Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Anna Pająk

Ukraiński kocioł i papierosy w Doniecku

Będąc użytkownikiem Facebooka śledzę na bieżąco wydarzenia, nowości i linki, które pojawiają się w moim „newsfeedzie”. Ktoś informuje o swoim wyjeździe na rajd górski, inny dzieli się relacjami z ostatniej libacji w centrum miasta, jeszcze ktoś zamieszcza filmik z rozbierającą się w dyskotece miejscową Barbie, czy zastanawia się nad sensem przeprowadzenia igrzysk w Krakowie. A my tu. W Doniecku. Siedzimy któryś z kolei dzień w mieszkaniu Automajdanowców, palimy papierosa za papierosem, w tle ukraińskie wiadomości i boimy się wyjść na ulicę. Dwa różne światy.

Pro rosyjscy demonstranci domagają się referendum w Doniecku

Pro rosyjscy demonstranci domagają się referendum w Doniecku

 

Nie przyszło mi żyć w czasach wielkich światowych konfliktów typu pierwsza i druga wojna światowa. Urodziłam się w okresie końca historii, „Solidarności”. Świat i społeczeństwo Zachodu skupia się głównie na problemach typu, kto jest większym oszustem w wyborach, ile można i gdzie zainwestować i co jest fancy w tym sezonie, a co nie. To realia dotychczas jedyne mi znajome. Zaczął się Majdan. Uczestniczę w nim od samego początku. I wszystko się zmieniło.

Świat, który poznałam na historycznym już kijowskim Majdanie to jedno, a to co teraz się dzieje, to drugie. Życie toczy się swoim tempem. Zupełnie innym od tego, które możecie śledzić w mediach. Odnoszę wrażenie, że świat pije sobie spokojnie cafe latte i czyta na wyrywki wiadomości, a nie tak daleko, za wschodnią granicą ludzie nie mogą spokojnie wyjść do sklepu.

Najpierw Krym, teraz Donbas, kolejny region, który odłącza się od Ukrainy i zostaje całkowicie przejęty przez Putina.  Miejscowi boją się mówić o swoich pro ukraińskich poglądach, a działacze z zachodniej Ukrainy boją się o swoje życie, bo są inwigilowani. Do tej pory rozmawiałam ze wszystkimi, wchodziłam do zajętych przez separatystów budynków, próbowałam dowiedzieć się od nich jak najwięcej. Do momentu, kiedy okazało się, że jestem na bieżąco fotografowana i spisywana, a konsul generalny prosi o natychmiastowy wyjazd z miasta.

Rosja wchodzi w Ukrainę, jak nóż w roztopione masło, a nic jej nie zatrzymuje.

Nie budzę się już myśląc, co będzie na śniadanie, tylko z pytaniem, który region dzisiaj zajmą Koloradowcy (bo tak nazywamy separatystów) i czy nie zostaniemy dzisiaj zgarnięci, jak jeden ze znajomych.

To wszystko toczy się jakimś dziwnym kołem, które wydawało mi się do tej pory egzotyczne, ale ono istnieje. I nie głosząc polityki i nie oceniając niczego, jestem jednak przekonana, że zagrożenie tu, to pierwszy kokos.  Palma nie jest zbyt wysoka i dojdzie ono do spokojnie pijących latte szybciej, niż myślą.


Czytaj również:

Ukraiński kocioł i papierosy w Doniecku

Spacer w oparach strachu: dzień w Doniecku

 

Facebook Comments

Filolog ukraiński i studentka Rosjoznawstwa. Pilot wycieczek w kierunku: Ukraina, Rosja, Kaukaz. Te kraje też odwiedza i bada, jak często tylko może.

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY