o tym oficjalnie. Do teraz sprzedawać można było produkty alkoholowe od godz. 10:00 do 22:00, natomiast ze względu na lwowskie manifestacje wprowadzono ją w tym mieście już od godz. 17:00. Z kolei w Łucku do 15 grudnia nie można sprzedawać alkoholu od 18:00. Jakby to czemukolwiek miało zapobiec… Ale to jest Ukraina. Zakaz zakazem, a rzeczywistość rzeczywistością. „Trzeba pić”, jak mówi moja serdeczna przyjaciółka. „Bez alkoholu nie potrafimy tak wiele, jak z nim”. W tym przypadku Ukraina jest bardzo podobna do Gruzji, w której mówi się: „Tu jest Gruzja, można wszystko, tylko ostrożnie”.

22:00

Trasa Lviv- Kyiv, czyli Lwów-Kijów. Siadamy do wagonu z miejscami do leżenia. Przestrzeń wypełniona młodymi Ukraińcami jadącymi na Majdan, czyli Plac Niepodległości. Każdy jest zaopatrzony we flagę czy wstążki w barwach narodowych. Pytani o cel i powód podróży jednogłośnie odpowiadają, że jadą na Majdan, bo tam trzeba po prostu jechać i tyle. Czyżby właśnie teraz działa się historia?

Ukraińcy głośno wyrażali swoje opinie, prośby, propozycje zmiany, potrzeby, jakie mają jako obywatele. Podawali różne przyczyny, dlaczego zbuntował się Majdan, dlaczego sami jadą do Kijowa wspierać protestujących. Często były to odpowiedzi nie tyle powierzchowne, nie tyle odwołujące się tylko do aktualnej sytuacji, co próbujące ująć temat historycznie, problemowo, głębiej. Podam je hasłowo, bo sądzę, że w tym szaleństwie jest jakaś metoda, a każdy, bez narzucania oceny, może się zastanowić nad nimi sam

1. Problemem jest brak autorytetu na Ukrainie, bo politycznie mamy system półprezydencki, a szkoda, że nie jest to tak jak np. w Polsce demokracja parlamentarna.

2. Niepodległość została przyjęta zbyt spontanicznie, wszystkie demonstracje odbywające się na przełomie lat 80. i 90. były jak festiwal, podobnie z pomarańczową rewolucją. Było pospolite ruszenie, ale w owczym pędzie, bez celu. Może teraz zmienia się mentalność ludzi i coraz większa liczba osób jest gotowa do tego, aby żyć w demokratycznym, wolnym państwie? Ukraina właśnie pokazuje, że nie jest głupim stadem, który można zaprowadzić tam, gdzie się Janukowyczowi rzewnie podoba.

3. Odpowiedź na obecnie popularne pytanie, które nurtuje wielu dziennikarzy i obserwatorów, jest bardzo prosta. Dlaczego Europa niczego nie robi w sprawie Ukrainy i woli trzymać się z daleka, na dystans? Europa po prostu tego kraju nie rozumie, specyfika tu jest zupełnie inna, niepojęta dla Zachodu.

4. To skandal, że Ukraina jest jednym z ostatnich państw znajdujących się w Europie, gdzie dalej nie ma wolnych mediów oraz wolnego rynku, bo oligarchowie mają monopol na wszystko.

5. Ludzie są coraz bardziej zdezorientowani. Część w ogóle nie wie, o co teraz walczy: czy faktycznie chodzi o to, aby zacieśniać relacją z Europą, czy po prostu opozycja chce przejąć władzę i będzie powtórka z pomarańczowej rewolucji?

6. Europa jest dla Ukraińców wyzwaniem, bo jednocząc się z Rosją byłoby łatwiej, ale to nie o to chodzi. Ukraina zasługuje na coś lepszego! Pomarańczowa rewolucja to tylko namiastka tego, co się dzieje teraz.

4 grudnia

8:00

Jesteśmy w Kijowie. Im bliżej główna aleja miasta – Chrzeszczatyk, im bliżej Majdan, tym więcej flag, namiotów, plakatów. To tutaj słychać tętno stolicy. Wielka scena, tłum ludzi. Plac tonie w barwach niebiesko-żółtych, czyli tak europejskich, jak i ukraińskich. Zimno i głodno, ale w jednym z wielu stoisk można dostać ciepły posiłek, kawę czy herbatę, a przy koksownikach można się spokojnie zagrzać.Emocje. Emocje.

5 grudnia

18.00

Już pociąg powrotny relacji Kijów-Lwów. Wracamy. Moja rewolucja trwała bardzo krótko, ale zostawiła po sobie tak wiele emocji i wspomnień, że nawet nie wiem jak to opisać. Zdecydowanie nie zapomnę tego wyjazdu na Majdan. Szalonego, absurdalnego, spontanicznego. Wierzę w ten zryw ludzi, w to, że jest autentyczny. Byłam, widziałam, krzyczałam. Ja, jedna w kilkusettysięcznym tłumie.

Epilog

Siła Majdanu była i jest niesamowita. Nie skupiając się już na polityce, po prostu piękne są te chwile, kiedy stoi się pod sceną opatrzoną hasłem „Za europejską Ukrainę”, a wokół mnóstwo ludzi śpiewających hymn z ręką na sercu. Mnóstwo Ukraińców, którzy czują, że mogą coś zmienić, bo kochają swój kraj i przekonani są, że zasługują na lepsze czasy. Dla nich nie jest ważne, kogo kto politycznie popiera, za kim się opowiada. Po prostu są na Majdanie, bo czują, że powinni się zjednoczyć. Wschodnia i zachodnia część kraju, lewa i prawa opcja polityczna, młody ze starym, bezdomny z profesorem.

Jestem Polką, ale ta ukraińska siła mnie urzekła do tego stopnia, że na samym początku rewolucji chciałam uczestniczyć w tych ważnych dla nich wydarzeniach. I nadal to robię, niestety już tylko śledząc informacje w polskich i ukraińskich mediach. Ja, kropla w oceanie.

Historia, esencja, źródło, wzrok, słuch: Anna Pająk

Redakcja, wtręty, komentarze, dygresje: Klaudia Raczek

Facebook Comments

Mieszka w Krakowie. Studiuje kierunek związany z częstym piciem samogonu. W przyszłości chce zostać tłumaczem-tynkarzem. W wolnych chwilach szuka różnic pomiędzy Krakowem a Lwowem, nie znajduje. Od czytania i myślenia w cyrylicy coraz gorzej posługuje się językiem polskim. Publikowała. /// POLECA SIĘ: raczekk.wordpress.com // intelektualna.wordpress.com ///

Filolog ukraiński i studentka Rosjoznawstwa. Pilot wycieczek w kierunku: Ukraina, Rosja, Kaukaz. Te kraje też odwiedza i bada, jak często tylko może.

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY