Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Anna Pająk

Spoglądając pod kominiarkę…czyli jak traktować prorosyjskich separatystów

Wydarzenia na wschodzie o południu Ukrainy pokazują słabość ukraińskiego państwa. Władze w Kijowie nie kontrolują całości terytorium. Skoro nadziei na polepszenie sytuacji nie należy szukać w politykach – to może w ludziach? Anna Pająk jeździła po Ukrainie, była na Majdanie w Kijowie oraz na niespokojnym wschodzie Ukrainy.

Galeria zdjęć z Doniecka

Donieck, 1 maja 2014, autorka: Anna Pająk, źródło: Anna Pająk

Donieck, 1 maja 2014, autorka: Anna Pająk, źródło: Anna Pająk

 

Podczas moich podróży i badań na Ukrainie od grudnia 2013 roku rozmawiałam i przebywałam z ludźmi o różnych poglądach. Zarówno podczas mojego grudniowego uczestnictwa w Majdanie (przeczytaj Kropla w oceanie – pamiętnik z początków Euromajdanu), jak i tego lutowego przyszło mi obracać się jedynie w kręgu właśnie tak zwanych „Majdanowców”. Niewątpliwie zżyłam się z wieloma, podziwiałam to co robią, rozmawiałam o ich celach i rewolucji. Szczegółowa obserwacja wydarzeń i kroków czynionych zarówno przez protestujących jak i władzę wyrobiła we mnie zdecydowaną aprobatę Majdanu, a przynajmniej na pewno „jego dzieci”, które poświęciły się rewolucji bez reszty.

Majdan jednak wypełnił już swoją rolę i protesty rozpoczęły się w innych częściach Ukrainy. Krym opowiedział się, po której stronie stoi, a teraz  przyszedł czas na Wschód.

Jadąc do Charkowa i Donbasu miałam na celu głównie porozmawianie z separatystami, poznanie ich punktu widzenia, może zrozumienie. Święcie wierzyłam, że zdołam spędzić z nimi czas tak, jak z pro ukraińskimi aktywistami, że może nawet jeśli ich nie zrozumiem, czy nie będę wspierać, to uda się po prostu znaleźć wspólny język. Stwierdziłam, że może jeśli tak pragną przyłączenia do Rosji, to coś w tym jest… w końcu Majdan też przebrany był w kominiarki i moro. Postanowiłam, że przyświecać mi będzie motto: „Nie oceniaj, póki sama się nie przekonasz”. Jednak już podróż do Charkowa i pierwsze zetknięcie się z grupą rusofilską sprowadziło mnie na ziemię.

Donieck, pochód 1 maja 2014, autorka: Anna Pająk, źródło: Anna Pająk

Donieck, pochód 1 maja 2014, autorka: Anna Pająk, źródło: Anna Pająk

„Cały świat powinien być prawosławny! Putin powinien być władcą wszystkich! Na Zachodzie są faszyści!” etc. Te głosy zdecydowanie przeważały, ale biorąc pod uwagę to, że były to głosy emerytów starałam się nie kształtować opinii na ich podstawie, a raczej tej części, której argumentacja mogła się jawić sensowniej. I tak na przykład Alina, prawnik, jedna z protestujących w Charkowie wyraziła się jasno: „Tu nie chodzi o to, że walczymy przeciw Ukrainie, nie. Walczymy, bo chcemy używać swobodnie języka rosyjskiego, bo nie chcemy się identyfikować z banderowcami, bo chcemy oglądać rosyjską telewizję i nie chcemy, żeby NATO weszło na terytorium Ukrainy”.

Nie wdawałam się w dyskusję, że przecież rosyjskojęzyczna jest też część pro ukraińska tutaj, która twierdzi, że nikt nigdy używania tego języka nie zakazywał, że fakt, iż wydarzenia kijowskie i współczesną władzę kojarzą z Banderą, to efekt rosyjskiej manipulacji i propagandy w mediach, bo przecież nikt z nich w Kijowie podczas rewolucji nie był… próbowałam o tym wspomnieć, ale tego nikt nie chciał słuchać.

Mimo wszystko Charków okazał się w miarę spokojny, co jest efektem tego, że bardzo dobrze zaczęły tam działać ostatnio grupy aktywistów „EurmaydanSOS”, „Automaydan”, „Samoobrona” i „Ultras”.

Zupełnie inaczej rzecz wygląda w Donbasie. W Doniecku pro ukraiński marsz skończył się krwawym stłumieniem a pro ukraińscy aktywiści zmuszeni byli uciekać. Zostali sami „Ruscy”. Odwiedzenie ich namiotów na Placu Lenina i zajętego budynku administracji przyniosło tak naprawdę rezultaty zerowe, bo wszyscy pletli te same historie o rzekomych banderowcach i faszystach, z tym że silniej jeszcze gloryfikowali Związek Radziecki.

1. maja w Doniecku

I nadszedł 1. maja. Postanowiłam wziąć udział w miejscowym pochodzie. Takie fety potrafią chwytać za serce i przekonywać obserwatorów o racji ludzi biorących w nim udział. Tak przynajmniej było na Majdanie. Śpiewy, tańce, wspólne modlitwy, jedzenie i rozmowy sprawiały, że człowiek czuł się poruszony i silnie związany z pozostałymi uczestnikami. Tymczasem doniecki pochód pod czerwonymi flagami ZSRR, z portretami Stalina i flagami Rosji i pieśnią na ustach „Ruskie nadchodzą” postawił sobie za cel zdobywanie kolejnych budynków władzy obwodowej. Tak po prostu, dla zabawy. Pochód podszedł pod budynek milicji, by zdjąć ukraińską flagę i ostatecznie zatwierdzić, że milicja jest po ich stronie. Poszło łatwo, jak po maśle. Następnie zdecydowano się udać pod Prokuraturę, która też miała zostać szybko zdobyta, ale (o dziwo!) pojawił się opór. Prokuratura wystawiła swoją ochronę. Więc doszło do  ostrych starć, by ostatecznie separatyści budynek prokuratury zdewastowali, okradli, a po wypędzeniu z niego służb porządkowych, urządzili sobie wokół piknik. Pierwszy maja w końcu należy świętować pełną parą.

Po całym dniu tej komunistycznej zabawy, oficjalnie mogę powiedzieć, że kiedy wsiadłam wreszcie do pociągu do Dniepropietrowska, poczułam niesamowitą ulgę. W Doniecku zostawiłam obrzydzenie, przerażenie i Lenina zbierającego wokół siebie ludzi ubranych w czerwone koszulki z ZSRR i krzyczących „Rosija! Niet faszystom!”. Nie wyjawiających żadnej woli współpracy, negocjacji czy zwykłej rozmowy.

Często pojawiały się głosy, że popierając rewolucje na Majdanie, powinniśmy tez może wspierać separację Krymu i kolejnych części Ukrainy bo to Ci sami ludzie z podobnymi celami. NIE. Nie można porównywać Majdanu, do czerwonego tłumu krzyczącego w amoku „Rosija” i „Putin”, dewastujących przy tym namioty z modlącymi się duchownymi, czy uprowadzającymi co jakiś czas kolejnego dziennikarza, czy obserwatora, napadających bezpodstawnie na służby porządkowe i ludzi, którzy ośmielą się na ich terytorium ubrać niebiesko-żółtą wstążeczkę.  Takie rzeczy nie miały miejsca na Majdanie.

Wyższa emerytura

Jak można traktować poważnie separatystów, którzy na moje pytanie: „Dlaczego chcecie żyć w Rosji?” odpowiadają, „Bo tam lepiej”. Dobrze, kontynuuję rozmowę, A gdzie jeszcze Pan jeździł? „No nigdzie…ale w Rosji jest najlepiej, bo tam jest wyższa emerytura! Koniec rozmowy.

Facebook Comments

Filolog ukraiński i studentka Rosjoznawstwa. Pilot wycieczek w kierunku: Ukraina, Rosja, Kaukaz. Te kraje też odwiedza i bada, jak często tylko może.

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY