Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Maciej Zaniewicz

Wojna w umysłach: dzień w Charkowie

28 kwietnia 2014, Charków. Zwykły spokojny dzień. Park rozrywki, rolki, diabelski młyn. Kibice z Dniepropietrowska z ultrasami z Charkowa w ramach „zawieszenia broni” organizują wspólny marsz za jedność terytorialną Ukrainy. Nagle wybucha petarda, poleciał kamień. Doszło do bójki.

"Skok w świetlaną przyszłość", autor: nick, źródło: flickr

„Skok w świetlaną przyszłość”, autor: nick, źródło: flickr

Zwykły, spokojny dzień. Ludzie jak co dzień idą do pracy, na ulicach tłum. W przepięknym parku rozrywki dzieci jeżdżą na rolkach i diabelskim młynie. Dzień wcześniej w mieście zawitali kibice z Dniepropietrowska. Wraz ze znienawidzonymi ultrasami z Charkowa, w ramach zawieszenia broni, poszli na wspólny marsz w obronie jednolitej terytorialnie Ukrainy.

Do marszu dołączyli Charkowianie – tłum urósł do kilku tysięcy ludzi. W trakcie pochodu przez miasto, śpiewali „Wojny Swieta” utwór Ljapisa Trubeckoja, który stał się hymnem Euromajdanu. W którymś momencie pojawiła się grupa kilkuset zwolenników federalizacji. Ktoś rzucił petardę, ktoś odrzucił kamień. Doszło do bójki. Milicja oczywiście nie zareagowała. Są ranni, kilku w ciężkim stanie.

28 kwietnia, godzina 00.30

Rozmawiamy z grupką ludzi na Placu Lenina. Jest ich około dwudziestu, wśród nich kobiety, studenci. Chcą federalizacji, chcą, żeby Charków nie oddawał jarłyku faszystom w Kijowie. Sprzeciwiają się banderowskiej juncie i bezprawnej operacji wojskowej. Charkowscy federaliści mają tego dość, chcą samorządności. Boją się Prawego Sektora.

28 kwietnia, ok. godziny 13.00

Rozmawiam z politykiem Charkowskiej Batkiwszcziny o sytuacji w mieście, przygotowaniach do wyborów i o Hienadiju Kernesie – merze miasta. Słuchamy opowieści o jego biznesie, o związkach z oligarchami, z Ihorem Kołomojskim. Za kilka godzin dowiemy się, że Kernes został postrzelony przez nieznanych ludzi podczas codziennego joggingu. Stracił 1,5 litra krwi i znajduje się w ciężkim stanie w szpitalu. Jest nieprzytomny. Milicja przypuszcza, że atak był rewanżem separatystów w związku ze zlikwidowaniem miasteczka, które jeszcze kilkanaście godzin wcześniej odwiedziliśmy. Na miejscu gdzie stały namioty protestujących, teraz znajduje się milicja w większości przywieziona autobusami z zachodnich obwodów. Nikt jednak nie ma pojęcia co się stało. Oficjalna wersja głosi, że znaleziono w ich namiotach koktajle mołotowa i broń. Byli pijani. Może komuś przyszło do głowy napełnić butelki benzyną… Wojna informacyjna w pełni.

A życie w mieście toczy się normalnie. Tylko w umysłach trwa wojna. Jeden z charkowskich ultrasów, członek Euromajdan SOS opowiada nam o tym, że wojna z Rosją będzie na pewno. Teraz stworzyli siatkę samopomocy. Organizują akcje wieszania flag ukraińskich w miejscach publicznych, malują barwy narodowe na słupach, drzewach, ścianach. Przede wszystkim jednak czuwają. Są zawsze pod telefonem. W razie problemów zbierają się i bronią miejscowych. Ich celem jest pokazać Charkowianom, że nie muszą się bać, że mogą nosić barwy narodowe i nie bać się pobicia. Jak na razie ciężko mówić o sukcesie. Wojna trwa w umysłach. A sukcesów nie widać

Strach miesza się z determinacją i gotowością do walki. Nikt nie spodziewa się pokoju. Dlatego pokoju nie będzie.

.

1 2 3 4

Facebook Comments
Maciej Zaniewicz
Redaktor naczelny polskojęzycznej wersji Eastbook.eu

Absolwent stosunków międzynarodowych i rosjoznawstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pisze i czyta na temat Europy Wschodniej.

Kontakt: maciej.zaniewicz@eastbook.eu

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY